<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>jaskinia -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/tag/jaskinia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/jaskinia/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 05 Oct 2025 16:39:29 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>jaskinia -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/jaskinia/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Grotta Gigante i Triest: góra schodów, morze wrażeń</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/grotta-gigante-i-triest-gora-schodow-morze-wrazen/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/grotta-gigante-i-triest-gora-schodow-morze-wrazen/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Oct 2025 16:39:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Włochy]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Poludniowa]]></category>
		<category><![CDATA[jaskinia]]></category>
		<category><![CDATA[Triest]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=19428</guid>

					<description><![CDATA[<p>Grotta Gigante to jedno z tych miejsc, które zapadają na długo w pamięci. Początkowo nie planowałam go odwiedzić, ale przypadkiem trafiłam na nie na mapie i… cóż, kto by się oparł reklamie „największa jaskinia turystyczna świata”? Jednak był pewien problem, oficjalnie miałam nie ruszać się poza Słowenię. Wypożyczając auto zadeklarowałam, że nie planuję przekraczać granicy, ale przecież plany są od tego by je zmieniać. Choć ten był jednocześnie głupotą i wyzwaniem postanowiłam iść za głosem serca i w przypadku ewentualnych problemów z autem wziąć na siebie pełną odpowiedzialność. Efekt? Każdy schodek w dół tej jaskini był całkowicie wart tego ryzyka. Grotta Gigante została udostępniona turystom już w 1908 roku i przez dziesięciolecia dzierżyła tytuł największej jaskini dostępnej do zwiedzania. Jej wymiary robią wrażenie: 98,5 m wysokości, 167,6 m długości i 76,3 m szerokości, co daje kubaturę 365 tysięcy metrów sześciennych. &#160;Ostatecznie może nie jest już największą jaskinią dostępną dla turystów, ale nie zmienia to faktu, że jest to miejsce, w którym po prostu trzeba być.&#160; Choć przestrzeń jaskini jest olbrzymia, stalaktytów i stalagmitów nie ma tu aż tak wiele, jak np. w pobliskich jaskiniach Słowenii. Największą gwiazdą jest „Colonna Ruggero” Kolumna Rogera – stalagmit o wysokości 12 metrów i wieku jakieś 200 tysięcy lat. Czyli inaczej mówiąc: gdy Roger powstawał, ludzie jeszcze nie wynaleźli ognia. Niektóre formacje są białe od węglanu wapnia – znak, że wciąż rosną. Tempo wzrostu? Mniej więcej 1 mm na 15–20 lat. Także jeśli ktoś myśli o tym, żeby wrócić i sprawdzić, „ile przybyło”, to raczej nie w tym życiu. Zwiedzanie odbywa się tylko z przewodnikiem i trwa około godziny. Trasa ma 850 metrów długości i&#8230; 1000 schodów do pokonania. Na pocieszenie: połowa w dół, połowa w górę. &#160;W jaskini przez cały rok panuje stała temperatura 11°C. Latem kontrast między żarem na powierzchni, a chłodem pod ziemią jest naprawdę odczuwalny, więc bluza albo lekka kurtka jest obowiązkowa. Skala jaskini robi niesamowite wrażenie, ale jest w niej coś jeszcze bardziej niezwykłego &#8211; najdłuższe na świecie poziome wahadła geodezyjne. Zainstalowane w 1959 roku przez geodetę Antonio Marussiego, działają jak ekstremalnie czułe czujniki ruchów Ziemi. Zasada działania jest prosta. Wahadło składa się z belki z ciężarkiem (masą), podwieszonej na dwóch stalowych drutach (o wysokości około 95 m) górnym przyczepionym do sklepienia jaskini i dolnym do podłogi. Belka obraca się w poziomie wokół prawie pionowej osi. Pochylona oś daje efekt uwydatnienia, każdy nawet mikroskopijny ruch Ziemi przekłada się na dużo większe przesunięcie belki. Belka wyposażona jest w lusterko, na które świeci laser. Przesunięcie się belki choćby o mikron, powoduje przeskoczenie punktu światła na detektorze i zapisywane jest przez komputer. Dzięki temu można wychwycić nawet minimalne przesunięcia jaskini, ruchy skorupy ziemskiej czy odchylenia od pionu. Wahadła poziome to mega precyzyjne poziomice, które mierzą mikroskopijne przechyły skał. W skrócie: jaskinia sama monitoruje siebie i Ziemię – trochę jak olbrzymi, kamienny sejsmograf. Dodatkowo idealne środowisko jaskini, sprzyja precyzji tych pomiarów. Panuje tu stabilna temperatura i wilgotność, brak jest wstrząsów od pojazdów i turystów tupiących po powierzchni. Co ciekawsze, wahadła zarejestrowały m.in. cztery z pięciu największych trzęsień ziemi ostatnich 50 lat – od Chile w 1960 r., przez tsunami w Sumatrze w 2004 r., po trzęsienie w Japonii w 2011 r. Aż ciężko uwierzyć, że echo wstrząsów tysiące kilometrów stąd jest tutaj rejestrowane. Wahadła umożliwiają także detekcję ruchów kontynentów i pływów skorupy ziemskiej. Praktyczne informacje &#8211; Godziny zwiedzania: w sezonie (lipiec–sierpień) codziennie, poza sezonem – od wtorku do niedzieli. Zwykle start o pełnych godzinach, ale najlepiej sprawdzić aktualny rozkład na oficjalnej stronie. &#8211; Bilety: dorośli 15 €, studenci (19–26 lat) i seniorzy 12 €, dzieci 6–18 lat 8 €, maluchy do 6 lat wchodzą gratis. &#8211; Rezerwacja obowiązkowa – mailowo albo telefonicznie, najlepiej z co najmniej 2-dniowym wyprzedzeniem. &#8211; Dojazd: jaskinia znajduje się w miejscowości Sgonico, na płaskowyżu Kras, kilka kilometrów od granicy ze Słowenią. Na miejscu są dwa spore parkingi. &#8211; Bonus: obok jaskini działa Muzeum Speleologiczne z wystawą geologiczną, archeologiczną i paleontologiczną. Triest – miasto na styku światów Skoro już zaryzykowałam przyjazd do Włoch, nie mogłam odpuścić Triestu. Triest to miasto z charakterem, trochę pogubione w historii, ale dzięki temu absolutnie wyjątkowe. Leży wciśnięte między Adriatyk a Bałkany, na końcu (albo początku – zależy skąd patrzeć) włoskiej mapy. Tu zawsze coś się działo: Austriacy, Włosi, Słoweńcy, Jugosławia, zimna wojna – generalnie historia polityczna Triestu przypomina całkiem niezłą telenowelę. W skrócie w czasach Austro-Węgier, Triest był głównym portem imperium – oknem na świat. Po I wojnie światowej Austria przegrała, a Włosi zgarnęli miasto. Okres międzywojenny był bardzo trudny. Triest był jednym z wielu portów we Włoszech i dlatego stracił na znaczeniu. Potem przyszedł faszyzm i II wojna światowa. W 1943 r. Triest zajęli Niemcy, a po wojnie utworzono tu Wolne Terytorium Triestu – dziwny twór zarządzany przez wojska USA i Wielkiej Brytanii. Podzielono je na Strefę A (z samym Triestem) i Strefę B (na Istrii). Strefa B szybko trafiła do Jugosławii, a w Strefie A zaczęto wprowadzać włoskie realia – lirę, język, wsparcie finansowe z Rzymu. Dopuszczenie Włoch do współzarządzania Strefą A oczywiście wywołało spór z Jugosławią i groźby wysłania wojsk. Ostatecznie w 1954 r. doszło do porozumienia: Triest z okolicą przypadł Włochom, a reszta – Jugosławii (dziś Słowenia i Chorwacja). Obecnie, przez ten historyczny rollercoaster, Triest stanowi interesujący miks kultur, kuchni i architektury. Zwiedzanie miasta zaczęłam od nadmorskiej promenady, przy której znajduje się ogromny parking. Opłaciłam parkowanie w parkometrze i udałam się prosto na Piazza Unità d’Italia. Plac jest położony tuż obok promenady i wygląda jak przepiękny salon miasta. Po jednej stronie monumentalne gmachy z czasów Austro-Węgier, po drugiej – Adriatyk. Spacerując tu można się poczuć trochę jak w Wiedniu. Nieco na lewo, znajduje się tzw. drugi salon miasta – Piazza della Borsa (Plac Giełdy), który pełnił kiedyś rolę gospodarczego centrum Triestu. Obecnie znajduje się tu wiele kawiarenek, serwujących doskonałą włoską kawę. Tradycja picia kawy sięga tu XVIII wieku, kiedy to Triest był jednym z najważniejszych portów, gdzie handlowano kawą. Nieopodal znajduje się Canal Grande. Został wybudowany w XVIII wieku, aby umożliwić łodziom wpływanie do centrum miasta w celu rozładunku towarów. Obecnie pełni rolę dekoracyjną, w otoczeniu eleganckich kamienic cumują tu obecnie małe łódki. W mieście nie brak także starożytnych budowli. Najstarszym zabytkiem jest łuk triumfalny z I wieku p.n.e. Pamiątką po czasach rzymskich jest też teatr, który w latach świetności mógł pomieścić 6000 widzów. Historyczne centrum Triestu znajduje się na wzgórzu San Giusto. Można tu zwiedzić Katedrę San Giusto poświęconą Św. Justusowi (San Giusto), który jest także patronem miasta. Obok znajduje się Zamek San Giusto, potężna twierdza, która była siedzibą wojsk austriackich, potem więzieniem, a dziś muzeum. Każdy bastion wygląda inaczej, bo budowany był w różnym okresie i projektowany przeciwko innym zagrożeniom. Tuż obok Zamku można zobaczyć ruiny starożytnej bazyliki i forum.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/grotta-gigante-i-triest-gora-schodow-morze-wrazen/">Grotta Gigante i Triest: góra schodów, morze wrażeń</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/grotta-gigante-i-triest-gora-schodow-morze-wrazen/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Liban &#8211; poza utartym szlakiem&#8230;</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/liban-poza-utartym-szlakiem/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/liban-poza-utartym-szlakiem/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 28 Sep 2024 15:51:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Liban]]></category>
		<category><![CDATA[gory]]></category>
		<category><![CDATA[jaskinia]]></category>
		<category><![CDATA[klasztor]]></category>
		<category><![CDATA[wodospad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=18196</guid>

					<description><![CDATA[<p>Liban to kraj, który nie tylko zachwyca swoją historią i kulturą, ale także bogactwem przyrody. Malowniczo położone obiekty sakralne, spektakularne wodospady, ogromne jaskinie, czy ruiny starożytnych metropolii to tylko mała próbka tego, co można odkryć podróżując po tym niesamowitym kraju. Do tej pory pisałam o Libanie z perspektywy geopolitycznej, starałam się pokazać realia życia oraz problemy z jakimi się spotyka. Abstrahując całkowicie od sytuacji politycznej Liban jest jednym z piękniejszych krajów jakie widziałam.&#160; Niecałe 30 kilometrów od Bejrutu, w miejscowości Harissa, zajduje się jedno z najważniejszych sanktuariów chrześcijańskich w Libanie &#8211; sanktuarium Matki Bożej Libańskiej. To miejsce jest nie tylko celem pielgrzymek, ale także atrakcją turystyczną przyciągającą zwiedzających z całego świata. Sanktuarium, znajduje się pod opieką wyznania Maronitów. Maronici, będący katolikami, zamieszkują głównie tereny Syrii i Libanu. Sanktuarium Matki Bożej Libańskiej znajduje się na szczycie góry Harissa, oferując zapierające dech w piersiach widoki na okolicę i Morze Śródziemne. Aby dotrzeć na szczyt, można skorzystać z przejażdżki kolejką gondolową.&#160; To właśnie lokalizacja czyni to miejsce wyjątkowym. Na szczycie znajduje się ogromny posąg Maryi, z rozpostartymi rękoma w kierunku Bejrutu. Wewnątrz posągu można odwiedzić małą kapliczkę, natomiast z tarasu widokowego można zobaczyć niesamowity widok na stolicę Libanu oraz wybrzeże. Sanktuarium odwiedził Papież Jan Paweł II w trakcie swojej pielgrzymki do Libanu w 1997 r. Jednak na tym nie koniec ogromnych, religijnych posągów. Nieopodal miejscowości Faraya, można zobaczyć pomnik maronickiego mnicha – św. Szarbela.&#160; Posąg ma wysokość 24 metrów i położony jest wysoko na szczycie góry skąd roztacza się niesamowity widok na góry i tamę Chabrouh Dam. Swoją drogą mam wątpliwości czy stawianie monstrualnego pomnika świętemu, który słynął ze skromności i ascezy było dobrym pomysłem… Odwiedzając Liban, odkryłam &#160;również jedno z najbardziej uroczych miejsc sakralnych, jakie kiedykolwiek miałam przyjemność zobaczyć &#8211; klasztor św. Eliasza w Hadchit. To miejsce nie tylko zasługuje na uwagę ze względów religijnych, ale także zachwyca spektakularnymi widokami. Wznosząc się coraz wyżej po dość stromej serpentynie, nie mogłam oprzeć się refleksji, czy aby mój skromny Nissan Micra podoła drodze dla samochodów 4&#215;4. Muszę przyznać, że trasa ta była niemniej ekscytująca niż widok z klasztoru. Położony z daleka od zgiełku cywilizacji, w otoczeniu gór, stanowi oazę spokoju i daje możliwość odkrycia harmonii z naturą. Pomimo niesamowitych widoków, miejsce to nie wydaje się być popularne. Dla mnie było to zaletą, w trakcie wizyty miałam je na wyłączność. Zielone doliny spowite mgłą oraz szczyty gór robiły niesamowite wrażenie. Bycie w takim otoczeniu pozwala oderwać się od codzienności i cieszyć się tą niezwykłą atmosferą. Liban to niesamowity kraj, w którym można również zobaczyć pozostałości po dawnych cywilizacjach. Tyr i Sydon, znane obecnie jako Sour i Saida, to dwa miasta, które świadczą o bogatej historii starożytnych Fenicjan. W Tyrze, można przenieść się w czasie eksplorując ruiny o dawnej fenickiej metropolii. Natomiast dla tych, którzy mniej interesują się starożytnymi cywilizacjami, wizyta w Tyrze może być doskonałą okazją do obserwacji codziennego życia mieszkańców. W Sydonie natomiast warto odwiedzić klimatyczną starówkę, gdzie można zobaczyć tradycyjną muzułmańską zabudowę. Za czasów fenickich miasto pełniło funkcję głównego portu i ośrodka handlu. Zarówno w Sydonie jak i w Tyrze, odbywał się handel towarów luksusowych takich jak srebro, złoto, kość słoniowa oraz wysokiej jakości tkaniny. Obydwa miasta słynęły również z produkcji barwnika – purpury. Do jego produkcji wykorzystywano ślimaki morskie, które występowały w okolicy Tyru. Barwnik był określany „królewskim”. Ze względu na wysokie koszty produkcji mogli pozwolić sobie na niego wyłącznie królowie. Podobno do wytworzenia jednego kg barwnika potrzeba było aż 100 tys. ślimaków. Purpura była tak cenionym na świecie materiałem, że dała początek nazwie Fenicjanie. Słowo Fenicja pochodzi od greckiego phoínios, czyli „Kraj Purpury”. Jednak największe wrażenie zrobiły na mnie ruiny w Baalbek. Była to moja ostatnia wycieczka w Libanie. Od samego początku zapowiadała się ciekawie. Wyruszyłam skoro świt, żeby zdążyć wszystko zobaczyć. Zaspana, zastanawiałam się co spotka mnie po drodze. Nie będę wspominać, że na czas mojego wyjazdu MSZ odradzał podróż w te rejony, z uwagi na bliskość Syrii (około 20 km od granicy) oraz liczne obozy dla uchodźców. Drogę zaczęłam od trasy nr 30 zwanej autostradą do Damaszku. Autostrada wygląda jak droga zwykłej klasy, natomiast wrażenia z niej miałam niezapomniane. Liczne ciężarówki notorycznie spychały mnie na przeciwległy pas, stwarzając ryzyko czołówki. Dodam, że po Libanie podróżowałam Nissanem Micrą 1.6… Jedyne co mnie ratowało to przyśpieszenie 😉 Tak czy siak, tego ranka kawa była zbędna. Dalszy odcinek drogi był czystą przyjemnością, wąska serpentyna z cudowną panoramą gór. Kiedy opuściłam góry skierowałam się na kolejną autostradę, prowadzącą prosto na Baalbek. Jednak tu też nie było nudno. Baalbek wraz z pobliskimi terenami pozostaje pod kontrolą Hezbollahu stąd na drodze można spotkać liczne check pointy. Jak się domyślacie, obskoczyłam wszystkie, ale złego słowa nie powiem było bardzo sympatyczne 😀 Baalbek zrobił na mnie ogromne wrażenie. Przyznam, że jego skala bardzo mnie zaskoczyła. Zachowane ruiny są pozostałością z czasów Imperium Rzymskiego, kiedy Baalbek stanowił główne miejsce kultu Jowisza. Świątynia Jowisza jest najpotężniejszą budową i znajduje się w centralnym punkcie. Podobno jest dwukrotnie większa od&#160; Partenonu na Akropolu. Masywna konstrukcja wykonana z olbrzymich słupów kamiennych daje wyobrażenie dawnych czasów. Co ciekawe do dzisiaj pozostaje zagadką w jaki sposób tak ogromne elementy były transportowane. Kolejną, lepiej zachowaną budowlą, jest Świątynia Bachusa – boga wina i płodności. Została zbudowana z podobnym rozmachem jak Świątynia Jowisza. Nieco mniejsza jest natomiast Świątynia Wenus, ozdobiona symbolami bogini – gołębiami i muszlami. Ważnym punktem na mapie jest również Byblos, zaliczane do najstarszych miast świata. Już od III w. p.n.e. było znane jako centrum wymiany handlowej. Ze starożytnego Egiptu sprowadzano tu papirus, skąd pochodzi nazwa miasta. Greckie słowo „byblos” oznaczało papirus. Tuż nad Byblos wznosi się Cytadela &#8211; zamek zbudowany w XII wieku przez krzyżowców. Roztacza się &#160;stąd ciekawy widok na wybrzeże i pozostałości fenickich świątyń. Wycieczkę do Byblos warto zakończyć spacerem po urokliwej starówce. W Libanie nie brakuje wodospadów. Jadąc z Batroun do Baszarri warto zrobić krótką wycieczkę do Wodospadów Kfarhelda. Choć wodospad był imponujący, to muszę przyznać, że ciekawsza była droga do niego. Natomiast w miejscowości Jazzine można zobaczyć ciekawy wodospad o tej samej nazwie. Wodospad jest dość nietypowy, ponieważ woda spływa po wysokiej skarpie na której znajdują się domy mieszkańców. Niestety w trakcie mojej wizyty w czerwcu po wodospadzie nie było śladu, jednak i tak widok tego miejsca był niezapomniany. Baloue Balaa – pod tą tajemniczą nazwą, kryje się najbardziej spektakularna miejscówka w Libanie. Znana jest także jako Baatara Gorge – Wąwóz Baatara. Wąwóz słynie z niesamowitego sięgającego 225 metrów wodospadu. Wody wodospadu spadają do jaskini zwanej Jaskinią Trzech Mostów.&#160; Jaskinię tworzą trzy naturalnie utworzone mosty, zwisające nad przepaścią. Skala wodospadu robi niesamowite wrażenie. Inny ogromny wodospad można zobaczyć w restauracji Ouyoun El Samak, znadującej się około 20 km na zachód od Trypolisu. Liban zachwyca również podziemnymi atrakcjami. Niecałe 20 km od Beirutu znajduje się najdłuższa jaskinia na Bliskim Wschodzie &#8211; Grotte de Jeita. Grota składa się tak właściwie z dwóch wapiennych jaskiń o łącznej długości 9 km. Wewnątrz można zobaczyć liczne stalaktyty oraz stalagmity, uformowane w ciekawy&#160; sposób. Wycieczka po położonej niżej jaskini obejmuje dodatkową atrakcję &#8211; rejs łodzią. Ciekawy podziemny świat można też zobaczyć w jaskini Zahlan Zahlan Grotto. Jaskinia składa się właściwie z trzech jaskiń wypełnionych stalagmitami i stalaktytami. Niemniej ciekawe jest także jej położenie, pośród stromych wapiennych skał. Ciekawym miejscem jest Las Bożych Cedrów – rezerwat cedrów położony w okolicy miasta Baszarri. Cedry od wieków były nieodłącznym elementem Libanu i stanowią symbol tego kraju. Z tego powodu cedr został umieszczony na fladze tego państwa. Niestety masowa wycinka sprawiła, że coraz rzadziej można tu spotkać te drzewa. Las Bożych Cedrów jest miejscem w którym możemy zobaczyć pozostałość po dawnym lesie cedrowym.&#160; Najstarsze drzewa w rezerwacie mają ponad 1500 lat i robią niesamowite wrażenie.&#160; Będąc w okolicy Lasu Bożych Cedrów warto zajrzeć do La Jetée – punktu widokowego, z którego roztacza się niesamowita panorama okolicy.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/liban-poza-utartym-szlakiem/">Liban &#8211; poza utartym szlakiem&#8230;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/liban-poza-utartym-szlakiem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Phong Nha-Ke Bang &#8211;  niesamowity, podziemny świat Wietnamu</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/phong-nha-ke-bang-niesamowity-podziemny-swiat-wietnamu/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/phong-nha-ke-bang-niesamowity-podziemny-swiat-wietnamu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 29 Jun 2020 17:21:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Wietnam]]></category>
		<category><![CDATA[jaskinia]]></category>
		<category><![CDATA[park narodowy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=14470</guid>

					<description><![CDATA[<p>Phong Nha-Ke Bang to jedno z najbardziej zjawiskowych miejsc w Wietnamie. Znajduje się około 500 km na południe od Hanoi, tuż obok granicy z Laosem oraz dawnej Wietnamskiej Strefy Zdemilitaryzowanej. Jest to ogromny kompleks liczący około 300 jaskiń. Szacuje się, że podziemne korytarze liczą tutaj aż 126 km, a duża ich część do tej pory nie została jeszcze odkryta. Park został otwarty dla zwiedzających w 2010 r. i od tamtego czasu nowe jaskinie są stale udostępniane do zwiedzania. Ja odwiedziłam to miejsce w 2014 r. wówczas Phong Nha-Ke Bang nie było jeszcze tak popularne jak obecnie. Potraficie sobie wyobrazić jaskinię, która zmieściła by w swoim wnętrzu 40 – piętrowy drapacz chmur? Tak właściwie nie trzeba sobie tego wyobrażać. Jeśli dysponujecie nadmiarem gotówki, wówczas za 3 000 $ możecie wybrać się na 4-dniowy trekking po największej jaskini świata &#8211; Hang Son Doong. Kasa to nie wszystko, dodatkowo musicie uzbroić się w cierpliwość, na taki trip oczekuje się w kolejce nawet 2 lata. Zwiedzanie odbywa się w zaledwie 10 osobowych grupach, a chętnych jest bardzo dużo. Jednak nie tylko wielkość się liczy, Hang Son Doong zachwyca niesamowitymi formacjami skalnymi, stalaktytami i stalagmitami. Natomiast na jej końcu znajduje się 80-metrowa ściana zwana Wielkim Murem Wietnamskim – ciekawe wyzwanie dla wielbicieli wspinaczki.&#160; Wycieczkę organizuje tylko jedna firma – Oxalis (szczegóły i niesamowite zdjęcia tego miejsca znajdziecie tutaj). Natomiast dla tych, którzy powiedzmy, że nie dysponują wystarczającą ilością czasu na 4-dniowy trekking, Park Phong Nha-Ke Bang oferuje także inne, tańsze opcje zwiedzania jaskiń. Najbardziej popularną jaskinią jest Paradise Cave (otwarta w 2011 r.), którą można zobaczyć w trakcie jednodniowej wycieczki. Była to niestety jedyna jaskinia, którą zwiedziłam w trakcie pobytu w&#160; Phong Nha-Ke Bang. Część z jaskiń nie była wówczas jeszcze udostępniona do zwiedzania. Wejście do jaskini ukryte jest w gęstej dżungli. Sceneria tego miejsca wygląda jakby była zaczerpnięta z Jurrasic Park.&#160; Aby zobaczyć jej niesamowite, ogromne wnętrze, trzeba się trochę powspinać. Paradise Cave liczy 31 km i jest najdłuższą jaskinią w Wietnamie, dla zwiedzających samodzielnie, udostępniony jest 1-kilometrowy odcinek. Gwarantuję natomiast, że ten kilometr będzie niezapomniany! Jaskinia zwana jest Podziemnym Pałacem i rzeczywiście wewnątrz tak wygląda.&#160;&#160; Ogromne stalagmitowe kolumny, ciekawie oświetlone stalaktyty, tworzą magiczną atmosferę. Nie będę ukrywać, że jest to najpiękniejsza jaskinia jaką do tej pory widziałam.&#160; Koszt wstępu to 250 000 dongów &#8211; nieco nad 40 zł (bilet dziecięcy 125 000). Osoby, które chciałyby lepiej poznać tę jaskinię mogą także skorzystać z dłuższej, 7-kilometrowej trasy, jednak wycieczki organizowane są wówczas wyłącznie z przewodnikiem. Drugą popularną jaskinią jest Phong Nha Cave do której można się dostać wyłącznie łódką. Koszt biletu to 150.000 VND dla osób powyżej 1.3 m, poniżej 1.3 wysokości gratis. Koszt wypożyczenia łódki wynosi 360.000 VND i mieści ona 14 osób, zatem lepiej poczekać do zebrania się większej ilości turystów.&#160; Phong Nha Cave jako pierwsza została udostępniona do zwiedzania. Jest także najdłuższą „mokrą” jaskinią na świecie. Przez całą jej długość rozciąga się podziemny system rzeczny. Tuż obok niej znajduje się jaskinia Thien Son Cave (koszt biletu 80000 dongów oraz wynajęcie łódki dla 12 osób 400000 dongów), która podobnie jak inne suche jaskinie w tym kompleksie, służyła jako skład amunicji i schron w trakcie wojny amerykańskiej. Tak jak wcześniej pisałam, nie bez znaczenia była wówczas lokalizacja kompleksu, tuż obok Wietnamskiej Strefy Zdemilitaryzowanej – oddzielającej Wietnam Północny od Południowego. Ciekawą propozycją jest także Hang Toi (Dark Cave). Trasa przez tą jaskinię obejmuje zip-lining, brodzenie w błocie oraz przeprawę przez rzekę. Jeśli ktoś poszukuje mocniejszych wrażeń, Dark Cave to idealna propozycja 😉 Na terenie Phong Nha-Ke Bang znajduje się wiele innych jaskiń udostępnionych do zwiedzania, zróżnicowanych pod względem trudności trekkingu oraz opłaty za wstęp. Park stale poszerza swoją ofertę o nowe jaskinie. TRANSPORT Na zwiedzanie całego Wietnamu miałam zaledwie 3 tygodnie, dlatego zdecydowałam się na wykupienie wycieczki do Phong Nha-Ke Bang&#160; z lokalnym biurem podróży. W 2014&#160; r. miejsce to nie było jeszcze tak popularne i skomunikowane, zatem była to najlepsza opcja aby zaoszczędzić trochę czasu. Całodniową wycieczkę wykupiłam w jednym z biur podróży w miejscowości w Hue i zapłaciłam około 20$. Dla tych, którzy preferują samodzielny transport, zwiedzanie Phong Nha-Ke Bang&#160; zaczyna się w miejscowości Son Trach (czasami nazywane Phong Nha). Najwygodniej dojechać do niej z Dong Hoi, Hue albo Hanoi. Z miejscowości Dong Hoi (w której znajduje się stacja kolejowa) do Son Trach kursuje autobus w cenie 50 000 dongów czyli 8 zł.&#160; Główna kasa biletowa do parku znajduje się w centrum miasteczka.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/phong-nha-ke-bang-niesamowity-podziemny-swiat-wietnamu/">Phong Nha-Ke Bang &#8211;  niesamowity, podziemny świat Wietnamu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/phong-nha-ke-bang-niesamowity-podziemny-swiat-wietnamu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jaskinie św. Beatusa – wizyta w krainie elfów</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/jaskinie-sw-beatusa/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/jaskinie-sw-beatusa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 24 Apr 2016 16:37:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Szwajcaria]]></category>
		<category><![CDATA[Alpy]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[jaskinia]]></category>
		<category><![CDATA[jaskinie św. Beatusa]]></category>
		<category><![CDATA[Rivendell]]></category>
		<category><![CDATA[Władca Pierścieni]]></category>
		<category><![CDATA[wodospad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=3980</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jaskinie św. Beatusa, położone w &#160;pobliżu miejscowości Interlaken, nad malowniczym jeziorem Thun to miejsce wyjątkowe. To tutaj w jednej chwili można przenieść się w magiczny świat Rivendell – siedziby elfów stworzonej przez J.R.R. Tolkiena. Podobieństwo nie jest przypadkowe, gdyż miejsce to stało się inspiracją dla autora Władcy Pierścieni, który odwiedził je w trakcie swojej wizyty w Szwajcarii w 1911 r. Co więcej, wizualizacja Ostatniego Przyjaznego Domu, przestawiona w ekranizacji Petera Jacksona była dziełem Johna Howe- kanadyjskiego ilustratora książek, mieszkającego w Szwajcarii.&#160;&#160; Sama nazwa jaskini wiąże się z osobą św. Beatusa – angielskiego misjonarza, który zgodnie z legendą, pokonał zamieszkującego ją smoka. Obecnie wizerunek smoka, stanowi logo jaskini.&#160;Na szczyt prowadzi kręta droga z licznymi mostami, z której można podziwiać spektakularny wodospad zaczynający się u podnóża jaskini oraz przepiękną panoramę jeziora Thun. Odkryta część jaskini liczy 14 km natomiast dla zwiedzających dostępny jest zaledwie 1 km. Tuż po wejściu do środka słychać szum znajdujących się wewnątrz&#160; wodospadów, który narasta z każdym krokiem. Godzinna trasa wycieczki wiedzie przez labirynt klimatycznie oświetlonych, wapiennych skał, przybierających rozmaite kształty i kolory.&#160; Wąskie przejścia oraz kręta droga to jedna wielka niespodzianka, gdyż nie wiadomo co czeka za każdym zakrętem, czy wzniesieniem. A atrakcji jest tu dużo: kaskady, oczka wodne, stalaktyty, stalagmity, groty, a nawet roślinność. Jaskinie św. Beatusa to sekret jeziora Thun, gdyż nie łatwo się tu dostać, a samo miejsce często jest pomijane w przewodnikach. Brak jest także widocznych drogowskazów. Aby się tu dostać z miejscowości Interlaken należy się kierować drogą do miejscowości Thun, która wiedzie północną stroną jeziora. Jaskinie znajdują się obok miejscowości Beatenberg. Wzdłuż malowniczej drogi trzeba wypatrywać parkingów, z których można zrobić dłuższą wycieczkę pieszą na szczyt. Ostatni parking znajduje się tuż pod jaskinią i jest dobrze oznaczony. Można się tu dostać także komunikacją publiczną – z przystanku Interlaken West Bahnhof należy wsiąść w autobus nr 21 oraz wysiąść na przystanku Beatushöhlen (szczegóły połączenia oraz ceny biletów można znaleźć tutaj). Na miejscu oprócz jaskini, znajduje się muzeum, restauracja oraz plac zabaw dla dzieci (ceny biletów oraz godziny otwarcia można znaleźć tutaj) &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/jaskinie-sw-beatusa/">Jaskinie św. Beatusa – wizyta w krainie elfów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/jaskinie-sw-beatusa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
