<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ameryka Polnocna -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/tag/ameryka-polnocna/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/ameryka-polnocna/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 09 Jun 2024 18:05:25 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>Ameryka Polnocna -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/ameryka-polnocna/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Williamsburg – dwa światy Nowego Jorku</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/williamsburg-dwa-swiaty-nowego-jorku/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/williamsburg-dwa-swiaty-nowego-jorku/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 13 Mar 2022 18:00:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Polnocna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=16352</guid>

					<description><![CDATA[<p>Williamsburg odwiedziłam pod koniec mojego pobytu w Nowym Jorku. Tak właściwie nie &#160;miałam specjalnych wyobrażeń co do tej części NYC, gdyż nie jest ona zbyt szeroko opisywana w przewodnikach. Jednak, w momencie kiedy &#160;wyszłam ze stacji metra Bedford Av, wiedziałam, że trafiłam we właściwe miejsce. Williamsburg znajduje się w północnej części Brooklynu, a jego nazwa pochodzi od mostu, który często mylony jest z mostem Brooklińskim. Jest tu dość spokojnie w porównaniu do Manhattanu, na ulicach nie ma wiecznych korków, a tempo życia wydaje się tu być znacznie zwolnione. Williamsburg składa się jakby z dwóch zupełne odmiennych części. Pierwsza z nich należy do ortodoksyjnej społeczności żydowskiej tzw. chasydów. Miejsce to wygląda jakby czas się tu zatrzymał. Na ulicach można tu zobaczyć wyłącznie panów z pejsami w czarnych kapeluszach. Są to głównie potomkowie emigrantów z Europy Wschodniej, którzy w trakcie II Wojny Światowej uciekli przed holokaustem. Odwiedzając Williamsburg nie miałam pojęcia, że trafię w takie miejsce, dlatego nie byłam odpowiednio ubrana. Podczas, gdy w całym NYC nie ma żadnych ograniczeń w zakresie stylizacji, tutaj obowiązuje skromny dress code. Zresztą od razu poczułam, że nie jestem tu mile widziana. Mijające mnie osoby odwracały wzrok jakbym była powietrzem, z pewnością byli zdegustowani moimi krótkimi spodenkami i bluzką z krótkim rękawem. Tak właściwie to poczułam się tutaj jak w dzielnicy Mea Shearim w Jerozolimie. Nauczona doświadczeniem stamtąd wolałam nie wyciągać aparatu w obawie przed oberwaniem kamieniem.&#160; Druga część Williamsburga jest zamieszkiwana przez rozmaitych artystów oraz hipsterów różnego pochodzenia. Ma to swoje odzwierciedlenie w muralach, klimatycznych knajpkach oraz ciekawych miejscówkach.&#160; Patrząc na te dwa odmienne światy, bez problemu można się domyślić, że nastroje są &#160;tutaj dość napięte. Urok Williamsburga tkwi w opuszczonej przemysłowej zabudowie, która obecnie dostaje drugie życie. Jednym z największych zakładów była fabryka cukru Domino Sugar. Fabryka powstała w 1856 r., a niecałe 15 lat później produkowała więcej niż połowę cukru sprzedawanego w całych Stanach. Została zamknięta w 2004 r. Obiekty związane z dawną fabryką są przywracane do życia i idealnie wkomponowują się w nowoczesny, industrialny wygląd tego miejsca. &#160; Co prawda sam budynek fabryki wygląda nadal psychodelicznie, natomiast wokół niego utworzono Domino Park – teren rekreacji dla mieszkańców. Długa promenada z niesamowitym widokiem na Manhattan, plac zabaw, fontanny, knajpki, wybieg dla psów, boisko do Bocce czy siatkówki to główne atrakcje tego miejsca. Popularnym miejsce spotkań jest Brooklyn Brewery. Browar zostało założone w 1988 r. i był pierwszym tego typu miejscem, które powstało w NYC. Tu zresztą zapoczątkowano trend na piwa craftowe. Obecnie Brooklyn Brewery ma w ofercie wiele rodzajów piw oraz sklepik z pamiątkami. Williamsburg warto odwiedzić w sobotę kiedy organizowany jest tutaj Smorgasburg &#8211; ogromny targ spożywczy na świeżym powietrzu. W okresie od wiosny do jesieni, Smorgasburg przyciąga setki ludzi, którzy chcą spróbować unikalnych potraw w rozsądnych cenach. Swoją drogą, jest tu w czym wybierać, ponad 100 food trucków oferuje szaszłyki, makarony, owoce morza oraz rozmaite przepyszne desery. Targ zlokalizowany jest tuż obok Marsha P. Johnson State Park, z którego roztacza się niesamowity widok na Manhattan. Czy można wyobrazić sobie lepszą miejscówkę na lunch? Tuż obok targu znajduje się także giełda starych płyt, jak widać na załączonym obrazku ma również dużo entuzjastów ? Williamsburg słynie także z unikalnych second-handów. Ponadto, co weekend&#160; przy ulicy 7th St, organizowany jest pchli targ. Jak już kiedyś wspominałam uwielbiam tego typu miejsca, ponieważ praktycznie nie są odwiedzane przez turystów, dzięki czemu panuje na nich lokalny klimat. Williamsburg flea zrobił na mnie ogromne wrażenie. Na miejscu spodziewałam się zobaczyć standardowy asortyment jak na tego tupu bazarach. Tymczasem poczułam się jakby znalazła się w Stanach jakieś kilkadziesiąt lat wstecz. Nie jestem fanką produktów sprzedawanych w tego typu miejscach, natomiast jeśli mam być szczera to gdybym miała miejsce w bagażu to z pewnością wydałabym tu fortunę. Ostatecznie skusiłam się tylko na nowojorską tablicę rejestracyjną. Oprócz ciuchów i biżuterii można tu znaleźć także stary sprzęt fotograficzny, książki, flagi czy akcesoria do baseballu.&#160; Jednak to nie wszystko, idąc dalej w kierunku północnym, na ulicach słychać coraz język polski. Znajduje się tu słynny Greenpoint czyli „enklawa” Polaków w Nowym Jorku. Wycieczkę najlepiej zakończyć w Peter Pan Bakery, gdzie można spróbować przepysznych pączków. Williamsburg łączy w sobie tradycję i nowoczesność. Opuszczone zakłady przemysłowe &#160;współistnieją z nowoczesną zabudową oraz bogatym street artem. Williamsburg to także niesamowita mieszanka kultur, gdzie ortodoksyjny styl życia współistnieje z hipsterką. Z pewnością warto zboczyć trochę ze szlaku wytyczonego przez przewodniki by tu zajrzeć ? &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/williamsburg-dwa-swiaty-nowego-jorku/">Williamsburg – dwa światy Nowego Jorku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/williamsburg-dwa-swiaty-nowego-jorku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Central Park, Nowy Jork &#8211; zaskakujące odkrycie</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/central-park-nowy-jork-zaskakujace-odkrycie/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/central-park-nowy-jork-zaskakujace-odkrycie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 26 Mar 2021 10:14:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Pln]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Polnocna]]></category>
		<category><![CDATA[Central Park]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=15509</guid>

					<description><![CDATA[<p>Central Park otwarto w 1857 r. od tamtej pory stał się jednym z najbardziej rozpoznawanych miejsc w Nowym Jorku. Nie zliczę ile razy widziałam go w filmach, nic dziwnego, że otrzymał tytuł najczęściej filmowanego parku na świecie. Jest to niesamowite miejsce, które jeszcze bardziej niesamowicie wygląda z lotu ptaka, co osobiście sprawdziłam. Central Park okazał się dla mnie dużą niespodzianką, a w szczególności jedno miejsce, o którym przed wyjazdem do NYC nie wyczytałam w żadnym z przewodników (uwierzcie mi na słowo, że pracę domową rzetelnie odrobiłam). Odpowiedź co to za miejsce, znajdziecie w dalszej części relacji ? Central Park to zupełnie inna rzeczywistość Nowego Jorku, można tutaj nacieszyć się zielenią, wodą, słońcem oraz spokojem, których tak brakuje w pozostałej części Manhattanu. Ciężko wyobrazić sobie skalę Central Parku. Natomiast, czy wiecie że jego powierzchnia jest większa od Watykanu i Monako? Tak właściwie, dopiero gdy leciałam helikopterem nad NYC (o czym pisałam tutaj) zdałam sobie sprawę jak ogromny obszar zajmuje. Łącznie w Central Parku znajduje się 93 km ścieżek pieszych, zatem zobaczenie go całego to całkiem duże wyzwanie. Idea Central Parku, narodziła się właściwie&#160; w1863 r. Wówczas miasto wykupiło 843 akry ziemi za niecałe $7,5 mln w celu zagospodarowania go jako park. Ciekawa jestem jaką obecnie ma wartość ten teren… Central Park to zielone płuca Mahattanu. Nowojorczycy uwielbiają to miejsce, gdyż pozwala ono odpocząć od zgiełku Nowego Jorku, który naprawdę potrafi być uciążliwy. Można tu spotkać ludzi uprawiających jogging, rowerzystów, rodziców spacerujących z małymi dziećmi lub grupki przyjaciół urządzających sobie piknik. Central Park jest interesującym miejscem także pod względem geologicznym. Znajdują się tutaj ciekawe formacje skalne, które są wynikiem działalności lodowcowej około 12 tys. lat temu.&#160; Miejscem, które koniecznie trzeba odwiedzić będąc w Central Parku jest Strawberry Fields Memorial. Jest to mozaika poświęcona tragicznie zmarłemu Johnowi Lennonowi, a jej nazwa pochodzi od piosenki Beatlesów „Strawberry Fileds Forever”. Wewnątrz znajduje się napis „Imagine” również nawiązujący do słynnej piosenki Lennona. Strawberry Fields przez lata stało się niemal miejscem kultu i pielgrzymek fanów piosenkarza. Usytuowane jest naprzeciwko budynku w którym mieszkał i zginął John Lennon. W samym centrum Central Parku&#160; znajduje się tzw. Great Lawn czyli Wielki Trawnik, o powierzchni 22 hektarów. Jest to wprost idealne miejsce na piknik z widokiem na wieżowce Manhattanu. Świetny widok na Manhattan rozpościera się także z Sheep Meadow tzw. Owczej Łąki, który zgodnie z nazwą pełnił role pastwiska do 1934 r. Natomiast panoramę Central Parku najlepiej podziwiać z Zamku Belweder. Tuż obok zamku znajduje się miejsce, które okazało się największym odkryciem w trakcie mojej eksploracji Central Parku. W spacerując po okolicy Zamku Belweder, przypadkowo natrafiłam na pewien pomnik. Kiedy podeszłam bliżej, okazało się, że stoję przed pomnikiem Króla Władysława Jagiełły. Nie da się ukryć, że jest to największy pomnik jaki znajduje się w Central Parku. Na jego cokole można przeczytać następującą inskrypcję: „Król Jagiełło, Król Polski, Wielki Książę Litewski, założyciel wolnego związku ludów Europy środkowo-wschodniej, zwycięzca nad krzyżackimi najeźdźcami pod Grunwaldem, 15 lipca 1410”. Na koniec jeszcze mały bonus ? Będąc w Central Parku, koniecznie odwiedźcie znajdującą się na jego obrzeżach (na rogu 5 alei z 79 ulicą) księgarnię o nazwie Albertine. Księgarnia słynie z dużego wyboru literatury francuskojęzycznej. Natomiast miejsce to jest wyjątkowe ze względu na unikalny wystrój.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/central-park-nowy-jork-zaskakujace-odkrycie/">Central Park, Nowy Jork &#8211; zaskakujące odkrycie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/central-park-nowy-jork-zaskakujace-odkrycie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Coney Island – upiorne wesołe miasteczko i inkubatory na deptaku</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/coney-island-upiorne-wesole-miasteczko-i-inkubatory-na-deptaku/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/coney-island-upiorne-wesole-miasteczko-i-inkubatory-na-deptaku/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 06 Jan 2021 06:43:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Pln]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Polnocna]]></category>
		<category><![CDATA[Coney Island]]></category>
		<category><![CDATA[plaża]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=15095</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czasami tak bywa, że będąc dłużej w Nowym Jorku, po prostu ma się ochotę rzucić to całe zwiedzanie i pojechać… po prostu na plażę. Optymalnym rozwiązaniem jest zaledwie godzinna wycieczka z Manhattanu linią Q metra na Coney Island, znajdującej się na południowym końcu Brooklynu. Wysiadam na stacji Ocean Parkway skąd czeka mnie zaledwie kilkuminutowy spacer na słynną plażę Coney Island Beach. Pierwszy rzut oka, plaża jakich wiele – promenada, piasek, woda… Jednak dostrzegam kilka rzeczy, które czynią to miejsce wyjątkowe poza sezonem turystycznym: &#8211; jest tu cicho, &#8211; nie ma ludzi, &#8211; jest czysto, &#8211; jest jasno, nie ma wieżowców które odcinają dopływ promieni słonecznych. Co więcej, miejsce to jest kwintesencją kiczu, totalnym zaprzeczeniem „fancy” Manhattanu, dość przewrotne i chyba dlatego zaczyna mi się tutaj podobać. W połowie września Coney Island Beach urzeka mnie także czymś innym, wyludnione, stare wesołe miasteczko wygląda dość upiornie. Cały czas mam zresztą w głowie stop klatki z mocnego dramatu Requiem for a dream, który był tutaj kręcony.&#160; Kręci się tu co prawda trochę osób natomiast wszystko wygląda jak w zwolnionym tempie, choć nie wykluczam, że po tygodniu zwiedzania hałaśliwego i gwarnego Nowego Jorku mogę mieć zaburzoną percepcję 😉 Kiedyś Coney Island miało być typowym American Dream, drugim Disneylandem lub Las Vegas. W latach 20-tych XIX w. był to ekskluzywny resort śmietanki towarzyskiej Nowego Jorku. Jednak z czasem zaczęło przyciągać margines społeczny, stając się centrum hazardu i prostytucji. Do atrakcji można było wówczas zaliczyć nielegalne walki bokserskie, specjalne przedstawienia w trakcie których widownia mogła rzucać piłkami baseballowymi w czarnoskórych aktorów. Jednak na tym nie koniec… spacer deptakiem „umilał” tzw. Incubator Theater gdzie można było obserwować noworodki walczące o przetrwanie w inkubatorach. Zresztą jako prawdziwą rekomendację można uznać słowa Zygmunta Freuda “the only thing about America that interests me is Coney Island&#8221; (Jedyną rzeczą, która interesuje mnie w Ameryce jest Coney Island). Na deptaku znajduje się szereg oldschoolowych knajp, a wśród nich słynna sieciówka z hot dogami – Nathan’s Famous. Jako ciekawostkę dodam, że ten słynny fast food został założony w 1916 r. właśnie na Coney Island przez imigranta polskiego pochodzenia. Co roku w Dzień Niepodległości na Coney Island odbywają się mistrzostwa w jedzeniu hot dogów na czas. W drodze powrotnej z Coney Island warto przejść się po okolicy. Na pierwszy rzut oka widać, że daleko jej do ekskluzywnego Manhattanu. Na ulicach wszędzie słyszę język rosyjski bądź ukraiński. Nieco dalej widzę duży supermarket, to jest prawdziwe odkrycie gdyż w ciągu ostatniego tygodnia w Nowym Jorku nie widziałam żadnego wielkopowierzchniowego sklepu. Choć nie lubię shoppingu wchodzę z ciekawości. Ceny trzykrotnie niższe niż w City, a klimat jakby słowiański, wszędzie słychać język rosyjski, a w asortymencie są nawet kiełbasy, wędliny, warzywa, polskie Delicje i Ptasie mleczko… nie wierzę! Pani w kasie spogląda na mnie spode łba, aby kupić produkty trzeba mieć kartę klienta, próbuję się wytłumaczyć, jednak słyszę tylko „ja nie gawarju po angielski”, tego się nie spodziewałam! Jak później doczytałam, okazało się, że rejon Coney Island Beach jest zwany także Małą Odessą, ze względu zamieszkującą go liczną populację imigrantów z Europy Wschodniej. Jeśli będzie kiedyś w Nowym Jorku, koniecznie zajrzycie na Coney Island. Jest to ciekawa propozycja na jednodniowy wypad, można tu zobaczyć zupełnie odmienną rzeczywistość od tej w centrum Nowego Jorku, a przy okazji spędzić trochę czasu na plaży. Spodobał Ci się wpis, zajrzyj do innych:&#160; San Gennaro, Mała Italia i chińskie klimaty &#8211; SoHo w Nowym Jorku Intrepid Sea-Air-Space Museum czyli Nowy Jork z pokładu lotniskowca Mieszkańcy Nowego Jorku &#8211; jak wygląda życie w NYC? Stany Zjednoczone, Nowy Jork za grosze! &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/coney-island-upiorne-wesole-miasteczko-i-inkubatory-na-deptaku/">Coney Island – upiorne wesołe miasteczko i inkubatory na deptaku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/coney-island-upiorne-wesole-miasteczko-i-inkubatory-na-deptaku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Intrepid Sea-Air-Space Museum czyli Nowy Jork z pokładu lotniskowca</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/intrepid-sea-air-space-museum-czyli-nowy-jork-z-pokladu-lotniskowca/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/intrepid-sea-air-space-museum-czyli-nowy-jork-z-pokladu-lotniskowca/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Nov 2020 12:38:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Pln]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Polnocna]]></category>
		<category><![CDATA[lotniskowiec]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=14813</guid>

					<description><![CDATA[<p>Od zawsze lubiłam zwiedzać miejsca oraz muzea o charakterze militarnym. Do tej pory z wypiekami na twarzy wspominam wizytę w Pearl Harbour, czy czołganie się po tunelach na terenie byłej Wietnamskiej Strefy Zdemilitaryzowanej. W związku z tym, nawet nie będę próbowała opisać mojej reakcji kiedy w trakcie przeglądania atrakcji turystycznych w Nowym Jorku, zobaczyłam zdjęcie lotniskowca Intrepid.&#160; Co było dalej kiedy, doczytałam, że Intrepid jest zaledwie jednym z wielu eksponatów w Intrepid Sea-Air-Space Museum, możecie się jedynie domyślać 😉 Intrepid pełnił służbę od czasów II Wojny Światowej (1943 r.) aż do 1974 r. Podobno załoga lotniskowca w czasach jego świetności liczyła ponad 3 tysiące osób, a jego pokład mógł pomieścić 82 samoloty. Podczas II Wojny Światowej był wykorzystywany na Pacyfiku w trakcie walk z Japonią. Po zakończeniu wojny został przeniesiony do rezerwy, jednak nie minęło dużo czasu kiedy został wysłany na wody Atlantyku w pobliży Guantanamo na Kubie, a następnie w okolice Wietnamu w trakcie wojny Wietnamskiej.&#160; Co ciekawsze, Intrepid służył także jako lądowisko dla śmigłowców, wyławiających kapsuły kosmiczne z morza. Na pokładzie lotniskowca znajduje się Lockheed A-12, poprzednik słynnego Lockheed SR-71 Blackbird oraz wiele innych samolotów i śmigłowców. Można tu także zobaczyć przekazany przez Polskę MiG-15. Część pokładu lotniskowca zajmuje specjalny hangar Space Shuttle Pavilion, w znajduje się prom kosmiczny Enterprise. Co prawda Enterprise nigdy nie odbył lotu kosmicznego, jednak jest to w pełni sprawny wahadłowiec, który był wykorzystywany do testów i eksperymentów, jako prototyp następnych statków kosmicznych. Co ciekawsze, pierwotnie nadano mu nazwę – Konstytucja, jednak w wyniku interwencji fanów serialu Star Trek ostatecznie zdecydowano się na nazwę Enterprise. Ciekawym miejscem które koniecznie trzeba odwiedzić będąc w muzeum, jest okręt podwodny USS Growler. W trakcie zaledwie kilku lat (od 1958 r. do 1964 r.) służby wywiadowczej w trakcie Zimnej Wojny, służył także jako baza pocisków sterowanych. Można tu też wyobrazić sobie jak wyglądało życie załogi skazanej na życie pod wodą. Natomiast momentem kulminacyjnym mojej wizyty było zobaczenie na własne oczy najszybszego samolotu pasażerskiego – Concorde, należącego kiedyś do linii British Airways. Nie będę was czarować, serce mi mocniej zabiło 😉 Do dziś pamiętam, jak w dzieciństwie oglądałam w telewizji start tych maszyn i żałuję, że nie udało mi się nigdy nimi polecieć. Zaciekawił Cię post? Zajrzyj do innych relacji z Nowego Jorku:</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/intrepid-sea-air-space-museum-czyli-nowy-jork-z-pokladu-lotniskowca/">Intrepid Sea-Air-Space Museum czyli Nowy Jork z pokładu lotniskowca</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/intrepid-sea-air-space-museum-czyli-nowy-jork-z-pokladu-lotniskowca/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Arlington &#8211; z wizytą na cmentarzu w Waszyngton D.C.  &#8230;</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/waszyngton-d-c-z-wizyta-na-cmentarzu-arlington/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/waszyngton-d-c-z-wizyta-na-cmentarzu-arlington/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 Oct 2020 06:22:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Pln]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[Waszyngton D.C.]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Polnocna]]></category>
		<category><![CDATA[Biały Dom]]></category>
		<category><![CDATA[Cmentarz Arlington]]></category>
		<category><![CDATA[Kapitol]]></category>
		<category><![CDATA[Pentagon]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=14774</guid>

					<description><![CDATA[<p>Waszyngton odwiedziłam w trakcie jednodniowej wycieczki z Nowego Jorku. Od dawna chciałam zobaczyć stolicę Stanów Zjednoczonych, właściwie to z trzech powodów, które nie są do końca oczywiste. Większość osób odwiedzających to miasto kieruje się głównie w stronę Białego Domu, Kapitolu oraz Pomnika Waszyngtona. Moim celem była przede wszystkim wizyta na Cmentarzu Narodowym w Arlington, zobaczenie Pentagonu oraz Centrum im. Stevena F. Udvara-Hazy&#8217;ego. Ostatniego punktu niestety nie udało mi się odwiedzić, ze względu na to, że znajduje się poza Waszyngtonem. Natomiast z drugiej strony mam przynajmniej pretekst żeby tam wrócić. Waszyngton znajduje się około 370 km od Nowego Jorku, zatem bez problemu można zorganizować tu jednodniową wycieczkę z Wielkiego Jabłka. Najkorzystniejszą ofertą, aby się tam dostać z NYC jest Flixbus, za bilety w obydwie strony zapłaciłam łącznie 70 zł. Mój bus do Waszyngtonu odjeżdżał o 7 rano, z ulicy Allen znajdującej się w nowojorskim Chinatown. W Waszyngtonie wylądowałam o 11.30, a bus powrotny miałam o 19.30 co oznaczało prawie cały dzień zwiedzania. Pierwsze wrażenie Podobno pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Jakie było moje kiedy wysiadłam z Flixbusa? Poczułam się jakbym wylądowała w kompletnie odmiennej rzeczywistości.Waszyngton jest cichym, spokojnym i niesamowicie czystym miastem w porównaniu do Nowego Jorku. Rzuca się w oczy jego ekskluzywny, reprezentacyjny charakter. W końcu tutaj znajduje się m.in. Biały Dom, Kongres, Sąd Najwyższy, Pentagon, Departament Stanu, Siedziba FBI oraz Banku Światowego. Droga na Cmentarz Arlington wiodła przez wszystkie najbardziej znane miejsca w Waszyngtonie. Jako pierwszy zobaczyłam Biały Dom, od strony frontu był zabarykadowany, zresztą nie ma się co dziwić w trakcie mojej wizyty pikietowało tam trochę sceptyków prezydenta 😉 Natomiast od strony „Południowego Trawnika” prezentował się już znacznie lepiej. Tuż obok Białego Domu znajduje się słynny Pomnik Waszyngtona. W momencie budowy jego budowy pod koniec XIX w. podobno był największą budowlą na świecie, lecz szybko ustąpił miejsca wieży Eiffla. Kilroy był tu przede mną… &#160;Pomnik Waszyngtona sąsiaduje z Pomnikiem II Wojny Światowej. Ciekawostką jest znajdujące się tutaj grafitti: Kilroy was here. Napis ten zyskał ogromną popularność właśnie podczas II Wojny Światowej. W ten sposób amerykańcy żołnierze zaznaczali swoją obecność na danym terenie. Co więcej, podobno Hitler miał wierzyć, że Kilroy był postacią autentyczną, pod którą skrywał się amerykański szpieg. Podobizny Kilroya można spotkać na całym świecie. Przykładowo w tym samym roku widziałam go też w Kiszyniowie – stolicy Mołdawii. Nieopodal w budynku przypominającym grecką świątynię, znajduje się Mauzoleum Lincolna. Na schodach Mauzoleum, Martin Luther King powiedział słynne słowa: I have a dream. Arlington &#8211; najważniejszy punkt wycieczki Z Mauzoleum, udałam się przez most nad rzeką Potomak, prosto do najważniejszego punktu mojej wycieczki – Narodowego Cmentarza w Arlington. Jest to amerykański cmentarz wojskowy, na którym pochowanych jest około 400 tys. żołnierzy i weteranów. Jednak chciałam odwiedzić Arlington ze względu na pewien jeden wyjątkowy grób – Prezydenta Johna F. Kennedy. Od dziecka ciekawiła mnie historia jego prezydentury i zamachu, w dużej mierze za sprawą mojej Mamy, która często opowiadała mi o tamtych wydarzeniach. Będąc w „okolicy” po prostu musiałam tam być. Cmentarz Arlington robi niesamowite wrażenie, jednolite, proste nagrobki widać po horyzont. Grób Kennedy’ego i jego żony Jacqueline, znajduje się w dość bliskiej odległości od wejścia, jednak wbrew pozorom nie tak łatwo go odnaleźć. Przyznam, zgubiły mnie moje wyobrażenia. Myślałam, że grób tragicznie zmarłego Prezydenta Stanów Zjednoczonych będzie wyglądać co najmniej jak Krypta na Wawelu. Zgodnie ze wskazaniami mapki przyszłam na miejsce, dokoła groby klanu Kennedych w tym także tragicznie zmarłego Roberta Kennedy – brata JFK, jednak nie widzę grobu prezydenckiego. Nie ma opcji ten grób musi gdzieś tu być! Przejechać taki kawał drogi i go nie znaleźć, co za shame! Przeszłam jeszcze raz i okazało się, że grób JFK jest zwykłą czarną płytą przy której pali się wieczny płomień. Pentagon, samoloty i metro Z Cmentarza Arlington wystarczy przejechać zaledwie jedną stację metra aby znaleźć się tuż obok największego budynku biurowego na świecie – Pentagonu.&#160; Jednak tutaj kolejne zaskoczenie… nie tyle Pentagon, co przejażdżka metrem zrobiła na mnie ogromne wrażenie 😀 Po zatłoczonym, brudnym i piekielnie dusznym nowojorskim metrze, w Waszyngtonie poczułam się jak na salonach. A sam Pentagon… sądzę, że zrobiłby na mnie większe wrażenie jakbym widziała go z lotu ptaka. Wokół budynku kręci się bardzo dużo wojskowych, a robienie zdjęć jest zakazane oprócz jednego miejsca – pomnika upamiętniającego ofiary z 11 września.&#160; W tym wypadku, także oczekiwałam zobaczyć coś bardziej okazałego… Będąc tam dłuższą chwilę, gdyż samo przejście jednego skrzydła budynku zajmuje trochę czasu, zaskoczyła mnie częstotliwość przelatujących bardzo nisko samolotów. Okazało się że z Pentagonem sąsiaduje lotnisko Ronalda Reagana. Przelatujące samoloty sprawiają wrażenie jakby zaraz miały wbić się po raz kolejny w budynek.&#160; Kapitol na wyciągnięcie ręki Kolejnym ważnym punktem na mapie Waszyngtonu jest Kapitol siedziba Kongresu Stanów Zjednoczonych tzn. amerykańskiego parlamentu. Spodziewałam się zobaczyć tutaj biuro przepustek i bramki jak na Wiejskiej. Tymczasem pod Kapitol można bez problemu podejść. Smithsonian &#8211; kilka powodów aby odwiedzić Waszyngton D.C. Z Kapitolem sąsiaduje Ogród Botaniczny, założony przez Smithsonian Institution. Jednak ogród botaniczny to tylko mały kawałek z tego co Smithsonian Institution proponuje w Waszyngtonie. Smithsonian Institution to fundacja założona w 1846 r. z mocy testamentu Brytyjczyka &#8211; Jamesa Smithsona – chemika i mineraloga. Jej celem jest popularyzacja wiedzy z zakresu rozmaitych dziedzin. Trzeba przyznać, że fundacja ta zrobiła w Waszyngtonie naprawdę kawał dobrej roboty. Utworzono tutaj największy na świecie kompleks muzeów. Najwięcej obiektów znajduje się na zaledwie 4-kilometrowym odcinku pomiędzy&#160; Kapitolem a Mauzoleum Lincolna. &#160;Można tu zajrzeć m.in. do Muzeum Lotnictwa i Lotów Kosmicznych, Narodowego Muzeum Historii Amerykańskiej,&#160; Muzeum Historii Naturalnej,&#160; Muzeum Indian Amerykańskich czy Muzeum Sztuki Afrykańskiej. Jednak najbardziej zaskakujące z tego wszystkiego jest to, że wstęp do tych wszystkich obiektów jest bezpłatny. Po kosmicznie drogim Nowym Jorku, tym właśnie Waszyngton ujął moje serce. &#160;Niestety nie miałam na tyle czasu aby odwiedzić wszystkie muzea dlatego zdecydowałam się na dwa, które najbardziej mnie interesowały. Przyznam, że nie miałam wysokich oczekiwań względem ekspozycji, wiadomo jak coś jest za darmo… Tymczasem już w hallu Muzeum Historii Naturalnej, czekało mnie niezłe zaskoczenie… Podobno w muzeum znajduje się ponad 125 milionów eksponatów, spośród których największe wrażenie robią szkielety dinozaurów. Co więcej informacje o eksponatach są przedstawione w ciekawy, „niemuzealny” sposób. Jednak Muzeum Lotnictwa i Lotów Kosmicznych, położyło mnie na łopatki. Z pośród wielu eksponatów, można tu zobaczyć niemiecką rakietę V2,&#160; moduł dowodzenia Columbia z misji Apollo 11 czy Moduł księżycowy LM-2 – dwuczęściowy statek kosmiczny, który był przeznaczony do transportu astronautów z orbity Księżyca na jego powierzchnię.&#160; Najlepsza część ekspozycji tego muzeum znajduje się pod Waszyngtonem w Steven F. Udvar-Hazy Center, gdzie niestety nie udało mi się dotrzeć. Można tam zobaczyć bombowiec Enola Gay, z którego w sierpniu 1945 zrzucono na Hiroszimę bombę atomową, samolot Lockheed SR-71 Blackbird, prom kosmiczny Discovery, czy słynny Concorde. Ołtarzyk dla Prince’a Spacerując po najstarszej części Waszyngtonu można zobaczyć stare, niefunkcjonujące budki do przywoływania policji i straży pożarnej. W niektórych znajdują się jeszcze uschnięte kwiaty lub skrawki zdjęć. Jakiś czas temu budki służyły jako ołtarzyk dla zmarłego piosenkarza &#8211; Prince’a. Kolorowy kościół Mogłoby się wydawać, że Waszyngton jest poważnym miastem. Tymczasem można tu zobaczyć kilka ciekawych murali czy np. kolorowy kościół, zbudowany pod koniec XIX w. Co prawda nie pełni już on swojej pierwotnej funkcji ponieważ obecnie mieści się tutaj galeria sztuki. Podczas gdy z zewnątrz wygląda kolorowo i radośnie, w środku można się poczuć jakby odbywały się tutaj czarne msze 😉&#160; Na koniec mojej wycieczki, zajrzałam jeszcze w okolice budynku J. Edgar Hoovera – siedziby FBI. Co prawda nie on robi takiego wrażenia jak Pentagon ale uznałam, że przyda się jego fotka do kolekcji 😉 Spodobał Ci się wpis? Zajrzyj do relacji z Nowego Jorku!</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/waszyngton-d-c-z-wizyta-na-cmentarzu-arlington/">Arlington &#8211; z wizytą na cmentarzu w Waszyngton D.C.  &#8230;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/waszyngton-d-c-z-wizyta-na-cmentarzu-arlington/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Mieszkańcy Nowego Jorku &#8211; jak wygląda życie w NYC?</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/mieszkancy-nowego-jorku-jak-wyglada-zycie-w-nyc/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/mieszkancy-nowego-jorku-jak-wyglada-zycie-w-nyc/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 30 May 2020 08:28:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Pln]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Polnocna]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=14285</guid>

					<description><![CDATA[<p>To jest zaledwie mój drugi post o Nowym Jorku, który odwiedziłam ponad pół roku temu. Tak właściwie to ciężko mi powiedzieć dlaczego, bo był to jeden z moich lepszych wyjazdów solo. Nie będę w nim pisać o turystycznych&#160; hotspotach, które szeroko opisane są w niezliczonej ilości przewodników. O tym będzie kiedy indziej 😉 Chce poświęcić ten post moim spostrzeżeniom jeśli chodzi o mieszkańców Nowego Jorku. W NYC byłam nieco ponad tydzień i jest to zdecydowanie zbyt krótki czas żeby dokładnie poznać życie w tym mieście dlatego przedstawię tu moje luźne, subiektywne obserwacje. Nie będę też ukrywać, że impulsem do napisania tego postu były relacje z opustoszałych ulic Nowego Jorku w trakcie pandemii koronawirusa. Szczerze przyznam, że nie potrafię sobie wyobrazić pustych ulic na Manhattanie, braku samochodów, setek yellow cabów, ciągłego hałasu i fali tłumu, której trzeba się poddać dla własnego bezpieczeństwa. Sami Amerykanie mówią, że NYC to crazy city. Jadąc tam wiedziałam na co się piszę, w końcu pochodzę z Warszawy. Wiem jak wygląda życie w ciągłym biegu i lubię ten styl, lubię jak cały czas coś się dzieje. Natomiast powiem Wam szczerze, Nowy Jork to jest Bangkok Stanów Zjednoczonych. Kiedy w drodze powrotnej miałam dłuższy stopover w Kopenchadze, zobaczyłam to miasto z zupełnie innej strony niż parę lat temu podczas pierwszego pobytu. Doświadczenia zmieniają perspektywę, bez urazy ale po NYC poczułam się tam jak w małym, spokojnym prowincjonalnym miasteczku. Dosłownie napawałam się ciszą, siedząc nad kanałem, popijając kawkę i czytając. Swoją&#160; drogą Kopenhaga jest jednym z niewielu miast dla których mogłabym porzucić Warszawę 😉 Wracając do Nowego Jorku.&#160; To miasto jest w ciągłym ruchu. „W dobrym tonie” jest tutaj bieganie z ogromnymi kubkami kawy, czy pochłanianie na szybko przekąsek. Obserwując nowojorczyków, można odnieść wrażenie jakby non stop jedli i pili 😉 Oczywiście na porządku dziennym jest jaywalking czyli przechodzenie przez ulicę w niedozwolonym miejscu. Nikt tu nie czeka na zielone światło, przecież w ten sposób można zaoszczędzić kilka sekund. Na szczęście zazwyczaj nie jest to żaden karkołomny wyczyn bo ulice Manhattanu przez większą część doby po prostu stoją w korkach. Niektórzy jednak nawet z tym potrafią sobie poradzić, po co tracić czas w korkach kiedy można przemknąć na desce między samochodami? Jednak najbardziej mnie zaskoczyło, że w tej miejskiej dżungli ludzie potrafią być humanitarni, a nawet powiem więcej, są po ludzku mili! Specjalna etykieta panuje w metrze, pasażerowie bardzo szanują swoją przestrzeń, lekkie potrącenie na które w polskich warunkach nie zwrócilibyśmy uwagi, tam zawsze wiąże się z „sorry”. Nie ma też wskakiwania na ostatnią chwilę do wagonów, tu przeważa rozsądek ponieważ system zamykania drzwi w nowojorskim metrze, powiedzmy że może okazać się troszkę bardziej kontuzyjny niż warszawski. W dobrym tonie jest także unikanie kontaktu wzrokowego. Dodatkowo jestem pełna podziwu dla cierpliwości Nowojorczyków. O ile metro w obrębie Manhattanu funkcjonuje sprawnie o tyle wycieczka w dalsze rejony, może okazać się wielką wyprawą. Na niektórych stacjach trzeba naprawdę długo czekać na pociąg, a niektóre linie w godzinach szczytu kursują z pominięciem mniej uczęszczanych przystanków. Zaskakująca jest także „symbioza” ludzi i gryzoni. Nikt nie sieje tu paniki jak od czasu do czasu przebiegnie szczur. Swoją drogą wiecie po czym odróżnić w metrze nowojorczyka od turysty?Odpowiedź na końcu 😉 Ciemna strona Nowego Jorku Życie w Nowym Jorku nie jest łatwe. Kojarzycie wielką awarię zasilania tzw. blackout w 2003 r.? Zdjęcia ludzi uwięzionych w metrze, tłumów na ulicach, śpiących na schodach Central Post Office, którzy pozbawieni zostali powrotu na noc do domu, czy zamieszek, pamiętam do tej pory. Takie awarie podobno zdarzają się często. W takich sytuacjach nawet samochód nie umożliwia powrotu do domu, miasto jest totalnie zblokowane, a zresztą i tak ze względu na brak prądu ludzie nie mają&#160; możliwości odebrania samochodu z piętrowych parkingów. Zresztą niezależnie od awarii prądu, Manhattan i tak cierpi na brak światła. Wieżowce co prawda robią niesamowite wrażenie, ale z drugiej strony blokują też dopływ promieni słonecznych. Ogromne zatłoczenie miasta nie sprzyja także utrzymaniu porządku. Dodatkowo, niestety jak w większości tego typu metropolii jest także bardzo dużo bezdomnych. Różnorodność Odwiedzić Nowy Jork to tak jakby zwiedzić cały świat. Za każdym razem gdy wychodziłam z metra zastanawiałam się w jakiej części świata się znajdę. Wcześniej miałam świadomość, że NYC słynie z dzielnic „narodowościowych” natomiast poważnie, do głowy mi nie przyszło, że kilka stacji metra to różnica paru stref czasowych! Jednolitość To kwestia która najbardziej mnie zaskoczyła i zburzyła mój światopogląd jeśli chodzi o mieszkańców Nowego Jorku. Myślałam, że zobaczę tam niesamowitą różnorodność stylizacji, niecodziennych ubiorów, tymczasem rzeczy które były na topie w stylu np. słuchawek mieli dosłownie wszyscy. Z pewnością czarną robotę zrobiły tu panie z Seksu w wielkim mieście, które zgrabnie pomykały po ulicach NYC w stylowych szpileczkach.Na placach jednej ręki mogę policzyć kobiety, które widziałam w butach na obcasie. W NYC króluje sportowe obuwie lub ciężkie buciory (nawet przy temperaturze 25 stopni).Wyjaśniła mi to koleżanka, która stąd pochodzi, wszystkie te panie po prostu cenią sobie wygodę i w szpilkach chodzą tylko w biurze. W jakiej dzielnicy mieszkasz? Nowojorczycy są niesamowicie otwarci, lubią zagadywać i prowadzić small talk. Co ciekawsze, po oczywistym pytaniu o moją narodowość, padało następne: w jakiej dzielnicy mam kwaterę. Moja odpowiedź nie mogła ograniczać się tylko do informacji, że na Brooklynie, musiałam szczegółowo opisać rejon. Po czym następowała chwila zastanowienia, szybka ocena sytuacji, a później wyrok – tam jest w miarę bezpiecznie. Co prawda Rudolph Giuliani zrobił kawał dobrej roboty drastycznie ograniczając przestępczość w NYC, natomiast nadal istnieją tu miejsca, gdzie można się poczuć delikatnie mówiąc „nieswojo”. Przyznam, że dużo czasu spędziłam nad wyborem odpowiedniej miejscówki w NYC, także z tego powodu, że leciałam tam sama i zdawałam sobie sprawę, że będę poruszać się po mieście także w późnych godzinach nocnych. Problemem było pogodzenie trzech kryteriów wyboru: bliskości do centrum, bezpieczeństwa i niskiej ceny. Pierwsze dwa kłóciły się z trzecim wymogiem. W końcu znalazłam kwaterę tuż obok Manhattanu, mieszkałam u bardzo porządnej rodziny meksykańskiej, w odległości około 200 m do stacji metra. Wcześniej czytałam, że Brooklyn jest uznawany za bezpieczną dzielnicę. Natomiast ujmę to tak&#8230; miałam niebywałe szczęście, że w połowie drogi do kwatery znajdował się posterunek policji. Jarmarki Nowego Jorku Wcześniej Nowy Jork niezbyt kojarzył mi się z pchlimi targami. Jednak okazało się, że takie miejsca cieszą się tutaj niesamowitą popularnością. To co mogę powiedzieć z mojej perspektywy, a zwiedziłam już dużo takich miejscówek. Pchli targ w NYC to miejsce w którym trzeba być. Jest to unikalne doświadczenie ze względu na to, że to kwintesencja amerykańskiego stylu życia, zebrana w starociach (w planach mam oddzielny post o tym). Więcej info o NYC:</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/mieszkancy-nowego-jorku-jak-wyglada-zycie-w-nyc/">Mieszkańcy Nowego Jorku &#8211; jak wygląda życie w NYC?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/mieszkancy-nowego-jorku-jak-wyglada-zycie-w-nyc/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Stany Zjednoczone, Nowy Jork za grosze!</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/stany-zjednoczone-nowy-jork-za-grosze/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/stany-zjednoczone-nowy-jork-za-grosze/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Oct 2019 19:35:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Pln]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[Tip na trip]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Polnocna]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>
		<category><![CDATA[rejs]]></category>
		<category><![CDATA[tanie podróżowanie]]></category>
		<category><![CDATA[wiezowiec]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=13143</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nowy Jork, nie bez powodu został uznany za jedno z najdroższych miast na świecie. Po tygodniowym pobycie w „stolicy świata”, przyznaję, że jest tam drogo. Jednak to wcale nie znaczy, że trzeba wydać majątek, aby zobaczyć to miasto. Wręcz przeciwnie, duża ilość atrakcji jest tam dostępna za parę dolarów lub nawet bezpłatnie. Drink na dachu Wstęp na tarasy widokowe nowojorskich wieżowców jest kosztowny bo wynosi średnio 40 – 50 $. Podliczając wszystko, chcąc zobaczyć Nowy Jork z perspektywy szczytu Empire State Building, Top of the Rock w Rockefeller Center czy One World Observatory trzeba zapłacić około 120 $. Jednak cudowną panoramę miasta zarówno w dzień jak i w nocy można zobaczyć z barów zlokalizowanych na dachach nowojorskich wieżowców. W cenie drinka lub piwa, mamy w gratisie cudowny widok na miasto. Najpopularniejszym i największym jest 230 Fifth Rooftop, w którym można dodatkowo skorzystać z happy hour, szczegóły na stronie. Inne popularne miejscówki to: Spyglass Rooftop Bar, czy Skyline Rooftop Bar &#38; Lounge. Kolejka linowa z widokiem na Manhattan Nowy Jork z wyższej perspektywy można zobaczyć jeszcze taniej, w cenie biletu na komunikację miejską. Za niecałe 3$ można wybrać się na przejażdżkę kolejką linową na Roosevelt Island. Stacja kolejki znajduje się przy Tramway Plaza. Trasa prowadzi tuż nad Mostem Queensboro i oferuje wspaniały widok na wschodnią część Manhattanu. Rejs w towarzystwie Lady Liberty Transport publiczny oferuje również bezpłatny rejs promem na wyspę Staten. Promy odpływają z terminalu Whitehall, znajdującego się w południowej części Manhattanu i przepływają tuż obok&#160; Lady Liberty. Opcja ta pozwala zaoszczędzić 25$, gdyż tyle kosztuje zwiedzanie monumentu z bliska wraz z pobliską Ellis Island. Dodatkową atrakcją jest niesamowity widok na południową część Manhattanu wraz z wieżowcem 1 World Trade Center. World Trade Center we wtorek… W obecnym kompleksie World Trade Center zlokalizowane jest muzeum poświęcone tragedii z 11 września 2001 r. Wstęp do muzeum kosztuje 26$, jednak mało turystów zdaje sobie sprawę, że można je zwiedzić bezpłatnie w każdy wtorek pomiędzy 17 a 19. Aby je zwiedzić należy przed godziną 17 pobrać w kasie bezpłatny bilet. Szczerze przyznam, że spodziewałam się na miejscu ogromnej kolejki, tymczasem większość osób posiadała bilety zakupione online lub kartę New York Pass. Tak właściwie bezpłatne bilety były dostępne od ręki. W skarbcu Bezpłatne wycieczki oferuje również Federal Reserve Bank of New York. Wnętrze skarbca można zobaczyć wyłącznie poprzez zarezerwowanie wycieczki poprzez stronę internetową. Wycieczki realizowane są od poniedziałku do piątku od godziny 13 do 14. Ze względu na duże zainteresowanie, rezerwację warto zrobić wcześniej. W wielkiej bibliotece Będąc w okolicy Bryant Park warto zajrzeć do Nowojorskiej Biblioteki Publicznej.&#160; Podobno jest to jedna z największych bibliotek publicznych na świecie. Wstęp jest oczywiście bezpłatny. Wnętrze biblioteki zachwyca&#160; wystrojem i wielkością. Było tutaj kręconych wiele znanych filmów m.in. Pogromcy Duchów, Śniadanie u Tiffaniego czy Spaiderman. Księgarnia pod gwiazdami Po wschodniej stronie Central Park znajduje się ciekawa księgarnia o nazwie Albertine, słynąca z &#160;ogromnej oferty francuskich książek. Jednak największe wrażenie robi wnętrze księgarni, pokój wenecki który tak właściwie jest jednym wielkim lustrem oraz sufit, na drugim piętrze księgarni, przypominający niebo rozświetlone setką gwiazd. Ciekawą opcją szczególnie dla koneserów piwa, jest wycieczka do Brooklyn Brewery. Koszt wycieczki po browarze w tygodniu wynosi 18$, jednak w weekend jest bezpłatny. Bezpłatny wstęp w soboty i niedziele zaczyna się od godziny 12 i kończy o 18. Wycieczki realizowane są w odstępach co pół godziny. Dla osób zamierzających odwiedzić liczne muzea w Nowym Jorku, korzystną opcją może być New York Pass. Karta oferuje dostęp do ponad 100 atrakcji obejmujących także punkty widokowe na wieżowcach. Szczegółowe informacje można znaleźć tutaj.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/stany-zjednoczone-nowy-jork-za-grosze/">Stany Zjednoczone, Nowy Jork za grosze!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/stany-zjednoczone-nowy-jork-za-grosze/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Chichén Itzá, Meksyk &#8211; krwawy cud świata&#8230;</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/chichen-itza-meksyk-krwawy-cud-swiata/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/chichen-itza-meksyk-krwawy-cud-swiata/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 17 Jul 2019 16:35:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Pln]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Polnocna]]></category>
		<category><![CDATA[Chichen Itza]]></category>
		<category><![CDATA[cud swiata]]></category>
		<category><![CDATA[piramida]]></category>
		<category><![CDATA[ruiny]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=12933</guid>

					<description><![CDATA[<p>Chichén Itzá to jedno z najważniejszych stanowisk archeologicznych w Meksyku, związanych z kulturą Majów oraz Tolteków. Wspaniałe świątynie, strome piramidy oraz kolumnady wzniesione w tym miejscu, przywołują niesamowity obraz tego dawnego imperium. Lokalizacja miasta na gorącym Półwyspie Jukatan, możliwa była dzięki usytuowaniu dwóch studni zwanych cenotami. Jedna z nich stanowiła zbiornik wody, natomiast druga większa, zwana Cenote Sagrado – Święta Studnia, wykorzystywana była do celów rytualnych. Było to święte miejsce boga deszczu Chaca, w którym oprócz cennych przedmiotów, składano w ofierze ludzi. Oprócz krwawych rytuałów, zobrazowanych w Apocalypto &#8211; reżyserii Mela Gibsona, Majowie słynęli również z doskonałej znajomości matematyki oraz astronomii, o czym może świadczyć największa budowla – Piramida Kukulkana – Pierzastego Węża, zwana też El Castillo. Świątynia ta, jest w zasadzie przekutym w budowlę kalendarzem Majów. Na jej szczyt prowadzi 365 stopni, odpowiadających liczbie dni w roku. Schody dzielą każdy z 9 poziomów budowli na 2 części, co symbolizuje 18 miesięcy kalendarza Majów. Zaskakujące jest, że w trakcie wiosennej i jesiennej równonocy, róg świątyni rzuca na jej północną ścianę – cień wijącego się węża. Obserwacja tego zjawiska w tym czasie, jest praktycznie niemożliwa, ze względu na oblężenie turystów. Piramida słynie również z doskonałej akustyki, szept z jej szczytu słyszalny jest z dalekiej odległości. Uwagę zwraca również budowla el Caracol – zwana inaczej ślimakiem. Swoją nazwę zawdzięcza spiralnym schodom, znajdującym się na szczycie. Budynek mieścił obserwatorium astronomiczne, w którym Majowie na podstawie długoletnich obserwacji, byli w stanie określić dokładny punkt zachodu słońca w dniu przesilenia letniego. Tuż za Piramidą Kukulkana znajduje się Templo de los Guerreros – Świątynia Wojowników. Świątynia ta, była miejscem najbardziej krwawych rytuałów, w trakcie których kapłani rozcinali piersi ofiar, a ich bijące serca składali w ofierze bogom. Na szczycie znajduje się symbol tych wydarzeń &#8211; budząca grozę postać Chac Moola – tolteckiego boga, trzymającego na brzuchu naczynie przeznaczone na serca ofiar. W pobliżu świątyni znajduje się Grupo de las Mil Columnas &#8211; Zespół Tysiąca Kolumn, których w rzeczywistości jest 360. Można się domyślać, że było to miejsce targowe z przyległym boiskiem oraz łaźnią parową. Drugim makabrycznym miejscem, przypominającym czasy krwawych obrzędów jest Tzompantli &#8211; Platforma Czaszek. Jej ściany są ozdobione płaskorzeźbami czaszek oraz orłów rozdzierających ludzkie piersi. Na głównym placu Chichén Itzá znajduje się również świątynia poświęcona planecie Wenus. Twarda rzeczywistość Majów nie pozostawia jednak złudzeń, budowla ta nie była poświęcona bogini miłości, lecz rytuałom upuszczania krwi. Obok świątyni Wenus znajduje się największe zachowane boisko do rytualnej gry w Pelotę. Uczestniczący w tej grze zawodnicy mieli za zadanie umieścić piłkę, w znajdujących się na wysokości 7 m obręczach, umieszczonych po obu stronach boiska. Było to trudne zadanie, gdyż w trakcie gry można było używać wyłącznie łokci, bioder i ramion. Brak poświęcenia zawodników w trakcie gry, skutkował poświęceniu ich bogom. Reliefy na ścianach boiska, przedstawiające głowy przegranych zawodników, z pewnością stanowiły dobrą motywację. Podobnie jak Piramida Kukulkana, boisko charakteryzuje się doskonałymi warunkami akustycznymi, głos jest słyszalny z odległości 135m. Stanowisko w Chichén Itzá, ze względu na swoją architekturę oraz krwawą historię stanowi jedno z najbardziej niezwykłych i fascynujących miejsc. Doskonale zrekonstruowane budowle Majów i Tolteków, dają wyobrażenie o wielkości dawnego imperium oraz stopniu jego zaawansowania w dziedzinie astronomii i budownictwa.&#160; Nie bez powodu Chichén Itzá, została w 2007 r. ogłoszona jednym z 7 nowożytnych cudów świata.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/chichen-itza-meksyk-krwawy-cud-swiata/">Chichén Itzá, Meksyk &#8211; krwawy cud świata&#8230;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/chichen-itza-meksyk-krwawy-cud-swiata/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Girl on a (dangerous) Trail &#8211; czyli (nie)bezpieczeństwo drogowe</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/bezpieczenstwo-drogowe/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/bezpieczenstwo-drogowe/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 07 Jan 2018 10:55:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Pln]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Gruzja]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[Wietnam]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Polnocna]]></category>
		<category><![CDATA[drogi]]></category>
		<category><![CDATA[Kaukaz]]></category>
		<category><![CDATA[samochód]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=10608</guid>

					<description><![CDATA[<p>Do czasu wyjazdu do Gruzji wydawało mi się że widziałam już wszystko w kwestii manewrów drogowych. Były drogi w Meksyku&#8230; Szczególnie te w Mexico City, dostarczały adrenaliny porównywalnej do skoku na bungee. Brak jakichkolwiek zasad, poza jedną dotyczącą zakazu parkowania, która i tak nie polepszała mojej sytuacji, z punktu widzenia pieszego. Było ciężko, do dziś pamiętam dylematy przed przejściem dla pieszych, przecinającym 7- pasmową, jednokierunkową, ruchliwą drogę, czy wchodzić na zielonym, które i tak nie gwarantuje bezpieczeństwa, czy szukać innego przejścia. Do tego ta wieczna niepewność, czy kierowca jadący siódmym skrajnym, prawym pasem nie zacznie zaraz wykonywać bez uprzedzenia gwałtownego manewru skrętu w lewo. Rozrywką porównywalną do oglądania dobrego thrillera psychologicznego była obserwacja rond w godzinach szczytu, patrzyłam z podziwem na odwagę kierowców jadących pod prąd oraz tych jadących z prądem, to już była wyższa szkoła jazdy… A co na to policja, gwarant bezpieczeństwa drogowego? Wiadomo Mexico City to przeludnione miasto, w którym nie zawsze jest bezpiecznie. Stąd w sumie logiczny wydaje się pomysł policji aby na przejazdach patrolowych używać sygnałów dźwiękowych, natomiast wyłączać je jadąc na interwencję by nie spłoszyć przestępców. O ile jest to logiczne z punktu widzenia prewencji o tyle spotkanie na drodze pieszego z radiowozem gnającym na akcję bez sygnału już niekoniecznie. Muszę przyznać, że poruszanie się po drogach w Meksyku to sztuka. Przede wszystkim wymaga dużych umiejętności psychologicznych, przewidywania odruchów behawioralnych kierowców, umiejętności czytania ruchu ciała i gestów,&#160; w końcu także odpowiednich umiejętności interpersonalnych, a umiejętność „drogowej asertywności” trzeba tu opanować do perfekcji. Tymczasem drogi w Wietnamie to oddzielny temat na książkę, jednak na razie opisałam tę problematykę w skromnym poście. Wydawać by się mogło, że sytuacja tu jest lepsza niż w Meksyku, gdyż na drogach przeważają głównie skutery. Natomiast uwierzcie mi, że nawet siedzenie na krawędzi samolotu przed skokiem ze spadochronem nie daje takiej adrenaliny, jak zmiana światła na czerwone w połowie przejścia dla pieszych na ruchliwej arterii Sajgonu. Po tych wszystkich przygodach, myślałam że „kultura” jazdy w Gruzji, nie będzie znacząco odbiegać od europejskiej normy, jednak bardzo się myliłam. O ile przechodzenie przez jezdnię w tym kraju, na podstawie wcześniejszych doświadczeń nie robiło już na mnie większego wrażenia, o tyle obserwacja ruchu drogowego z tylnego siedzenia marszrutki była prawdziwie duchowym przeżyciem. Ale może zacznę od początku. Marszrutki są popularnym środkiem komunikacji w Gruzji. Samochody, przewożące osoby często należą do osób prywatnych, co niestety wpływa na ich stan techniczny. Podstawową zasadą w Gruzji przy wyborze środka transportu jest ocena stanu jakości szyby. Jeśli przednia szyba jest rozbita, należy poszukać innego środka transportu. Problem natomiast pojawia się wtedy kiedy wsiądziemy do auta, w którym okazuje się, że przezorny kierowca zasłonił tablicą stłuczoną szybę. W tej sytuacji pozostaje nam się już tylko pomodlić razem z kierowcą. Ujmę to tak, modlenie gruzińskich kierowców przez jazdą to cała ceremonia. Samochody są wyposażone w różnego rodzaju&#160; różańce oraz obrazki świętych. Modlitwa kończy się trzykrotnym przeżegnaniem oraz dotknięciem każdego z dewocjonaliów, dopiero wtedy można ruszać w drogę. Oczywiście czynność ta jest powtarzana w trakcie drogi głównie przed i po manewrze wyprzedzania… Dodatkowo w Gruzji doszedł jeszcze jeden element, którego nie spotkałam w żadnym z poprzednich krajów. Popularnym środkiem transportu są tu samochody japońskie, które są znacznie tańsze. Oczywiście trudno się nie zgodzić, że auta japońskiej produkcji, cenione są za jakość, jednak na litość boską! Mają jedną podstawową wadę – kierownicę po prawej stronie! Przy pierwszym manewrze wyprzedzania kierujemy nasze usilne intencje w stronę ołtarzyka kierowcy, natomiast &#160;po przejażdżce umiemy wyrecytować całą Apokalipsę z pamięci. Jednak to nie koniec, sytuacje dodatkowo komplikują stada krów, koni i kóz, które bez żadnego skrępowania chodzą środkiem drogi. Jednak na tym niestety nie koniec&#8230; Tereny zabudowane w Gruzji wymuszają zastosowanie dodatkowych środków ostrożności, gdyż tuż przy drodze przebiegają rury doprowadzające gaz do budynków.&#160; A ja wygląda taka niezapomniana przejażdżka? &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/bezpieczenstwo-drogowe/">Girl on a (dangerous) Trail &#8211; czyli (nie)bezpieczeństwo drogowe</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/bezpieczenstwo-drogowe/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
