<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>plaża -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/tag/plaza/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/plaza/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 29 Mar 2026 16:18:54 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>plaża -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/plaza/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Nowa Zelandia, dzień pierwszy: urodziny na końcu świata</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/nowa-zelandia-dzien-pierwszy-urodziny-na-koncu-swiata/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/nowa-zelandia-dzien-pierwszy-urodziny-na-koncu-swiata/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 29 Mar 2026 16:18:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowa Zelandia]]></category>
		<category><![CDATA[Polinezja]]></category>
		<category><![CDATA[klify]]></category>
		<category><![CDATA[plaża]]></category>
		<category><![CDATA[wodospad]]></category>
		<category><![CDATA[wybrzeze]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=19975</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nigdy nie zapomnę pierwszego dnia w Nowej Zelandii. Były to moje urodziny i dokładnie tak sobie je wymarzyłam, daleko od domu, na końcu świata. Te pierwsze dni zawsze wbijają się w pamięć najmocniej&#160; są zapowiedzią całej podróży. A świadomość, że przede mną 18 dni przygód, podkręcała mnie jeszcze bardziej. Karekare Falls Pierwszym przystankiem były Karekare Falls w Waitakere Ranges Regional Park. Krótki, półkilometrowy szlak prowadzi do 30-metrowego wodospadu otoczonego palmami i egzotyczną roślinnością. Mercer Bay Loop – spacer z widokiem i historią Maorysów Kolejnym punktem był Mercer Bay Loop Track. Ten 2,2-kilometrowy szlak prowadzi do Te Ahua, miejsca ważnego dla Maorysów, z oszałamiającymi widokami na zachodnie wybrzeże. Wysoki klif, wiatr wymiatający włosy, fale uderzające o skały… czy można wyobrazić sobie lepszą scenerię? Piha, Lion Rock i Kitekite Falls – magia plaży Piha to przepiękna szeroka plaża, której ikoną jest Lion Rock. Ten stary wulkan w kształcie leżącego lwa spogląda na morze, a obok czeka kolejna ciekawostka – Keyhole Natural Tunnel. Jest to naturalny tunel wydrążony w skale wyglądający jak gigantyczne oko szpilki. Nieopodal można podreptać do Kitekite Falls – urokliwego wodospadu, do którego prowadzi ścieżka wijąca się przez las palm. Whites Beach i Anawhata Beach Track – niemal bezludne zakątki Nie trzeba jechać dalej, żeby zobaczyć kolejny niesamowity punkt widokowy – Te Waha Point Lookout. Roztacza się stamtąd widok na wybrzeże i niemal bezludną Whites Beach. Do punktu prowadzi Laird Thomson Track, przyjemna ścieżka wśród zielonych pól Nowej Zelandii. Anawhata Beach Track prowadzi nad urwiskami przez bujny las do małej, urokliwej plaży, gdzie często spotkasz… no właśnie, nikogo. Bethells Beach (Te Henga) – dzika siła Tasmana Jednak show kradnie Bethells Beach. To jedna z tych plaż, na których można poczuć się jak rozbitek. Dziki kawałek wybrzeża, szeroki piasek, woda w kolorze szmaragdu – idealne miejsce, by dać się porwać potędze Morza Tasmana. Dla wytrwałych czeka tu 10-kilometrowa trasa wzdłuż wybrzeża. Tirikohua Point – koniec świata w pigułce Tirikohua Point to mało znany, a przez to jeszcze bardziej klimatyczny fragment zachodniego wybrzeża Północnej Wyspy. Szlak przez dzikie pastwiska i trawę do pasa prowadzi do wysokich klifów, które wyglądają jak koniec świata. Trasa liczy niecałe 2 km, jest to mała odległość, żeby mieć plażę na wyłączność. Muriwai Gannet Colony Beach Wycieczkę kończy Muriwai Gannet Colony Beach. To obowiązkowy punkt dla miłośników przyrody i ptaków. Muriwai zachwyca czarnym wulkanicznym piaskiem i klifowym wybrzeżem. I na tym zakończył się pierwszy dzień w Nowej Zelandii i moje urodziny na krańcu świata. &#160;Zaledwie jeden dzień, a tyle atrakcji, że czułam jakbym przeżyła 100 😄</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/nowa-zelandia-dzien-pierwszy-urodziny-na-koncu-swiata/">Nowa Zelandia, dzień pierwszy: urodziny na końcu świata</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/nowa-zelandia-dzien-pierwszy-urodziny-na-koncu-swiata/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Bandżul – stolica, której prawie nie ma</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/bandzul-stolica-ktorej-prawie-nie-ma/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/bandzul-stolica-ktorej-prawie-nie-ma/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 31 Aug 2025 10:26:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Afryka]]></category>
		<category><![CDATA[Gambia]]></category>
		<category><![CDATA[Afryka Zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[gambia]]></category>
		<category><![CDATA[ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[plaza]]></category>
		<category><![CDATA[plaża]]></category>
		<category><![CDATA[prom]]></category>
		<category><![CDATA[stolica]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=19327</guid>

					<description><![CDATA[<p>Bandżul to stolica Gambii, ale wygląd miasta bardziej przypomina prowincjonalne miasteczko niż ośrodek decyzyjny. Nie dość, że nie jest największym miastem w kraju, to z zaledwie 40 tysiącami mieszkańców zajmuje dopiero ósme miejsce pod względem ludności. Nic dziwnego, że zalicza się do najmniejszych stolic świata. Miasto jest stosunkowo młode – Brytyjczycy założyli je w 1816 roku jako bazę wojskową pilnującą ujścia rzeki Gambia i przestrzegania zakazu handlu niewolnikami. Wtedy nazywało się Bathurst – od nazwiska ministra kolonii, hrabiego Bathursta. Przez długi czas było centrum administracyjnym Protektoratu Gambii, a w czasie II wojny światowej – ważnym punktem na mapie transportowej Aliantów. Po uzyskaniu niepodległości w 1965 r. miasto przemianowano na Bandżul. Z czasów kolonialnych zostały głównie coraz bardziej rozpadające się budynki i powszechna znajomość angielskiego. Ale lokalizacja ma potencjał – Bandżul leży na wyspie St. Mary, tuż przy ujściu rzeki do Atlantyku. Stąd można się przetransportować promem na drugi brzeg – do miasta Barra, ale o tym później. 😉 Bandżul dziś – nie porywa, ale zaskakuje Nie będę owijać w bawełnę, Bandżul to nie jest metropolia z pocztówek. To raczej uroczy chaos. Trochę kolonialnej architektury, trochę afrykańskiego kolorytu, dużo kurzu i życia toczącego się w swoim rytmie, zupełnie pozbawionym poczucia czasu. Główna arteria &#8211;&#160;Independence Drive, kończy się przy Łuku Triumfalnym- Arch 22, czyli bramie triumfalnej większej niż wszystko, co znajduje się dookoła. Budowla powstała po zamachu stanu w 1994 roku. Miała symbolizować „nową erę”, ale dziś bardziej symbolizuje to, jak daleko można odpłynąć z architekturą. Można wspiąć się na jego szczyt, skąd&#160;roztacza się panoramiczny widok na miasto i rzekę Gambia. Bandżul stał się również popularny wśród turystów, szczególnie licznie odwiedzają go Brytyjczycy. W pobliżu miasta znajduje się kilka ładnych plaż, z których najsłynniejszą jest Cape Point Beach. Przeprawa Barra w zwolnionym tempie Przeprawa z Barry do Bandżulu (i na odwrót) była jednym z najciekawszych doświadczeń w trakcie mojego pobytu w Gambii. W teorii to zaledwie pięć kilometrów natomiast w praktyce pięć lat świetlnych, ta niewielka odległość ciągnie się w nieskończoność. I nie przesadzam – tu nie tylko przekraczasz rzekę Gambia, ale także granice cierpliwości i wyobraźni 😀 Alternatywna opcja przeprawy na drugą stronę odpada, wystarczy spojrzeć na mapę… Rzeka właściwie dzieli kraj na dwie połowy, a żeby przedostać się do Barra właściwie trzeba przejechać całą Gambię! Rozkład kursowania promu nie istnieje, a kolejka do promu zdaje się nie mieć końca. Z podziwem patrzę na kobiety stojące w pełnym słońcu, transportujące ciężkie towary na głowach. Wszyscy czekają w napięciu na otworzenie się bramek do promu. Wówczas można zobaczyć prawdziwą wędrówkę ludów. Prom zabiera ludzi, samochody, kozy, worki z ryżem, beczki i nie wiadomo, co jeszcze. Rejs trwa około 30 minut i z pewnością nikomu się tutaj czas nie dłuży.&#160; Nudy tu nie ma. Dzieci biegają, sprzedawcy wciskają orzeszki, soki i plastikowe zegarki, z głośników leci lokalna muzyka albo wiadomości z państwowego radia. Ludzie rozmawiają, śmieją się, drzemią. A ty siedzisz, wpatrujesz obserwujesz to wszystko i myślisz, że to chyba właśnie kwintesencja podróżowania po Afryce: płynąć, nie spieszyć się i chłonąć to całe zamieszanie. Ten prom to nie tylko środek transportu. To kwintesencja Gambii. Tu spotykają się wszyscy – kierowcy ciężarówek, rybacy, uczniowie wracający ze szkoły i oszołomieni turyści z Zachodu. Nigdzie indziej nie zobaczy się tylu abstrakcyjnych sytuacji i ludzkich zachowań w jednym miejscu. &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/bandzul-stolica-ktorej-prawie-nie-ma/">Bandżul – stolica, której prawie nie ma</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/bandzul-stolica-ktorej-prawie-nie-ma/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Maskat – miasto z Baśni tysiąca i jednej nocy…</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/maskat-miasto-z-basni-tysiaca-i-jednej-nocy/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/maskat-miasto-z-basni-tysiaca-i-jednej-nocy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 15 Jun 2025 15:17:02 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Oman]]></category>
		<category><![CDATA[fort]]></category>
		<category><![CDATA[fortyfikacje]]></category>
		<category><![CDATA[meczet]]></category>
		<category><![CDATA[plaża]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=19087</guid>

					<description><![CDATA[<p>Maskat stolica Omanu w moim odczuciu ma specyficzny baśniowy urok. Wygląda jak z Baśni tysiąca i jednej nocy, z tą tylko różnicą, że w nowoczesnym wydaniu. Bajkowe pałace, forty położone na skałach, zielone oazy, biała zabudowa, malownicze wybrzeże i przepełnione zapachem przypraw i kadzideł bazary, tworzą unikalną atmosferę tego miasta.&#160;&#160; Zwiedzanie zaczęłam od wschodniej części Maskatu, zwanej też starą. Jest to zarazem najbardziej reprezentatywna część miasta. Znajdują się tutaj liczne budynki rządowe oraz eleganckie wille. Jednak uwagę najbardziej przykuwa Pałac Al- Alam. Jest on jedną z sześciu rezydencji sułtana Omanu. Wykorzystywany jest głównie to celów reprezentacyjnych. Został zbudowany w latach 70-tych XX wieku. Jego nazwa oznacza „Pałac Flagi” i wywodzi się od lokalnej legendy, zgodnie z którą każdy niewolnik, który dotknął znajdującego się na jego terenie masztu z flagą państwową stawał się wolnym człowiekiem. Pomimo, że pałac ma dość nowoczesny jego architektura nawiązuje do tradycji muzułmańskiej. Zachwyca granatową mozaiką oraz unikalnymi niebieskimi i złotymi kolumnami. Pałac niestety nie jest dostępny do zwiedzania, natomiast istnieje możliwość podejścia do bramy i zrobienia zdjęć. Co więcej, położony jest strategicznie w pobliżu portu nad Zatoką Omańską i otoczony przez dwa portugalskie forty – Al Dżalali i Al Mirani. Forty te, zbudowane w XVI wieku podczas portugalskiej okupacji Maskatu. Można sobie wyobrazić, że w dawnych czasach Maskat nie był miejscem łatwym do zdobycia. Skaliste wybrzeże, góry, forty i stanowiska obserwacyjne musiały stanowić potężną linię obrony, skutecznie odstraszając potencjalnych najeźdźców. Forty Al Dżalali i Al Mirani były nie tylko elementem ochrony portu, ale również symbolami portugalskiej dominacji w regionie. Ich strategiczne położenie umożliwiało kontrolę nad wejściem do zatoki, co czyniło Maskat kluczowym punktem w handlu morskim i obronie przed wrogimi flotami. Ciekawy widok na Maskat oraz bulwar Corniche roztacza się z malowniczo położonego na wzgórzu Parku Riyam. W najwyższej części parku znajduje się charakterystyczny Pomnik Kadzidła. Jadąc &#160;następnie wzdłuż trzy kilometrowego bulwaru Corniche warto zajrzeć również, do zbudowanego na szczycie skały- Fortu Mutrah. Rozpościera się stąd niesamowity widok na port i Zatokę Omańską. Fort został wybudowany na początku XVI wieku, a następnie zmodyfikowany przez Portugalczyków około 1560 r. Pełnił funkcję defensywną i obserwacyjną. U podnóża fortu znajduje się kolejne unikalne miejsce, które warto odwiedzić – Muttrah Souq. Jest to jeden z najstarszych miejsc handlowych w Omanie. Muttrah Souq, jest o tyle wyjątkowy, że nie jest tłumnie odwiedzany przez turystów. Chodząc wąskimi uliczkami można podpatrzeć życie lokalnych mieszkańców. Bazar jest podzielony na sekcje, a każda z nich ma swój unikalny charakter. Można tu zakupić lokalne rękodzieło, biżuterię, przyprawy, przedmioty codziennego użytku czy ubrania. Charakterystyczną cechą omańskich bazarów jest wszechobecny aromat tzw. frankincense – olejku z kadzidłowca. Jest on pozyskiwany z drzew gatunku Boswellia sacra, rosnących w Omanie. Olejek ma bogatą tradycję i był używany przez Arabów od tysięcy lat w celach religijnych i leczniczych. Obecnie jest rozpowszechniony w aromaterapii. Na wieczorny spacer warto wybrać się do największego parku w Maskacie – Qurum Natural Park. Znajdują się tu liczne ścieżki spacerowe, place zabaw, ogrody, miejsca piknikowe, kawiarnie oraz jezioro. Nieopodal parku znajduje się plaża Al Qurum, która wygląda szczególnie widowiskowo o zachodzie słońca. Niestety, ze względu na brak czasu nie udało mi się odwiedzić Wielkiego Meczetu Sułtana Qaboosa. Kiedy przyjechałam na miejsce, było już ciemno. Parking był wypełniony po brzegi lokalnymi mieszkańcami udającymi się na wieczorną modlitwę. Niemniej jednak, nawet z zewnątrz meczet zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jest największym meczetem w Omanie, mieszczącym nawet 20 000 wiernych. Jego pięć minaretów, symbolizujących pięć filarów islamu, oraz centralna kopuła wznosząca się na 50 metrów nad ziemię dominują w panoramie Maskatu. Maskat to miasto które łączy tradycję z nowoczesnością. Zaskakuje bajkową architekturą, która łączy islamskie motywy z nowoczesnym stylem. Malowniczo położone forty przypominają dawną potęgę miasta. Natomiast wizyta na targu Muttrah Souq to okazja do poznania codziennego życia mieszkańców. Myślę, że warto je zobaczyć, by poczuć magię Baśni tysiąca i jednej nocy w nowoczesnym wydaniu.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/maskat-miasto-z-basni-tysiaca-i-jednej-nocy/">Maskat – miasto z Baśni tysiąca i jednej nocy…</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/maskat-miasto-z-basni-tysiaca-i-jednej-nocy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jeden dzień na Gozo</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/jeden-dzien-na-gozo/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/jeden-dzien-na-gozo/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 07 Jul 2024 14:13:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Malta]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gozo]]></category>
		<category><![CDATA[klify]]></category>
		<category><![CDATA[plaża]]></category>
		<category><![CDATA[port]]></category>
		<category><![CDATA[prom]]></category>
		<category><![CDATA[urbex]]></category>
		<category><![CDATA[wyspa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=17885</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wycieczkę po Gozo zaczynam od klifów Ta’ Ċenċ, znajdujących się na południowo – wschodnim wybrzeżu wyspy. Jest to jedno z tych miejsc na Malcie, które koniecznie trzeba zobaczyć. Z wysokości ponad 130 m można podziwiać niesamowitą panoramę na Morze Śródziemne. Natomiast nieco dalej można podziwiać równie spektakularny krajobraz na tzw. Sunset Cliff. W celu poznania wyspy nie tylko z perspektywy klifów, warto odwiedzić stolicę Gozo – Victorię, znaną również jako Rabat. Victoria może także pochwalić się ciekawymi zabytkami oraz architekturą. Główną atrakcją turystyczną jest Cytadela Il-Kastell. Spacerując po murach obronnych można podziwiać malownicze widoki na okoliczne miejscowości. Na terenie Cytadeli znajduje się także zabytkowa Katedra Wniebowzięcia NMP. Stare miasto to labirynt wąskich uliczek z kamienicami ozdobionymi ciekawymi detalami. Na pobliskim targu można znaleźć tradycyjne maltańskie produkty, rękodzieło oraz słodycze i owoce.&#160; Natomiast lokalne restauracje, serwują doskonałe dania kuchni maltańskiej. Absolutnym must-see jest znajdująca się w zachodniej części wyspy zatoka Dwejra. Można tu zobaczyć imponujące klify oraz ciekawe formacje skalne. Do niedawna można było podziwiać tutaj także Lazurowe Okno, znane z serialu Gry o Tron. Niestety w 2017 r., zawaliło się na skutek silnego wiatru, pozbawiając tym samym Gozo jednej z głównych atrakcji. Obecnie nadal można podziwiać tzw. Fungus Rock, która znana jest na Malcie też jako &#8222;Il-Ġebla tal-Ġeneral&#8221; (Skała Generała). Wiąże się z nią ciekawa historia. Fungus Rock, czyli Skała Grzybowa, zawdzięcza swoją nazwę wyjątkowej roślinie, którą zbierali tu&#160; Rycerze Joannici. Jest to ciemnobrązowa, maczugowata, pasożytnicza roślina (Cynomorium coccineus), sięgająca około 18 cm wysokości. Choć pochodzi z Afryki Północnej, Gozo jest jedynym miejscem w Europie, gdzie można ją znaleźć. W czasach Rycerzy Joannitów wierzono, że ekstrakt z niej miał silne właściwości lecznicze. Była stosowana do opatrywania ran ponieważ tamowała krwawienie i zapobiegała infekcjom. Co więcej miała również leczyć czerwonkę, wrzody, a nawet choroby weneryczne. Roślina cieszyła się dużą popularnością, a jej wartość na rynku była wysoka. Gdy Rycerze św. Jana odkryli, że rosła ona na skale na Gozo, wiedzieli, że trafili na żyłę złota. Między lądem, a skałą rozciągnięto linę, a zbieraczy przewożono tam i z powrotem małą, jednoosobową kolejką linową. Co więcej, aby chronić ten cenny lek w 1637 roku&#160; zbudowali fortecę Dwejra (Qawra). Ścięto nawet zbocze skały, aby uniemożliwić dostanie się na jej szczyt. Tuż obok Fingus Rock znajduje się Inland Sea (Morze Wewnętrzne) &#8211; laguna, połączona z morzem otwartym tunelem, wydrążonym w 100 m klifie Dwejra. Tunel jest na tyle duży, że lokalni rybacy organizują przez tu wycieczki łodziami. Do niedawna zbiornik ten był wykorzystywany przez rybaków do połowu ryb. Obecnie ze względu na ich dużą ilość, jest to atrakcyjne miejsce do nurkowania. Ciekawym widokiem są panwie solne, znajdujące się w północnej części wyspy w okolicach Marsalforn. &#160;Są to płytkie prostokątne niecki, wyżłobione przy brzegu morza, które zalewa woda morska. W wyniku jej odparowania, powstaje sól. Północna część Gozo, jest idealnym miejscem na lokalizację tego typu produkcji, która znana była tuż już za czasów rzymskich. Znajdują się tutaj skały wapienne, które można było dowolnie kształtować. Ten tradycyjny sposób pozyskiwania soli jest stosowany do dzisiaj. Panwie sąsiadują z baterią artyleryjską Bateria Qolla l-Bajda, która została zbudowana przez Zakon Rycerzy Joanitów w latach 1715 – 1716. Więcej o tym miejscu napiszę wkrótce, w poście poświęconym opuszczonym miejscom na Malcie. Miejscowość Marsalforn słynie również z osobliwego posągu Chrystusa Zbawiciela, który zlokalizowany jest w szczerym polu. Został zbudowany w 1970 r. na szczycie wzgórza. U podnóża wzgórza znajdują się pola uprawne, które skutecznie uniemożliwiają wycieczkę na szczyt. Przerwę w zwiedzaniu najlepiej zrobić na plaży Ramla, która jest jedną z najładniejszych na Gozo. Znajdują się tutaj ruiny opuszczonego hotelu, o którym również napiszę więcej w innym poście 😊 W drodze powrotnej warto zajrzeć do miejscowości Xagħra, gdzie można zobaczyć zabytkowy wiatrak – Ta’Kola Windmill. Wiatrak został wybudowany w 1725 r. z inicjatywy Rycerzy Maltańskich. Wówczas budowano wiele tego typu obiektów żeby zachęcić lokalną ludność do produkcji mąki. We wnętrzu wiatraka mieści się muzeum życia wiejskiego. Jak się tu dostać? Z portu Ċirkewwa, znajdującego się na północnym krańcu Malty, regularnie kursują promy do portu Mġarr na Gozo. Promy obsługuje Gozo Channel Line i odpływa co około 45 minut. Cała przeprawa trwa około 25 minut i jest dostępna również dla samochodów. Ceny są przystępne, transfer kierowcy i auta kosztuje €15.70, natomiast pasażerowie płacą €4.65 (ceny z 2024 r.) Więcej informacji można znaleźć tutaj. Gozo,&#160; to miejsce, które zachwyca zarówno pod względem historii, jak i przyrody. Choć jest mniejsza od głównej wyspy Malty, to zaskakuje unikalnymi krajobrazami, zabytkami oraz ciekawą architekturą. Historię tego miejsca opowiada sama natura. Panwie solne stanowią pamiątkę po starodawnej produkcji soli, a Fungus Rock opowiada ciekawą historię zastosowania medycyny naturalnej.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/jeden-dzien-na-gozo/">Jeden dzień na Gozo</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/jeden-dzien-na-gozo/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zanzibar – 10 najpiękniejszych plaż</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/zanzibar-10-najpiekniejszych-plaz/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/zanzibar-10-najpiekniejszych-plaz/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 16 Mar 2024 15:32:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Afryka]]></category>
		<category><![CDATA[Tanzania]]></category>
		<category><![CDATA[ocean]]></category>
		<category><![CDATA[plaża]]></category>
		<category><![CDATA[rejs]]></category>
		<category><![CDATA[wyspa]]></category>
		<category><![CDATA[wyspy]]></category>
		<category><![CDATA[Zanzibar]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=17394</guid>

					<description><![CDATA[<p>Po odwiedzeniu kontynentalnej części Tanzanii, zdecydowałam się wybrać na Zanzibar. Mój plan nie był w żaden sposób oryginalny, robią tak setki turystów. Zanzibar wydaje się być naturalnym wyborem na odpoczynek po objazdówce na safari czy wspinaczce na Kilimandżaro. Był koniec roku, a zatem szczyt sezonu, wiedziałam co mnie czeka na miejscu. Na myśl o setkach turystów robiło mi się niedobrze. Moje oczekiwania nie były wygórowane, chciałam po prostu w spokoju porozglądać się po wyspie. Zanzibar bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Pewnie znacie to uczucie, kiedy wychodzicie poza obręb hotelu i nagle cały czar pryska. Zazwyczaj miejsca, poza strefami turystycznymi,&#160; nie wyglądają jak z katalogów. Tymczasem na Zanzibarze właściwie wszędzie czuć powiew egzotyki. Palmy kokosowe, bananowce oraz tradycyjna zabudowa powodowały, że na każdym kroku czułam, że jestem na wakacjach. &#160;Jak wyglądały plaże? Może sami oceńcie… ?&#160; W trakcie mojego pobytu w zwiedziłam tylko wyspę Unguja, która potocznie i błędnie nazywana jest Zanzibarem. Zanzibar tak właściwie nie jest jedną wyspą lecz stanowi archipelag wysp. Największymi wsypami są: Unguja, Pemba, Mafia i Latham. Ponadto archipelag składa się z około 50 mniejszych wysepek. Nungwi Za punkt wypadowy wybrałam sobie miejscowość Nungwi, znajdującą się w północnej części wyspy. Może lokalizacja nie była optymalna pod względem logistycznym, jednak Nungwi jest typowym tętniącym życiem, resortem turystycznym. Potrzebowałam mimo wszystko trochę cywilizacji. Będąc sama na jakimś odludziu w Święta i Sylwka po prostu bym zdziczała. Taki paradoks, w ciągu dnia staram się zwiedzać opustoszałe miejsca,&#160; natomiast wieczorem lubię poprzebywać wśród ludzi. Nungwi idealnie spełniło tą rolę, wieczorem po całodniowym zwiedzaniu miałam do dyspozycji wiele knajpek i barów z licznymi imprezami. Plaża Mtende Numer dwa to mój faworyt. Plaża Mtende znajduje się na dalekim, południowym krańcu wyspy. Jest położona w ustronnym miejscu, z dala od cywilizacji i dzięki temu zachowała swój dziki charakter. Ciekawe wybrzeże klifowe jest unikalnym widokiem na Zanzibarze. Matemwe &#160;Plaża Matemwe to dobry wybór dla pustelników. Wydaje się nie mieć końca, a na horyzoncie, dopiero gdzieś w oddali można zobaczyć żywe istoty. Czułam się tutaj, jakbym była na bezludnej wyspie. Pongwe Plaża Pongwe charakteryzuje się długim pomostem, z którego rozpościerają się niesamowite widoki na ocean. W trakcie odpływu można zorganizować tu długi spacer w głąb morza. Kiwengwa Plażę Kiwengwa warto odwiedzić nie tylko ze względu na rajski krajobraz, sypki jak mąka piasek oraz turkusowy kolor wody. Tuż przy plaży znajdują się liczne sklepy znanych marek… ? Mangapwani &#160;To ustronna, malutka plaża w zachodniej części wyspy, na której nie spotkałam żadnej żywej duszy. Dodatkowego uroku plaży dodają opuszczone łodzie rybackie.&#160; Jest to idealne miejsce na odpoczynek. The Rock Restaurant i plaża Michamvi Pingwe Restauracja the Rock to jedno z najpopularniejszych miejsc na Zanzibarze. Sam pomysł stworzenia restauracji na małej wysepce jest dość oryginalny. Jednak jeszcze ciekawsze jest to, że restauracja ta w zależności od pory dnia może znajdować się na oceanie lub na lądzie. Zanzibar słynie z dużych odpływów, a restauracja The Rock jest najlepszym miejscem do zaobserwowania tego zjawiska. Rano gdy następuje odpływ, restaurację można odwiedzić nie mocząc stopy w oceanie. Tymczasem po południu można się do niej dostać wyłącznie łódką. Paje Plaża w Paje zachwyciła mnie białym i sypkim jak mąka piaskiem, kontrastującym z intensywnym turkusowym odcieniem wody. Jest to także ulubione miejsce kitesurferów. W trakcie odpływu można zaobserwować wiele latawców unoszących się nad wodą. Plaża w Paje oferuje także szeroki wybór restauracji serwujących lokalne potrawy. W jej pobliżu znajduje się wioska rybacka dlatego świeże rybki i owoce morza są gwarantowane. Miejscowość Paje słynie także z hodowli wodorostów. Algi hodowane są na specjalnych palach zanurzonych w wodzie. Hodowlą zajmują się głównie kobiety. W trakcie odpływu można zobaczyć jak doglądają wodorosty, zrywają je, a następnie suszą na brzegu. Algi są obecnie wykorzystywane do produkcji wielu kosmetyków i stanowią jeden z głównych towarów eksportowych Zanzibaru. Popularnym widokiem na plażach Zanzibaru są tradycyjne łodzie dhow. Budowane są ręcznie według schematu przekazywanego z pokolenia na pokolenie. Kluczowym elementem budowy jest wybór drzewa o odpowiednim kształcie, którego obróbka nie będzie pracochłonna. Podobno wybudowanie takiej łodzi, może&#160; zająć nawet rok. Jambiani Beach Plaża to urzekła mnie głównie ze względu na lokalny klimat. Na miejscu można zobaczyć miejscowe dzieci bawiące się w wodzie, kobiety doglądające poletek z algami oraz mężczyzn naprawiających sieci rybackie. Zanzibar &#8211; Safari Blue Safari Blue to najpopularniejsza atrakcja na Zanzibarze. Jest to rejs w trakcie którego można poznać niesamowity podwodny świat Zanzibaru. W trakcie wycieczki można zobaczyć koralowce, popływać z kolorowymi rybkami, a nawet z dzikimi delfinami. Dodatkową atrakcją jest kąpiel w błękitnej lagunie. Po odwiedzeniu kontynentalnej części Tanzanii, zdecydowałam się wybrać na Zanzibar. Mój plan nie był w żaden sposób oryginalny, robią tak setki turystów. Zanzibar wydaje się być naturalnym wyborem na odpoczynek po objazdówce na safari czy wspinaczce na Kilimandżaro. Był koniec roku, a zatem szczyt sezonu, wiedziałam co mnie czeka na miejscu. Na myśl o setkach turystów robiło mi się niedobrze. Moje oczekiwania nie były wygórowane, chciałam po prostu w spokoju porozglądać się po wyspie. Zanzibar bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Pewnie znacie to uczucie, kiedy wychodzicie poza obręb hotelu i nagle cały czar pryska. Zazwyczaj miejsca, poza strefami turystycznymi,&#160; nie wyglądają jak z katalogów. Tymczasem na Zanzibarze właściwie wszędzie czuć powiew egzotyki. Palmy kokosowe, bananowce oraz tradycyjna zabudowa powodowały, że na każdym kroku czułam, że jestem na wakacjach. &#160;Jak wyglądały plaże? Może sami oceńcie… ?&#160; W trakcie mojego pobytu w zwiedziłam tylko wyspę Unguja, która potocznie i błędnie nazywana jest Zanzibarem. Zanzibar tak właściwie nie jest jedną wyspą lecz stanowi archipelag wysp. Największymi wsypami są: Unguja, Pemba, Mafia i Latham. Ponadto archipelag składa się z około 50 mniejszych wysepek. Nungwi Za punkt wypadowy wybrałam sobie miejscowość Nungwi, znajdującą się w północnej części wyspy. Może lokalizacja nie była optymalna pod względem logistycznym, jednak Nungwi jest typowym tętniącym życiem, resortem turystycznym. Potrzebowałam mimo wszystko trochę cywilizacji. Będąc sama na jakimś odludziu w Święta i Sylwka po prostu bym zdziczała. Taki paradoks, w ciągu dnia staram się zwiedzać opustoszałe miejsca,&#160; natomiast wieczorem lubię poprzebywać wśród ludzi. Nungwi idealnie spełniło tą rolę, wieczorem po całodniowym zwiedzaniu miałam do dyspozycji wiele knajpek i barów z licznymi imprezami. Plaża Mtende Numer dwa to mój faworyt. Plaża Mtende znajduje się na dalekim, południowym krańcu wyspy. Jest położona w ustronnym miejscu, z dala od cywilizacji i dzięki temu zachowała swój dziki charakter. Ciekawe wybrzeże klifowe jest unikalnym widokiem na Zanzibarze. Matemwe &#160;Plaża Matemwe to dobry wybór dla pustelników. Wydaje się nie mieć końca, a na horyzoncie, dopiero gdzieś w oddali można zobaczyć żywe istoty. Czułam się tutaj, jakbym była na bezludnej wyspie. Pongwe Plażę Pongwe charakteryzuje się długim pomostem, z którego rozpościerają się niesamowite widoki na ocean. W trakcie odpływu można zorganizować tu długi spacer w głąb morza. Kiwengwa Plażę Kiwengwa warto odwiedzić nie tylko ze względu na rajski krajobraz, sypki jak mąka piasek oraz turkusowy kolor wody. Tuż przy plaży znajdują się liczne sklepy znanych marek… ? Mangapwani &#160;To ustronna, malutka plaża w zachodniej części wyspy, na której nie spotkałam żadnej żywej duszy. Dodatkowego uroku plaży dodają opuszczone łodzie rybackie.&#160; Jest to idealne miejsce na odpoczynek. The Rock Restaurant i plaża Michamvi Pingwe Restauracja the Rock to jedno z najpopularniejszych miejsc na Zanzibarze. Sam pomysł stworzenia restauracji na małej wysepce jest dość oryginalny. Jednak jeszcze ciekawsze jest to, że restauracja ta w zależności od pory dnia może znajdować się na oceanie lub na lądzie. Zanzibar słynie z dużych odpływów, a restauracja The Rock jest najlepszym miejscem do zaobserwowania tego zjawiska. Rano gdy następuje odpływ, restaurację można odwiedzić nie mocząc stopy w oceanie. Tymczasem po południu można się do niej dostać wyłącznie łódką. Paje Plaża w Paje zachwyciła mnie białym i sypkim jak mąka piaskiem, kontrastującym z intensywnym turkusowym odcieniem wody. Jest to także ulubione miejsce kitesurferów. W trakcie odpływu można zaobserwować wiele latawców unoszących się nad wodą. Plaża w Paje oferuje także szeroki wybór restauracji serwujących lokalne potrawy. W jej pobliżu znajduje się wioska rybacka dlatego świeże rybki i owoce morza są gwarantowane. Miejscowość Paje słynie także z hodowli wodorostów. Algi hodowane są na specjalnych palach zanurzonych w wodzie. Hodowlą zajmują się głównie kobiety. W trakcie odpływu można zobaczyć jak doglądają wodorosty, zrywają je, a następnie suszą na brzegu. Algi są obecnie wykorzystywane do produkcji wielu kosmetyków i stanowią jeden z głównych towarów eksportowych Zanzibaru. Popularnym widokiem na plażach Zanzibaru są tradycyjne łodzie dhow. Budowane są ręcznie według schematu przekazywanego z pokolenia na pokolenie. Kluczowym elementem budowy jest wybór drzewa o odpowiednim kształcie, którego obróbka nie będzie pracochłonna. Podobno wybudowanie takiej łodzi, może&#160; zająć nawet rok. Jambiani Beach Plaża to urzekła mnie głównie ze względu na lokalny klimat. Na miejscu można zobaczyć miejscowe dzieci bawiące się w wodzie, kobiety doglądające poletek z algami oraz mężczyzn naprawiających sieci rybackie. Zanzibar &#8211; Safari Blue Safari Blue to najpopularniejsza atrakcja na Zanzibarze. Jest to rejs w trakcie którego można poznać niesamowity podwodny świat Zanzibaru. W trakcie wycieczki można zobaczyć koralowce, popływać z kolorowymi rybkami, a nawet z dzikimi delfinami. Dodatkową atrakcją jest kąpiel w błękitnej lagunie.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/zanzibar-10-najpiekniejszych-plaz/">Zanzibar – 10 najpiękniejszych plaż</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/zanzibar-10-najpiekniejszych-plaz/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Cypr &#8211; najciekawsze atrakcje wyspy</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/cypr-najciekawsze-atrakcje-wyspy/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/cypr-najciekawsze-atrakcje-wyspy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 03 Dec 2023 11:51:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Cypr]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[gory]]></category>
		<category><![CDATA[plaża]]></category>
		<category><![CDATA[ruiny]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=17153</guid>

					<description><![CDATA[<p>Cypr odwiedziłam w zeszłym roku dość spontanicznie. Gdy zobaczyłam tanie bilety na początek listopada, kiedy obchodzę urodziny, pomyślałam sobie, a może by tak wszystko rzucić i spędzić je na te wyspie ? Na zwiedzanie miałam niecałe 5 dni, a tyle do zobaczenia&#8230; Oczywistym rozwiązaniem było wypożyczenie auta. Co prawda nie była to opcja optymalna ekonomicznie ponieważ nie miałam z kim dzielić kosztów, natomiast zracjonalizowałam sobie ten wydatek jako prezent urodzinowy. Drugim oczywistym rozwiązaniem były wstawanie skoro świt, to już było znacznie ciężej sobie zracjonalizować 😀 Wypożyczyłam Kię Rio w wypożyczalni Budget, całkowity koszt na 6 dni razem z pełnym ubezpieczeniem wyniósł około 1000 zł. Postanowiłam wykupić pełne ubezpieczenie, ponieważ na Cyprze obowiązuje ruch lewostronny. Nigdy do tej pory nie jeździłam w ten sposób i nie wiedziałam co z tego wyniknie. Ostatecznie w ciągu niecałych 5 dni przejechałam łącznie około 850 km. Moje wrażenia z jazdy? Cypr jest bardzo przyjaznym miejscem dla kierowców, szczególnie południowa „turystyczna” część. Infrastruktura drogowa jest zaplanowana w taki sposób, aby uniemożliwić jazdę pod prąd. Centrum wyspy jest bardziej dzikie, w wielu miejscach przydatne może się okazać auto 4&#215;4, natomiast Kia Rio też dawała sobie radę ? Jazda po centrum wyspy najbardziej przypadła mi do gustu, szczególnie ze względu na wąskie, kręte drogi i niesamowite widoki, ciekawe drogi wiodły także przez tradycyjne cypryjskie miasteczka. Natomiast w stolicy – Nikozji, ruch drogowy wyglądał już zupełnie inaczej. Jazda była bardziej dynamiczna, natomiast nie mogę powiedzieć złego słowa o cypryjskich kierowcach, którzy w mojej opinii jeżdżą naprawdę bardzo kulturalnie. Jedynym problem na drodze, szczególnie na południu mogą stanowić turyści. Na szczęście samochody z wypożyczalni wyposażone są w czerwone tablice rejestracyjne, co umożliwia przewidzieć możliwe komplikacje.&#160; Plaża Afrodyty Zwiedzanie wyspy rozpoczęłam od wschodniej części, a dokładniej plaży Afrodyty. Avakas Gorge Wąwóz Miejscem, które koniecznie trzeba odwiedzić zwiedzając Cypr, że jest Wąwóz Avakas, położony w zachodniej części wyspy. Jest to idealne miejsce na krótką wycieczkę, szczególnie w upalny dzień.&#160; Biały kolor wapienia ciekawie kontrastuje z bujną roślinnością, a rozmaite kształty skał robią niesamowite wrażenie. Wraki Odwiedzając południowy Cypr warto zobaczyć wraki dwóch statków. Pierwszy &#8211; Edro III, jest popularnym celem wycieczek, także ze względu na jego lokalizację. Zardzewiały i zniszczony kadłub statku stanowi ciekawe tło dla pobliskich grot skalnych oraz klifów. Edro III pływający pod banderą Sierra Leone zakończył swoją służbę w 2011 r. w trakcie rejsu na wyspę Rodos. Na skutek złej pogody, a dokładniej silnego wiatru, statek uderzył w skały w okolicy Pafos. Wrak znajduje się kilka metrów od brzegu, jednak do tej pory nie zdecydowano się na jego rozbiórkę ponieważ wszelkie prace mogły by naruszyć lokalny ekosystem, podlegający ochronie. Zresztą rozbiórka pozbawiłaby Cypr jednej z ciekawszych atrakcji. Nieco dalej od brzegu, w okolicy Grobowców Królewskich można zobaczyć wrak MV Demetrios II, jego służba pod banderą Hondurasu, zakończyła się w 1998 r. w trakcie rejsu z Grecji do Syrii. Ciekawostką jest że, śledztwo w sprawie wypadku wykazało, że kapitan oraz pierwszy oficer dysponowali podrobionymi uprawnieniami do wykonywania zawodu. Pafos Pafos to wymarzona miejscówka na wypoczynek. Cudowne widoki, szeroka piaszczysta plaża oraz liczne knajpki czynią to miejsce idealnym do plażowania. Jednak to nie wszystko, całe miasto znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Głównym stanowiskiem archeologicznym, zlokalizowanym w okolicy Pafos są Groby Królewskie – kompleks ponad 100 podziemnych grobowców w których chowano arystokrację. Pafos z perspektywy podziemi można także zobaczyć w katakumbach Agia Solomoni. Podziemne pomieszczenia służyły pierwszym chrześcijanom jako miejsce modlitwy. Nie wiem jak wyglądało to wówczas natomiast obecnie miejsc to przypomina magazyn dewocjonaliów. Wejście do katakumb można łatwo rozpoznać po charakterystycznym drzewku obwieszonym wstążkami oraz innymi dekoracjami, które wieszane są przez wiernych&#160; w intencji wyleczenia z choroby. Na terenie miasta warto zobaczyć kościół Panayia Chrysopolitissa Basilica, niegdyś jeden z największych kościołów na wyspie. Kościół można podziwiać z daleka, ponieważ otaczają go ruiny starej bazyliki. W samym centrum miasta znajduje się ogromny kompleks archeologiczny, w którym można zobaczyć pozostałości po starożytnym mieście. Można tu podziwiać m.in. rzymskie wille, latarnię morską, mozaiki podłogowe, odeon oraz bazylikę. Wyspa Afrodyty Niecałe 30 km od Pafos znajduje się ważny punkt turystyczny na mapie wyspy – miejsce narodzin Afrodyty. Podobno tutaj, tuż obok charakterystycznej skały grecka bogini narodziła się z piany. Miejscówka, sama przyznam jest na miarę bogini piękności i robi niesamowite wrażenie tuż po wschodzie słońca kiedy na miejscu nie ma jeszcze tłumu turystów. Będąc w okolicy warto zatrzymać się na pobliskich tarasach widokowych, znajdujących się wzdłuż drogi B6, niesamowite widoki gwarantowane. Ścieżka Kap Aspro&#160; Kap Aspro jest to malownicza ścieżka, licząca niecałe 8 km, prowadząca z miejscowości Pissouri do plaży o tej samej nazwie. Droga wiedzie przez wysoki klif, skąd roztacza się niesamowity widok na zatokę oraz obłędny, turkusowy kolor wody. Pozycja obowiązkowa, dla tych co nie potrafią wysiedzieć na plaży ? Kurion Kurion to miejsce szczególne, zachwyca nie tylko skalą starożytnego miasta ale również niesamowitymi widokami. Można zobaczyć tutaj m.in. amfiteatr, dom gladiatorów, misternie wykonane mozaiki, a w tle bajkowe wybrzeże klifowe. Jednak lokalizacja miasta doprowadziła do jego upadku. W wyniku trzęsienia ziemi, które nawiedziło Cypr w 365 r., a następnie fali tsunami, życie straciło większość jego mieszkańców. Limassol Co prawda Limassol specjalnie mnie nie urzekło, natomiast jest to idealne miejsce na plażowanie oraz imprezowanie. Klimatyczne knajpki, długa promenada oraz molo to główne atuty tego miasta. Tradycyjne wioski i paczkomat Prawdziwą atrakcją Cypru są małe tradycyjne wioski: Lania, Lofou i Wuni położone w centrum wyspy po drodze w kierunku gór Troodos.&#160; Lania to kameralna wioska, praktycznie nie odwiedzana przez turystów. Kolorowe domy, wąskie uliczki oraz rozmaite dekoracje tworzą bardzo swojski klimat. Natomiast w mojej opinii hitem są skrzynki pocztowe. Miejscowość jest tak mała, że postanowiono mieszkańcom zorganizować jeden wielki paczkomat, który znajduje się w centralnym punkcie tuż przy kościele. Każdy mieszkaniec ma spersonalizowaną skrytkę. Drugiej miejscowości &#8211; Lofou nie zapomnę ze względu na labirynt wąskich uliczek, do dzisiaj zastanawiam się czy droga, którą jechałam była przeznaczona dla samochodów… było dość wąsko, ale auto się mieściło ? Ostatnią miejscowość Wuni odwiedziłam żeby zobaczyć tradycyjną prasę do wina Omodos Wine Press. Wuni, prawdopodobnie ze względu na dogodny dojazd, jest wioską popularną turystycznie. Znajduje się tutaj wiele knajpek oraz sklepików z pamiątkami oraz lokalnym rękodziełem, głównie witrażami oraz haftowanymi tkaninami. Góry Troodos Góry Troodos to idelane miejsce do podziwiana górskich widoków oraz turystyki pieszej. Znajduje się tu wiele ciekawych szlaków oraz punktów widokowych. Najwyższy szczyt gór stanowi Góra Olimp o wysokości 1952 metrów. Klasztor Stawrowouni Niemniej widowiskowe położenie ma Klasztor Stawrowouni, do którego wiedzie kręta stroma droga. Jego masywna kontrukcja zlokalizowana na szczycie góry, przypomniała mi opactwo benedyktyńskie Sacra di San Michele Sant’Ambrogio di Torino, znane z książki Umberto Eco Imię róży. Klasztor jest niedostępny do zwiedzania dla kobiet, natomiast znajdujący się poniżej kościół Wszystkich Świętych Cypru jest udostępniony dla wszystkich. Słone jezioro i meczet Na przedmieściach popularnego ośrodka turystycznego Larnaca znajduje się ogromne słone jezioro. Wydaje się sięgać po horyzont, a dodatkowo w niektórych jego miejscach można zaobserwować efekt przypominający fatamorganę. W niektórych miejscach znajduje się tak dużo soli, że powierzchnia wygląda jakby była pokryta śniegiem. Tuż obok jeziora, znajduje się ważny obiekt religii muzułmańskiej – meczet Umm Haram lub też Hala Sultan Tekke. Podobno jest to, czwarta najważniejsza świątynia muzułmańska po Mekce, Medynie i Jerozolimie. To tutaj zmarła ciotka i towarzyszka Proroka Mahometa, Umm Haram, po tym, jak spadła z muła, na którym jechała. Cape Greko Cape Greko znajduje się na dalekim południwo-wschodnim krańcu Cypru i właśnie ta lokalizacja czyni go tak wyjątkowym. Pomijając niesamowite krajobrazy, podwodne groty skalne oraz surowy krajobraz to jest to miejsce praktycznie wyludnione. Dookoła czuć niesamowitą przestrzeń, którą dodatkowo podkreślają fale uderzające o skaliste wybrzeże.&#160; O turkusowym kolorze wody, oraz wysokich wapiennych klifach nawet nie będę wspominać ? Groty Skalne Nieopodal znajdują się także zjawiskowe groty skalne, &#160;jednak tutaj należy się przygotować na dużą ilość turystów. Jest to popularne miejsce do snorkelowania, a z pobliskich miejscowości odbywają się tutaj rejsy.&#160; Cypr &#8211; Plaże Intensywne zwiedzanie wiadomo gdzie najlepiej zakończyć ? Poniżej plaża Nissi nieopodal Cape Greko.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/cypr-najciekawsze-atrakcje-wyspy/">Cypr &#8211; najciekawsze atrakcje wyspy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/cypr-najciekawsze-atrakcje-wyspy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Atrakcje Kostaryki, naturalnie! Część II</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/atrakcje-kostaryki-naturalnie-czesc-ii/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/atrakcje-kostaryki-naturalnie-czesc-ii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 15 Feb 2023 20:57:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Kostaryka]]></category>
		<category><![CDATA[las deszczowy]]></category>
		<category><![CDATA[małpy]]></category>
		<category><![CDATA[plaża]]></category>
		<category><![CDATA[wodospad]]></category>
		<category><![CDATA[wulkan]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=16549</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z podróży do Kostaryki, z pewnością zapamiętam jedną rzecz – niesamowitą bujną roślinność tropikalnych lasów deszczowych. Punktem must-see jest z pewnością Místico Arenal Hanging Bridges. W parku znajduje się 6 wiszących mostów oraz 10 tradycyjnych, które pozwalają zobaczyć las deszczowy z zupełnie innej, wyższej perspektywy. Najbardziej spektakularny widok roztacza się z najdłuższego mostu, który liczy prawie 100 m długości i znajduje się na wysokości ponad 25 m. Przejście tego kawałka jest atrakcją samą w sobie, gdyż most nie jest stabilną konstrukcją i chwieje się wraz z każdym postawionym krokiem. Dodatkowo, w tracie deszczu robi się tu dość ślisko. Jednak patrzenie pod nogi może się okazać złą taktyką, szczególnie dla osób z lękiem wysokości. Most jest metalową konstrukcją, a od przepaści dzieli nas tylko metalowa siatka pod stopami. Kostaryka słynnie również z widowiskowych wodospadów. Jednym z nich jest liczący prawie 30 m &#8211; Llanos de Cortés. Niecałe 70 km na północ od Llanos de Cortes znajduje się jeszcze bardziej spektakularne miejsce – Park Narodowy Wulkanu Tenorio. Park stanowi las deszczowy, na którego terenie znajduje się jedno z najpiękniejszych miejsc w Kostaryce, wodospad Río Celeste. Mleczno – niebieski kolor wody kontrastuje tu z bujną, soczystą zielenią lasu deszczowego. Zjawiskowa barwa wody podobno nie jest dziełem przypadku według miejscowych kiedy Bóg skończył malować niebo na niebiesko, umył swoje pędzle w Río Celeste. Listopad jest podobno najlepszym miesiącem do obserwacji wulkanu Poas i Irazu Jednak w moim przypadku to się niestety nie sprawdziło 😀 Podczas, gdy w mglistych lasach mgła tworzyła niesamowity klimat, tak tutaj mogłaby przysłonić samą erupcję wulkanów. Na zakończenie mojej przygody z Kostaryką, w drodze powrotnej do punktu granicznego w Paso Canoas odwiedziłam jeszcze plażę – Espadilla. Ku braku mojego zaskoczenia, na plaży było deszczowo, natomiast nie robiło mi to dużej różnicy bo nie przyjechałam tu z myślą o plażowaniu. Miejsce to słynie z innej atrakcji… Można tu zobaczyć ogromną ilość małp kapucynek. Faktycznie, nie spodziewałam się, że na miejscu tyle ich zobaczę. Co więcej zdawały się kompletnie ignorować obecność ludzi czy samochodów na drodze. Będąc w Kostaryce widziałam także niezliczoną ilość szopów, które także zdawały się doskonale funkcjonować wśród ludzi. Co prawda nie udało mi się zobaczyć ary lub tukana natomiast w parkach narodowych można dostrzec wiele innych, ciekawych gatunków ptaków. Kostarykę warto także odwiedzić, ze względu na zachwycającą roślinność. Po porze deszczowej lasy wyglądały jak dżungle, o intensywnym soczystym zielonym kolorze. Niesamowita była także różnorodność ciekawych kwiatów o intensywnych kolorach. Więcej informacji oraz ciekawych miejsc z mojej podróży do Kostaryki znajdziesz tutaj.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/atrakcje-kostaryki-naturalnie-czesc-ii/">Atrakcje Kostaryki, naturalnie! Część II</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/atrakcje-kostaryki-naturalnie-czesc-ii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Atrakcje Kostaryki, naturalnie! Część I</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/atrakcje-kostaryki-naturalnie-czesc-i/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/atrakcje-kostaryki-naturalnie-czesc-i/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 15 Feb 2023 17:11:22 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Kostaryka]]></category>
		<category><![CDATA[las deszczowy]]></category>
		<category><![CDATA[lasy deszczowe]]></category>
		<category><![CDATA[plaża]]></category>
		<category><![CDATA[urbex]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=16496</guid>

					<description><![CDATA[<p>Podróż do Kostaryki rozpoczynam w połowie listopada. W planach mam zobaczenie rajskich plaży, tropikalnych lasów deszczowych, ogromnych wodospadów, wulkanów oraz niezliczonej ilości tropikalnych zwierząt i ptaków jak: leniwce, małpy, tukany czy papugi. Brzmi ekscytująco… Tymczasem przekraczając przejście graniczne z Panamą w miejscowości Paso Canoas nucę sobie pod nosem piosenkę Elektrycznych Gitar: „I co ja robię tu, uuu”, w tle słysząc chórek: „Co ty tutaj robisz?”. Właściwie to mogłabym ją śpiewać na głos, nie zważając na całkowity brak talentu wokalnego. Na ulicy nie ma nikogo, a ściana deszczu dosłownie czyni mnie niewidzialną, jak również wszystko dookoła mnie. Oczywiście brałam pod uwagę, że odwiedzam to miejsce pod koniec pory deszczowej, która podobno w ostatnich latach kończyła się znacznie wcześniej. Jednak nie wzięłam pod uwagę, pewnej prawidłowości, polegającej na tym, że jeśli ma gdzieś padać to tam gdzie akurat&#160; się znajduję. Moje przeświadczenie potwierdzili miejscowi, którzy zgodnie twierdzili, że tak obfitej pory deszczowej nie widzieli w Kostaryce od 30 lat! W strugach deszczu próbuję odnaleźć drogę do przejścia granicznego, jednak nie jest to takie łatwe, po chwili okazuje się, że przeszłam obok niego kompletnie go nie zauważając! Tak właściwie, to nikt z kontroli granicznej Panamy nawet się mną nie zainteresował! Pawilon kontroli granicznej Kostaryki znajduje się około 200 metrów dalej, zatem brodzę w wodzie już niemal po kolana, żeby otrzymać kolejną cholerną pieczątkę. Wszystko to jest bez sensu, bo jak się później okazuje kwaterę mam co prawda w Kostaryce, jednak muszę wrócić do panamskiego przejścia granicznego bo mój nocleg znajduje się tuż obok niego. Jestem na tyle przemoczona i zmęczona, że brak mi sił na analizę tej pokrętnej logiki. Następnego dnia wita mnie piękne słońce, w podskokach udaję się po odbiór auta żeby ruszyć w dalszą drogę! Jak się później okazało, niepotrzebnie posłuchałam się opinii, że w Kostaryce niezbędne jest wypożyczenie SUV-a, a optymalnie z napędem 4&#215;4. Mistrzynią kierownicy może nie jestem, natomiast przejeżdżając właściwie ¾ tego kraju nie spotkałam się z warunkami na których zwykłe auto odmówiłoby współpracy. &#160; Punkt pierwszy mojego programu to zjawiskowa plaża w parku narodowym &#8211; Marino Ballena, założonym w celu ochrony populacji migrujących wielorybów (Ballena to po hiszpańsku wieloryb). Co prawda nie zobaczyłam, żadnego wieloryba gdyż migracja trwa od grudnia do kwietnia natomiast plaża i jej okolica zrobiły na mnie niesamowite wrażenie. Opustoszały park sprawił, że poczułam się tutaj jakbym była gdzieś na odludnej wyspie na końcu świata. Ciekawym miejscem, aczkolwiek mało znanym jest El Miro – kostarykański urbex, niedokończona budowla (prawdopodobnie hotel), znajdująca się&#160; na szczycie góry. &#160;Miejsce to robi niesamowite wrażenie. Stylowe kręte schody, kolumny i balustrady ozdobione są ciekawymi muralami. Natomiast z tarasu widokowego roztacza się spektakularny widok na plażę &#8211; Playa Hermosa. Ścieżka nie jest wymagająca. Jej długość wynosi zaledwie 2,5 km w dwie strony. Po przejściu 500 m można zobaczyć pierwszy punkt widokowy. Ścieżka znajduje się naprzeciwko stacji paliw Delta &#160;na drodze nr 34 w kierunku&#160; Playa Hermosa, można tu także zaparkować auto. Z El Miro wracałam w podskokach, podrajcowana kolejnym punktem &#8211; Parque Nacional Carara, który podobno jest zamieszkiwany przez papugi ary. Nie mogłam się doczekać kiedy zobaczę je w ich naturalnym środowisku. Niestety nie udało mi się dostrzec żadnej i chyba to był główny powód dla którego atrakcja ta nie plasuje się na szczycie mojej listy. W dalszą drogę ruszyłam w kierunku Monteverde. Po drodze czekała mnie jeszcze jedna atrakcja tzw. Most Krokodyli, z którego w bezpiecznej odległości można podziwiać te gady. Drogę do Monteverde wspominam do dzisiaj, była to kręta czasami wąska trasa, idealna do jazdy autem. Natomiast widok na zachód słońca był nieziemski. Następnego dnia skoro świt ruszyłam na podbój lasu mglistego. Co prawda, główną atrakcja turystyczną w okolicy jest Rezerwat Lasu Mglistego Monteverde (25$ w 2022 r.), jednak cena oraz duża ilość turystów skłoniły mnie to wyboru bardziej kameralnego Rezerwatu Santa Elena (16$ w 2022 r.). Las mglisty jest typem lasu tropikalnego, znajdującego się na terenach górskich. Duża wilgotność powietrza skutkuje występowaniem tu dużych mgieł. Jadąc na miejsce zastanawiałam się na ile las mglisty jest mglisty… Okazało się, że bardzo! Co więcej mgła robi tutaj całkiem niezłą robotę, nadaje temu miejscu tajemniczego charakteru i tworzy idealne warunki do robienia zdjęć. Czułam się tutaj jakbym odkrywała kolejne zaułki tajemniczego ogrodu. W rezerwacie znajduje się również punkt widokowy, wieża z której w bezchmurny dzień&#160; można zobaczyć wulkan Arenal oraz Miravalles. Oczywiście nie mogło być inaczej także tym razem! Łatwo się domyślić, że &#160;ten widok nie był mi dany ? To zaledwie połowa niesamowitych miejsc, jakie odwiedziłam w Kostaryce. Dalsza część relacji wkrótce 🙂&#160; &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/atrakcje-kostaryki-naturalnie-czesc-i/">Atrakcje Kostaryki, naturalnie! Część I</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/atrakcje-kostaryki-naturalnie-czesc-i/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Coney Island – upiorne wesołe miasteczko i inkubatory na deptaku</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/coney-island-upiorne-wesole-miasteczko-i-inkubatory-na-deptaku/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/coney-island-upiorne-wesole-miasteczko-i-inkubatory-na-deptaku/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 06 Jan 2021 06:43:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Pln]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Polnocna]]></category>
		<category><![CDATA[Coney Island]]></category>
		<category><![CDATA[plaża]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=15095</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czasami tak bywa, że będąc dłużej w Nowym Jorku, po prostu ma się ochotę rzucić to całe zwiedzanie i pojechać… po prostu na plażę. Optymalnym rozwiązaniem jest zaledwie godzinna wycieczka z Manhattanu linią Q metra na Coney Island, znajdującej się na południowym końcu Brooklynu. Wysiadam na stacji Ocean Parkway skąd czeka mnie zaledwie kilkuminutowy spacer na słynną plażę Coney Island Beach. Pierwszy rzut oka, plaża jakich wiele – promenada, piasek, woda… Jednak dostrzegam kilka rzeczy, które czynią to miejsce wyjątkowe poza sezonem turystycznym: &#8211; jest tu cicho, &#8211; nie ma ludzi, &#8211; jest czysto, &#8211; jest jasno, nie ma wieżowców które odcinają dopływ promieni słonecznych. Co więcej, miejsce to jest kwintesencją kiczu, totalnym zaprzeczeniem „fancy” Manhattanu, dość przewrotne i chyba dlatego zaczyna mi się tutaj podobać. W połowie września Coney Island Beach urzeka mnie także czymś innym, wyludnione, stare wesołe miasteczko wygląda dość upiornie. Cały czas mam zresztą w głowie stop klatki z mocnego dramatu Requiem for a dream, który był tutaj kręcony.&#160; Kręci się tu co prawda trochę osób natomiast wszystko wygląda jak w zwolnionym tempie, choć nie wykluczam, że po tygodniu zwiedzania hałaśliwego i gwarnego Nowego Jorku mogę mieć zaburzoną percepcję 😉 Kiedyś Coney Island miało być typowym American Dream, drugim Disneylandem lub Las Vegas. W latach 20-tych XIX w. był to ekskluzywny resort śmietanki towarzyskiej Nowego Jorku. Jednak z czasem zaczęło przyciągać margines społeczny, stając się centrum hazardu i prostytucji. Do atrakcji można było wówczas zaliczyć nielegalne walki bokserskie, specjalne przedstawienia w trakcie których widownia mogła rzucać piłkami baseballowymi w czarnoskórych aktorów. Jednak na tym nie koniec… spacer deptakiem „umilał” tzw. Incubator Theater gdzie można było obserwować noworodki walczące o przetrwanie w inkubatorach. Zresztą jako prawdziwą rekomendację można uznać słowa Zygmunta Freuda “the only thing about America that interests me is Coney Island&#8221; (Jedyną rzeczą, która interesuje mnie w Ameryce jest Coney Island). Na deptaku znajduje się szereg oldschoolowych knajp, a wśród nich słynna sieciówka z hot dogami – Nathan’s Famous. Jako ciekawostkę dodam, że ten słynny fast food został założony w 1916 r. właśnie na Coney Island przez imigranta polskiego pochodzenia. Co roku w Dzień Niepodległości na Coney Island odbywają się mistrzostwa w jedzeniu hot dogów na czas. W drodze powrotnej z Coney Island warto przejść się po okolicy. Na pierwszy rzut oka widać, że daleko jej do ekskluzywnego Manhattanu. Na ulicach wszędzie słyszę język rosyjski bądź ukraiński. Nieco dalej widzę duży supermarket, to jest prawdziwe odkrycie gdyż w ciągu ostatniego tygodnia w Nowym Jorku nie widziałam żadnego wielkopowierzchniowego sklepu. Choć nie lubię shoppingu wchodzę z ciekawości. Ceny trzykrotnie niższe niż w City, a klimat jakby słowiański, wszędzie słychać język rosyjski, a w asortymencie są nawet kiełbasy, wędliny, warzywa, polskie Delicje i Ptasie mleczko… nie wierzę! Pani w kasie spogląda na mnie spode łba, aby kupić produkty trzeba mieć kartę klienta, próbuję się wytłumaczyć, jednak słyszę tylko „ja nie gawarju po angielski”, tego się nie spodziewałam! Jak później doczytałam, okazało się, że rejon Coney Island Beach jest zwany także Małą Odessą, ze względu zamieszkującą go liczną populację imigrantów z Europy Wschodniej. Jeśli będzie kiedyś w Nowym Jorku, koniecznie zajrzycie na Coney Island. Jest to ciekawa propozycja na jednodniowy wypad, można tu zobaczyć zupełnie odmienną rzeczywistość od tej w centrum Nowego Jorku, a przy okazji spędzić trochę czasu na plaży. Spodobał Ci się wpis, zajrzyj do innych:&#160; San Gennaro, Mała Italia i chińskie klimaty &#8211; SoHo w Nowym Jorku Intrepid Sea-Air-Space Museum czyli Nowy Jork z pokładu lotniskowca Mieszkańcy Nowego Jorku &#8211; jak wygląda życie w NYC? Stany Zjednoczone, Nowy Jork za grosze! &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/coney-island-upiorne-wesole-miasteczko-i-inkubatory-na-deptaku/">Coney Island – upiorne wesołe miasteczko i inkubatory na deptaku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/coney-island-upiorne-wesole-miasteczko-i-inkubatory-na-deptaku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
