<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Stany Zjednoczone -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/tag/stany-zjednoczone/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/stany-zjednoczone/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 26 May 2024 20:06:00 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>Stany Zjednoczone -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/stany-zjednoczone/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Haleakala, Hawaje – dom wschodzącego słońca…</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/haleakala-hawaje-dom-wschodzacego-slonca/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/haleakala-hawaje-dom-wschodzacego-slonca/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 25 Feb 2024 17:33:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Hawaje]]></category>
		<category><![CDATA[Polinezja]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[gora]]></category>
		<category><![CDATA[Maui]]></category>
		<category><![CDATA[obserwatorium astronomiczne]]></category>
		<category><![CDATA[wulkan]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=17268</guid>

					<description><![CDATA[<p>To był najbardziej wysublimowany spektakl, jaki kiedykolwiek widziałem… &#8211; tak opisuje Haleakala Mark Twain, w swojej książce Roughing it. Haleakala nie potrzebuje lepszej reklamy. Jest to miejsce wyjątkowe, które będąc na Hawajach koniecznie trzeba odwiedzić szczególnie o wschodzie i zachodzie słońca. Jednak na początek kilka faktów: Drzemiący wulkan Park Narodowy Haleakala swoim obszarem obejmuje dwa wulkany które tworzą hawajską wyspę Maui. Początki wulkanu Haleakala sięgają około milion lat wstecz. Wówczas wulkan zaczął wzrastać nad Ocean Spokojny budując jednocześnie wyspę Maui. Haleakala tak właściwie nie jest kraterem, to co można zobaczyć ze szczytu, to nic innego jak dwie oddzielne części wulkanu, które zawaliły się na siebie tworząc dolinę. Haleakala liczy 12 km szerokości i&#160; 4 km długości oraz 914 m głębokości. Obecnie Haleakala jest uważana za drzemiący wulkan. Haleakala &#8211; jedna z najwyższych gór świata Haleakala jest jedną z najwyższych gór na świecie. Choć powszechnie przyjmuje się, że Mount Everest jest najwyższy, dwie hawajskie góry są faktycznie wyższe, o ile mierzymy je od dna morza do szczytu. Jedną z nich jest Mauna Kea, o której pisałam tutaj, natomiast drugą właśnie Haleakala na wyspie Maui. Halekala liczy 3055 m od poziomu morza, natomiast licząc od dna oceanu jej wysokość wynosi już 9 144 m, podczas gdy wysokość Mont Everest sięga 8 848 m. Bliżej gwiazd Na szczycie Haleakala zlokalizowane było pierwsze obserwatorium astronomiczne na Hawajach. Brak zanieczyszczenia światłem i przejrzyste powietrze zapewniają doskonałe warunki do obserwacji kosmosu. Tak właściwie Haleakala jest jednym z najlepszych punktów do obserwacji kosmosu z powierzchni ziemi. Znajduje się tutaj Obserwatorium Solarne Mees, które bada rozbłyski słoneczne i ich wpływ na przepływ energii i promieniowanie. Natomiast, drugie obserwatorium &#8211; Maui Space Surveillance Site identyfikuje i śledzi wszystkie obiekty stworzone przez człowieka w kosmosie, w tym kosmiczne śmieci. Delikatne rośliny W Haleakala żyje wiele zagrożonych gatunków roślin i zwierząt. Przy odrobinie szczęścia można tu zobaczyć słynne Nene lub inaczej hawajską gęś. Na szczycie natomiast rosną&#160; tak zwane Silverswords – endemiczne rośliny występujące tylko na terenie Parku Haleakala. Można je rozpoznać po charakterystycznych srebrnych włoskach. Pomimo, że potrafią przetrwać ekstremalne warunki pogodowe i żyć do ponad 90 lat, są niezwykle wrażliwe na dotyk ludzi.&#160; Dotknięcie ich niszczy drobne włoski rośliny chroniące ją przed uszkodzeniem przez światło i promieniowanie &#8211; co skutkuje natychmiastową śmiercią. Choroba wysokościowa Dobrą wiadomością jest natomiast to, że szczyt Haleakala bardzo łatwo zdobyć. Można się tu dostać pieszo ścieżką Halemau&#8217;u Trail lub samochodem. Droga na szczyt jest bardzo kręta i miejscami wąska, a całkowita trasa autem z miejscowości Kahului zajmuje od półtorej do dwóch godzin. Droga ta oferuje spektakularne widoki, natomiast na samym szczycie Haleakala panorama rozpościera się na 160 km.&#160; Co więcej, należy pamiętać, że spośród 20 stref klimatycznych jakie istnieją na ziemi wyspa Maui posiada aż 17, z czego większość znajduje się właśnie w parku Haleakala. Na szczycie pogoda może się w każdej chwili niespodziewanie zmienić, a w zimę potrafi tu spaść śnieg. Ponadto należy liczyć się z tym, że pokonanie takiej wysokości w tak krótkim czasie, może się wiązać z ryzykiem wystąpienia choroby wysokościowej. Przeżyłam to na Mauna Kea i nie polecam. Ból i zawroty głowy, nudności, odwodnienie i problemy z oddychaniem są sygnałem, aby jak najszybciej ewakuować się ze szczytu. Znalezienie się na niższej wysokości, niweluje większość z tych objawów, trzeba wówczas pamiętać o uzupełniniu płynu w organizmie. Dom (wschodzącego) Słońca Pierwsi polinezyjscy osadnicy traktowali to miejsce jako święte.&#160; W języku hawajskim Haleakala znaczy Dom Słońca (the House of the Sun). Nazwa ta inspirowana jest legendą półboga Maui, który uwięził słońce, aby wydłużyć dzień. Od najdawniejszych czasów ludzie przychodzili do Haleakala żeby zobaczyć wschód słońca. Mi udało się zobaczyć to miejsce dwa razy, w ciągu dnia oraz tuż&#160; przed zachodem. W ciągu dnia niestety pogoda nie dopisała, ponieważ nad Haleakala utrzymywała się gęsta mgła. Natomiast to co zobaczyłam tuż przed zachodem słońca, było jednym z najpiękniejszych przeżyć w moim życiu. W miarę jak wjeżdżaliśmy na szczyt, krajobraz robił się coraz bardziej surowy. Zielone łąki ustępowały miejsca, górskim widokom. Zachodzące słońce oraz chmury robiły niesamowite wrażenie. Kiedy dotarliśmy na miejsce poczułam się jak na najwyższym szczycie świata. Pod nogami miałam dosłownie chmury, a przed sobą spektakularny zachód słońca. Mark Twain opisując swoje odczucia z tego miejsca stwierdził: czułem się jak ostatni człowiek, zaniedbany osądem, a pozostawiony w środku nieba, zapomnianym reliktem znikającego świata. To był najbardziej wysublimowany spektakl, jaki kiedykolwiek widziałem, i myślę, że pamięć o nim pozostanie zawsze ze mną. Spodobał Ci się wpis, więcej znajdziesz tutaj 🙂&#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/haleakala-hawaje-dom-wschodzacego-slonca/">Haleakala, Hawaje – dom wschodzącego słońca…</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/haleakala-hawaje-dom-wschodzacego-slonca/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Williamsburg – dwa światy Nowego Jorku</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/williamsburg-dwa-swiaty-nowego-jorku/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/williamsburg-dwa-swiaty-nowego-jorku/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 13 Mar 2022 18:00:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Polnocna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=16352</guid>

					<description><![CDATA[<p>Williamsburg odwiedziłam pod koniec mojego pobytu w Nowym Jorku. Tak właściwie nie &#160;miałam specjalnych wyobrażeń co do tej części NYC, gdyż nie jest ona zbyt szeroko opisywana w przewodnikach. Jednak, w momencie kiedy &#160;wyszłam ze stacji metra Bedford Av, wiedziałam, że trafiłam we właściwe miejsce. Williamsburg znajduje się w północnej części Brooklynu, a jego nazwa pochodzi od mostu, który często mylony jest z mostem Brooklińskim. Jest tu dość spokojnie w porównaniu do Manhattanu, na ulicach nie ma wiecznych korków, a tempo życia wydaje się tu być znacznie zwolnione. Williamsburg składa się jakby z dwóch zupełne odmiennych części. Pierwsza z nich należy do ortodoksyjnej społeczności żydowskiej tzw. chasydów. Miejsce to wygląda jakby czas się tu zatrzymał. Na ulicach można tu zobaczyć wyłącznie panów z pejsami w czarnych kapeluszach. Są to głównie potomkowie emigrantów z Europy Wschodniej, którzy w trakcie II Wojny Światowej uciekli przed holokaustem. Odwiedzając Williamsburg nie miałam pojęcia, że trafię w takie miejsce, dlatego nie byłam odpowiednio ubrana. Podczas, gdy w całym NYC nie ma żadnych ograniczeń w zakresie stylizacji, tutaj obowiązuje skromny dress code. Zresztą od razu poczułam, że nie jestem tu mile widziana. Mijające mnie osoby odwracały wzrok jakbym była powietrzem, z pewnością byli zdegustowani moimi krótkimi spodenkami i bluzką z krótkim rękawem. Tak właściwie to poczułam się tutaj jak w dzielnicy Mea Shearim w Jerozolimie. Nauczona doświadczeniem stamtąd wolałam nie wyciągać aparatu w obawie przed oberwaniem kamieniem.&#160; Druga część Williamsburga jest zamieszkiwana przez rozmaitych artystów oraz hipsterów różnego pochodzenia. Ma to swoje odzwierciedlenie w muralach, klimatycznych knajpkach oraz ciekawych miejscówkach.&#160; Patrząc na te dwa odmienne światy, bez problemu można się domyślić, że nastroje są &#160;tutaj dość napięte. Urok Williamsburga tkwi w opuszczonej przemysłowej zabudowie, która obecnie dostaje drugie życie. Jednym z największych zakładów była fabryka cukru Domino Sugar. Fabryka powstała w 1856 r., a niecałe 15 lat później produkowała więcej niż połowę cukru sprzedawanego w całych Stanach. Została zamknięta w 2004 r. Obiekty związane z dawną fabryką są przywracane do życia i idealnie wkomponowują się w nowoczesny, industrialny wygląd tego miejsca. &#160; Co prawda sam budynek fabryki wygląda nadal psychodelicznie, natomiast wokół niego utworzono Domino Park – teren rekreacji dla mieszkańców. Długa promenada z niesamowitym widokiem na Manhattan, plac zabaw, fontanny, knajpki, wybieg dla psów, boisko do Bocce czy siatkówki to główne atrakcje tego miejsca. Popularnym miejsce spotkań jest Brooklyn Brewery. Browar zostało założone w 1988 r. i był pierwszym tego typu miejscem, które powstało w NYC. Tu zresztą zapoczątkowano trend na piwa craftowe. Obecnie Brooklyn Brewery ma w ofercie wiele rodzajów piw oraz sklepik z pamiątkami. Williamsburg warto odwiedzić w sobotę kiedy organizowany jest tutaj Smorgasburg &#8211; ogromny targ spożywczy na świeżym powietrzu. W okresie od wiosny do jesieni, Smorgasburg przyciąga setki ludzi, którzy chcą spróbować unikalnych potraw w rozsądnych cenach. Swoją drogą, jest tu w czym wybierać, ponad 100 food trucków oferuje szaszłyki, makarony, owoce morza oraz rozmaite przepyszne desery. Targ zlokalizowany jest tuż obok Marsha P. Johnson State Park, z którego roztacza się niesamowity widok na Manhattan. Czy można wyobrazić sobie lepszą miejscówkę na lunch? Tuż obok targu znajduje się także giełda starych płyt, jak widać na załączonym obrazku ma również dużo entuzjastów ? Williamsburg słynie także z unikalnych second-handów. Ponadto, co weekend&#160; przy ulicy 7th St, organizowany jest pchli targ. Jak już kiedyś wspominałam uwielbiam tego typu miejsca, ponieważ praktycznie nie są odwiedzane przez turystów, dzięki czemu panuje na nich lokalny klimat. Williamsburg flea zrobił na mnie ogromne wrażenie. Na miejscu spodziewałam się zobaczyć standardowy asortyment jak na tego tupu bazarach. Tymczasem poczułam się jakby znalazła się w Stanach jakieś kilkadziesiąt lat wstecz. Nie jestem fanką produktów sprzedawanych w tego typu miejscach, natomiast jeśli mam być szczera to gdybym miała miejsce w bagażu to z pewnością wydałabym tu fortunę. Ostatecznie skusiłam się tylko na nowojorską tablicę rejestracyjną. Oprócz ciuchów i biżuterii można tu znaleźć także stary sprzęt fotograficzny, książki, flagi czy akcesoria do baseballu.&#160; Jednak to nie wszystko, idąc dalej w kierunku północnym, na ulicach słychać coraz język polski. Znajduje się tu słynny Greenpoint czyli „enklawa” Polaków w Nowym Jorku. Wycieczkę najlepiej zakończyć w Peter Pan Bakery, gdzie można spróbować przepysznych pączków. Williamsburg łączy w sobie tradycję i nowoczesność. Opuszczone zakłady przemysłowe &#160;współistnieją z nowoczesną zabudową oraz bogatym street artem. Williamsburg to także niesamowita mieszanka kultur, gdzie ortodoksyjny styl życia współistnieje z hipsterką. Z pewnością warto zboczyć trochę ze szlaku wytyczonego przez przewodniki by tu zajrzeć ? &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/williamsburg-dwa-swiaty-nowego-jorku/">Williamsburg – dwa światy Nowego Jorku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/williamsburg-dwa-swiaty-nowego-jorku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Most Brookliński – 21 słoni i 17 wielbłądów…</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/most-brooklinski-21-sloni-i-17-wielbladow/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/most-brooklinski-21-sloni-i-17-wielbladow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 19 Oct 2021 17:32:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[mosty]]></category>
		<category><![CDATA[wiezowiec]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=16047</guid>

					<description><![CDATA[<p>Most Brookliński – ikona Nowego Jorku i zarazem jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Wielkiego Jabłka. Przyznam, że nie spodziewałam się, że zrobi na mnie ta wielkie wrażenie. Zresztą, wystarczy sama świadomość, że jest to jeden z najstarszych wiszących mostów na świecie. Tak właściwie to w momencie oddania go do użytku w 1883 r. był także najdłuższym zawieszonym mostem. Niecały tydzień po jego uroczystym otwarciu most stał się miejscem tragedii, zginęło na nim 12 ludzi. W trakcie obchodów Memorial Day fałszywy alarm o rzekomym ryzyku zawalenia się mostu, wywołał panikę wśród ludzi biorących udział w pochodzie. Wypadek ten oraz brak zaufania dla nowatorskiej konstrukcji spowodował, że mieszkańcy Nowego Jorku praktycznie przestali z niego korzystać. Dopiero pomysłowy ruch władz miasta, które zdecydowały aby przeprowadzić przez most 21 słoni i 17 wielbłądów cyrkowych, odbudowało zaufanie mieszkańców NYC do Mostu Brooklińskiego. Do dziś jego misterna konstrukcja składająca się z potężnych kamiennych wież, a także dużej ilości stalowych lin&#160; robi niesamowite wrażenie. O widokach na Manhattan nawet nie będę wspominać 😉 Oprócz swojej podstawowej funkcji transportowej Most Brookliński, do czasów I Wojny Światowej, był także miejscem przechowywania wina. Masywne granitowe filary mostów, tworzyły odpowiednią izolację i gwarantowały idealne warunki do jego przechowywania. Jedno z takich pomieszczeń, pełniło także funkcję schronu przeciwbombowego w trakcie Zimnej Wojny. Odkryto go dopiero w 2006 w trakcie kontroli budowlanej mostu. W pomieszczeniu znajdowały się środki medyczne, woda oraz zapas wysokokalorycznych krakersów. Obecnie można tu odwiedzić galerię fotografii, zlokalizowaną wewnątrz metalowych kontenerów. Będąc w pobliżu warto także odwiedzić tzw.&#160; DUMBO. DUMBO to nic innego jak akronim używany dla określenia obszaru NYC &#8211; Down Under the Manhattan Bridge Overpass. Na przełomie XIX i XX wieku DUMBO było centrum magazynowo &#8211; przemysłowym, również dzisiaj można tu zobaczyć stare magazyny, zbudowane z charakterystycznej rudej cegły.&#160;&#160; Obecnie w budynkach tych mieszczą się kultowe butiki oraz małe galerie sztuki. Jednak najważniejszym punktem DUMBO jest róg ulic Front i Washington. Można je poznać po tłumie turystów próbujących uchwycić słynny kadr 😉 Warto tu się wybrać zarówno w dzień jak i w nocy. Widok z kamienistej plaży na dwa mosty – Brookliński i Manhattan jest obłędny! Idąc dalej w kierunku Mostu Brooklińskiego, można zobaczyć kultową karuzelę z 1922 r. Tworzy ona niesamowity, starodawny klimat tego miejsca.&#160; Będąc w pobliżu warto zajrzeć także do Brooklyn Bridge Park, skąd roztacza się niesamowity widok na Most Brookliński oraz Manhattan.&#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/most-brooklinski-21-sloni-i-17-wielbladow/">Most Brookliński – 21 słoni i 17 wielbłądów…</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/most-brooklinski-21-sloni-i-17-wielbladow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Central Park, Nowy Jork &#8211; zaskakujące odkrycie</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/central-park-nowy-jork-zaskakujace-odkrycie/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/central-park-nowy-jork-zaskakujace-odkrycie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 26 Mar 2021 10:14:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Pln]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Polnocna]]></category>
		<category><![CDATA[Central Park]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=15509</guid>

					<description><![CDATA[<p>Central Park otwarto w 1857 r. od tamtej pory stał się jednym z najbardziej rozpoznawanych miejsc w Nowym Jorku. Nie zliczę ile razy widziałam go w filmach, nic dziwnego, że otrzymał tytuł najczęściej filmowanego parku na świecie. Jest to niesamowite miejsce, które jeszcze bardziej niesamowicie wygląda z lotu ptaka, co osobiście sprawdziłam. Central Park okazał się dla mnie dużą niespodzianką, a w szczególności jedno miejsce, o którym przed wyjazdem do NYC nie wyczytałam w żadnym z przewodników (uwierzcie mi na słowo, że pracę domową rzetelnie odrobiłam). Odpowiedź co to za miejsce, znajdziecie w dalszej części relacji ? Central Park to zupełnie inna rzeczywistość Nowego Jorku, można tutaj nacieszyć się zielenią, wodą, słońcem oraz spokojem, których tak brakuje w pozostałej części Manhattanu. Ciężko wyobrazić sobie skalę Central Parku. Natomiast, czy wiecie że jego powierzchnia jest większa od Watykanu i Monako? Tak właściwie, dopiero gdy leciałam helikopterem nad NYC (o czym pisałam tutaj) zdałam sobie sprawę jak ogromny obszar zajmuje. Łącznie w Central Parku znajduje się 93 km ścieżek pieszych, zatem zobaczenie go całego to całkiem duże wyzwanie. Idea Central Parku, narodziła się właściwie&#160; w1863 r. Wówczas miasto wykupiło 843 akry ziemi za niecałe $7,5 mln w celu zagospodarowania go jako park. Ciekawa jestem jaką obecnie ma wartość ten teren… Central Park to zielone płuca Mahattanu. Nowojorczycy uwielbiają to miejsce, gdyż pozwala ono odpocząć od zgiełku Nowego Jorku, który naprawdę potrafi być uciążliwy. Można tu spotkać ludzi uprawiających jogging, rowerzystów, rodziców spacerujących z małymi dziećmi lub grupki przyjaciół urządzających sobie piknik. Central Park jest interesującym miejscem także pod względem geologicznym. Znajdują się tutaj ciekawe formacje skalne, które są wynikiem działalności lodowcowej około 12 tys. lat temu.&#160; Miejscem, które koniecznie trzeba odwiedzić będąc w Central Parku jest Strawberry Fields Memorial. Jest to mozaika poświęcona tragicznie zmarłemu Johnowi Lennonowi, a jej nazwa pochodzi od piosenki Beatlesów „Strawberry Fileds Forever”. Wewnątrz znajduje się napis „Imagine” również nawiązujący do słynnej piosenki Lennona. Strawberry Fields przez lata stało się niemal miejscem kultu i pielgrzymek fanów piosenkarza. Usytuowane jest naprzeciwko budynku w którym mieszkał i zginął John Lennon. W samym centrum Central Parku&#160; znajduje się tzw. Great Lawn czyli Wielki Trawnik, o powierzchni 22 hektarów. Jest to wprost idealne miejsce na piknik z widokiem na wieżowce Manhattanu. Świetny widok na Manhattan rozpościera się także z Sheep Meadow tzw. Owczej Łąki, który zgodnie z nazwą pełnił role pastwiska do 1934 r. Natomiast panoramę Central Parku najlepiej podziwiać z Zamku Belweder. Tuż obok zamku znajduje się miejsce, które okazało się największym odkryciem w trakcie mojej eksploracji Central Parku. W spacerując po okolicy Zamku Belweder, przypadkowo natrafiłam na pewien pomnik. Kiedy podeszłam bliżej, okazało się, że stoję przed pomnikiem Króla Władysława Jagiełły. Nie da się ukryć, że jest to największy pomnik jaki znajduje się w Central Parku. Na jego cokole można przeczytać następującą inskrypcję: „Król Jagiełło, Król Polski, Wielki Książę Litewski, założyciel wolnego związku ludów Europy środkowo-wschodniej, zwycięzca nad krzyżackimi najeźdźcami pod Grunwaldem, 15 lipca 1410”. Na koniec jeszcze mały bonus ? Będąc w Central Parku, koniecznie odwiedźcie znajdującą się na jego obrzeżach (na rogu 5 alei z 79 ulicą) księgarnię o nazwie Albertine. Księgarnia słynie z dużego wyboru literatury francuskojęzycznej. Natomiast miejsce to jest wyjątkowe ze względu na unikalny wystrój.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/central-park-nowy-jork-zaskakujace-odkrycie/">Central Park, Nowy Jork &#8211; zaskakujące odkrycie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/central-park-nowy-jork-zaskakujace-odkrycie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Coney Island – upiorne wesołe miasteczko i inkubatory na deptaku</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/coney-island-upiorne-wesole-miasteczko-i-inkubatory-na-deptaku/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/coney-island-upiorne-wesole-miasteczko-i-inkubatory-na-deptaku/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 06 Jan 2021 06:43:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Pln]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Polnocna]]></category>
		<category><![CDATA[Coney Island]]></category>
		<category><![CDATA[plaża]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=15095</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czasami tak bywa, że będąc dłużej w Nowym Jorku, po prostu ma się ochotę rzucić to całe zwiedzanie i pojechać… po prostu na plażę. Optymalnym rozwiązaniem jest zaledwie godzinna wycieczka z Manhattanu linią Q metra na Coney Island, znajdującej się na południowym końcu Brooklynu. Wysiadam na stacji Ocean Parkway skąd czeka mnie zaledwie kilkuminutowy spacer na słynną plażę Coney Island Beach. Pierwszy rzut oka, plaża jakich wiele – promenada, piasek, woda… Jednak dostrzegam kilka rzeczy, które czynią to miejsce wyjątkowe poza sezonem turystycznym: &#8211; jest tu cicho, &#8211; nie ma ludzi, &#8211; jest czysto, &#8211; jest jasno, nie ma wieżowców które odcinają dopływ promieni słonecznych. Co więcej, miejsce to jest kwintesencją kiczu, totalnym zaprzeczeniem „fancy” Manhattanu, dość przewrotne i chyba dlatego zaczyna mi się tutaj podobać. W połowie września Coney Island Beach urzeka mnie także czymś innym, wyludnione, stare wesołe miasteczko wygląda dość upiornie. Cały czas mam zresztą w głowie stop klatki z mocnego dramatu Requiem for a dream, który był tutaj kręcony.&#160; Kręci się tu co prawda trochę osób natomiast wszystko wygląda jak w zwolnionym tempie, choć nie wykluczam, że po tygodniu zwiedzania hałaśliwego i gwarnego Nowego Jorku mogę mieć zaburzoną percepcję 😉 Kiedyś Coney Island miało być typowym American Dream, drugim Disneylandem lub Las Vegas. W latach 20-tych XIX w. był to ekskluzywny resort śmietanki towarzyskiej Nowego Jorku. Jednak z czasem zaczęło przyciągać margines społeczny, stając się centrum hazardu i prostytucji. Do atrakcji można było wówczas zaliczyć nielegalne walki bokserskie, specjalne przedstawienia w trakcie których widownia mogła rzucać piłkami baseballowymi w czarnoskórych aktorów. Jednak na tym nie koniec… spacer deptakiem „umilał” tzw. Incubator Theater gdzie można było obserwować noworodki walczące o przetrwanie w inkubatorach. Zresztą jako prawdziwą rekomendację można uznać słowa Zygmunta Freuda “the only thing about America that interests me is Coney Island&#8221; (Jedyną rzeczą, która interesuje mnie w Ameryce jest Coney Island). Na deptaku znajduje się szereg oldschoolowych knajp, a wśród nich słynna sieciówka z hot dogami – Nathan’s Famous. Jako ciekawostkę dodam, że ten słynny fast food został założony w 1916 r. właśnie na Coney Island przez imigranta polskiego pochodzenia. Co roku w Dzień Niepodległości na Coney Island odbywają się mistrzostwa w jedzeniu hot dogów na czas. W drodze powrotnej z Coney Island warto przejść się po okolicy. Na pierwszy rzut oka widać, że daleko jej do ekskluzywnego Manhattanu. Na ulicach wszędzie słyszę język rosyjski bądź ukraiński. Nieco dalej widzę duży supermarket, to jest prawdziwe odkrycie gdyż w ciągu ostatniego tygodnia w Nowym Jorku nie widziałam żadnego wielkopowierzchniowego sklepu. Choć nie lubię shoppingu wchodzę z ciekawości. Ceny trzykrotnie niższe niż w City, a klimat jakby słowiański, wszędzie słychać język rosyjski, a w asortymencie są nawet kiełbasy, wędliny, warzywa, polskie Delicje i Ptasie mleczko… nie wierzę! Pani w kasie spogląda na mnie spode łba, aby kupić produkty trzeba mieć kartę klienta, próbuję się wytłumaczyć, jednak słyszę tylko „ja nie gawarju po angielski”, tego się nie spodziewałam! Jak później doczytałam, okazało się, że rejon Coney Island Beach jest zwany także Małą Odessą, ze względu zamieszkującą go liczną populację imigrantów z Europy Wschodniej. Jeśli będzie kiedyś w Nowym Jorku, koniecznie zajrzycie na Coney Island. Jest to ciekawa propozycja na jednodniowy wypad, można tu zobaczyć zupełnie odmienną rzeczywistość od tej w centrum Nowego Jorku, a przy okazji spędzić trochę czasu na plaży. Spodobał Ci się wpis, zajrzyj do innych:&#160; San Gennaro, Mała Italia i chińskie klimaty &#8211; SoHo w Nowym Jorku Intrepid Sea-Air-Space Museum czyli Nowy Jork z pokładu lotniskowca Mieszkańcy Nowego Jorku &#8211; jak wygląda życie w NYC? Stany Zjednoczone, Nowy Jork za grosze! &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/coney-island-upiorne-wesole-miasteczko-i-inkubatory-na-deptaku/">Coney Island – upiorne wesołe miasteczko i inkubatory na deptaku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/coney-island-upiorne-wesole-miasteczko-i-inkubatory-na-deptaku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>San Gennaro, Mała Italia i chińskie klimaty &#8211; SoHo w Nowym Jorku</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/san-gennaro-mala-italia-i-chinskie-klimaty-soho-w-nowym-jorku/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/san-gennaro-mala-italia-i-chinskie-klimaty-soho-w-nowym-jorku/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 25 Nov 2020 19:21:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[bazar]]></category>
		<category><![CDATA[Święta]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=14933</guid>

					<description><![CDATA[<p>Był piękny wrześniowy poranek, jedząc śniadanie, zaczęłam przeglądać mapkę Manhattanu, żeby zorganizować plan zwiedzania. Właściwie nie miałam konkretnych planów na ten dzień, chciałam po prostu poszwendać się po mieście, poobserwować ludzi i zrobić parę zdjęć, no dobra przyznam się, może nie parę, a z setkę zdjęć 😉W trakcie przeglądania mapki googla, nagle moją uwagę przykuła fioletowa plama z podpisem San Gennaro, w południowej części Manhattanu, a dokładniej w okolicy SoHo. No dobra ale, czym właściwie jest SoHo?SoHo jest to akronim używany przez Nowojorczyków dla określenia części Manhattanu znajdującej się na południe od ulicy Houston (South of Houston Street). Oczywiście nie jest to jedyny skrót jakim posługują się mieszkańcy NYC dla określenia niektórych miejscówek w mieście, możemy wyróżnić także:NoHo – North of Houston StreetNoLiTa – North of Little ItalyTriBeCa – Triangle Below Canal StreetLES – Lower East SideUWS – Upper West SideFiDi – Financial DistrictUES – Upper West SideJest jeszcze – DUMBO, które kojarzy się z angielskim słowem dumb, które w przetłumaczeniu na polski znaczy „dureń, palant”. Tymczasem jest to skrót używany na określenie jednej, wcale nie głupiej miejscówki, ale o niej napiszę w innym poście. Pamiętajcie o tych skrótach, pytając o nowojorczyków o drogę, a także o tym, że metro nazywa się tu subway, natomiast kierunek północny i południowy określane są jakie uptown i downtown. Wracając do tematu SoHo i okolicy, postanowiłam sprawdzić co się kryje pod tajemniczą informacją na mapce. Wysiadłam z metra na stacji Canal Street i momentalnie poczułam się jak bym była na bazarze gdzieś w dalekiej Azji, a dokładniej w Chinach.&#160; Momentalnie przypomniały mi się podróże do południowo – wschodniej Azji. Niesamowita ilość kolorów, zapachów, egzotycznych warzyw i owoców oraz ten wszechobecny gwar typowy dla bazarów w tych rejonach. Oczywiście wszystko to można tu zobaczyć w wersji amerykańskiej, bardziej ucywilizowanej jeśli chodzi o warunki sanitarne, natomiast nie zmienia to faktu, że na wspomnienie łezka zakręciła mi się w oku. Nie zdążyłam otrząsnąć się do końca po „azjatyckim wspomnieniu”, kiedy kilkaset metrów dalej odkryłam zagadkę fioletowej plamy na mapie i tajemniczego San Gennaro 🙂&#160; Znalazłam się tak właściwie na ulicy Mulberry, w Małej Italii – części Dolnego Manhattanu, która jak nazwa wskazuje zamieszkiwana jest&#160; głównie przez ludność pochodzenia włoskiego. W trakcie mojego pobytu w NYC, okazało się, że organizowane było coroczne święto ku czci Św. Januarego – patrona Neapolu (po włosku Festa di San Gennaro). Tradycja ta została zapoczątkowana w 1926 r. przez włoskich imigrantów pochodzących głównie z okolic Neapolu. Powiem krótko, festa przerosła moje najśmielsze oczekiwania, jeśli mam być szczera to ostatnią tak huczną imprezę miałam okazję zobaczyć w Moskwie, w trakcie obchodów Święta Pracy 😀 Ilość różnorodnych potraw na straganach dosłownie mnie powaliła. Święto San Gennaro jest świetną okazją do spróbowania przepysznych, tradycyjnych włoskich przysmaków. Kultową pozycją oprócz pizzy i makaronów, jest sycylijski deser – cannoli, czyli chrupiące rurki z nadzieniem z sera ricotta. Nie brakuje także stoisk z włoskimi tradycyjnymi wyrobami mięsnymi. Jak widać na załączonym obrazku, jest to całkiem opłacalny biznes&#8230; Generalnie święto San Gennaro jest idealną okazją do spotkania ze znajomymi, ulice są wówczas zatłoczone do granic możliwości, a przy stolikach brakuje wolnych miejsc. Oczywiście nie można zapomnieć, że Święto San Gennaro, ma charakter religijny. Przypomina o tym figurka św. Januarego, przystrojona datkami wiernych. To wszystko oraz typowy temperament mieszkańców Małej Italii, powoduje, że można tu się poczuć naprawdę jak we Włoszech.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/san-gennaro-mala-italia-i-chinskie-klimaty-soho-w-nowym-jorku/">San Gennaro, Mała Italia i chińskie klimaty &#8211; SoHo w Nowym Jorku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/san-gennaro-mala-italia-i-chinskie-klimaty-soho-w-nowym-jorku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Na Pali z powietrza &#8211; historia lotu dwoma helikopterami</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/na-pali-z-powietrza-historia-lotu-dwoma-helikopterami/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/na-pali-z-powietrza-historia-lotu-dwoma-helikopterami/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 18 Nov 2020 14:54:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Hawaje]]></category>
		<category><![CDATA[Kauai]]></category>
		<category><![CDATA[Polinezja]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[helikopter]]></category>
		<category><![CDATA[kanion]]></category>
		<category><![CDATA[Kaua'i]]></category>
		<category><![CDATA[klify]]></category>
		<category><![CDATA[Na Pali]]></category>
		<category><![CDATA[ocean]]></category>
		<category><![CDATA[plaża]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=14897</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak to się stało, że aby obejrzeć cudowne klify Na Pali wylądowałam na pokładzie helikoptera, a tak właściwie na pokładzie dwóch helikopterów?Większa część wyspy Kaua’i jest niedostępna od strony lądu, ze względu na ukształtowanie terenu, dlatego wycieczka helikopterem jest najlepszą opcją na zobaczenie całości wyspy. Oglądając zdjęcia z Hawajów można odnieść wrażenie, że cały czas panuje tutaj wspaniała słoneczna pogoda. Jednak położenie archipelagu na środku oceanu oraz ukształtowanie terenu, tworzą tu specyficzny klimat, który charakteryzuje się dużą ilością opadów oraz umiarkowanymi temperaturami. Duża ilość opadów sprzyja rozwojowi bujnej hawajskiej roślinności, natomiast z pewnością przeszkadza lotom widokowym helikopterem, o czym miałam się okazję przekonać. Kaua’i była ostatnim przystankiem w trakcie naszej hawajskiej podróży. Przygotowując plan podróży, przeczytałam setki relacji o Hawajach, nie wspominając o ilości przejrzanych zdjęć. Ze wszystkich wysp na Hawajach, Kaua’i wywarła na mnie największe wrażenie. Głównym powodem były pocztówkowe klify Na Pali, Kanion Waimea, ogromne wodospady oraz bujna tropikalna roślinność. Nie bez powodu, zostawiłam sobie Kaua’i specjalnie na „podwieczorek”, jako podsumowanie cudownej podróży. Co więcej poszłam nawet o krok dalej! Doszłam do wniosku, że skoro i tak już jestem bankrutem po miesięcznym pobycie na rajskich wyspach, a przy sobie mam właściwie już tylko bilet powrotny i kartę kredytową, to nie zrobi mi różnicy powiększenie długu o lot helikopterem. Pogodę w dniu lotu można określić angielskim idiomem: it was raining cats and dogs, co w przetłumaczeniu na polski znaczy tyle, że była pod psem 😀 Udając się na lotnisko w Lihue, zapytałam się naszej hawajskiej współlokatorki, co myśli o tym pomyśle. Odpowiedź była krótka: „jak będzie padać to zobaczysz piękne wodospady, natomiast jak nie, to będzie lepsza widoczność” i niestety w żaden sposób nie rozwiała moich wątpliwości. Pocieszałam się myślą, że pogoda na Hawajach jest zmienna i że deszcz będzie tylko przelotny. Na miejscu całkowicie uspokojona przez&#160; organizatora, że warunki atmosferyczne nie przeszkodzą w locie widokowym, usiadłam na miejscu obok pilota, ciesząc się jak dziecko, mając najlepsze miejsce do obserwacji. Na miejscu pilota, usiadł starszy pan, który później przedstawił się jako weteran wojny w Wietnamie. Jego wiek bynajmniej nie zrobił na mnie większego wrażenia, w przeciwieństwie do pogarszającej się tuż po starcie pogody. W pewnym momencie zamiast cudownych widoków zobaczyłam ścianę deszczu. Wycieraczki helikoptera nie były na to przygotowane, ja niestety również! Spojrzałam na pilota i poczułam przypływ adrenaliny, podobny do tego jaki może poczuć skaczący na główkę do basenu w którym nie ma wody. Myśl, że mam do dyspozycji wody Pacyfiku, wcale mnie nie pocieszała. Nie umniejszając starszemu panu jego umiejętności pilotowania, zastanawiałam się czy stan jego wzroku i refleks będą w stanie się zmierzyć z trudnymi warunkami. Z moich rozmyślań wybił mnie pierwszy niewyraźny widok jaki ujrzałam przez okno helikoptera. Tuż przed nami nagle jak spod ziemi wyrosły wysokie klify Na Pali.Znacie pewnie to uczucie kiedy czujecie falę mrowienia idącą od czubka głowy aż do stóp? Dokładnie coś takiego wtedy poczułam&#8230; Możliwość wylądowania na awaryjnym lądowisku, które widziałam dwa dni wcześniej na Kalalau Trail nie nastrajała mnie optymistycznie, gdyż wyglądało ono tak… W napięciu czekałam na rozwój wydarzeń, nerwowo naciskając spust migawki 😀&#160; Pomyślałam sobie: „ciekawy lot widokowy, szkoda tylko, że bez perspektyw na przyszłość”. Kątem oka spojrzałam na wirtuoza podniebnych akrobacji w ścianie deszczu, ewidentnie widać było że czuje się jak ryba w wodzie. Cóż mogłam zrobić w tej sytuacji, zamknęłam oczy i postanowiłam, w odgłosach dudniącego o poszycie helikoptera deszczu, kontemplować ostatnie chwile. Gdy po chwili uchyliłam delikatnie jedną powiekę, oprócz ściany deszczu nie widziałam już kompletnie nic. Natomiast pocieszające było to, że sytuacja mimo że ch.. przepraszam kijowa przynajmniej była stabilna. Wycieczka helikopterem nad klifami Na Pali była moim marzeniem od długiego czasu i w momencie wylądowania, gdy zdałam sobie sprawę, że&#160; już nie uda mi się go zrealizować, wybuchnęłam płaczem. Mój towarzysz podróży, postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i udał się do firmy organizującej loty z reklamacją, argumentując, że usługa nie została zrealizowana, bo lecąc w ścianie deszczu ciężko mówić o locie widokowym. Ku mojemu zdziwieniu, reklamacja została uznana, a pieniądze zwrócone! Następnego dnia skoro świt, pognałam jak na skrzydłach na kolejny lot helikopterem! Tym razem pogoda nie zawiodła. Helikopter zaraz po starcie z lotniska w Lihue znalazł się nad Manawaiopuna Falls – kaskadowych wodospadach tworzących jedną, wielką ścianę wody –znany widok z filmu &#8222;Jurassic Park”. Kolejną atrakcją był widowiskowy Kanion Waimea, zwany też Wielkim Kanionem Pacyfiku. Miałam wcześniej okazję podziwiać to miejsce w trakcie wycieczki pieszej, jednak z góry wyglądał zjawiskowo. Główną atrakcją lotu są klify Na Pali, które z lotu ptaka wyglądają jak namalowane. Ostre kolory kontrastujące z białym jak mąka piaskiem i turkusowymi wodami Pacyfiku robią niesamowite wrażenie. Następnie wycieczka kieruje się do samego środka Krateru Waialeale – które podobno jest najbardziej wilgotnym miejscem na ziemi, po wcześniejszym locie mogę to potwierdzić. Lot jest niesamowitym przeżyciem, helikopter podlatuje bardzo blisko skał, co niemal umożliwia dotknięcie ostrych szczytów wybrzeża Na Pali. Ostatnim niesamowitym widokiem jest plaża Makua (Tunnels) Beach, przy której znajdują się liczne podwodne kawerny – idealne miejsce do snorkelingu i nurkowania. Z góry wygląda naprawdę niesamowicie. Nā Pali Coast State Park jest uważany za jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi. Co prawda całej ziemi jeszcze nie widziałam, ale potwierdzam, że dla mnie jest to najpiękniejsze miejsce jakie do tej pory odwiedziłam. Lot helikopterem pozostanie dla mnie niezapomnianym przeżyciem, niesamowite bogactwo natury oraz niewiarygodną skalę klifów jakie zobaczyłam pamiętam do dziś. Nie potrafię nawet ująć w słowa tego przeżycia, zresztą nawet nie próbuję&#8230; Zostawię dla siebie te emocje, natomiast zdradzę Wam, że na koniec płakałam ze szczęścia jak bóbr… Dla wyjaśnienia było to dziwne uczucie bo nie lubię się rozczulać 😉 Lot helikopterem najlepiej zarezerwować rano, kiedy powietrze jest przejrzyste.&#160; Rezerwacja przez Internet pozwala zaoszczędzić parę dolarów. Do wyboru jest wiele firm, wśród których można wymienić &#8211; Island Helicopters,&#160;&#8211; Maunaloa Helicopters,&#160;&#160;&#8211; Jack Harter Helicopters,&#160;&#8211; Blue Hawaiian Helicopters,&#160;&#8211; Safari Helicopters,&#160;&#160; Jeśli zamierzacie skorzystać z tej opcji zwiedzania,&#160; koniecznie załóżcie ciemne ubranie aby zminimalizować refleksy w szybie. Spodobał Ci się wpis? Zajrzyj do części I:</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/na-pali-z-powietrza-historia-lotu-dwoma-helikopterami/">Na Pali z powietrza &#8211; historia lotu dwoma helikopterami</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/na-pali-z-powietrza-historia-lotu-dwoma-helikopterami/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Intrepid Sea-Air-Space Museum czyli Nowy Jork z pokładu lotniskowca</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/intrepid-sea-air-space-museum-czyli-nowy-jork-z-pokladu-lotniskowca/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/intrepid-sea-air-space-museum-czyli-nowy-jork-z-pokladu-lotniskowca/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Nov 2020 12:38:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Pln]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Polnocna]]></category>
		<category><![CDATA[lotniskowiec]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=14813</guid>

					<description><![CDATA[<p>Od zawsze lubiłam zwiedzać miejsca oraz muzea o charakterze militarnym. Do tej pory z wypiekami na twarzy wspominam wizytę w Pearl Harbour, czy czołganie się po tunelach na terenie byłej Wietnamskiej Strefy Zdemilitaryzowanej. W związku z tym, nawet nie będę próbowała opisać mojej reakcji kiedy w trakcie przeglądania atrakcji turystycznych w Nowym Jorku, zobaczyłam zdjęcie lotniskowca Intrepid.&#160; Co było dalej kiedy, doczytałam, że Intrepid jest zaledwie jednym z wielu eksponatów w Intrepid Sea-Air-Space Museum, możecie się jedynie domyślać 😉 Intrepid pełnił służbę od czasów II Wojny Światowej (1943 r.) aż do 1974 r. Podobno załoga lotniskowca w czasach jego świetności liczyła ponad 3 tysiące osób, a jego pokład mógł pomieścić 82 samoloty. Podczas II Wojny Światowej był wykorzystywany na Pacyfiku w trakcie walk z Japonią. Po zakończeniu wojny został przeniesiony do rezerwy, jednak nie minęło dużo czasu kiedy został wysłany na wody Atlantyku w pobliży Guantanamo na Kubie, a następnie w okolice Wietnamu w trakcie wojny Wietnamskiej.&#160; Co ciekawsze, Intrepid służył także jako lądowisko dla śmigłowców, wyławiających kapsuły kosmiczne z morza. Na pokładzie lotniskowca znajduje się Lockheed A-12, poprzednik słynnego Lockheed SR-71 Blackbird oraz wiele innych samolotów i śmigłowców. Można tu także zobaczyć przekazany przez Polskę MiG-15. Część pokładu lotniskowca zajmuje specjalny hangar Space Shuttle Pavilion, w znajduje się prom kosmiczny Enterprise. Co prawda Enterprise nigdy nie odbył lotu kosmicznego, jednak jest to w pełni sprawny wahadłowiec, który był wykorzystywany do testów i eksperymentów, jako prototyp następnych statków kosmicznych. Co ciekawsze, pierwotnie nadano mu nazwę – Konstytucja, jednak w wyniku interwencji fanów serialu Star Trek ostatecznie zdecydowano się na nazwę Enterprise. Ciekawym miejscem które koniecznie trzeba odwiedzić będąc w muzeum, jest okręt podwodny USS Growler. W trakcie zaledwie kilku lat (od 1958 r. do 1964 r.) służby wywiadowczej w trakcie Zimnej Wojny, służył także jako baza pocisków sterowanych. Można tu też wyobrazić sobie jak wyglądało życie załogi skazanej na życie pod wodą. Natomiast momentem kulminacyjnym mojej wizyty było zobaczenie na własne oczy najszybszego samolotu pasażerskiego – Concorde, należącego kiedyś do linii British Airways. Nie będę was czarować, serce mi mocniej zabiło 😉 Do dziś pamiętam, jak w dzieciństwie oglądałam w telewizji start tych maszyn i żałuję, że nie udało mi się nigdy nimi polecieć. Zaciekawił Cię post? Zajrzyj do innych relacji z Nowego Jorku:</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/intrepid-sea-air-space-museum-czyli-nowy-jork-z-pokladu-lotniskowca/">Intrepid Sea-Air-Space Museum czyli Nowy Jork z pokładu lotniskowca</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/intrepid-sea-air-space-museum-czyli-nowy-jork-z-pokladu-lotniskowca/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Arlington &#8211; z wizytą na cmentarzu w Waszyngton D.C.  &#8230;</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/waszyngton-d-c-z-wizyta-na-cmentarzu-arlington/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/waszyngton-d-c-z-wizyta-na-cmentarzu-arlington/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 Oct 2020 06:22:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Pln]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[Waszyngton D.C.]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Polnocna]]></category>
		<category><![CDATA[Biały Dom]]></category>
		<category><![CDATA[Cmentarz Arlington]]></category>
		<category><![CDATA[Kapitol]]></category>
		<category><![CDATA[Pentagon]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=14774</guid>

					<description><![CDATA[<p>Waszyngton odwiedziłam w trakcie jednodniowej wycieczki z Nowego Jorku. Od dawna chciałam zobaczyć stolicę Stanów Zjednoczonych, właściwie to z trzech powodów, które nie są do końca oczywiste. Większość osób odwiedzających to miasto kieruje się głównie w stronę Białego Domu, Kapitolu oraz Pomnika Waszyngtona. Moim celem była przede wszystkim wizyta na Cmentarzu Narodowym w Arlington, zobaczenie Pentagonu oraz Centrum im. Stevena F. Udvara-Hazy&#8217;ego. Ostatniego punktu niestety nie udało mi się odwiedzić, ze względu na to, że znajduje się poza Waszyngtonem. Natomiast z drugiej strony mam przynajmniej pretekst żeby tam wrócić. Waszyngton znajduje się około 370 km od Nowego Jorku, zatem bez problemu można zorganizować tu jednodniową wycieczkę z Wielkiego Jabłka. Najkorzystniejszą ofertą, aby się tam dostać z NYC jest Flixbus, za bilety w obydwie strony zapłaciłam łącznie 70 zł. Mój bus do Waszyngtonu odjeżdżał o 7 rano, z ulicy Allen znajdującej się w nowojorskim Chinatown. W Waszyngtonie wylądowałam o 11.30, a bus powrotny miałam o 19.30 co oznaczało prawie cały dzień zwiedzania. Pierwsze wrażenie Podobno pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Jakie było moje kiedy wysiadłam z Flixbusa? Poczułam się jakbym wylądowała w kompletnie odmiennej rzeczywistości.Waszyngton jest cichym, spokojnym i niesamowicie czystym miastem w porównaniu do Nowego Jorku. Rzuca się w oczy jego ekskluzywny, reprezentacyjny charakter. W końcu tutaj znajduje się m.in. Biały Dom, Kongres, Sąd Najwyższy, Pentagon, Departament Stanu, Siedziba FBI oraz Banku Światowego. Droga na Cmentarz Arlington wiodła przez wszystkie najbardziej znane miejsca w Waszyngtonie. Jako pierwszy zobaczyłam Biały Dom, od strony frontu był zabarykadowany, zresztą nie ma się co dziwić w trakcie mojej wizyty pikietowało tam trochę sceptyków prezydenta 😉 Natomiast od strony „Południowego Trawnika” prezentował się już znacznie lepiej. Tuż obok Białego Domu znajduje się słynny Pomnik Waszyngtona. W momencie budowy jego budowy pod koniec XIX w. podobno był największą budowlą na świecie, lecz szybko ustąpił miejsca wieży Eiffla. Kilroy był tu przede mną… &#160;Pomnik Waszyngtona sąsiaduje z Pomnikiem II Wojny Światowej. Ciekawostką jest znajdujące się tutaj grafitti: Kilroy was here. Napis ten zyskał ogromną popularność właśnie podczas II Wojny Światowej. W ten sposób amerykańcy żołnierze zaznaczali swoją obecność na danym terenie. Co więcej, podobno Hitler miał wierzyć, że Kilroy był postacią autentyczną, pod którą skrywał się amerykański szpieg. Podobizny Kilroya można spotkać na całym świecie. Przykładowo w tym samym roku widziałam go też w Kiszyniowie – stolicy Mołdawii. Nieopodal w budynku przypominającym grecką świątynię, znajduje się Mauzoleum Lincolna. Na schodach Mauzoleum, Martin Luther King powiedział słynne słowa: I have a dream. Arlington &#8211; najważniejszy punkt wycieczki Z Mauzoleum, udałam się przez most nad rzeką Potomak, prosto do najważniejszego punktu mojej wycieczki – Narodowego Cmentarza w Arlington. Jest to amerykański cmentarz wojskowy, na którym pochowanych jest około 400 tys. żołnierzy i weteranów. Jednak chciałam odwiedzić Arlington ze względu na pewien jeden wyjątkowy grób – Prezydenta Johna F. Kennedy. Od dziecka ciekawiła mnie historia jego prezydentury i zamachu, w dużej mierze za sprawą mojej Mamy, która często opowiadała mi o tamtych wydarzeniach. Będąc w „okolicy” po prostu musiałam tam być. Cmentarz Arlington robi niesamowite wrażenie, jednolite, proste nagrobki widać po horyzont. Grób Kennedy’ego i jego żony Jacqueline, znajduje się w dość bliskiej odległości od wejścia, jednak wbrew pozorom nie tak łatwo go odnaleźć. Przyznam, zgubiły mnie moje wyobrażenia. Myślałam, że grób tragicznie zmarłego Prezydenta Stanów Zjednoczonych będzie wyglądać co najmniej jak Krypta na Wawelu. Zgodnie ze wskazaniami mapki przyszłam na miejsce, dokoła groby klanu Kennedych w tym także tragicznie zmarłego Roberta Kennedy – brata JFK, jednak nie widzę grobu prezydenckiego. Nie ma opcji ten grób musi gdzieś tu być! Przejechać taki kawał drogi i go nie znaleźć, co za shame! Przeszłam jeszcze raz i okazało się, że grób JFK jest zwykłą czarną płytą przy której pali się wieczny płomień. Pentagon, samoloty i metro Z Cmentarza Arlington wystarczy przejechać zaledwie jedną stację metra aby znaleźć się tuż obok największego budynku biurowego na świecie – Pentagonu.&#160; Jednak tutaj kolejne zaskoczenie… nie tyle Pentagon, co przejażdżka metrem zrobiła na mnie ogromne wrażenie 😀 Po zatłoczonym, brudnym i piekielnie dusznym nowojorskim metrze, w Waszyngtonie poczułam się jak na salonach. A sam Pentagon… sądzę, że zrobiłby na mnie większe wrażenie jakbym widziała go z lotu ptaka. Wokół budynku kręci się bardzo dużo wojskowych, a robienie zdjęć jest zakazane oprócz jednego miejsca – pomnika upamiętniającego ofiary z 11 września.&#160; W tym wypadku, także oczekiwałam zobaczyć coś bardziej okazałego… Będąc tam dłuższą chwilę, gdyż samo przejście jednego skrzydła budynku zajmuje trochę czasu, zaskoczyła mnie częstotliwość przelatujących bardzo nisko samolotów. Okazało się że z Pentagonem sąsiaduje lotnisko Ronalda Reagana. Przelatujące samoloty sprawiają wrażenie jakby zaraz miały wbić się po raz kolejny w budynek.&#160; Kapitol na wyciągnięcie ręki Kolejnym ważnym punktem na mapie Waszyngtonu jest Kapitol siedziba Kongresu Stanów Zjednoczonych tzn. amerykańskiego parlamentu. Spodziewałam się zobaczyć tutaj biuro przepustek i bramki jak na Wiejskiej. Tymczasem pod Kapitol można bez problemu podejść. Smithsonian &#8211; kilka powodów aby odwiedzić Waszyngton D.C. Z Kapitolem sąsiaduje Ogród Botaniczny, założony przez Smithsonian Institution. Jednak ogród botaniczny to tylko mały kawałek z tego co Smithsonian Institution proponuje w Waszyngtonie. Smithsonian Institution to fundacja założona w 1846 r. z mocy testamentu Brytyjczyka &#8211; Jamesa Smithsona – chemika i mineraloga. Jej celem jest popularyzacja wiedzy z zakresu rozmaitych dziedzin. Trzeba przyznać, że fundacja ta zrobiła w Waszyngtonie naprawdę kawał dobrej roboty. Utworzono tutaj największy na świecie kompleks muzeów. Najwięcej obiektów znajduje się na zaledwie 4-kilometrowym odcinku pomiędzy&#160; Kapitolem a Mauzoleum Lincolna. &#160;Można tu zajrzeć m.in. do Muzeum Lotnictwa i Lotów Kosmicznych, Narodowego Muzeum Historii Amerykańskiej,&#160; Muzeum Historii Naturalnej,&#160; Muzeum Indian Amerykańskich czy Muzeum Sztuki Afrykańskiej. Jednak najbardziej zaskakujące z tego wszystkiego jest to, że wstęp do tych wszystkich obiektów jest bezpłatny. Po kosmicznie drogim Nowym Jorku, tym właśnie Waszyngton ujął moje serce. &#160;Niestety nie miałam na tyle czasu aby odwiedzić wszystkie muzea dlatego zdecydowałam się na dwa, które najbardziej mnie interesowały. Przyznam, że nie miałam wysokich oczekiwań względem ekspozycji, wiadomo jak coś jest za darmo… Tymczasem już w hallu Muzeum Historii Naturalnej, czekało mnie niezłe zaskoczenie… Podobno w muzeum znajduje się ponad 125 milionów eksponatów, spośród których największe wrażenie robią szkielety dinozaurów. Co więcej informacje o eksponatach są przedstawione w ciekawy, „niemuzealny” sposób. Jednak Muzeum Lotnictwa i Lotów Kosmicznych, położyło mnie na łopatki. Z pośród wielu eksponatów, można tu zobaczyć niemiecką rakietę V2,&#160; moduł dowodzenia Columbia z misji Apollo 11 czy Moduł księżycowy LM-2 – dwuczęściowy statek kosmiczny, który był przeznaczony do transportu astronautów z orbity Księżyca na jego powierzchnię.&#160; Najlepsza część ekspozycji tego muzeum znajduje się pod Waszyngtonem w Steven F. Udvar-Hazy Center, gdzie niestety nie udało mi się dotrzeć. Można tam zobaczyć bombowiec Enola Gay, z którego w sierpniu 1945 zrzucono na Hiroszimę bombę atomową, samolot Lockheed SR-71 Blackbird, prom kosmiczny Discovery, czy słynny Concorde. Ołtarzyk dla Prince’a Spacerując po najstarszej części Waszyngtonu można zobaczyć stare, niefunkcjonujące budki do przywoływania policji i straży pożarnej. W niektórych znajdują się jeszcze uschnięte kwiaty lub skrawki zdjęć. Jakiś czas temu budki służyły jako ołtarzyk dla zmarłego piosenkarza &#8211; Prince’a. Kolorowy kościół Mogłoby się wydawać, że Waszyngton jest poważnym miastem. Tymczasem można tu zobaczyć kilka ciekawych murali czy np. kolorowy kościół, zbudowany pod koniec XIX w. Co prawda nie pełni już on swojej pierwotnej funkcji ponieważ obecnie mieści się tutaj galeria sztuki. Podczas gdy z zewnątrz wygląda kolorowo i radośnie, w środku można się poczuć jakby odbywały się tutaj czarne msze 😉&#160; Na koniec mojej wycieczki, zajrzałam jeszcze w okolice budynku J. Edgar Hoovera – siedziby FBI. Co prawda nie on robi takiego wrażenia jak Pentagon ale uznałam, że przyda się jego fotka do kolekcji 😉 Spodobał Ci się wpis? Zajrzyj do relacji z Nowego Jorku!</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/waszyngton-d-c-z-wizyta-na-cmentarzu-arlington/">Arlington &#8211; z wizytą na cmentarzu w Waszyngton D.C.  &#8230;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/waszyngton-d-c-z-wizyta-na-cmentarzu-arlington/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
