<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Warszawa -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/tag/warszawa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/warszawa/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 08 Jun 2024 20:30:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>Warszawa -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/warszawa/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Warszawa, bazary &#8211; tu żyje stolica</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/warszawa-bazary-tu-zyje-stolica/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/warszawa-bazary-tu-zyje-stolica/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Mar 2020 19:40:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[bazar]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[pchli targ]]></category>
		<category><![CDATA[street food]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=13936</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wielu osobom Warszawa kojarzy się z Pałacem Kultury, ruchliwym centrum, wieżowcami, ekskluzywnymi butikami oraz hipsterką i nadęciem „krawaciarzy”. Bez wątpienia centrum Warszawy to „inny poziom świadomości” 😉 natomiast reszta miasta jest zupełnie odmienna, a każda dzielnica reprezentuje swój „swojski” klimat. W życiu Warszawy od lat dużą rolę odgrywały bazary, które były nie tylko miejscem handlu ale także punktem spotkań i rozrywki. Co prawda spóźniłam się troszkę z tym postem, gdyż zabraknie w nim „perły” warszawskich targowisk – Jarmarku Europa, zwanego także Stadionem 10-lecia. Jednak zostało jeszcze klika miejsc, niezabudowanych przez apartamentowce i wieżowce, gdzie można poczuć lokalny klimat. Oprócz kultowych starych miejsc, można także odwiedzić nowe, zlokalizowane w dawnych halach targowych czy na peronie niefunkcjonującego już dworca kolejowego. Bazar na ulicy Wolumen Powstał w latach 60-tych, wówczas sprzedawano tu głównie starocie. Następnie na przełomie lat 70 -tych i 80-tych z Mariensztatu, przeniesiono tu Jarmark Perski. Z czasem, gdy sprzedawcy z Mariensztatu zmienili miejsce sprzedaży na Bazar na Kole, bielański targ wyspecjalizował się w sprzedaży elektroniki. W latach 90-tych bazar słynął głównie ze sprzedaży pirackich płyt oraz jeszcze „gorących” towarów, jak radia samochodowe czy telefony komórkowe. Pomimo, olbrzymiej konkurencji ze strony słynnego Jarmarku Europa na Stadionie 10-lecia, Wolumen był zawsze ważnym centrum handlowym Bielan 😉 Zresztą nadal jest to miejsce bliskie sercu wielu mieszkańców. Wolumen to nie tylko bazar, to także główne miejsce spotkań. Przykładem przywiązania mieszkańców do Wolumenu były liczne protesty w związku z planami likwidacji tego miejsca i budowy apartamentowca. Osobiście, pamiętam jeszcze jak za czasów szkoły podstawowej, urywałam się z zajęć na słynne hamburgery z prażoną cebulką w Barze Dziupla. Wówczas bazar składał się z dwóch części, które przedzielała ulica Kasprowicza, a tuż przy wejściu odbywały się pokazowe koncerty charakterystycznej muzyki peruwiańskiej. Obecnie we wtorki i piątki zjeżdżają się tu lokalni dostawcy warzyw i owoców, natomiast w weekendy organizowana jest giełda elektroniczna połączona z pchlim targiem. Bazar na Kole Określany także w bardziej wyrafinowany sposób Giełdą Kolekcjonerską,&#160; to niemal instytucja na mapie warszawskich pchlich targów. Jest to unikalne miejsce, które&#160; przenosi w czasy starej Warszawy. Nie trzeba być wcale koneserem staroci, aby pokochać „Koło” od pierwszego wejrzenia. Na bazarze można znaleźć dosłownie wszystko, zaczynając od porcelany, rzeźb, ubrań, przedmiotów militarnych, a kończąc na meblach, książkach czy zabawkach.&#160;&#160; Umiejętność „nurkowania” w kartonach jest tu niezbędna aby wyłowić takie perełki jak: kaski milicji, odznaki, mundury czy popiersia Lenina. Koneserzy sztuki z pewnością znajdują tu wiele ciekawych eksponatów w postaci rzeźb oraz obrazów.&#160; Bazar na Kole jest miejscem wyjątkowym. Panuje tu specyficzna atmosfera starych warszawskich bazarów. Zarówno sprzedawcy jak i klienci to osoby, które łączy wspólna pasja i które znają to miejsce od lat. Bazarek to kawałek historii Warszawy, ukryty zarówno w oferowanych towarach jak i pamięci ludzi którzy są z nim związani od długiego czasu. Bazar czynny jest w weekendy w godzinach od 6 do 15, znajduje się na rogu ulic Obozowej i Ciołka. W latach 90-tych popularność Giełdy na Kole była tak duża, że na pobliskich ulicach niejednokrotnie tworzyły się ogromne korki. Z tego powodu postanowiono uruchomić dodatkowe miejsce na pobliskim stadionie Olimpia. Wczesnym rankiem w niedziele, ciszę pobliskiego Parku Moczydło, zaburza stukot ciągniętych walizek podróżnych. Walizki wypełnione są rozmaitym towarem przeznaczonym na sprzedaż. Na Olimpii może handlować każdy i wszystkim. Profesjonalni sprzedawcy dysponują straganami, natomiast debiutanci bądź sporadyczni handlarze rozwieszają swój asortyment na ogrodzeniu bądź rozkładają na plastikowych foliach na ziemi. Wiele warszawskich bazarów ma urozmaicony asortyment, natomiast na Olimpii jest dosłownie wszystko. Można tu znaleźć stare kasety magnetofonowe, magazyny, zastawę stołową, rowery, sprzęt AGD, narzędzia, dewocjonalia, produkty spożywcze, nie wspominając o niezliczonej ilości ciuchów. Odpustowa atmosfera panuje również po prawej stronie Wisły &#8211; na Bazarze Namysłowska. Asortyment jest tutaj podobny jak w części zachodniej Warszawy. Jest to idealne miejsce dla łowców okazji oraz unikalnych rzeczy. Aby znaleźć coś ciekawego trzeba mieć anielską cierpliwość, żeby przekopać się przez stertę ubrań, niesparowanych butów czy kartony pełne rozmaitych drobiazgów. Jednak dla kupujących te poszukiwania są istotnym elementem całego procesu kupowania. Hale przy ulicy Jana Pawła To miejsce w którym historia spotyka nowoczesność. Liczą już ponad 100 lat i nadal stanowią ważny punkt handlowy. Hale zostały wybudowane w celu polepszenia warunków higienicznych sprzedawanej żywności. Było to pierwsze przedsięwzięcie tego typu w Warszawie. Pierwsza hala – zwana jest Mirowską. Jej nazwa wywodzi się od Koszar Mierowskich, w których stacjonowali Strzelcy Gwardii Konnej Królestwa Polskiego. Koszary zostały zastąpione na przełomie XIX i XX wieku charakterystycznymi budynkami z rudej cegły. Nazwa drugiej &#8211; Hali Gwardii wywodzi się od nazwy klubu sportowego, który w niej funkcjonował (kiedyś odbywały się tutaj walki bokserskie). Obydwie hale zasadniczo różnią się od siebie i na tym polega cały urok tego miejsca. Hala Mirowska wystrojem przypomina czasy PRL, w centralnym punkcie znajduje się słynny SAM, natomiast dookoła rozlokowane są małe sklepiki z pasmanterią, odzieżą czy wyrobami wiklinowymi. Wspomnienie dzieciństwa przywołuje także helikopter zabawka, z charakterystyczną tabliczką z pewnością pamiętającą lata 90-te. Tuż przy wejściu do hali znajduje się klimatyczny Bar Targowy. Pomiędzy halami znajduje się bazarek na którym oprócz lokalnych warzyw i owoców oraz regionalnych towarów można nabyć także egzotyczne produkty. Część stoisk zaskakuje pomysłowością, jak np. te z jajkami, które przypominają wystawy z najlepszych belgijskich sklepów z czekoladkami 😉 Hala Gwardii to nowoczesne wnętrze w którym można spróbować specjałów kuchni międzynarodowej. Organizowane są tu także liczne imprezy, a na stoiskach można znaleźć produkty regionalne. Hala Koszyki Powstała niedługo po budowie Hal Mirowskich, w latach 1906-1909. Jej nazwa jakby mogło wskazywać, wcale nie wiąże się ze sprzedażą koszyków. Według historyków nazwa Koszyki wywodzi się od wałów, wzniesionych w tym miejscu w 1770 r. Wały miały służyć ochronie Warszawy przed epidemią cholery, choć podobno prawdziwym powodem były pieniążki, które napływały do kasy miasta w wyniku wzmocnienia kontroli nad przepływem ludzi do Warszawy. Okopy te były wzmocnione wiklinowymi koszami, stąd wzięła się nazwa hali oraz przyległej do niej ulicy. W industrialnym wnętrzu przenoszącym w czasy dwudziestolecia międzywojennego znajdują się liczne sklepy i restauracje. Metalowa konstrukcja, ceramiczne płytki w korytarzach, charakterystyczny zielony kolor oraz stare szyldy sklepowe tworzą unikalną atmosferę. Można tu zakupić regionalne produkty jak: konfitury, domowe wypieki czy lokalne wędliny i sery. Warto tu spróbować potraw kuchni meksykańskiej, włoskiej czy hinduskiej. Doskonałe craftowe piwo serwowane jest w barze znajdującym się w centralnym punkcie hali. W zimne dni najlepiej ogrzać się aromatyczną, gęstą gorącą czekoladą w Karmello. Nocny Market Skoro już mowa o hipsterskich miejscach, to ważnym punktem na mapie Warszawy jest Nocny Market,&#160; zlokalizowany na peronach nieczynnego Dworca Głównego, nieopodal Ronda Zawiszy. Market znajduje się w miejscu omijanym przez większość turystów. Wycieczka do miejsca znajdującego się w głębi ciemnej brukowanej ulicy przy której znajdują się stare magazyny kolejowe, udekorowane graffiti nie wydaje być dla wielu dobrym pomysłem. Tymczasem pozory mogą mylić. &#160;Nocny market to kulinarna stolica świata. Ci którym przejadły się pierogi czy babciny schaboszczak, przyjeżdżają tutaj aby spróbować unikalnych potraw kuchni międzynarodowej. Nieco później trafiają tutaj zgłodniali imprezowicze na after party.&#160; Kuchnia chińska, tajska, koreańska, francuska, włoska, amerykańska, gruzińska, meksykańska, można długo wymieniać. Jedzenie jest tu droższe niż w zwykłych food truckach, ale warto dorzucić parę złotych aby poczuć unikalną atmosferę tego miejsca. Nocny Market znajduje się przy ulicy Towarowej 3 i jest czynny od wiosny do jesieni w piątki i soboty od 17.00 do 01.00 i w niedziele od 16.00 do 23.00. Nie tylko kolacja, ale też śniadanie! Targ śniadaniowy to doskonała propozycja nie tylko dla tych co zabalowali trochę dłużej. Co weekend spotykają się tutaj wielbiciele zdrowego jedzenia oraz ci którym znudziła się jajecznica. W asortymencie śniadanka prosto z Azji, Afryki czy Ameryk, nie brakuje także potraw europejskich. Oprócz pożywnych śniadań można tu zakupić zdrową żywność w tym regionalne produkty. Równolegle z targiem śniadaniowym organizowane są tu także liczne imprezy oraz warsztaty kulinarne. Międzynarodowe dania serwowane na świeżym powietrzu zdobyły serca wielu Warszawiaków.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/warszawa-bazary-tu-zyje-stolica/">Warszawa, bazary &#8211; tu żyje stolica</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/warszawa-bazary-tu-zyje-stolica/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>1, 2, 3…Bungee</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/1-2-3bungee/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/1-2-3bungee/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 02 Jul 2017 15:33:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[bungee]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=6013</guid>

					<description><![CDATA[<p>Chyba każdemu choć raz w życiu przyśnił się sen, że spada z dużej wysokości. Nie jestem przesądna, ani nie wierzę w symbolikę snów, ale podobno wiąże się on z obawą przed utratą kontroli nad jakimś aspektem życia. Na szczęście tego typu dylematy są mi obce, natomiast brak kontroli sytuacji stanowi często dodatkowe urozmaicenie codzienności. Raz na jakiś czas uświadamiam sobie, że brakuje mi czegoś nowego, niespotykanego co pozostanie w pamięci na zawsze. Mimo to, że osobiście nie lubię takich snów postanowiłam spróbować tego w praktyce i skoczyć na bungee. Zasadnicza różnica miedzy snem o spadaniu, a skokiem na bungee polega na tym, że lęk przeistacza się w paraliżujący strach, a brak kontroli dotyczy nie jednego, lecz wszystkich aspektów życia. Ale może zacznę od początku. Ten pamiętny „wyskok” nie był moją pierwszą &#160;przygodą z podniebnymi akrobacjami. Zaczęło się dość niewinnie, od paru zjazdów z mostów w Stańczykach koło Gołdapi. Było to naprawdę przyjemne i relaksujące doświadczenie, miałam pełną kontrolę nad prędkością zjazdu i w każdej chwili mogłam się zatrzymać i „lewitując” kilkadziesiąt metrów nad ziemią poczuć tą przestrzeń. Sytuacja nie była jednak do końca komfortowa, gdyż cała akcja była organizowana przez znajomego, którego związki z tą „dyscypliną” ograniczały się do faktu, że jego ojciec był dekarzem, a także to, że tego typu zjazdy były zabronione ze względu na opłakany stan techniczny mostów. Następnie, jeszcze w czasach studiów pracowałam przy organizacji imprez integracyjnych dla firm. W trakcie jednego z wyjazdów do Jury Krakowsko – Częstochowskiej organizowaliśmy w ramach jednej z „zabaw integracyjnych” skoki na bungee. W trakcie rozstawiania sprzętu rzuciłam szefowej hasło, że fajnie by było skoczyć. Niestety nie spodziewałam się że jako pierwsza dostąpię zaszczytu testowania sprzętu! Cóż słowo się rzekło więc pozostało TYLKO ponieść tego konsekwencje, kolejna nauczka że najpierw trzeba myśleć, później mówić, a na końcu robić. Jednak skok na bungee wymusza bezwzględne odwrócenie tej kolejności, trzeba odłożyć na bok rozsądek i po prostu skoczyć. Mój przypadek kliniczny był specjalny o tyle, że wyłączyłam myśli, skoczyłam z 60-metrowego dźwigu, a następnie zaniemówiłam. Przy okazji trafność pojęcia „nogi jak z waty” została przeze mnie osobiście przetestowana na własnej skórze, a właściwie nogach. Atrakcja została „odhaczona” i zaszufladkowana do kategorii „strasznie było ale się skończyło”. Niestety po paru latach, pustkę mojej głowy ogarnęła TA myśl, że może warto by było odświeżyć wspomnienia. Postanowiłam „podnieść poprzeczkę” i skoczyć z wysokości 90 m w Warszawie. Można by pomyśleć, że drugi skok jest prosty jak bułka z masłem. Niestety, nic bardziej mylnego. Skacząc drugi raz musiałam się zmierzyć ze swoim największym wrogiem – pełną świadomością tego co mnie czeka! Po szybkich formalnościach, ważeniu, oraz podpisaniu oświadczenia o stanie zdrowia oraz rezygnacji z potencjalnych roszczeń, stanęłam na krawędzi chyboczącej się klatki i zrobiłam to czego nie powinnam… zaczęłam analizować swoją sytuację. Mój mózg natychmiast zaczął ogarniać wszystkie zawiłości fizyki oraz każdy metr dzielący mnie od ziemi. &#160; Zdałam sobie jednak sprawę, że próba racjonalnego myślenia, w sytuacji gdy stoję prawie 100 metrów nad ziemią, wpięta w linkę w której pokładam całą swoją nadzieję, jest delikatnie mówiąc absurdalna. Zatem odsunęłam swoje myśli od skoku i skupiłam się na obserwacji horyzontu i pięknej panoramy Warszawy. Był to zabieg o tyle dobry, że nie odczuwałam tak wysokości. Gdyby nie „homonto”, które niemiłosiernie ciągnęło mnie w dół, mogłabym godzinami podziwiać ten widok. &#160; Zebrałam się w sobie, zrobiłam wdech, przechyliłam się i poszybowałam w dół. Ziemia zaczęła się nieuchronnie szybko zbliżać, krzyk był bezskuteczny, prędkość oraz wtłaczane do płuc powietrze powodowało bezdech, a żołądek w gardle wcale nie był moim sprzymierzeńcem. Totalny brak kontroli nad swoim ciałem i sytuacją powoduje właściwie nie strzał, a eksplozję adrenaliny, natomiast umysł bezskutecznie skupia się na możliwości ucieczki. W końcu słychać szmer napinanej liny, sytuacja wydaje się być chwilowo opanowana,&#160;&#160; po czym następuje dosyć mocne szarpnięcie, ponowne ostre podbicie w górę i znowu niepewność czy lina leci ze mną czy obok mnie.Dalsze opadanie, co prawda do lotów widokowych nie należy, ale jest już spokojniejsze i znacznie krótsze. Ale właściwie, po co to wszystko? &#160; Myśli samobójczych nie mam, ale za to mogę się pochwalić postępującym lękiem wysokości. Ponadto, im dłużej żyję na tym pięknym świecie, tym bardziej zaczynam sobie zdawać sprawę, że z każdym dniem mam coraz więcej do stracenia. Brzmi to trochę paradoksalnie, szczególnie w kontekście artykułu o skokach na bungee, jednak to przeżycie i związane z nim emocje, są czymś wyjątkowym, co sprawia, że właśnie chce się żyć, doświadczać i czuć. Właśnie TO poczucie przestrzeni, którego nie potrafię opisać słowami, wsłuchanie się w bijący rytm swojego serca, ten strach połączony z fascynacją, że zaraz zrobię ten pierwszy krok, jest nieporównywalne z żadnym innym odczuciem jakie jest się w stanie wyobrazić.. a na końcu ta satysfakcja, że przekroczyłam kolejną swoją granicę. Wiem, że zrobię to jeszcze raz, w końcu muszę dopracować technikę J &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;] &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/1-2-3bungee/">1, 2, 3…Bungee</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/1-2-3bungee/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Warszawa artystycznie – murale</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/warszawa-artystycznie-murale/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/warszawa-artystycznie-murale/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 21 Jul 2015 21:18:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[murale]]></category>
		<category><![CDATA[Powstanie Warszawskie]]></category>
		<category><![CDATA[sztuka]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=1792</guid>

					<description><![CDATA[<p>Warszawa stale mnie zaskakuje. Miło jest obserwować jak przeistacza się w nowoczesną metropolię, która moim skromnym zdaniem może konkurować ze znanymi europejskimi stolicami. Ta nowoczesność nie polega wyłącznie na ewolucji infrastruktury miejskiej, ale również na urozmaiceniu przestrzeni publicznej. Jednym z elementów kształtujących atmosferę miasta są&#160;właśnie murale. W Warszawie na każdym kroku można spotkać ciekawe murale, kryjące się bramach czy na ścianach budynków. Co najciekawsze, nie są one wyłącznie sztuką dla sztuki lecz stanowią alternatywny i interesujący sposób przedstawienia historii miasta i jego mieszkańców. Zresztą co tu pisać, najlepiej wsiąść na rower i wypatrywać tych unikalnych dzieł sztuki! Przystanek 1: Kasprowicza 59 Na ścianie bloku mieszczącego się pod tym adresem znajduje się mural przedstawiający misia i koguta. Ten słodki obrazek przykrył poprzednie kontrowersyjne dzieło, które przedstawiało czerwonego stwora w koronie, przechadzającego się po blokach wraz z podpisem „Zbyniu nie tędy droga”. Pierwowzorem dla postaci Zbynia była postać Burmistrza Bielan – Zbigniewa Dubiela, który wbrew protestom lokatorów, planował umieścić w tej lokalizacji apartamentowiec. Ja widać wykonany na zlecenie mieszkańców mural okazał się doskonałym argumentem w dyskusji, a namalowany miś stanowi niejako symbol pojednania. Przystanek 2: Aleja Zjednoczenia 15 Miś to nie jedyna bajkowa postać na Starych Bielanach. Przejście w bloku przy Alei Zjednoczenia 15 przenosi w świat bajki. Smutny i obdrapany korytarz został ozdobiony postaciami: wilka i Czerwonego Kapturka. Przystanek 3: Koźmiana 6 Natomiast na malowniczej Kępie Potockiej Kalina Jędrusik i Andrzej Łapicki wyjaśniają sekrety „Lekarstwa na miłość”. Przystanek 4: Andersa 27 Brama bloku przy tej ulicy została ozdobiona kolorowymi kredkami. Choć z pozoru nic na to nie wskazuje, mural ten poświęcony jest pamięci Janusza Korczaka. Zaglądając głębiej można dostrzec cytaty tego słynnego pedagoga: &#8222;Powiedz dziecku, że jest dobre, że umie, że potrafi&#8221; oraz &#8222;Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat&#8221; Przystanek 5: Nowlipki 2a Nieco dalej od „piórnikowej bramy” znajduje się jedno z moich ulubionych dzieł: tzw. „brama międzynarodowa” czyli mural przedstawiający kobiety reprezentujące różne kultury. Jest to symbol kosmopolitycznego charakteru Warszawy. Przystanek 6: Nowolipki 9B Międzynarodowe towarzystwo z Nowolipek 2b, sąsiaduje z grupą warszawskich grajków. Przystanek 7: Aleja Solidarności 78 Mural znajdujący się w bramie budynku przedstawia historię alei Solidarności znanej niegdyś jako ulica Leszno. Widać na nim słynny tzw. „Kościół Przesuwany” (znajdujący się tuż obok) oraz&#160;nieistniejące już Teatr/Kino Femina. Mural zdobią również postacie Marka Edelmana i Stefanii Grodzieńskiej (aktorki teatralnej) związane z warszawskim gettem. Przystanek 8: Aleja Jana Pawła 44 Kolejny mural przedstawiający znanych mieszkańców dawnego Leszna, tym razem w fantazyjnej konwencji. Można tu spotkać Cypriana Kamila Norwida czy Bolesława Prusa siedzących na ptakach przelatujących pomiędzy drzewami. Przystanek 9:Chłodna 34 Natomiast ściana budynku Wojewódzkiej Stacji Sanitarno – Epidemiologicznej to idealne miejsce na lokalizację muralu przedstawiającego płuca. W mojej opinii z powodzeniem mógłby być użyty na etykiety papierosów. Przystanek 10: Waliców 14 Jest to mój ulubiony mural. Pomimo tego, że przechodzę obok niego przynajmniej raz na tydzień, to za każdym razem wywiera na mnie ogromne wrażenie. Mural znajduje się na ścianie zrujnowanej w trakcie wojny kamienicy. Centralny jego punkt stanowi napis „Kamień i co” umieszczony na białym tle, kontrastującym z czerwonym balonikiem. W mojej opinii jego prostota i wymowność uderza wręcz do świadomości. Przystanek 11: Sienna 45 Na ścianie słynnej „Kamienicy Pod Żaglowcem” znajduje się jeden z największych warszawskich murali przedstawiający żołnierzy, jako marionetki. Przystanek 12: Emilii Plater 13 Znajduje się tutaj kontrowersyjny i mural powstańca na tle sklepu monopolowego. Przystanek 13: Chmielna 35 Słynna warszawska aleja handlowa została ozdobiona nie stroniącym od używek bohaterem Muppetów. Przystanek 14: Tamka 37 Tuż przy Muzeum Chopina można podziwiać mural przedstawiający tego kompozytora. Przystanek 15: Zajęcza 8 Ściana budynku znajdującego się pod tym adresem została ozdobiona rysunkiem Kapitana Ameryka. Przystanek 16: Podzamcze Nad słynnymi fontannami góruje mural związany z Powstaniem Warszawskim. Przystanek 17: Freta 16 Ścianę budynku Muzeum poświęconego Marii Skłodowskiej – Curie będącym jednocześnie miejscem jej urodzenia, zdobi mural przedstawiający tę wybitną polską noblistkę. Przystanek 18: ul. Konwiktorska Mury Stadionu Polonii, zdobią murale związane z Powstaniem Warszawskim. Na tym nie koniec warszawskich murali, w następnych postach postaram się zaprezentować kolejne. Dzień w dzień na ulicach Warszawy powstają nowe dzieła street artu, wracając z pracy czy szkoły wystarczy zejść z utartej ścieżki lub tylko podnieść głowę!&#160;Jeśli natraficie na ciekawy mural, podzielcie się tym znaleziskiem tutaj&#160;🙂 &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/warszawa-artystycznie-murale/">Warszawa artystycznie – murale</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/warszawa-artystycznie-murale/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
