• pieniny
    Pieniny,  Polska,  Pomysł na weekend

    Pieniny – miłość od pierwszego wejrzenia!

    Od zawsze unikałam wyjazdów w te same miejsca. Uwielbiam się przemieszczać i zwiedzać, a pobyt w miejscu, które już widziałam po prostu mnie nudzi. Natomiast Pieniny są jednym z niewielu wyjątków. Pieniny uwielbiam i gdy tylko wystarczająco się za nimi stęsknię, wsiadam w auto, żeby po raz kolejny zobaczyć charakterystyczna sosenkę na szczycie Sokolicy. Tak właściwie, to nie potrafię wyjaśnić czemu akurat Pieniny są dla mnie tak wyjątkowe. Może to kwestia różnorodnego krajobrazu tego miejsca. Szlaki górskie są tutaj zielone i nie tak monotonne jak w Tatrach. Jednocześnie Pieniny są doskonałym punktem obserwacyjnym na Tatry. Do dziś wspominam sierpniowe poranki, kiedy popijając poranną kawkę miałam przed sobą takie widoki. Uwielbiam…

  • Hawaje

    Waimea – Wielki Kanion Pacyfiku

    Moja miłość do gór zaczęła się od momentu kiedy postawiłam pierwszy krok. Każde wakacje z spędzałam z tatą, przemierzając ścieżki polskich pasm górskich. Moje wakacje były do tego stopnia „monotematyczne”, że pierwszy raz zobaczyłam morze dopiero w wieku kilkunastu lat! W pewnym stopniu te doświadczenia ukształtowały mój wredny, uparty charakter, a jednocześnie pozwoliły na nabranie dystansu do życia, w którym nie na wszystko mamy wpływ.   Góry kryją w sobie niesamowitą tajemnicę, piękno połączone z przewrotnością natury, zachwyt połączony z dreszczykiem adrenaliny i najważniejsze: trud wspinaczki nagrodzony niesamowitym widokiem. Nic dziwnego, że przed wyjazdem na Hawaje, wiedziałam, że wsypa Kauai (wymowa: Kałai) będzie jednym z „tych” miejsc. Wyspa ta, pomimo…

  • Polinezja

    Honolulu – Diamentowa Głowa która okazała się nie być diamentową

    Diamond Head to coś dla wielbicieli wędrówek pieszych i pięknych widoków. Jak na Hawaje przystało każda nierówność terenu wynosząca się ponad poziom morza jest wynikiem działalności wulkanicznej, tak więc i nasz „diamencik” od tej reguły nie odstaje. Ten wygasły wulkan zasłużył sobie na uwagę nie tylko swoim majestatycznym wyglądem, wznosząc się wysoko ponad wieżowce Honolulu  ale także ze względu na swoją bogatą historię, niekoniecznie związaną wyłącznie z geografią fizyczną. Zacznijmy może od nazwy. Początkowo dzięki swojej aparycji otrzymał przydomek “Le’ahi”, co po hawajsku znaczy grzbiet tuńczyka. I rzeczywiście trzeba tutaj oddać honor hawajskiej wyobraźni, bo wulkan rzeczywiście wygląda jak płetwa grzbietowa tej ryby. Samo słowo ahi oznacza tuńczyka i będzie się niejednokrotnie…

error: Content is protected !!