<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Liban -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/category/liban/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/category/liban/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 28 Sep 2024 15:51:58 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>Liban -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/category/liban/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Liban &#8211; poza utartym szlakiem&#8230;</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/liban-poza-utartym-szlakiem/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/liban-poza-utartym-szlakiem/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 28 Sep 2024 15:51:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Liban]]></category>
		<category><![CDATA[gory]]></category>
		<category><![CDATA[jaskinia]]></category>
		<category><![CDATA[klasztor]]></category>
		<category><![CDATA[wodospad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=18196</guid>

					<description><![CDATA[<p>Liban to kraj, który nie tylko zachwyca swoją historią i kulturą, ale także bogactwem przyrody. Malowniczo położone obiekty sakralne, spektakularne wodospady, ogromne jaskinie, czy ruiny starożytnych metropolii to tylko mała próbka tego, co można odkryć podróżując po tym niesamowitym kraju. Do tej pory pisałam o Libanie z perspektywy geopolitycznej, starałam się pokazać realia życia oraz problemy z jakimi się spotyka. Abstrahując całkowicie od sytuacji politycznej Liban jest jednym z piękniejszych krajów jakie widziałam.&#160; Niecałe 30 kilometrów od Bejrutu, w miejscowości Harissa, zajduje się jedno z najważniejszych sanktuariów chrześcijańskich w Libanie &#8211; sanktuarium Matki Bożej Libańskiej. To miejsce jest nie tylko celem pielgrzymek, ale także atrakcją turystyczną przyciągającą zwiedzających z całego świata. Sanktuarium, znajduje się pod opieką wyznania Maronitów. Maronici, będący katolikami, zamieszkują głównie tereny Syrii i Libanu. Sanktuarium Matki Bożej Libańskiej znajduje się na szczycie góry Harissa, oferując zapierające dech w piersiach widoki na okolicę i Morze Śródziemne. Aby dotrzeć na szczyt, można skorzystać z przejażdżki kolejką gondolową.&#160; To właśnie lokalizacja czyni to miejsce wyjątkowym. Na szczycie znajduje się ogromny posąg Maryi, z rozpostartymi rękoma w kierunku Bejrutu. Wewnątrz posągu można odwiedzić małą kapliczkę, natomiast z tarasu widokowego można zobaczyć niesamowity widok na stolicę Libanu oraz wybrzeże. Sanktuarium odwiedził Papież Jan Paweł II w trakcie swojej pielgrzymki do Libanu w 1997 r. Jednak na tym nie koniec ogromnych, religijnych posągów. Nieopodal miejscowości Faraya, można zobaczyć pomnik maronickiego mnicha – św. Szarbela.&#160; Posąg ma wysokość 24 metrów i położony jest wysoko na szczycie góry skąd roztacza się niesamowity widok na góry i tamę Chabrouh Dam. Swoją drogą mam wątpliwości czy stawianie monstrualnego pomnika świętemu, który słynął ze skromności i ascezy było dobrym pomysłem… Odwiedzając Liban, odkryłam &#160;również jedno z najbardziej uroczych miejsc sakralnych, jakie kiedykolwiek miałam przyjemność zobaczyć &#8211; klasztor św. Eliasza w Hadchit. To miejsce nie tylko zasługuje na uwagę ze względów religijnych, ale także zachwyca spektakularnymi widokami. Wznosząc się coraz wyżej po dość stromej serpentynie, nie mogłam oprzeć się refleksji, czy aby mój skromny Nissan Micra podoła drodze dla samochodów 4&#215;4. Muszę przyznać, że trasa ta była niemniej ekscytująca niż widok z klasztoru. Położony z daleka od zgiełku cywilizacji, w otoczeniu gór, stanowi oazę spokoju i daje możliwość odkrycia harmonii z naturą. Pomimo niesamowitych widoków, miejsce to nie wydaje się być popularne. Dla mnie było to zaletą, w trakcie wizyty miałam je na wyłączność. Zielone doliny spowite mgłą oraz szczyty gór robiły niesamowite wrażenie. Bycie w takim otoczeniu pozwala oderwać się od codzienności i cieszyć się tą niezwykłą atmosferą. Liban to niesamowity kraj, w którym można również zobaczyć pozostałości po dawnych cywilizacjach. Tyr i Sydon, znane obecnie jako Sour i Saida, to dwa miasta, które świadczą o bogatej historii starożytnych Fenicjan. W Tyrze, można przenieść się w czasie eksplorując ruiny o dawnej fenickiej metropolii. Natomiast dla tych, którzy mniej interesują się starożytnymi cywilizacjami, wizyta w Tyrze może być doskonałą okazją do obserwacji codziennego życia mieszkańców. W Sydonie natomiast warto odwiedzić klimatyczną starówkę, gdzie można zobaczyć tradycyjną muzułmańską zabudowę. Za czasów fenickich miasto pełniło funkcję głównego portu i ośrodka handlu. Zarówno w Sydonie jak i w Tyrze, odbywał się handel towarów luksusowych takich jak srebro, złoto, kość słoniowa oraz wysokiej jakości tkaniny. Obydwa miasta słynęły również z produkcji barwnika – purpury. Do jego produkcji wykorzystywano ślimaki morskie, które występowały w okolicy Tyru. Barwnik był określany „królewskim”. Ze względu na wysokie koszty produkcji mogli pozwolić sobie na niego wyłącznie królowie. Podobno do wytworzenia jednego kg barwnika potrzeba było aż 100 tys. ślimaków. Purpura była tak cenionym na świecie materiałem, że dała początek nazwie Fenicjanie. Słowo Fenicja pochodzi od greckiego phoínios, czyli „Kraj Purpury”. Jednak największe wrażenie zrobiły na mnie ruiny w Baalbek. Była to moja ostatnia wycieczka w Libanie. Od samego początku zapowiadała się ciekawie. Wyruszyłam skoro świt, żeby zdążyć wszystko zobaczyć. Zaspana, zastanawiałam się co spotka mnie po drodze. Nie będę wspominać, że na czas mojego wyjazdu MSZ odradzał podróż w te rejony, z uwagi na bliskość Syrii (około 20 km od granicy) oraz liczne obozy dla uchodźców. Drogę zaczęłam od trasy nr 30 zwanej autostradą do Damaszku. Autostrada wygląda jak droga zwykłej klasy, natomiast wrażenia z niej miałam niezapomniane. Liczne ciężarówki notorycznie spychały mnie na przeciwległy pas, stwarzając ryzyko czołówki. Dodam, że po Libanie podróżowałam Nissanem Micrą 1.6… Jedyne co mnie ratowało to przyśpieszenie 😉 Tak czy siak, tego ranka kawa była zbędna. Dalszy odcinek drogi był czystą przyjemnością, wąska serpentyna z cudowną panoramą gór. Kiedy opuściłam góry skierowałam się na kolejną autostradę, prowadzącą prosto na Baalbek. Jednak tu też nie było nudno. Baalbek wraz z pobliskimi terenami pozostaje pod kontrolą Hezbollahu stąd na drodze można spotkać liczne check pointy. Jak się domyślacie, obskoczyłam wszystkie, ale złego słowa nie powiem było bardzo sympatyczne 😀 Baalbek zrobił na mnie ogromne wrażenie. Przyznam, że jego skala bardzo mnie zaskoczyła. Zachowane ruiny są pozostałością z czasów Imperium Rzymskiego, kiedy Baalbek stanowił główne miejsce kultu Jowisza. Świątynia Jowisza jest najpotężniejszą budową i znajduje się w centralnym punkcie. Podobno jest dwukrotnie większa od&#160; Partenonu na Akropolu. Masywna konstrukcja wykonana z olbrzymich słupów kamiennych daje wyobrażenie dawnych czasów. Co ciekawe do dzisiaj pozostaje zagadką w jaki sposób tak ogromne elementy były transportowane. Kolejną, lepiej zachowaną budowlą, jest Świątynia Bachusa – boga wina i płodności. Została zbudowana z podobnym rozmachem jak Świątynia Jowisza. Nieco mniejsza jest natomiast Świątynia Wenus, ozdobiona symbolami bogini – gołębiami i muszlami. Ważnym punktem na mapie jest również Byblos, zaliczane do najstarszych miast świata. Już od III w. p.n.e. było znane jako centrum wymiany handlowej. Ze starożytnego Egiptu sprowadzano tu papirus, skąd pochodzi nazwa miasta. Greckie słowo „byblos” oznaczało papirus. Tuż nad Byblos wznosi się Cytadela &#8211; zamek zbudowany w XII wieku przez krzyżowców. Roztacza się &#160;stąd ciekawy widok na wybrzeże i pozostałości fenickich świątyń. Wycieczkę do Byblos warto zakończyć spacerem po urokliwej starówce. W Libanie nie brakuje wodospadów. Jadąc z Batroun do Baszarri warto zrobić krótką wycieczkę do Wodospadów Kfarhelda. Choć wodospad był imponujący, to muszę przyznać, że ciekawsza była droga do niego. Natomiast w miejscowości Jazzine można zobaczyć ciekawy wodospad o tej samej nazwie. Wodospad jest dość nietypowy, ponieważ woda spływa po wysokiej skarpie na której znajdują się domy mieszkańców. Niestety w trakcie mojej wizyty w czerwcu po wodospadzie nie było śladu, jednak i tak widok tego miejsca był niezapomniany. Baloue Balaa – pod tą tajemniczą nazwą, kryje się najbardziej spektakularna miejscówka w Libanie. Znana jest także jako Baatara Gorge – Wąwóz Baatara. Wąwóz słynie z niesamowitego sięgającego 225 metrów wodospadu. Wody wodospadu spadają do jaskini zwanej Jaskinią Trzech Mostów.&#160; Jaskinię tworzą trzy naturalnie utworzone mosty, zwisające nad przepaścią. Skala wodospadu robi niesamowite wrażenie. Inny ogromny wodospad można zobaczyć w restauracji Ouyoun El Samak, znadującej się około 20 km na zachód od Trypolisu. Liban zachwyca również podziemnymi atrakcjami. Niecałe 20 km od Beirutu znajduje się najdłuższa jaskinia na Bliskim Wschodzie &#8211; Grotte de Jeita. Grota składa się tak właściwie z dwóch wapiennych jaskiń o łącznej długości 9 km. Wewnątrz można zobaczyć liczne stalaktyty oraz stalagmity, uformowane w ciekawy&#160; sposób. Wycieczka po położonej niżej jaskini obejmuje dodatkową atrakcję &#8211; rejs łodzią. Ciekawy podziemny świat można też zobaczyć w jaskini Zahlan Zahlan Grotto. Jaskinia składa się właściwie z trzech jaskiń wypełnionych stalagmitami i stalaktytami. Niemniej ciekawe jest także jej położenie, pośród stromych wapiennych skał. Ciekawym miejscem jest Las Bożych Cedrów – rezerwat cedrów położony w okolicy miasta Baszarri. Cedry od wieków były nieodłącznym elementem Libanu i stanowią symbol tego kraju. Z tego powodu cedr został umieszczony na fladze tego państwa. Niestety masowa wycinka sprawiła, że coraz rzadziej można tu spotkać te drzewa. Las Bożych Cedrów jest miejscem w którym możemy zobaczyć pozostałość po dawnym lesie cedrowym.&#160; Najstarsze drzewa w rezerwacie mają ponad 1500 lat i robią niesamowite wrażenie.&#160; Będąc w okolicy Lasu Bożych Cedrów warto zajrzeć do La Jetée – punktu widokowego, z którego roztacza się niesamowita panorama okolicy.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/liban-poza-utartym-szlakiem/">Liban &#8211; poza utartym szlakiem&#8230;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/liban-poza-utartym-szlakiem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kada Trypolis &#8211; libański Kandahar</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/kada-trypolis-libanski-kandahar/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/kada-trypolis-libanski-kandahar/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 14 Apr 2024 14:46:29 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Liban]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://takeiteasy.com.pl/?p=17473</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kada Trypolis, często mylony ze stolicą Libii, to drugie co do wielkości miasto w Libanie. Został założony przez Fenicjan w IV wieku p.n.e. jako miasto portowe i przez długi czas stanowił centrum wymiany handlowej. Trypolis posiada bogatą historię. Znajdował się pod rządami Persów, Rzymian oraz Mameluków. W 1109 r. został przejęty przez Krzyżowców. Pamiątką po tych czasach jest Cytadela zwana też Zamkiem Saint-Gilles – jedna z głównych atrakcji miasta. Roztacza się z stąd ciekawy widok na Trypolis oraz rzekę Abou Ali. Ze względu na strategiczne położenie, cytadela jest wykorzystywana obecnie przez Armię Libańską jako baza wojskowa. Pod jej murami można zobaczyć opancerzone pojazdy. W XVI wieku, Krzyżowcy zostali wyparci przez Imperium Osmańskie, które panowało tu, aż do I wojny światowej. Wówczas miasto &#160;zostało przejęte przez wojska brytyjskie. W 1920 r. przeszło pod panowanie francuskie, które trwało aż do 1946 r. Trypolis został wówczas przyłączony do Północnego Libanu. 31 maja 1976 r. armia Syryjska rozpoczęła inwazję Libanu, rozpoczynając okupację, która trwała aż do 2005 r. Trypolis znajduje się zaledwie 30 km od syryjskiej granicy i jest historycznie powiązany z Syrią. Przez dekady był symbolem podziału w Libanie pomiędzy tymi którzy popierali syryjskiego prezydenta Bashara al-Assada i jego przeciwników. Zamachy terrorystyczne i walki pomiędzy sunnitami oraz alawitami były wówczas codziennością. Dodatkowo w wyniku wybuchu wojny domowej w Syrii, szacuje się, że do miasta napłynęło około 70 tys. uchodźców. Populacja Trypolisu zwiększyła się prawie o 20% co spowodowało kryzys mieszkaniowy oraz doprowadziło do dużego bezrobocia. Ostatnie duże zamieszki miały miejsce zaledwie 10 lat temu w&#160; 2013 i 2014 r. Ślady działań&#160; zbrojnych zachowały się do dzisiaj na elewacjach budynków. Nie da się ukryć, że czasy dawnej świetności miasto ma już za sobą. Obecnie Trypolis&#160; jednym z najbardziej zmarginalizowanych miast w Libanie. Wydaje się być całkowicie zapomniany przez rząd libański. Wystarczy krótki spacer po centrum żeby dostrzec jak bardzo jest zaniedbany. Brudne ulice i walące się budynki są powszechnym widokiem. Zgodnie z raportem ONZ z 2015 r, więcej niż 50% populacji miasta żyje na progu ubóstwa. Jednak mimo to, Trypolis zrobił na mnie duże wrażenie. Jest całkowitym przeciwieństwem liberalnego, nowoczesnego Bejrutu,&#160; a przez to bardziej autentyczny. Co zaskakujące, obydwa miasta są oddalone od siebie zaledwie 80 km. Wjeżdżając do Trypolisu wiedziałam, że znalazłam się we właściwym miejscu, no może pomijając fakt stania w długim korku. Jednak, z drugiej strony miałam wówczas trochę czasu na obserwację mieszkańców. Zdałam sobie sprawę dlaczego Tripolis zyskał przydomek libańskiego Kandaharu. Na pierwszy rzut oka widać, że miasto zamieszkują ortodoksyjni muzułmanie. Trypolis jest znany jako bastion islamskiego konserwatyzmu. W labiryncie wąskich uliczek mogłam podejrzeć codzienne życie mieszkańców. Było głośno i gwarno, dokładnie tego czego się spodziewałam! 🙂 Wyglądało to tak, jakby całe miasto robiło właśnie zakupy. Na każdym kroku można zobaczyć stragany. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się dość chaotyczne, tymczasem w tym pozornym bezładzie jest logika. Stragany są podzielone tematycznie. W Trypolisie jest aż dziewięć suków – tradycyjnych bazarów. Należą do nich m.in. targi: złota (Souk el Sayagheen), perfum Attareen, przypraw, tekstyliów (Khayateen), ale też wyrobów miedzianych (Nahasseen). Jest też bazar mydlany &#8211; Saboon Khan na którym można nabyć tradycyjne mydło. Trypolis słynie z produkcji mydła, które wytwarzane jest tutaj od stuleci oraz wiąże się z tradycją łaźni &#8211; hammamów.&#160; Głównym surowcem do jego produkcji jest oliwa z oliwek, do której dodaje się się również: miód, olejki, wodę różaną jaśmin czy zioła. Spacerując uliczkami Starego Miasta nie spotkałam żadnego turysty. Pomimo, że wyróżniałam się z tłumu, nie miałam żadnych problemów. Ludzie przyjaźnie reagowali na zdjęcia i byli ciekawi w jaki sposób znalazłam się sama w Tripolisie. Miasto ma&#160; dużo do zaoferowania i dzięki napływowi turystów mogłoby poprawić sytuację ekonomiczną. Jednak konflikt w Syrii oraz niepewna sytuacja geopolityczna i ekonomiczna Libanu, oddala w czasie taką perspektywę. Zainteresował Cię wpis? Więcej informacji o Libanie znajdziesz tutaj.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/kada-trypolis-libanski-kandahar/">Kada Trypolis &#8211; libański Kandahar</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/kada-trypolis-libanski-kandahar/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Hezbollah Disneyland &#8211; muzeum &#8222;gdzie ziemia przemawia do nieba&#8221;&#8230;</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/hezbollah-disneyland-muzeum-gdzie-ziemia-przemawia-do-nieba/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/hezbollah-disneyland-muzeum-gdzie-ziemia-przemawia-do-nieba/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 21 Oct 2023 14:01:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Liban]]></category>
		<category><![CDATA[Hezbollah]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wojna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=16972</guid>

					<description><![CDATA[<p>Hezbollah Disneyland czyli turystyczny punkt ruchu oporu, utworzony przez Hezbollah znajduje się tuż obok miejscowości Mleeta w południowym Libanie, około 50 km od granicy z Palestyną. Muzeum zostało otwarte 25 maja 2010 r.&#160; w 10 rocznicę wycofania Izraela&#160; z południowego Libanu. Droga do Disneyland&#8217;u Hezbollahu, bo tak potocznie zwane jest to miejsce, prowadzi przez malownicze tereny górskie. Mija się liczne punkty kontrolne, które jednoznacznie wskazują, kto właściwie zarządza terytorium południowego Libanu. Bynajmniej, nie jest to rząd wraz z Armią Libańską… Hezbollah czyli Partia Boga powstał w trakcie libańskiej wojny domowej. Początki jego formowania zaczęły się już wcześniej i były związane z niezadowoleniem szyickiej części społeczeństwa libańskiego, w związku z podziałem władzy w tym kraju. Natomiast oficjalnie Hezbollah został utworzony w 1982 r. w związku z inwazją Izraela na Liban. Izrael wkroczył do Libanu w 1978 r. natomiast prawdziwej inwazji dokonał w 1982 r. zajmując wówczas dużą część jego terytorium łącznie z Bejrutem. Utworzono tutaj tzw. pas bezpieczeństwa – strefę militarną która obejmowała 650 km². Duży udział w powstaniu Hezbollahu przypisuje się Iranowi. Partia Boga szybko zyskała sławę jako radykalna organizacja, dokonująca ataków terrorystycznych także poza Libanem. Po wycofaniu Izraela, Hezbollah ukierunkował się&#160; bardziej na działalność polityczno – społeczną. Zbiegło się to także z zabójstwem radykalnego przywódcy Hezbollahu &#8211; Abbasa al-Musawi’ego przez Izrael w 1992 r. Nowym przywódcą został bardziej liberalny Hassan Nasrallah. Od tamtego czasu Hezbollah zaczął aktywnie uczestniczyć w życiu publicznym. Natomiast, z czasem stał się czymś na kształt państwa w państwie. W zasadzie można powiedzieć, że kontroluje i zarządza terytorium południowego Libanu. W zachodnich mediach Hezbollah kojarzy się głównie z działalnością terrorystyczną, jednak mało kto wie, że w południowym Libanie organizacja ta cieszy się wielkim szacunkiem i uznaniem. Posiada własne media, szpitale oraz finansuje szkolnictwo. Niesie pomoc dla najuboższych, organizuje programy stypendialne dla szyickich uczniów oraz prowadzi akcję rozminowywania pól minowych – pozostałości po konflikcie z Izraelem. Nie wspominając już o tym, że Hezbollah tworzy również partię polityczną obecną w libańskim parlamencie. Jednak nie znaczy to wcale, że całkowicie zaprzestał działań zbrojnych. Wycofanie Izraela odebrało organizacji argument do dalszej działalności militarnej. Jednak w celu usprawiedliwienia posiadania zbrojnych bojówek oraz ataków na Izrael, Partia Boga rości sobie prawo do tzw. Farm Chebaa znajdujących się na terytorium Izraela. Wzdłuż tzw. Blue Line – strefy zdemilitaryzowanej utworzonej przez oddziały ONZ – UNIFIL, tworzy system punktów obserwacyjnych. Są one zazwyczaj lokalizowane tuż obok posterunków ONZ, co uniemożliwia Izraelowi ich ostrzał. Lokalizacja ta nie przeszkadza natomiast regularnie dokonywać ataków rakietowych na Izrael. Co więcej, słabe struktury państwowe nie mają żadnych możliwości ograniczenia działalności Hezbollahu oraz kontroli zajmowanego przez tą organizację terytorium. Miejsce do którego przyjechałam, Muzeum Oporu w Mleeta,&#160; w latach 1985 -2000 stanowiło centrum akcji dywersyjnych Hezbollahu przeciwko Izraelowi. Po opłaceniu wstępu który kosztował około $3, zostałam przywitana przez przewodnika, który zaprowadził mnie prosto do sali kinowej. Kilkunastomintowy film utrzymany w patetycznym tonie, przedstawia heroiczną walkę Hezbollahu przeciwko okupantowi. Film uzupełniają wypowiedzi lidera Hezbollahu Hassana Nasrallah, podkreślającego bohaterstwo i poświęcenie bojowników w walce z syjonistycznym najeźdźcą. Kolejnym punktem zwiedzana jest ekspozycja przedstawiająca broń oraz sprzęt przechwycony od Izraela bądź w ślad za słowami przewodnika, porzucony przez izraelską armię w trakcie pośpiesznej ewakuacji wojsk. Znajdują się tu plakaty przywódców izraelskich: Shimona Peresa oraz Ariela Sharona wraz z fragmentami ich wypowiedzi, wyrażającymi zaskoczenie w obliczu porażki. Ekspozycja przedstawia m.in. bomby kasetowe wykorzystywane przez Izrael. Bomby kasetowe to rodzaj amunicji zawierający od kilku do kilkuset mniejszych ładunków, które są rozpraszane podczas eksplozji. Wiele z tych małych pocisków nie eksploduje tuż po uderzeniu, lecz staje się swego rodzaju minami lądowymi, stanowiąc duże zagrożenie dla cywili. W trakcie drugiego ataku na Liban w 2006 r., szacuje się, że Izrael użył ponad 4 miliony tego typu bomb, wyprodukowanych w USA. Żeby wyobrazić sobie skalę tego przedsięwzięcia, warto dodać, że powierzchnia Libanu jest około 30 razy mniejsza niż Polski.&#160; Użycie tych bomb przez Izrael zostało potępione przez przez organizacje praw człowieka. Natomiast 30 maja 2008 r. w Dublinie podpisana została Konwencja o zakazie używania bomb kasetowych Convention on Cluster Munitions (CCM). Izrael, nie został jej sygnatariuszem podobnie jak&#160; Polska, USA, Rosja czy Chiny.&#160; Przewodnik Hezbollahu podkreślił, że choć od ataku Izraela na Liban minęło wiele lat, Izrael do tej pory nie przekazał map z lokalizacją terenów na których użyto broni kasetowej. Bomby te nadal stanowią duże zagrożenie dla miejscowej ludności. Przewodnik podkreślił defensywną rolę Hezbollahu w walce z Izraelem, która w jego opinii ograniczała się wyłącznie do odpierania ataku. Wskazał również, na wyłączną zasługę Hezbollahu w wyparciu Izraela z terytorium Libanu. Rzeczywiście, wycofanie Izraela było szczególnie zaskakujące, biorąc pod uwagę stopień zaawansowania izraelskiej armii oraz efektywność wywiadu. Jednak, Hezbollah jest jedną z najbardziej zakonspirowanych organizacji. Opiera się&#160; głównie na strukturze klanowej, jej członków wiążą więzy rodzinne i religijne. Z tego powodu, tak trudno go zdekonspirować. Trudno też z nim walczyć gdyż nie posiada baz wojennych czy poszczególnych rodzajów wojsk. Jego aparat militarny reprezentują strategicznie rozlokowane komórki, co sprzyja zachowaniu tajności. W trakcie rozmowy z przewodnikiem, nie mogłam się powstrzymać od poruszenia kwestii postrzegania Hezbollahu jako organizacji terrorystycznej. Unia Europejska oraz kraje Bliskiego Wschodu&#160; jak: Bahrajn, Kuwejt, Oman, Katar, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie, uznają militarne skrzydło Hezbollahu za organizację terrorystyczną, nie wspominając już o USA, które określają tak całą Partię Boga. Zdaniem przewodnika gdyby nie męczeńska śmierć wielu ludzi Izrael nie wycofałby się nigdy z Libanu. Stwierdził, że była to ostateczna opcja ku niepodległości, jednocześnie wskazując że Hezbollah nie jest organizacją terrorystyczną. Składa się z wielu wyedukowanych ludzi niosących pomoc dla kraju i zaangażowanych w jego odbudowę. Po obejrzeniu ekspozycji przeszliśmy do głównego punktu muzeum tzw. „Otchłani”, jest to artystyczna prezentacja porażki wojska izraelskiego. Wygląda jak cmentarzysko sprzętu wojskowego. Szczególnie wymowny jest widok czołgu Merkava z lufą symbolicznie zawiązaną na supeł. Natomiast po drugiej stornie można zobaczyć czołg przykryty siatką na w kształcie pajęczyny. Ta artystyczna instalacja stanowi nawiązanie do przemówienia Hassana Nasrallaha, wygłoszonego po wycofaniu się Izraela, w którym opisał Izrael jako bardziej kruchy niż pajęcza sieć.&#160;&#160; W pobliskim lesie znajduje się ekspozycja prezentująca sposób partyzanckiej walki Hezbollahu. Można tu zobaczyć m.in. wyrzutnie rakietowe Katiusza, amerykańskie rakiety przeciwczołgowe TOW, które miałby być nabyte przez Hezbollah w zamian za uwolnienie amerykańskich zakładników, „transakcja” ta została później ujawniona w aferze Iran – Contras. Ciekawostką jest także sztuczny głaz służący do ukrywania bomb-pułapek. Znajduje się tu także bunkier używany w trakcie wojny w 2006 r. jako centrum dowodzenia Hezbollahu i schron dla członków tej organizacji. Był wyposażony w bieżącą wodę i elektryczność. W środku znajdowała się kuchnia, generatory prądu, pomieszczenia sypialne. Ostatnim punktem zwiedzania jest wzgórze, którego roztacza się widok na muzeum oraz okolicę. Wzgórze ma symbolizować męczeńską śmierć bojowników oraz ostateczne zwycięstwo Hezbollahu nad okupantem. To tutaj Ziemia przemawia do Niebios. Niezależnie od poglądów politycznych Hezbollah Disneyland jest ciekawym punktem na mapie Libanu. Szczególnie interesująca jest możliwość zobaczenia konfliktu Liban – Izrael z zupełnie innej perspektywy, niż ta która przedstawiana jest w mediach. Myślę, że także możliwość porozmawiana z przedstawicielami Hezbollahu oraz zobaczenia ich roli w południowym Libanie, pozwala zrozumieć znaczącą rolę tego ugrupowania nie tylko w kontekście militarnym, ale również społeczno – politycznym. Nie jest moim zamierzeniem, aby w tym poście propagować jakiekolwiek idee związane z działalnością Hezbollahu bądź opowiadać się za którąś ze stron. Natomiast chciałam przedstawić szerszy kontekst funkcjonowania tej organizacji oraz powody dla których zyskała &#160;ta duże poparcie społeczne w Libanie. Jednak z drugiej strony, działalność Hezbollahu jest w dużym stopniu szkodliwa dla Libanu, gdyż organizacja ta finansowana jest głównie przez Iran. Stąd Hezbollah jest swego rodzaju narzędziem w realizacji irańskiej polityki. To niestety stawia Liban w pozycji pionka w grze wielkich mocarstw: Iranu i Arabii Saudyjskiej, w których cieniu z kolei stoją USA, Rosja, Chiny i Turcja. Co prawda otwarty konflikt wydaje się niemożliwy, natomiast utrzymywanie obecnego stanu w Libanie stanowi swego rodzaju próbę sił i wydaje się być korzystne dla wszystkich stron, gwarantując swego rodzaju równowagę. Niestety wszystko to odbywa się kosztem społeczeństwa libańskiego. Interesujesz się Libanem? Więcej znajdziesz tutaj.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/hezbollah-disneyland-muzeum-gdzie-ziemia-przemawia-do-nieba/">Hezbollah Disneyland &#8211; muzeum &#8222;gdzie ziemia przemawia do nieba&#8221;&#8230;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/hezbollah-disneyland-muzeum-gdzie-ziemia-przemawia-do-nieba/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kuchnia libańska</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/kuchnia-libanska/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/kuchnia-libanska/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 08 Oct 2023 18:42:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Liban]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia libańska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=16915</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kuchnia libańska była jednym z głównych powodów dla których wybrałam się do Libanu. Liban od zawsze był krajem różnorodnym kulturowo, a wpływy kuchni arabskiej, francuskiej i śródziemnomorskiej są widoczne w codziennych potrawach. Kuchnia libańska jest prosta, aromatyczna i różnorodna. Podstawę posiłku stanowią mezze czyli rozmaite przystawki: jak chlebek pita, hummus, pasty z grillowanego bakłażana czy oliwa z ziołami. Mogą być&#160; one także podawane na śniadania. Właśnie skoro mowa o śniadaniach, to jest to posiłek który najlepiej wspominam z Libanu. A gdy pomyślę o tych przyrządzanych w cudownym pensjonacie Mresty Guest House, aż mi się łezka w oku kręci. Sekretem doskonałego libańskiego śniadania w Mresty Guest House były lokalne składniki. Obecnie wydaje się być niewiarygodne, że wszystkie produkty ze zdjęcia poniżej zostały przygotowane na miejscu. Domowy ser, pomidory, oliwki czy chleb miały niepowtarzalny smak i aromat, którego na próżno szukać w jedzeniu z supermarketów. Pita i Manaquish Pita to podstawa wyżywienia Libańczyków. Można ją często spotkać jako dodatek do dipów jak baba ganoush, hummusu, czy za’ataru. Bądź jako składnik dania obiadowego, jako kanapka z shawarmą lub falafelem. Pieczona jest wysokiej temperaturze sięgającej prawie 232-246°C. Woda zawarta w cieście odparowuje, co powoduje puchnięcie placka. W efekcie nawet po wystudzeniu wierzchnia warstwa i spód pozostają oddzielone. Manaqish natomiast to nic innego jak pita z różnymi dodatkami np. ze specjalną mieszanką przypraw za’atar, pomidorami, mięsem, czy serem. Makodus Makodus jest bardzo ciekawą propozycją w libańskim menu. Jest to bakłażan peklowany w oliwie, nadziewany orzechami włoskimi oraz papryką, chilli i czosnkiem. Ma charakterystyczny smak jest kwaśny i pikantny zarazem. Do jego przygotowania wykorzystywane są młode, małe bakłażany, które na Bliskim Wschodzie pojawiają się w okolicy czerwca. Większe bakłażany nie nadają się do przyrządzenia Makodus, ponieważ zbyt wiele nasion nadaje mu gorzki smak. Marynowane w oliwie bakłażany mogą być przechowywane w słoiku nawet przez rok. Makodus najczęściej spożywa się jako część mezze z chlebkiem pita. Jest też popularnym dodatkiem do śniadania.&#160; Poniżej na zdjęciu, domowej roboty Makodus, przygotowywany w Mresty Guest House 🙂 Za&#8217;atar Za’atar jest dodatkiem, który chyba najbardziej będzie kojarzyć mi się z Libanem. Jest to mieszanka przypraw z prażonym sezamem i sumakiem z dodatkiem oliwy z oliwek. Ten pyszny aromatyczny dip podawany jest wraz z chlebkiem pita. Hummus Hummus to nieodłączny element kuchni Bliskiego Wschodu. Jest to dip przygotowywany z gotowanej ciecierzycy, sezamowej pasty tahini, czosnku i soku z cytryny.&#160; Może być spożywana na śniadanie, jako mezze bądź jako dodatek do dań obiadowych. Baba Ganoush Jest to kolejny rodzaj dipu. Składa się z pieczonego bakłażana, zmiksowanego z pastą tahini, z czosnkiem, sokiem z cytryny, oliwą i dodatkiem rozmaitych przypraw. Może być serwowany jako mezze z pitą bądź jako dodatek do dań. Ostrzejszą wersją Baba Ganoush jest Moutabal, serwowany z owocem granatu. Makanek Makanek to rodzaj małych kiełbasek z mięsa wołowego lub baraniny, z dodatkami różnych przypraw. Przyprawy takie jak cynamon, goździki czy imbir, nadają im charakterystyczny, unikalny smak.&#160; Co więcej, mogą być gotowane w winie, a następnie podawane z owocami granatu i orzeszkami piniowymi. Tablieh Z dań obiadowych, ciekawą propozycją jest tablieh, grillowane mięso mielone zapieczone w chlebie. Dania można spróbować w restauracji Tabliyit Massaad w Bejrucie. Podawane jest z kiszonymi ogórkami oraz Labneh – serem w formie kremowej konsystencji dipu.&#160; Kafta Kafta to potrawa znana z wielu krajów bałkańskich czy bliskowschodnich. Jest to grillowane mięso mielone w formie klopsików z dodatkiem cebuli i orientalnych przypraw. Tabbouleh To niemal symbol kuchni libańskiej. Jest to prosta sałatka, która składa się z natki pietruszki, ogórka, pomidorów, cebuli, kaszy bulgur oraz mięty, z dodatkiem oliwy oraz soku z cytryny. Unikalny smak zawdzięcza mięcie, która zresztą jest popularnym dodatkiem do innych libańskich sałatek. Fattoush Fattoush to kolejna pozycja na liście, choć w mojej opinii mogłaby zająć podium. Zwana jest także sałatką wiejską/chłopską. Podobno fattoush powstała w północnym Libanie. Miejscowi rolnicy smażyli resztki chleba pita oraz mieszali z sezonowymi warzywami. Obecnie oprócz pity popularnym składnikiem sałatki: jest pomidor, ogórek, rzodkiewka, cebula,&#160; sałata i liście mięty. Jednak sekretem tej sałatki jest jeszcze jeden dodatek &#8211; sumak, który nadaje jej charakterystycznego, kwaskowatego posmaku. Hindbeh Jest to ciekawa i bardzo smaczna potrawa przygotowywana z liści mlecza, z dodatkiem cytryny, czosnku i karmelizowanej cebulki. Warak Enab Warak Enab w tłumaczeniu z języka arabskiego to liście winogron. Bardziej popularną nazwą tej potrawy np. w Turcji, Armenii czy Grecji jest dolma. Warak Enab przypomina coś na kształt gołąbków.&#160; Farsz również składa się z ryżu oraz mielonego mięsa. Kibbeh Kibbeh to narodowa potrawa Libanu. Składa się z mięsa mielonego (wołowiny lub baraniny), cebuli, orzeszków piniowych oraz pszenicy durum uformowanych w formie piłki do rugby/footballu amerykańskiego i smażonych w głębokim oleju. Nazwa kibbeh pochodzi od języka arabskiego w którym słowo kubbah oznacza kulkę. Kaeb el ghazal Kaeb el ghazal w przetłumaczeniu znaczy rogi gazeli, to tradycyjne kruche ciasteczko w kształcie półksiężyca. Nigdy wcześniej nie jadłam dania obiadowego z dodatkiem jakichkolwiek ciastek, dlatego kiedy zobaczyłam pozycję o tej samej nazwie w restauracji Baytna w Tripolisie postanowiłam zaryzykować. Niestety nie jestem w stanie dokładnie określić jego składu, gdyż kelner nie mówił, w żadnym znanym mi języku. Natomiast na podstawie własnej obserwacji oraz smaku mogę stwierdzić, że oprócz ciasteczek, składało się ono &#160;z kofte w sosie z dodatkiem pasty tahini, orzeszków piniowych i pistacji oraz posypane było cynamonem. Całość może wygląda trochę nietypowo natomiast, zapewniam, że był to bardzo smaczny eksperyment. Baklawa Kuchnia bliskowschodnia kojarzy się głównie z baklawą – złożoną z cienkich warstw kruchego ciasta &#160;z dodatkiem miodu i orzechów. W Libanie można spróbować różnych rodzajów baklawy, w rozmaitych kształtach (na zdjęciu po lewej). Chrupiąca i słodka baklawa jest czymś co wspominam do dziś z podróży do Libanu. Namoura To popularne ciasteczko, które można rozpoznać po charakterystycznym prostokątnym kształcie z migdałem w środku. W smaku przypomina biszkopt. Haytaliyeh To mleczny pudding o stałej konsystencji, który podobno pochodzi z Trypolisu w Libanie. Podawany jest na zimno z wodą z kwiatu pomarańczy i wodą różaną. Maamoul Maamoul, zamykają listę libańskich przysmaków. Są to kruche ciasteczka maślane nadziewane pastą daktylową, figami lub orzechami. Tradycyjnie mają kształt kulek, natomiast można je spotkać także w formie prostokątów. To co przedstawiłam w tym poście, to zaledwie tylko niewielka część z tego co kuchnia libańska ma do zaoferowania. Dlatego z pewnością będę musiała tam wrócić. &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/kuchnia-libanska/">Kuchnia libańska</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/kuchnia-libanska/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Urbex &#8211; Liban, Girl off the trail&#8230;</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/urbex-liban-girl-off-the-trail/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/urbex-liban-girl-off-the-trail/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Aug 2023 18:02:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Liban]]></category>
		<category><![CDATA[opuszczone miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[urbex]]></category>
		<category><![CDATA[urbex Liban]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=16897</guid>

					<description><![CDATA[<p>Urbex z angielskiego urban exploration (eksploracja miejska) to sposób zwiedzania miejsc które są opuszczone i często niedostępne. Muszę przyznać, że od jakiegoś czasu ta forma zwiedzania zdominowała moje podróże. Skąd to zainteresowanie? Mogłabym wymienić wiele powodów, jednak to co mnie najbardziej kręci to odkrywanie kawałek po kawałku historii niedostępnych miejsc oraz związana z tym adrenalina. Miejsca te są jedyne w swoim rodzaju, a w ich powolnym rozkładzie kryje się unikalne piękno. Co więcej, upływ czasu powoduje ich ciągłą zmianę, a każdorazowe zwiedzanie jest odmiennym doświadczeniem. Dlatego też postanowiłam, że podzielę się z Wami moimi odkryciami. Serię zaczynam od Libanu &#8211; mojej ostatniej podróży. Liban jest dla mnie krajem wyjątkowym, natomiast urbex w nim ma dodatkowo odmienny wymiar. Opuszczone budynki, obiekty sakralne czy rozrywkowe pokazują burzliwą historię tego kraju, jak również odzwierciedlają jego obecną dramatyczną sytuację gospodarczą. Najwięcej tego typu miejsc, przede wszystkim ze względu na zabudowę miejską, można znaleźć w Bejrucie. Jajko&#160; Najbardziej charakterystycznym opuszczonym budynkiem w Bejrucie jest tzw. Jajko, znajdujące się w ścisłym centrum miasta tuż obok Placu Męczenników oraz Meczetu Mohammeda Amina. Jajko miało być częścią większego kompleksu handlowego. Jego budowę rozpoczęto w 1965 r., jednak ze względu na wybuch Wojny Domowej nie została dokończona. W trakcie Wojny Domowej budynek stał na granicy wschodniej części muzułmańskiej i zachodniej chrześcijańskiej. Pozostałością po krwawych walkach są liczne ślady po kulach. Przez wiele lat Jajko pozostało niewykorzystane, aż do października 2019 r. kiedy w Libanie wybuchła seria protestów wywołana ogólnym niezadowoleniem społecznym związanym z wszechobecną korupcją w rządzie oraz postępującym kryzysem gospodarczym. Wówczas budynek kina był wykorzystywany do organizacji wieców i wykładów. Teatr Wielki Nieopodal Jajka znajduje się Teatr Wielki &#8211;&#160; kolejny symbol ciężkich walk w trakcie Wojny Domowej. Został otwarty w 1929 r. i przez lata na przedstawiał na scenie liczne występy i produkcje filmowe. Od 1960 r. pełnił wyłącznie funkcję kina, a następnie w trakcie Libańskiej Wojny Domowej zlokalizowano tu szpital. Niestety znajdując się tuż przy granicy linii demarkacyjnej, uległ znacznym uszkodzeniom w trakcie walk. Z tego powodu, został opuszczony jeszcze przed końcem Wojny Domowej. Do dzisiaj stoi niezagospodarowany. Ze względu na ogrodzenie, miejsce to obecnie nie jest dostępne do zwiedzania.&#160; Saint George Hotel Został wybudowany w 1920 r. Jest symbolem złotych czasów Libanu. Hotel zyskał na popularności ze względu na doskonałą lokalizację w centrum Bejrutu, tuż nad wybrzeżem Morza Śródziemnego oraz luksusowy wystrój. W latach 70-tych odwiedziły go takie gwiazdy jak&#160; Brigitte Bardot, Marlon Brando, czy Elizabeth Taylor. Jego gośćmi były również głowy państw oraz szpiedzy z dwóch stron Zimnej Wojny. Niestety, w trakcie Libańskiej Wojny Domowej podzielił los wielu budynków. Został zamknięty wraz z jej początkiem tzn. w 1975 r. W pierwszych latach wojny uczestniczył w tzw. Bitwie o Hotele, w której opozycyjne siły walczyły o zdobycie kontroli nad strategicznie położonymi obiektami. Następnie był okupowany przez armię syryjską aż do 1990 r. Planowana odbudowa hotelu po Wojnie, nie doszła do skutku z uwagi na spór sądowy właściciela hotelu z publiczno – prywatną organizacją Solidere, planującą przejąć nieruchomości na terenie Bejrutu, a kierowaną wówczas przez premiera Rafica Haririego. Na ironię losu w 2005 r. Hariri został zamordowany w ataku terrorystycznym pod Hotelem Saint George. Bomba zdetonowana tuż przed jego wejściem spowodowała dodatkowe zniszczenia elewacji. Po dziś dzień hotel stoi niezagospodarowany, dla użytku publicznego udostępniony został wyłącznie basen wraz z restauracją. Pałac Bechara El Khoury Kolejny urbex znajduje się w dzielnicy Zokak el-Blat. Będąc w okolicy warto zajrzeć do Pałacu Bechara El Khoury.&#160; Został wybudowany około 1870 r. w trakcie gdy Liban znajdował się w granicach Imperium Osmańskiego. Pomimo upływu czasu pałac nadal robi niesamowite wrażenie. Zdobienia na sufitach, strzeliste sklepienia oraz kolumny, dają wyobrażenie tego miejsca sprzed lat. Ciekawie wygląda również pozostałość po błękitnym suficie oraz niebieska elewacja kontrastująca z bujną zielenią. Postępująca degradacja tego miejsca nadaje mu wyjątkowego charakteru, niestety gołym okiem widać, że jego czas jest policzony. Pomimo złego stanu technicznego&#160; pałac nie jest całkowicie opuszczony. Na parterze znajduje się zakład stolarski. Aby dostać się na wyższe piętro, wystarczy ładnie uśmiechnąć się do jego właściciela. Za to właśnie uwielbiam Liban. Podczas, gdy w Europie użytkowanie takiego miejsca byłoby obwarowane szeregiem przepisów konserwatora zabytków, bhp, czy inspekcji budowalnej, tutaj wszystko jest możliwe. Nikt nie widzi problemu w funkcjonowaniu warsztatu w zrujnowanym budynku, nie wspominając o możliwości jego zwiedzania. Gołębie skały &#160;Ostatnie miejsce w Bejrucie zwiedziłam przypadkowo, będąc w okolicy Gołębich Skał. Obserwując niesamowity zachód słońca dostrzegłam po drugiej stronie opuszczoną restaurację. Restauracja co prawda, sama w sobie nie stanowi interesującego miejsca do eksploracji, natomiast jest to doskonały punkt widokowy na Gołębie Skały. Safar Ciekawym budynkiem, choć obecnie niedostępnym do zwiedzania jest Safar Grand Hotel w miejscowości Safar. Został wybudowany w 1892 r. W środku znajdowało się pierwsze kasyno w Libanie, kino, klub nocny oraz bar. Hotel gościł najbogatszych gości z arabskiego świata. Nieopodal znajduje się także opuszczona stacja kolejowa,&#160; wybudowana w tym samym czasie. Niestety budynek jest w dość opłakanym stanie. Synagoga w Bhamodoun Niesamowitym i unikalnym budynkiem sakralnym w Libanie jest opuszczona synagoga w mieście Bhamdoun. Została wybudowana w 1922 r. i była jedną z czterech dużych synagog w Libanie. Zwana jest także Ostatnią Świątynią należącą do społeczności żydowskiej. Została wybudowana na potrzeby Żydów, którzy przed wybuchem Wojny Domowej, chętnie spędzali tu wakacje. Synagoga została zamknięta w 1976 r, gdy armia syryjska wkroczyła do Libanu i dotarła do granic Bhamdoun. Nieopodal Synagogi można zobaczyć Willę Donna Maria, wybudowaną w 1909 r. Niestety w trakcie mojej wizyty okazało się, że budynek jest w trakcie przebudowy. Hotel Al Kassouf &#160;Ciekawy opuszczony hotel można zobaczyć także w górskiej miejscowości Dhour El Choueir, znajdującej się około 30 km na zachód od Bejrutu. Okazały budynek, wybudowany w 1930 r., gościł kiedyś najznakomitszych gości, łącznie z libańskim prezydentem. Natomiast w 1935 r. odbył się tutaj pierwszy konkurs piękności „Miss Libanu”. Niestety, w trakcie Wojny Domowej uległ dużym zniszczeniom. Akwarium w Batorun Jadąc na północ od Bejrutu, w miejscowości Batorun zlokalizowany jest opuszczony budynek niedokończonego akwarium. Budowę rozpoczęto w 1968 r., jednak po paru latach została przerwana. Chyba nie muszę dodawać jakie wydarzenie, uniemożliwiło dalsze prace… Co prawda dostęp do budynku jest zabroniony, natomiast nie znaczy to, że jest utrudniony ? Brak jakiegokolwiek ogrodzenia umożliwia swobodne wejście. Ściany budynku pokrywają różnorodne murale. Okrągła klatka schodowa prowadzi na taras, z którego roztacza się ciekawy widok na miasto oraz plażę. Ze szczytu budynku można też zobaczyć niedokończony budynek planetarium. Planetarium znajduje się obecnie tuż obok prywatnej posesji dlatego jego eksploracja jest utrudniona. Tuż obok akwarium, znajduje się kompleks opuszczonego centrum edukacyjnego, z częścią hotelową. Budynek jest w doskonałym stanie i nie wygląda jakby całkowicie był opuszczony. Jednak sprawdziłam wszystkie piętra i mogę zapewnić, że brak tu oznak jakiekolwiek życia 😉 Jestem przekonana, że Liban jest pełen niesamowitych opuszczonych miejsc, które nie zostały jeszcze odkryte. Urbex w tym kraju pozwala na odkrycie jego trudnej historii, a opuszczone budynki stanowią niejednokrotnie symbol dramatycznych doświadczeń Libańczyków. Miejsca te są czymś namacalnym i pozwalają zobaczyć historię na własne oczy, w mojej opinii &#160;przemawiają lepiej do wyobraźni niż najlepsze muzea. Spodobał Ci się wpis, więcej znajdziesz tutaj. 🙂</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/urbex-liban-girl-off-the-trail/">Urbex &#8211; Liban, Girl off the trail&#8230;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/urbex-liban-girl-off-the-trail/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Liban – życie w kraju na skraju&#8230;</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/liban-zycie-w-kraju-na-skraju/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/liban-zycie-w-kraju-na-skraju/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Jul 2023 11:09:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Liban]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=16789</guid>

					<description><![CDATA[<p>Liban to obecnie państwo pogrążone w kryzysie ekonomicznym, jak również odizolowane politycznie. Kojarzone jest głównie z Hezbollahem oraz wybuchem saletry amonowej w bejruckim porcie. Jednak niegdyś kraj ten bardzo dobrze prosperował gospodarczo. Przyciągał wielu inwestorów zagranicznych jak również turystów. Zwany był Szwajcarią Bliskiego Wschodu natomiast Bejrut, Paryżem Bliskiego Wschodu, z uwagi na charakterystyczną zabudowę oraz szereg wydarzeń kulturalnych. Co się wydarzyło, że Liban obecnie znalazł się w tak dramatycznej sytuacji? Od długiego czasu to pytanie nie dawało mi spokoju. Media przedstawiają Liban jako kraj niebezpieczny, co przyczynia się do postępującej jego izolacji. Nie mam zaufania do tego co jest powszechnie nam przedstawiane, dlatego postanowiłam sama to sprawdzić. Szczególnie interesowało mnie jak wygląda codzienne życie w tym kraju, zobaczyć go z perspektywy zwykłych ludzi. Na podstawie własnych obserwacji i doświadczeń, mogę stwierdzić, że nigdzie nie spotkałam się z taką otwartością i serdecznością, jak w Libanie. Zaskoczyła mnie także uczciwość Libańczyków, ani razu nie usłyszałam słynnego „dear my friend I have special price for you”, nie obowiązywał mnie także „specjalny cennik”. Z punktu widzenia zwykłych mieszkańców Libanu, powszechny obraz tego kraju jest bardzo krzywdzący. Libańczycy zdają sobie sprawę z tego jak Liban jest postrzegany i nie ukrywali zaskoczenia, że zdecydowałam się ma podróż solo po ich kraju. Jednak takie było moje zamierzenie, pokazać ten kraj w innym świetle, przełamać negatywny obraz, jaki jest prezentowany. Nie chcę ingerować w tym poście w sprawy polityki, choć nie dam rady całkowicie pominąć pewnych kwestii. Moim zamierzeniem jest pokazanie w jaki sposób Liban z kraju otwartego kulturowo, niosącego pomoc uchodźcom, stał się polem rozgrywki rozmaitych zewnętrznych interesów politycznych, jak również finansowych. Liban od zawsze był państwem, w którym obok siebie mieszkali chrześcijanie i muzułmanie. Dlatego, gdy uzyskał niepodległość w 1943 r. (spod protektoratu Francji) &#160;postanowiono stworzyć specjalny system polityczny, gwarantujący równy udział w sprawowaniu władzy. Jego podstawą był spis ludności z 1932 r., zgodnie z którym społeczeństwo Libanu stanowiło 55% chrześcijan i 45% muzułmanów. Jednakże w wyniku konfliktu&#160; izraelsko – palestyńskiego nastąpiły zmiany demograficzne. Warto również wskazać, że Liban od zawsze był krajem otwartym dla uchodźców. Znalazło tu schronienie wielu polskich cywili, którzy uciekli ze Związku Radzieckiego z Armią Andersa. Tymczasem konflikt izraelsko – palestyński spowodował masowy napływ uchodźców z Palestyny, z których duża część należała do Organizacji Wyzwolenia Palestyny. Niestety OWP, z czasem rozwinęła się na terytorium południowego Libanu na tyle, że stworzyła swego rodzaju „państwo w państwie”. Organizowane przez OWP ataki na Izrael, spowodowały, że Liban stał się stroną konfliktu. Pojawiły się również roszczenia o rewizję dotychczasowego systemu politycznego ze względu na zwiększony udział ludności muzułmańskiej. Narastające konflikty społeczne doprowadziły ostatecznie do wojny domowej która trwała od 1975 do 1990 r. W konflikt włączyła się również Syria, a następnie Izrael, który w 1982 r. zajął część Libanu wraz z Bejrutem. Rok później oddziały OWP opuściły Liban natomiast Izrael w 1985 r. wycofał się do terytorium przygranicznego. Wojna domowa doprowadziła do kompletnego zniszczenia kraju. Jej skutki można zobaczyć do dzisiaj. Na pierwszy rzut oka Bejrut wygląda obecnie na nowoczesne miasto, przypominające zachodnie metropolie pełne wieżowców. Jednak w jego ścisłym centrum można zobaczyć ślady po walkach. Pomimo zakończonej Wojny Domowej, sytuacja w Libanie nadal jest bardzo napięta. W trakcie pobytu w tym kraju, rozmawiałam zarówno z maronitami (odłam chrześcijaństwa) jak również z muzułmanami. Odwiedziłam także terytoria należące do Hezbollahu. W miejscowości Mleeta miałam możliwość poznać punkt widzenia przedstawicieli tej organizacji. Wszyscy byli zgodni co do jednego, by w Libanie zapanował pokój, jednak każdy z nich przedstawiał inne spojrzenie na organizację państwa…&#160; &#160; Waluta korupcji i wyzysku Po zakończeniu Wojny Domowej Liban zdecydował się na połączeniu kursu funta z dolarem amerykańskim. Wówczas zakładano stały kurs funta na poziomie 1,507 za $1. Było to korzystne dla wymiany handlowej i inwestycji zagranicznych oraz przez lata zapewniało stabilizację. Libańska gospodarka charakteryzowała się minimalną ingerencją rządu oraz niskimi podatkami. Aby zagwarantować stały kurs funta banki musiały dysponować dużymi rezerwami dolarów. Sytuacja zmieniła się całkowicie po 2011 r. kiedy wybuchła wojna domowa w Syrii. Liban musiał się wówczas zmierzyć z masowym napływem uchodźców syryjskich. Niestabilna sytuacja w regionie, umożliwiła rozwój Hezbollahu, co dodatkowo stanowiło czynnik zniechęcający inwestorów zagranicznych. W celu utrzymania stabilnego kursu funta, opracowany został specjalny program, który miał za zadanie zachęcić Libańczyków do deponowania dolarów w bankach. Konta walutowe były wysoko oprocentowane, w skali roku gwarantowały zysk na poziomie 15-20 procent.&#160; W ten sposób powstała piramida finansowa. Początkowi deponenci byli spłacani pieniędzmi nowych deponentów. Ludzie nie zdawali sobie sprawy z konsekwencji tego programu, aż do 2019 r. Co prawda oficjalny kurs funta pozostawał wówczas na ustalonym poprzednio poziomie, jednak waluta znacznie się zdewaluowała w codziennych transakcjach, a inflacja przekroczyła 100 procent. Wiele osób nie było w stanie wypłacić swoich pieniędzy z banku. Sytuację dodatkowo pogorszyła pandemia Covid, która wstrzymała ruch turystyczny. Natomiast gwoździem do trumny był dramatyczny wybuch saletry amonowej w bejruckim porcie w sierpniu 2020 r. Rząd libański podjął szereg działań w celu załatania dziury budżetowej m.in. pojawił się pomysł opodatkowania połączeń na WhatsApp. Spowodowało to liczne protesty społeczne, ponieważ wielu Libańczyków wykorzystuje ten komunikator do kontaktów z bliskimi za granicą. W związku z zapaścią sektora bankowego w&#160; 2019 r., ustalono trzy różne kursy funta (dane z maja 2023 r.): &#8211; tzw. &#8222;Sayrafa&#8221; &#8211; kurs ustalony przez libański Bank Centralny na poziomie 85 500 za $1&#160; Stosowany jest w transakcjach międzynarodowych, &#8211; kurs czarnorynkowy na poziomie 143&#160;000 za $1, &#8211; oficjalny kurs ustalony na poziomie 15 000 za $1. Taki kurs przyjmuje tzw. Lollar – dolar libański. Jest to depozyt denominowany w dolarach amerykańskich. Lollar nie jest standardową papierową walutą. Stanowi bardziej informację na temat zaległego depozytu w dolarach amerykańskich, który można wypłacić tylko w funtach libańskich. Jak widać oficjalny kurs oraz czarnorynkowy to dwa odmienne światy. Tak skonstruowany system powoduje nierówność społeczną, banki wykorzystują preferencyjny kurs oficjalny, który znacząco odbiega od realnej wartości waluty. W ten sposób obciążenie państwa skutkami kryzysu oraz straty sektora finansowego zostało przeniesione na obywateli. Co więcej, oprócz lichwiarskiego kursu, istnieją również limity maksymalnej kwoty wypłaty środków z konta. W ostatnich latach w mediach coraz częściej można usłyszeć o zbrojnych napadach na banki. Jednak ten obraz jest bardzo zniekształcony i krzywdzący dla Libańczyków. Oczywiście napad na bank jest przestępstwem, natomiast trzeba wziąć pod uwagę również okoliczności. Napady na banki są aktem desperacji tych Libańczyków, którzy w bankach zdeponowali oszczędności całego życia. Motywem wielu napadów był niejednokrotnie brak dostępu do oszczędności, które były przeznaczone np. na operacje bliskich.&#160; Na zdjęciu powyżej: 300$ wymienione na funty libańskie Korupcja Według wskaźnika Transparency International z 2022 r. dotyczącego zagrożenia korupcją, Liban uzyskał 24 punkty na 100 (przy czym 100 to najlepszy wynik), a zatem kraj ten znajduje się na 154 miejscu w rankingu obejmującym 180 krajów. Korupcja jest wszechobecna, co potwierdzają w codziennych rozmowach sami Libańczycy, którzy praktycznie w ogóle nie mają zaufania do instytucji państwa. Emigracja Tuż po wybuchu konfliktu w Syrii, Liban stał się krajem o największej liczbie uchodźców. Według danych ONZ z 2022 r. w Libanie znajduje się około 1,5 mln uchodźców syryjskich, podczas gdy populacja Libańczyków liczy zaledwie 5,5 mln. Masowy napływ Syryjczyków spowodował liczne problemy społeczne i gospodarcze. Przede wszystkim w ciągu ostatnich lat znacząco wzrosło bezrobocie. Napływ taniej siły roboczej z Syrii obniżył minimalne stawki za pracę. Populacja Libanu wynosi około 5,5 mln natomiast szacuje się, że poza tym krajem mieszka od około 8 do 14 mln Libańczyków. Szczególne duże niezadowolenie można zobaczyć wśród młodych Libańczyków. Największa stopa bezrobocia, jak również minimalna pensja za pracę, spowodowała masową emigrację młodych osób. Punkty kontrolne Obecnie, jeżdżąc po Libanie można zobaczyć liczne punkty kontrolne. Największe znajdują się w dużych miastach i wyglądają jak obwarowane bastiony. Z zewnątrz zabezpieczone są płytami betonowymi oraz drutem kolczastym. Dodatkowo bram wjazdowych strzegą strażnicy oraz czołgi. Jak dotąd zwiedziłam wiele miejsc charakteryzujących się&#160; niestabilną sytuacją polityczną, jak Górski Karabach czy Naddniestrzańska Republika Mołdawska, jednak muszę przyznać, że nigdzie nie widziałam barykad o takiej skali jak w Libanie. Największym zaskoczeniem była dla mnie wielka fortyfikacja w ścisłym centrum Bejrutu. Można ją zobaczyć w okolicy Place de l&#8217;Étoile, który sąsiaduje z Placem Męczenników oraz najważniejszymi atrakcjami turystycznymi miasta jak: Meczet Mohammeda Amina, czy ruinami łaźni rzymskich. Na tym zamkniętym terenie znajduje się budynek Zgromadzenia Narodowego Libanu (tj. Parlamentu), jak również Ministerstwo Finansów, dalszy komentarz wydaje się być zbędny… Życie w Libanie Niski kurs funta oraz problemy ekonomiczne spowodowały drastyczne zubożenie społeczeństwa. Średnie wynagrodzenie w Libanie wynosi około $ 550 miesięcznie. Rosnące koszty utrzymania stanowią duży problem dla wielu ludzi. Przykładowe koszty przedstawiają się następująco (dane z maja 2023 r.): litr benzyny – około $1, obiad w restauracji średniej klasy to wydatek około $15, bochenek chleba $0,90, kilogram kurczaka $7, butelka wina w sklepie kosztuje około $6. Zapaść finansowa państwa powoduje brak możliwości utrzymania infrastruktury. Władze nie zaspokajają podstawowych potrzeb obywateli. Liban boryka się ciągłością dostaw prądu. Widać to szczególnie w Bejrucie. W trakcie dnia występują przerwy w dostawie prądu, natomiast w nocy miasto pogrąża się w ciemności. Liban ma ogromny potencjał turystyczny. Historyczne miejsca, niesamowite krajobrazy, doskonała kuchnia oraz otwarci ludzie, czynią ten kraj wyjątkowym. Niestety klientelizm, faworytyzm, nieudolna polityka, zarówno wewnętrzna jak i międzynarodowa powiązana z ingerencją zagranicznych interesów doprowadziły ten kraj na skraj upadku. Jednak w cieniu tych wszystkich rozgrywek stoją zwykli ludzie, dotknięci tragedią. Dla tych ludzi warto odwiedzić ten kraj. &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/liban-zycie-w-kraju-na-skraju/">Liban – życie w kraju na skraju&#8230;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/liban-zycie-w-kraju-na-skraju/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Bejrut – miasto jak feniks z popiołów</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/bejrut-miasto-jak-feniks-z-popiolow/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/bejrut-miasto-jak-feniks-z-popiolow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 22 Jul 2023 16:28:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Liban]]></category>
		<category><![CDATA[Bejrut]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=16759</guid>

					<description><![CDATA[<p>Bejrut chodził mi po głowie od bardzo długiego czasu. Od lat interesuję się geopolityką Bliskiego Wschodu, więc wizyta w Libanie była naturalną tego konsekwencją. Jednak był jeszcze jeden powód, który może wydawać się dość dziwny. Nie potrafię tego wyjaśnić, ale za każdym razem kiedy słyszę nazwy pewnych miast przechodzą mnie dreszcze. Do niedawna myślałam, że ta fascynacja, jest czymś dziwacznym. W końcu uzasadnienie wyjazdu w dane miejsce, tylko ze względu na jego nazwę nie brzmi zbyt inspirująco. Na szczęście nie jestem wyjątkiem, jakiś czas temu czytałam książkę Radka Sikorskiego „Prochy świętych, Afganistan czas wojny”, w której napisał o Kandaharze: „istnieją słowa, które fascynują samym swym brzmieniem i wywołują dziwne skojarzenia, drzemiące w najgłębszych pokładach naszej podświadomości”. Kandahar…, nie ukrywam, że nazwa tego miasta wywołuje u mnie podobne emocje ? Bejrut natomiast od dawna przyciągał mnie swoją wielokulturowością, różnorodnością, zagmatwaną historią oraz przede wszystkim skomplikowaną sytuacją polityczną. Właśnie ta skomplikowana sytuacja polityczna spowodowała, że wiele osób odradzało mi podróż w to miejsce. Przedstawiano mi wiele mrożących krew w żyłach scenariuszy mojego wyjazdu: zamachy terrorystyczne, kradzież czy porwanie. Bardzo, naprawdę bardzo nie lubię, gdy ktoś stara mnie się odwieść od zamierzonych działań. Klamka zapadła bilety były kupione, czułam w głębi serca, że Liban jest zupełnie innym miejscem, że muszę zmienić sposób postrzegania tego kraju. A tak poza tym musiałam zrobić wszystkim na przekór. Efekt? Wróciłam cała i zdrowa, a nawet powiem więcej, nigdzie indziej nie spotkałam tylu życzliwych i otwartych ludzi.&#160; Wydaje mi się, że to kwestia ciężkich doświadczeń tego kraju, który pomimo wielu przeciwności nadal stara się utrzymać na powierzchni. Paradoksem Libanu, jest to że potrafi być otwarty, a jednocześnie jest bardzo podzielony. Od lat Liban stanowił miejsce azylu dla wielu uchodźców.&#160; Niegdyś przybywali tu licznie mieszkańcy &#160;Palestyny obecnie szacuje się, że jedną czwartą całej populacji Libanu stanowią uchodźcy z Syrii. Liban był także miejscem schronienia dla wielu polskich cywili, którzy opuścili Związek Radziecki wraz z Armią Andersa. W Bejrucie znajduje się również polski cmentarz, który został założony tuż po II Wojnie Światowej. Liban był od wieków miejscem, które zamieszkiwali zarówno chrześcijanie jak i muzułmanie. W celu zapewnienia równego traktowania wszystkich obywateli w 1943 r. na podstawie spisu ludności z 1932 r. opracowany został specjalny system polityczny, w oparciu o klucz wyznaniowy. &#160;Prezydentem mógł być maronita (chrześcijanin), premierem muzułmanin sunnita, natomiast marszałkiem sejmu szyita. Podczas, gdy w latach 40-tych chrześcijanie stanowili 55% całej populacji Libanu, z czasem sytuacja uległa diametralnej zmianie. Wraz z wybuchem konfliktu izraelsko – palestyńskiego na terytorium Libanu zaczęli napływać licznie uchodźcy z Palestyny. Niezadowolenie z nierównego podziału władzy oraz brak zgody na przeprowadzenie kolejnego spisu ludności było przyczyną wybuchu krwawej wojny domowej, która trwała od&#160; 1975 &#160;do 1990 r. W trakcie Wojny Bejrut został podzielony na muzułmańską część wschodnią, oraz zachodnią chrześcijańską, a centralna część miasta je oddzielająca stała się właściwie ziemią niczyją. &#160;Linia demarkacyjna, zwana też Zieloną Linią przebiegała wówczas między innymi przez Plac Męczenników Martyr’s Square z charakterystycznym posągiem upamiętniającym libańskich patriotów walczących przeciwko władzy Imperium Osmańskiego. Do dzisiaj na pomniku można zobaczyć liczne ślady po kulach. Po wojnie rozpoczęła się wielka odbudowa Bejrutu, miasto zostało zmodernizowane i odzyskało status turystycznego i kulturalnego centrum Bliskiego Wschodu. Nie bez powodu nazywano je &#8222;Europejską bramą na Bliski Wschód&#8221; czy &#8222;Paryżem Bliskiego Wschodu&#8221;. Wielokulturowość i wielowyznaniowość stolicy Libanu szczególnie odzwierciedla architektura, zabudowa arabska ciekawie komponuje się z europejską. Charakterystycznym budynkiem znajdującym się tuz przy placu jest Meczet Mohammad Al-Amin. W tle meczetu znajduje się ciekawa konstrukcja tzw. Jajko (the Egg). Opuszczona budowla przypominająca statek kosmiczny to efekt niedokończonej budowy kina. Kosmopolityczny, wielokulturowy charakter Bejrutu podkreśla maronicka (chrześcijańska) katedra pod wezwaniem św. Jerzego, znajdująca się tuż obok meczetu. Sąsiaduje ona z kolumnami pamiętającymi czasy Imperium Rzymskiego. Zupełnie odmienny klimat miasta można poczuć w Bourij Hammoud tzw. Małej Armenii. Jak można się domyśleć, ta część miasta jest zamieszkiwana głównie przez ludność pochodzenia ormiańskiego. Jednak chodząc ulicami Bejrutu, nadal można dostrzec liczne posterunki oraz barykady. Zarówno miasto jak i cały kraj są nadal podzielone, a sytuacja polityczna jest tu bardzo napięta. Bejrut to także raj dla wielbicieli urbexu, liczne opuszczone budynki przypominają nie tylko o burzliwej historii ale również świadczą o bieżących problemach z jakimi zmaga się nie tylko Bejrut, ale cały Liban. Jednym z najciekawszych miejsc jest pałac znajdujący się w pobliżu centrum miasta. O którym wkrótce napiszę więcej w oddzielnym poście o opuszczonych miejscach w Libanie. Wydawać by się mogło, że Bejrut doświadczył wystarczająco dużo, jednak 4 sierpnia 2020 r. doszło do kolejnej tragedii. Ogromny wybuch saletry amonowej składowanej w porcie, pozbawił życia setki osób oraz zrujnował znaczną część miasta. Eksplozja była na tyle potężna, że zrównała z ziemią dużą cześć portu, a jej huk podobno można było usłyszeć na Cyprze oddalonym ponad 200 km od Libanu. Dodatkowo, przyśpieszyła zapaść libańskiej gospodarki, poza licznymi problemami ekonomicznymi, Liban zmagał się wówczas również z pandemią COVID-19. Port był kluczowym miejscem importu towarów do Libanu, a w położonych nieopodal niego silosach znajdowała się większość zapasów zbóż w Libanie. Tragedia wywołała liczne protesty wśród Libańczyków, saletra amonowa była składowana w porcie przez 6 lat, bez odpowiedniego zabezpieczenia. Bejrut jest miastem, o którym mówi się, że odradza się jak feniks z popiołów. Faktycznie w okolicy portu, ciężko dostrzec ślady wybuchu. O tragedii przypominają jedynie silosy oraz rzeźba, wykonana ze stali odzyskanej ze zrujnowanego portu. Jednak najbardziej poruszające są zdjęcia osób, które zginęły w trakcie wybuchu. Można je zobaczyć na małym murku, oddzielającym port od głównej drogi. Pomimo wszystkich tych tragedii, Bejrut jest nadal miastem, w którym tętni życie. Idealnym&#160; miejscem na wieczorny spacer jest promenada z której roztacza się niesamowity widok na Morze Śródziemne. Tutaj znajduje się także symbol Beirutu &#8222;Pigeons&#8217; Rock&#8221; or Rock of Raouché – dwie skały, będące pamiątką po trzęsieniu ziemi, które miało miejsce na tym terenie w XIII wieku. &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/bejrut-miasto-jak-feniks-z-popiolow/">Bejrut – miasto jak feniks z popiołów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/bejrut-miasto-jak-feniks-z-popiolow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Liban – anarchia na drodze, w tym szaleństwie jest metoda!</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/liban-anarchia-na-drodze-w-tym-szalenstwie-jest-metoda/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/liban-anarchia-na-drodze-w-tym-szalenstwie-jest-metoda/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 08 Jul 2023 18:20:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Liban]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[drogi]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=16709</guid>

					<description><![CDATA[<p>W trakcie mojego kilkudniowego pobytu w Libanie przejechałam ponad 1300 km. Pewnie wiele osób wybierając się do tego kraju zastanawia się nad wynajmem samochodu. Nie ma co ukrywać, że można się domyślić jaki jest temperament libańskich kierowców. Jak to wygląda z mojej perspektywy? Powiem krótko, Liban jest doskonałym miejscem do jazdy autem! Drogi Stan dróg jest generalnie bardzo dobry, co więcej wszystkie są bezpłatne. Do większości atrakcji turystycznych prowadzą drogi asfaltowe, natomiast drogi gruntowe nie stanowią też żadnego dużego wyzwania dla standardowego samochodu, wynajęty przeze mnie Nissan Micra bez problemu dał sobie radę. Wypożyczając auto trzeba mieć na uwadze, żeby miało odpowiedni zapas mocy, gdyż libańskie drogi są często bardzo kręte i strome. Właśnie te górskie drogi sprawiają, że jazda po tym kraju sprawia niesamowitą przyjemność. Główne drogi są szerokie, często po kilka pasów w jedną stronę. Co do zasady pasy nie są oznaczone, a zatem wszystko zależy od umiejętności kierowców w jeździe na zapałkę. W mojej opinii jest to zaleta, gdyż w godzinach szczytu więcej samochodów może zmieścić się na drodze. Często się zdarza, że kierowcy jadący w kierunku o wzmożonym ruchu, wymuszają na kierowcach z przeciwka udostępnienie dodatkowego pasa.&#160; Natomiast jedną rzeczą, która szczególnie irytuje są nieoznaczone progi. Na szczęście nie są one tak wysokie jak np. w Jordanii ale i tak nie raz byłam zaskoczona zdolnościami Micry do swobodnego lotu w powietrzu. Paliwo Paliwo na stacjach było dostępne bez ograniczeń w trakcie mojego pobytu. Litr kosztował około 1$. Można płacić bezpośrednio w dolarach lub lokalnej walucie. Przepisy drogowe Nie będę się tu rozpisywać, przepisy drogowe praktycznie nie istnieją. Zawracanie na autostradzie, używanie złych kierunkowskazów, jazda pod prąd, wyprzedzanie na linii ciągłej (o ile taka istnieje), przejazd na czerwonym świetle to tylko część z szerokiego wyboru manewrów stosowanych przez libańskich kierowców. Zasadniczo najciekawsze sytuacje mają miejsce na prawym pasie, dlatego w celu uniknięcia niespodzianek bezpieczniej jest jeździć lewym pasem. Tak właściwie, to zapomniałam, że istnieje jeden przepis który jest respektowany w całym Libanie. Odmiennie od przepisów w większości krajów, to wjeżdżający na rondo mają pierwszeństwo. Oczywiście nie można zakładać, że wszyscy będą respektować tą zasadę, natomiast w większości przypadków rzeczywiście tak było. Początkowo śmiałam się tego, do czasu kiedy zobaczyłam ronda na autostradzie, wówczas zasada ta nabrała sensu. Punkty kontrolne Jeżdżąc po Libanie można spotkać liczne punkty kontrolne, jednak nie należy się ich obawiać. Żołnierze widząc turystów zazwyczaj machają tylko ręką, sygnalizując żeby jechać dalej. Ja zostałam skontrolowana tylko raz w punkcie kontrolnym tuż przy wjeździe do Baalbek. Zostałam poproszona o dokumenty z wypożyczalni i paszport oraz zadano mi parę standardowych pytań. Styl jazdy To chyba najbardziej interesująca cześć. Z mojej perspektywy powiem krótko, nigdzie nie jeździło mi się tak swobodnie jak w Libanie. Fakt, łamałam wszystkie możliwe przepisy, tak samo jak reszta kierowców, ale kto powiedział, że respektowanie przepisów zapewnia bezpieczną jazdę? W mojej opinii kierowcy w Libanie jeżdżą bardzo dobrze, mają refleks, potrafią przewidzieć sytuację na drodze oraz są zdecydowani. To wszystko sprawia, że każdy automatycznie dostosowuje się do zaistniałej sytuacji na drodze. Osobiście preferuję taką opcję, ponieważ w ten sposób ruch się sam reguluje. Jeżdżąc po Beirucie, Tripolisie czy Sydonie w godzinach szczytu praktycznie nie było korków, co więcej nigdy nie widziałam żadnego wypadku czy nawet stłuczki. Manewry wykonywane przez lokalnych kierowców nie są gwałtowne, można zawczasu przewidzieć ich ruch. Jazda po większych miastach wymaga też zdecydowania, często trzeba się wepchnąć bądź utorować sobie drogę. Natomiast niejednokrotnie kierowcy kulturalnie mnie wpuszczali. Nie będę ukrywać, że mogło być to za sprawą elementu zaskoczenia. Kobiety można rzadko zobaczyć za kółkiem. Wiele osób a wiele osób mówiło mi, że jeszcze nie widzieli kobiety podróżującej samej po Libanie i do tego prowadzącej auto. W końcu musi być ten pierwszy raz ? &#160;Jazda w mieście różni się od jazdy na wsi. Tutaj kierowcy są mniej przewidywalni i trzeba uważniej obserwować sytuację na drodze, szczególnie podczas szybszej jazdy. Poza miastem niejednokrotnie widziałam dzieci za kółkiem. W trakcie podróżowania po Libanie tylko raz widziałam policję. Co więcej, nawet zwrócili mi uwagę, żebym nie parkowała na autostradzie ? Natomiast generalnie system kontroli kierowców nie wydaje się działać sprawnie w tym państwie. Podsumowując, najbardziej boimy się tego czego nie znamy. Natomiast jeśli ktoś zna ruch w większym mieście i nie jest świeżym kierowcą bez problemu poradzi sobie w Libanie. Jednak dla komfortu psychicznego warto wykupić pełne ubezpieczenia auta i uwzględnić możliwość potencjalnego zarysowania auta. Spodobał Ci się post? Więcej o Libanie znajdziesz tutaj!</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/liban-anarchia-na-drodze-w-tym-szalenstwie-jest-metoda/">Liban – anarchia na drodze, w tym szaleństwie jest metoda!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/liban-anarchia-na-drodze-w-tym-szalenstwie-jest-metoda/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
