<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>bunkier -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/tag/bunkier/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/bunkier/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 12 Apr 2026 16:45:02 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>bunkier -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/bunkier/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Auckland, Devonport &#8211; fort, który nigdy nie strzelał… i fake news, który go zbudował</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/auckland-devonport-fort-ktory-nigdy-nie-strzelal-i-fake-news-ktory-go-zbudowal/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/auckland-devonport-fort-ktory-nigdy-nie-strzelal-i-fake-news-ktory-go-zbudowal/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 12 Apr 2026 16:44:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowa Zelandia]]></category>
		<category><![CDATA[Polinezja]]></category>
		<category><![CDATA[Auckland]]></category>
		<category><![CDATA[bunkier]]></category>
		<category><![CDATA[fort]]></category>
		<category><![CDATA[wulkan]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=20006</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wystarczy kilkanaście minut, aby z centrum Auckland dopłynąć do Devonport – miejsca, które funkcjonuje w zupełnie innej rzeczywistości. Devonport leży między dwoma wygasłymi wulkanami, które ukształtowały jego historię i doskonale ją symbolizują. Na pierwszy rzut oka to spokojne, niemal senne przedmieście Auckland: drewniana zabudowa, kawiarnie, restauracje, dzieciaki łowiące ryby w zatoce z widokiem na wieżowce… ale to tylko pozory. Pod powierzchnią kryje się burzliwa historia, dzięki której Devonport kiedyś był jednym z najbardziej strategicznych punktów w regionie. Tuż przy terminalu promowym wznosi się Mount Victoria – 87-metrowy stożek wulkaniczny. Może nie robi wrażenia wysokością, ale widok z jego szczytu już tak. Już od najdawniejszych czasów miejsce to miało znaczenie strategiczne: najpierw Maorysi ulokowali tu swoje pā (fortyfikacje) żeby kontrolować dostęp do portu, później poszli w ich ślady Brytyjczycy. W 1885 roku ustawiono tu cztery 3-tonowe działa, a w 1898 roku na szczycie stanęło potężne 8-calowe działo Armstrong Elswick na tzw. znikającym stanowisku. Dzięki hydraulicznemu podestowi lufa mogła znikać w betonowej wnęce po każdym strzale, chroniąc obsługę. Działo wystrzeliło tylko raz – pociskiem ważącym ok. 95 kg na odległość pięciu mil (8km). Powód? Roztrzaskane okna i skuteczny protest mieszkańców. Dziś można je obejrzeć w niezmienionym stanie. Obok znajdował się Fort Victoria z magazynem, schronem i punktem obserwacyjnym połączonym telefonicznie z innymi fortyfikacjami. Jeden z bunkrów dziś służy jako miejsce koncertów lokalnego zespołu. Mount Victoria to dopiero początek, prawdziwe atrakcje można zobaczyć na drugim wygasłym wulkanie North Head, czyli Maungauika. Już wspinaczka na szczyt tłumaczy, dlaczego wybrano to miejsce na punkt obronny: widok 360 stopni robi niesamowite wrażenie. Fort z końca XIX wieku nigdy nie został użyty w walce – powstał w wyniku… fake newsa z 1873 roku. Wieść o okręcie „Kaskowiski”, który rzekomo przetransportował setki rosyjskich żołnierzy do Waitemata Harbour, wywołała panikę i obnażyła lukę w systemie obrony Nowej Zelandii. W rezultacie powstał fort ze znikającymi działami, tunelami i bunkrami. System obronny składał się z trzech baterii artyleryjskich North Battery, skierowaną na kanał Rangitoto, South Battery, pilnującą zatoki wewnętrznej oraz Summit/Cautley Battery na szczycie góry. Spacerując po North Head, można zobaczyć wiele historycznych punktów: stanowiska dla dział, punkty obserwacyjne ze ścianami pokrytymi muralami oraz drewniane koszary z 1885 roku z tunelami do Summit Battery. Nieopodal warto odwiedzić Torpedo Bay Naval Museum, które pozwala poznać historię Royal New Zealand Navy. Lokalizacja muzeum ma znaczenie historyczne. Teren był częścią systemu obronnego Auckland. Muzeum szczyci się jedną z największych w Nowej Zelandii kolekcji materiałów dotyczących historii marynarki, a wstęp dla międzynarodowych gości powyżej 18. roku życia kosztuje 10 dolarów. Aktualne ceny i szczegóły można znaleźć na stronie muzeum. Devonport – informacje praktyczne Prom z Auckland do Devonport kursuje regularnie, a rejs trwa około 10 minut. Start odbywa się z Pier 1, Ferry Terminal przy 99 Quay St, w ciągu dnia realizowanych jest około 30 kursów. Najwygodniej płacić kartą AT HOP lub zbliżeniowo (karta kredytowa, debetowa, Apple/Google/Samsung Pay). Ważne: przy wsiadaniu i wysiadaniu („tag on” i „tag off”) należy użyć tej samej karty. Istnieje także możliwość zakupu biletów papierowych w automatach lub w centrum obsługi klienta. Aktualne ceny i rozkład rejsów znajdziesz na Auckland Transport (Ferry Terminal – Downtown ↔ Devonport).</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/auckland-devonport-fort-ktory-nigdy-nie-strzelal-i-fake-news-ktory-go-zbudowal/">Auckland, Devonport &#8211; fort, który nigdy nie strzelał… i fake news, który go zbudował</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/auckland-devonport-fort-ktory-nigdy-nie-strzelal-i-fake-news-ktory-go-zbudowal/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Albania Centralna – Przylądek Rodon, Durrës i Tirana</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/albania-centralna-przyladek-rodon-durres-i-tirana/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/albania-centralna-przyladek-rodon-durres-i-tirana/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Sep 2025 11:36:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Albania]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[bunkier]]></category>
		<category><![CDATA[bunkry]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[stolica]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=19401</guid>

					<description><![CDATA[<p>Trasę w kierunku centralnej Albanii rozpoczęłam w górskiej miejscowości Teth. Pierwszym punktem zwiedzania był przylądek Rodon, zwany także Przylądkiem Skandenberga (Cape of Rodon). Jest to z pewnością miejsce, które trzeba odwiedzić będąc w Albanii. Tak właściwie to mogłabym wskazać trzy powody, dla których warto się tu znaleźć. Pierwszym są bunkry, o których pisałam tutaj. Drugim Zamek zbudowany przez Skandenberga w 1452 r., który miał służyć obronie przed Imperium Osmańskim. Co prawda przez chwilę stanowił kryjówkę dla Skandeberga w trakcie oblężenia Kruji w 1466 r., jednak zaledwie po roku został zniszczony przez Turków. Obecnie można tu zobaczyć jedynie pozostałości po dawnej twierdzy, gdyż jej część została pochłonięta przez morze. Natomiast ostatnim i chyba najważniejszym powodem dla którego miejsce to znalazło się na szczycie listy atrakcji są niesamowite widoki. Niesamowitą panoramę na Tiranę oraz okolicę można podziwiać z góry Dajti, zlokalizowanej na wschód od stolicy Albanii. Na szczyt można dotrzeć samochodem, pieszo bądź kolejką gondolową Dajti Express. Podążając wybrzeżem w kierunku południowym dojechałam do Durrës – jednego z najstarszych miast w Albanii. Durrës jest obecnie drugim co do wielkości miastem w Albanii, zaraz po Tiranie. Obecnie jest to głównie turystyczny resort ze wszystkimi wadami i zaletami. Durrës zostało założone przez Greków w 625 roku p.n.e., a następnie w czasach Cesarstwa Rzymskiego stanowiło ważny ośrodek handlowy. Co więcej w latach 1913- 1920 było stolicą Albanii. W centrum miasta znajduje się rzymski Amfiteatr, który jest jednym z największych tego typu obiektów na Bałkanach zachodnich. Podobno w czasach swojej świetności kiedy odbywały się tutaj walki Gladiatorów, mógł pomieścić nawet 20 tys. widzów. W połowie IV wieku został częściowo zniszczony na skutek trzęsienia ziemi. Od czasów osmańskich pozostawał zakopany i zapomniany przez wiele lat. Dopiero w 1996 r. został przypadkowo odkryty w trakcie prac ziemnych. Obecnie amfiteatr, otoczony miejską zabudową, wygląda dość kuriozalnie. Wydawać by się mogło, że od czasu prac archeologicznych nic się tutaj nie zmieniło. Jest kompletnie zaniedbany i zaśmiecony. Niestety, doskonale przedstawia to podstawowy problem Albanii tzn. brak wykorzystania potencjału turystycznego. Nieopodal amfiteatru znajdują się ruiny Forum bizantyjskiego i rotundy. Zostały zbudowane około V wieku i były ważnym punktem handlowym oraz decyzyjnym miasta. Niestety, jak widać na załączonym obrazku spotkał je taki sam los jak amfiteatr. Najbardziej zaskakujące jest to, że obydwa stanowiska archeologiczne znajdują się tuż przy głównym placu Durres &#8211; Sheshi Liria. Obok placu zlokalizowany jest także Wielki Meczet. Został wybudowany w 1931 r. i był wówczas największym meczetem w Albanii. W trakcie dyktatury Hodży wyburzony został minaret, a sam meczet pozostawał zamknięty.&#160; Zarówno plac jak i meczet wyglądają nowocześnie i zdają się być świeżo odnowione. Tymczasem tuż obok zabytki o dużej wartości historycznej pozostają tak zaniedbane. Tak właściwe, spacerując po Durrës odniosłam wrażenie jakby to miasto miało problem z własną tożsamością. Nowoczesna zabudowa, miesza się tutaj z typowo socjalistycznymi blokowiskami oraz opuszczonymi miejscówkami. Najwidoczniej taki jego urok 😉 Dalsza część Durres to typowy turystyczny folklor, z całym kiczem nadmorskich miejscowości. Piaszczysta plaża, duży wybór kwater, restauracji oraz innych atrakcji przyciąga tutaj wielu turystów. Osobiście, nie jestem miłośniczką tego typu miejsc, natomiast mimo wszystko uważam, że warto tu przyjechać, choćby ze względu na niesamowity widok zachodu słońca. Z Durres postanowiłam udać się to stolicy Albanii – Tirany. Tirana jest dość kompaktowym miastem i myślę, że jeden dzień z pewnością wystarczy żeby je zwiedzić. Centralnym punktem Tirany jest Plac Skandenberga wraz z pomnikiem Skandenberga &#8211; bohatera narodowego, który odparł ataki Turków. W pobliżu placu znajduje się Meczet Ethema Beja. Meczet jest podobno najstarszą budowlą w Tiranie. Natomiast zastanawiam się w jaki sposób wpisywał się w krajobraz Placu Skandeberga za czasów, kiedy w jego sąsiedztwie stały posągi Stalina, Lenina i Envera Hodży. Warto dodać, że w czasie dyktatury Hodży Albania była państwem świeckim, w którym jakiekolwiek praktyki religijne groziły więzieniem bądź zesłaniem do obozu pracy. Co ciekawsze, pomnik Stalina został usunięty dopiero w 1991 roku podczas demonstracji studentów przeciwko reżimowi socjalistycznemu. Tuż obok meczetu znajduje się ogromny schron przeciwatomowy Bunk&#8217;Art 2. Wewnątrz znajduje się muzeum poświęcone czasom najbardziej radykalnego systemu komunistycznego w Europie, jaki istniał w trakcie rządów Envera Hodży. Ofiary reżimu Hodży upamiętnia także Post Bllok – pomnik znajdujący się w reprezentatywnej części miasta przy bulwarze Dëshmorët e Kombit. Oczywiście jest nim bunkier, jeden z najbardziej namacalnych symboli dyktatury. Kolejną ciekawą budową jaką można zobaczyć w centrum Tirany jest Piramida. Pomimo, że wygląda dość nowocześnie, pozory mogą mylić. Została zaprojektowana przez córkę Envera Hodży, na cześć tatusia.&#160; Miała pełnić rolę mauzoleum dyktatora. W takiej formie przetrwała do upadku reżimu. Obecnie została odnowiona i pełni rolę nowoczesnego centrum sztuki. Miejscówka ta wydaje się być ulubionym miejscem turystów jak również mieszkańców Tirany. Zresztą nie ma się co dziwić, odwiedzając to miejsce o zachodzie słońca. Tirana aspiruje również do nowoczesnej europejskiej stolicy. Przestrzeń miejska urozmaicona jest artystycznymi instalacjami, jak wykonana ze stalowych prętów ”Chmura”. Na koniec wycieczki po Tiranie i Centralnej Albanii, aby poczuć lokalny klimat miasta, warto zajrzeć na Nowy Bazar (Pazari i Ri). Można zakupić tu lokalne produkty, starocie czy pamiątki lub po prostu poobserwować życie mieszkańców. &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/albania-centralna-przyladek-rodon-durres-i-tirana/">Albania Centralna – Przylądek Rodon, Durrës i Tirana</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/albania-centralna-przyladek-rodon-durres-i-tirana/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Malta – wyspa forteca, Girl on the urbex trail!</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/malta-wyspa-forteca-girl-on-the-urbex-trail/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/malta-wyspa-forteca-girl-on-the-urbex-trail/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Apr 2025 13:02:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Malta]]></category>
		<category><![CDATA[bunkier]]></category>
		<category><![CDATA[bunkry]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[fortyfikacje]]></category>
		<category><![CDATA[opuszczone miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[urbex]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=18978</guid>

					<description><![CDATA[<p>Malta znana jest jako wyspa forteca. Na pierwszy rzut oka widać, że&#160; jej architektura ma charakter obronny. Wysokie fortyfikacje, cytadele i forty są wspomnieniem czasów Rycerzy Maltańskich jak również czasów brytyjskich. W trakcie swojej historii Malta znajdowała się pod panowaniem Fenicjan, Kartagińczyków, Rzymian, Arabów, Normanów, Aragończyków, Krzyżowców, Francuzów i Brytyjczyków. Ostatecznie, dopiero w 1964 r. stała się niezależnym krajem. Obecnie możemy zobaczyć liczne ślady po czasach Rycerzy Maltańskich, jak również z okresu II Wojny Światowej. Rycerze Maltańscy otrzymali kontrolę nad Maltą w 1530 r. od Karola V Hiszpańskiego. Od tamtego czasu przez następne 275 lat wyspa znajdowała się pod ich opieką. Z tego okresu pochodzi wiele fortyfikacji, które miały chronić Maltę przed Imperium Osmańskim. W 1565 r. spełniły swoje zdanie,&#160; przez ponad 3 miesiące wojska tureckie bezskutecznie próbowały zdobyć wyspę. Wiele z tych imponujących&#160; fortyfikacji można podziwiać dzisiaj.&#160; Generalnie Valetta od strony morza rzeczywiście wygląda jak miasto twierdza. W trakcie II Wojny Światowej Malta była jednym z najbardziej bombardowanych państw Europy. Ze względu na swoje strategiczne położenie w bliskiej odległości od Sycylii, była obiektem nieprzerwanych ataków Niemców i Włochów. Tymczasem, przez Brytyjczyków wyspa była wykorzystywana do przeprowadzania ataków na włoską marynarkę wojenną. W 1943 roku alianci rozpoczęli stąd inwazję na Sycylię. Była ona koordynowana z Lascaris War Rooms w Valletcie. Znajdował się tutaj także punkt nasłuchowy odczytujący niemieckie komunikaty radiowe. Ze względu na liczne ataki bombowe, na terenie Malty znajduje się wiele schronów przeciwlotniczych. Do najciekawszych można zaliczyć schrony w miejscowości Mellieħa, Mosta i w Victorii na wyspie Gozo. Ciekawym obiektem jest system fortyfikacji zbudowany pod koniec XIX wieku przez Brytyjczyków, zwany Vitoria Lines. Fortyfikacje miały chronić północną część wyspy przed ewentualnymi atakami, ale podobno nigdy nie zostały wykorzystane. Victoria Lines liczy 12 kilometrów i jest dostępna do zwiedzania. Część tej trasy uległa zniszczeniu dlatego najlepiej wybrać się na odcinek – Dwejra Lines. Jest to najlepiej zachowana część Victoria Lines. Co więcej, Dwejra Lines zwana jest także Wielkim Murem Maltańskim i rzeczywiście konstrukcja ta z oddali wygląda bardzo imponująco.&#160; Dwejra Lines znajduje się tuż obok Kaplicy Matki Bożej z Hodegetrii. Dodatkową atrakcją znajdującą się tuż obok Vitoria Lines jest stara pasieka. Choć pochodzenie słowa Malta nie jest w pełni udowodnione, podejrzewa się, że pochodzi od greckiego słowa Melite, co znaczy miodowo- słodki. Malta słynęła wówczas unikalnego miodu, produkowanego&#160; przez specjalny gatunek pszczół, występujący tylko na Malcie. Niektórzy twierdzą, że niektóre z pasiek mogą pamiętać czasy Kartaginy i starożytnego Rzymu. Niewykluczone, że pasieki, mogły w późniejszych okresach pełnić inne funkcje. Wydrążone w wapienne skały mogły być wykorzystywane jako katakumby czy schrony w czasie II wojny światowej. Kolejnym ciekawym obiektem, wybudowanym przez Brytyjczyków przed II wojną światową jest Fort Campbell, znany także jako Fortizza ta&#8217; Selmun. Fort znajduje się na północ od Linii Wiktorii i miał chronić Zatokę&#160; Mellieħa i Zatokę św. Pawła. Na terenie Malty można zaobserwować wiele bunkrów obserwacyjnych, rozlokowanych wzdłuż wybrzeża. Każdy z nich był wyposażony w stanowiska strzelnicze, a na szczycie miał wieżę obserwacyjną. Wewnątrz&#160; mogło się pomieścić około sześciu żołnierzy. Niektóre z nich są bardzo malowniczo położone, jak ten obok miejscowości&#160; Marsaskala. Tuż obok znajduje się Bateria Riħama. Została zbudowana przez Rycerzy Maltańskich pomiędzy&#160; 1714 i 1716 r. Stanowiła jedną&#160; z serii fortyfikacji nadbrzeżnych wokół wybrzeży Malty. Bateria służyła do obrony Zatoki św. Tomasza. Na miejscu znajduje się obecnie dość duży budynek, który swego czasu należał do największych&#160; konstrukcji tego typu na Malcie. W środku można zwiedzić trzy pomieszczenia – centralne największe o ciekawym sklepieniu łukowym, natomiast dwa kolejne są mniejsze i podobno były przeznaczone jako magazyn żywności i broni. Bateria była użyta tylko raz, w&#160; czasie inwazji Napoleona na Maltę w 1798 r. Przestała być użytkowana w latach dwudziestych XIX w. i niestety od tego czasu popada w ruinę. Jednak opuszczone miejsca na Malcie nie ograniczają się wyłącznie do obiektów militarnych. Malta co prawda jest popularnym kierunkiem wakacyjnym, ale nie wszystkie hotele są tutaj otwarte dla turystów. Część z nich może nie oferuje luksusowego pobytu, natomiast z pewnością zapewnia trochę adrenaliny. Jednym z nich jest hotel Jerema w okolicy Marsascala. Kiedyś był to luksusowy cztero-gwiazdkowy kurort, zbudowany przez&#160; Libijską Spółkę Państwową Lafico. Z tego powodu jednym z honorowych gości hotelu był Muammar Kaddafi, który miał tu swój apartament prezydencki. Libijski dyktator Muammar Kaddafi, pozostał kiedyś w dobrych relacjach z maltańskim premierem Domem Mintoffem. Hotel zakończył działalność w 2007 r. jednak nie wiadomo co spowodowało jego zamknięcie. W okolicy Mellieha znajduje się opuszczona wioska turystyczna – Festaval Hotel, nazwywany błędnie Festiwal. Obiekt został wybudowany w 1980 r. i przyjmował gości przez około 12 lat. Sądząc po architekturze, obiekt musiał być ekskluzywny. Apartamenty są przestronne, a widok z tarasów na zatokę Mellieha jest niesamowity. Do dyspozycji gości były także dwa baseny. W 2018 r. planowano go wyburzyć i wybudować tu dwanaście luksusowych apartamentów z basenami i spa, jednak projekt ten nigdy nie został zrealizowany. Na wyspie Gozo w okolicy Ramla Bay, znajduje się kolejny opuszczony kompleks wypoczynkowy &#8211; Ulysses Lodge. Może sam budynek nie jest już tak imponujący, natomiast roztacza się z niego niesamowity widok na jedną z najpiękniejszych plaż na Gozo. Natomiast w północnej części wyspy Gozo znajduje się inny ciekawy obiekt Bateria Qolla l-Bajda. Bateria została wybudowana przez Rycerzy Maltańskich. Powstała w latach 1715-1716 jako jeden z elementów fortyfikacji wybrzeża. Jest zarazem najdalej wysuniętym na północ obiektem tego typu. Obecnie miejsce to jest zdewastowane i na próżno szukać tu dawnej architektury. Budynek wewnątrz wygląda jakby przed zamknięciem pełnił rolę baru bądź dyskoteki. Dodatkową atrakcją w okolicy są panwie solne, o których pisałam tutaj. W okolicy St. Julian’s znajduje się opuszczone osiedle – White Rocks. Zostało wybudowane w 1960 r. dla brytyjskich żołnierzy stacjonujących na wyspie. Po opuszczeniu Malty przez wojska brytyjskie osiedle zostało zmienione w kompleks wypoczynkowy. Na sporym terenie, zlokalizowanym tuż na wybrzeżu, można zobaczyć wiele budynków ozdobionych ciekawymi muralami. Na koniec prawdziwa perełka opuszczony salon Subaru, zamknięty pod koniec lat 90-tych. W środku można zobaczyć wiele zabytkowych samochodów. Auta wyglądają jak nowe, gdyby tylko napompować opony i podładować akumulator myślę, że można by było nimi gdzieś pojechać. Znaczek firmy Fuji robi dodatkowy klimat tego miejsca. Co więcej salon, znajduje się w centrum turystycznej miejscowości Mosta.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/malta-wyspa-forteca-girl-on-the-urbex-trail/">Malta – wyspa forteca, Girl on the urbex trail!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/malta-wyspa-forteca-girl-on-the-urbex-trail/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Brzeźnica &#8211; Kolonia – czy Polska miała stać się nuklearną pożogą?</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/brzeznica-kolonia-czy-polska-miala-stac-sie-nuklearna-pozoga/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/brzeznica-kolonia-czy-polska-miala-stac-sie-nuklearna-pozoga/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 28 Jul 2024 12:07:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Urbex]]></category>
		<category><![CDATA[bunkier]]></category>
		<category><![CDATA[bunkry]]></category>
		<category><![CDATA[urbex]]></category>
		<category><![CDATA[urbex Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Zimna wojna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=17996</guid>

					<description><![CDATA[<p>Brzeźnica &#8211; Kolonia na pierwszy rzut oka wydaje się być spokojnym, idealnym na wycieczki i odpoczynek na łonie natury miejscem. Jednak mało kto zdaje sobie sprawę, że miejsce to skrywa mroczny sekret z czasów Zimnej Wojny. Wówczas jego istnienie było pilnie strzeżoną tajemnicą, gdyż funkcjonowała tu radziecka baza wojskowa. Na mocy podpisanej w 1967 r. umowy pomiędzy ZSRR a Polską Republiką Ludową, na terenie Polski zostały wybudowane trzy składy broni jądrowej. Składy zostały wybudowane w ramach programu o kryptonimie „Wisła”, który zakładał użycie taktycznej broni jądrowej na wypadek ataku ze strony państw NATO. Schrony zostały wybudowane przez Polaków na podstawie radzieckich planów i w oparciu o materiały dostarczone ze Związku Radzieckiego. Po zakończeniu budowy obiekty zostały przejęte przez Rosjan i do lat 90-tych utrzymane w ścisłej tajemnicy. Pierwszy z nich został zlokalizowany w okolicach Podborska (obiekt 3001), następny w miejscowości Brzeźnica Kolonia (obiekt 3002) i ostatni w Templewie (obiekt 3003). Oprócz trzech powyższych baz, magazyn głowic jądrowych znajdował się także w miejscowości Bagicz oraz Szprotawa – Wiechlice, natomiast czasowe magazyny były zlokalizowane w miejscowości Chojna i Pstrąże (Strachów). Trzy główne bazy: Podborsko, Brzeźnica i Templewo zostały wybudowane według tego samego projektu. Każdy z obiektów mógł pomieścić od 200 do prawie 300 ładunków jądrowych. Szacuje się, że zmagazynowano głowice o mocy od 0,5 do 500 kiloton. Dla porównania bomba zrzucona na Hiroszimę miała 15 kiloton. Można się domyślić co to znaczy… W przypadku ewentualnego ataku na kraje NATO, Polska w odwecie stałaby się nuklearną pożogą. Każda z trzech baz posiadała dwa takie same podziemne składy broni jądrowej typu T-7 „MONOLIT”, o kubaturze 3&#160;000 m3. Można je obecnie zobaczyć w Brzeźnicy. Kiedy istniała tu baza&#160; do wnętrza magazynów prowadziły dwa główne wejścia, zabezpieczone pancernymi drzwiami. Natomiast przy magazynach znajdowały się rampy załadunkowe. Teoretycznie, eksploracja bunkrów jest obecnie zakazana. Żółta tabliczka informuje, że wejście do obiektu grozi śmiercią lub kalectwem. Faktycznie, decydując się na zwiedzanie trzeba zachować szczególną ostrożność. Niezbędna jest dobra latarka ponieważ, tuż za przedsionkiem znajduje się uskok o wysokości około 4 metrów. Miejsce to jest obecnie całkowicie splądrowane, początkowo przez Rosjan, którzy „zwijając interes” zabrali ze sobą wszystko co się dało. Następnie dzieła dopełnili złomiarze. Na miejscu na próżno szukać jakichkolwiek metalowych elementów. Na podłodze każdego z magazynów można zobaczyć pozostałości po uchwytach, które służyły do blokowania wózków przewożących głowice. Miało to zapobiegać przypadkowemu zderzeniu. W latach siedemdziesiątych wybudowano dodatkowo odmienny schron tunelowy typu Granit, który służył do przechowywania mobilnej wyrzutni rakiet. Skład w Brzeźnicy Kolonii został zlokalizowany w środku lasu, dobrze zamaskowany i pilnie strzeżony. Właściwie do początku lat 90-tych istnienie bazy było utrzymywane w ścisłej tajemnicy. Baza była samowystarczalna. Zorganizowano tu małe miasteczko. Na terenie kompleksu funkcjonował szpital, był także sklep oraz kino. Trzeba mieć na uwadze, że w odróżnieniu od innych jednostek wojskowych służba w Brzeźnicy trwała znacznie dłużej. Ograniczone zasoby specjalistów uniemożliwiały częstą rotację personelu. Aby zapewnić pracownikom komfortowe warunki zdecydowano się tu stworzyć namiastkę normalnego życia. Miało to też pozytywny efekt na zdrowie psychiczne pracowników, którzy jakby nie patrzeć mieli codzienny kontakt z bronią masowego rażenia. Niestety obecnie mało co zostało po dawnej bazie. Oprócz trzech schronów, znajdują się tu jedynie pozostałości po strażnicach oraz liczne okopy. Wyłącznie skład w okolicy Podborska udało się uchronić przed zapomnieniem i znajduje się tam obecnie muzeum.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/brzeznica-kolonia-czy-polska-miala-stac-sie-nuklearna-pozoga/">Brzeźnica &#8211; Kolonia – czy Polska miała stać się nuklearną pożogą?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/brzeznica-kolonia-czy-polska-miala-stac-sie-nuklearna-pozoga/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>9,5 powodu dlaczego warto odwiedzić Göteborg</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/goteborg/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/goteborg/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 28 Mar 2016 08:10:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Szwecja]]></category>
		<category><![CDATA[bunkier]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Północna]]></category>
		<category><![CDATA[Göteborg]]></category>
		<category><![CDATA[Południowy Archipelag]]></category>
		<category><![CDATA[wyspy]]></category>
		<category><![CDATA[Zimna wojna]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=3768</guid>

					<description><![CDATA[<p>Göteborg odwiedziłam w trakcie krótkiego dwu-dniowego wyjazdu i zdecydowanie było to za krótko&#8230; 1.Wyspy, wysepki i czerwone domki Wyspy, czerwone domki, sekretna baza wojskowa czy klimatyczna Haga, to tylko niektóre z 9,5 powodu dlaczego warto odwiedzić Göteborg! Czyli Południowy Archipelag w całej swojej okazałości. Skocz na prom i podziwiaj typowy szwedzki krajobraz. Poszczególne wysepki: Asperö, Donsö, Styrsö, Vrangö i Brännö zaskakują swoim surowym klimatem oraz typową szwedzką zabudową osady rybackiej, z czerwonymi, drewnianymi domkami. Niezależnie, który kierunek obierzesz, ważne by kończył się na ö 😉 2. Przespaceruj się nabrzeżem Wody nigdy za dużo, dlatego też warto się wybrać na spacer nabrzeżem miasta. Gdzie przy okazji można obejrzeć pływające muzeum. 3.&#160;Odpocznij w cieniu palm Palmiarnia znajdująca się w samym centrum Göteborga, to kultowe miejsce spotkań Szwedów. Powodów tego zjawiska jest z pewnością wiele, natomiast chyba najważniejszy jest taki, że w surowym szwedzkim klimacie, każda palma jest na wagę złota. 4. A może fika w klimatycznej Hadze? Brukowane uliczki, pastelowe, drewniane domki, klimatyczne kafejki oraz sklepiki z antykami, tak w skrócie można określić Hagę. Tutaj w samym centrum miasta można poczuć typową XIX-wieczną atmosferę, tej najstarszej dzielnicy Göteborga, a przy okazji zaopatrzyć się w liczne pamiątki. Po intensywnych zakupach, nic tak nie regeneruje jak przerwa kawowa zwana po szwedzku fika. A do kawy, zamów obowiązkowo kannelbullar – cynamonowe bułeczki, które w kultowej kawiarni Café Husaren, na pewno cię zaskoczą…. &#160; 5. Zmień perspektywę Z poziomu morza wejdź na szczyt Skansenu Kronan, XVII – wiecznej kamiennej twierdzy i podziwiaj przepiękną panoramę miasta oraz znajdującej się u podnóża Hagi. &#160; 6. Czerwona pomadka A właściwie Lilla Bommen to najbardziej charakterystyczny punkt Göteborga. Jest to &#160;wieżowiec, wznoszący się ponad niską zabudowę miasta, swoją architekturą przypominający turystom właściwie nie wiadomo co, a przez Szwedów określany czerwoną pomadką. 7.&#160;Skocz do bunkra Odwiedź Aeroseum &#8211; dawną sekretną bazę wojskową z czasów Zimnej wojny. Znajduje się ona przy dawnym lotnisku, kilka metrów pod ziemią w wydrążonej granitowej skale. Poczuj się jak pilot, siadając za sterami myśliwca lub spróbuj swoich sił na symulatorze lotów. 8. A jak nie bunkier to może kanał? Göteborg wzdłuż i wszerz przecinają kanały, które w unikalny sposób wkomponowują się w surową zabudowę miasta. 9. Na rybkę tylko do kościoła… Gdzie wybrać się na rybkę w Göteborgu? Oczywiście do Feskekôrka, czyli kościoła rybnego. Jest to największy bazar rybny w mieście, nazwany kościołem ze względu na swój charakterystyczny gotycki wygląd. Pomimo że, wnętrze budynku zasadniczo różni się od typowego sakralnego wystroju, dla wielbicieli ryb i owoców morza, wizyta w tym miejscu będzie z pewnością duchowym doświadczeniem. 9 i pół powodu dla Surströmming Surströmming to nic innego jak słynny szwedzki kiszony śledź. Można go kupić w większych marketach, jednak zazwyczaj trzeba poprosić obsługę sklepu o przyniesienie go z magazynu. Za całą przyjemność wraz z otwieraczem do konserw zapłaciliśmy 40 zł. Czy Surströmming jest tego wart? No cóż, powiem krótko, jeśli chcecie przekroczyć kolejną swoją granicę… to nie wahajcie się! Jaki jest jego zapach? Może przedstawimy to obrazowo, wyobraźcie sobie kiszonego przez kilka tygodni śledzia, który następnie umieszczany jest w puszce, w której zachodzą dalsze procesy fermentacji… &#160;Skala tych procesów jest na tyle duża, że puszka ma charakterystycznie wypukłe denko. Smak śledzia jest dokładnie taki sam jak zapach, w dalsze szczegóły nie będę wnikać. Jednak co gorsza, kiedy po spożyciu chce się wymazać to traumatyczne przeżycie z pamięci, zapach wydychanego z ust powietrza towarzyszy jeszcze przynajmniej przez kilka godzin (ku uciesze współpasażerów komunikacji miejskiej – co zostało przez nas osobiście sprawdzone). Jeśli mimo wszystko zasmakowalibyście w tym specjale, pod żadnym pozorem nie próbujcie przewozić go samolotem, gdyż zmiany ciśnienia na pokładzie, mogą spowodować eksplozję puszki. Uwolnienie „cudownego aromatu” zawartości to gwarantowane awaryjne lądowanie! Sam proces otwierania puszki to też nie lada wyzwanie. Przede wszystkim, ze względu na możliwość „eksplozji” w trakcie otwierania oraz smród temu towarzyszący, nigdy nie robi się tego w domu. Zgodnie ze sztuką, należy to robić na powietrzu, najlepiej w misce z wodą.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/goteborg/">9,5 powodu dlaczego warto odwiedzić Göteborg</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/goteborg/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
