<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Armenia -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/tag/armenia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/armenia/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 26 May 2024 20:25:47 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>Armenia -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/armenia/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Ormiańska kuchnia – lawasz, morele i najlepsze śniadanie w życiu!</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/ormianska-kuchnia-lawasz-morele-i-najlepsze-sniadanie-w-zyciu/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/ormianska-kuchnia-lawasz-morele-i-najlepsze-sniadanie-w-zyciu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 21 Jul 2021 17:10:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Armenia]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Kaukaz]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=15833</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ormiańska kuchnia ze względu na położenie Armenii łączy wpływy sąsiadujących państw. W zachodniej części dominują smaki tureckie oraz irańskie natomiast kuchnia na wschodzie kraju łączy wpływy gruzińskie oraz rosyjskie. Armenia nie jest popularnym turystycznie kierunkiem, dlatego w większości miejsc zamówienie jedzenia może stanowić całkiem spore wyzwanie. Poza Erywaniem, angielski praktycznie nie jest używany, a jedyną opcją ustalenia co nam wyląduje na talerzu jest język rosyjski, no chyba, że ktoś zna ormiański ? &#160;&#160; Tak właściwie, jeśli mam być szczera to myśląc o kuchni ormiańskiej mam przed oczami pewien poranek, w wiosce Tatew, na południu Armenii, w pobliżu „granicy” z Górskim Karabachem. &#160;Jadłam tam najlepsze w moim życiu śniadanie, przygotowane przez rodzinę u której się zatrzymaliśmy. Wszystkie produkty zaczynając od masła, poprzez ser oraz bułeczki były robione przez właścicieli. Każdy produkt miał niesamowity, intensywny, naturalny smak i zapach, nieznany mi do tej pory. Dopiero w takich momentach, można zdać sobie sprawę jak bardzo sztuczną i przetworzoną żywność spożywamy na co dzień. Generalnie ormiańskie jedzenie, jest znacznie bardziej naturalne niż to dostępne u nas w kraju. Wystarczy przejść się na lokalny bazar żeby od razu dostrzec różnicę. Również tradycyjny chleb kompletnie nie przypomina naszego. Tak właściwie, to ormiański lawasz od 2014 r. widnieje na liście niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Lawasze pieczone są w specjalnych glinianych piecach – tonir, zagłębionych w podłodze. Placki rozwałkowanego ciasta na chleb, piecze się przylepiając do ścianek pieca. Upieczony w ten sposób lawasz można przechowywać nawet przez pół roku. Popularną przekąską jest również Borek, znany szczególnie&#160; z Turcji. Jest to ciasto filo, nadziewane serem, szpinakiem lub mieloną wołowiną. Dania obiadowe Północno&#160; wschodnia część Armenii, a dokładniej region Shirak słynie z dania o nazwie Kash. Jest to gulasz z &#160;delikatnie mówiąc niestandardowych kawałków mięsa, który mi osobiście nie przypadł do gustu. Na ormiańskich stołach często można spotkać, chinkali – słynne mięsne pierożki w kształcie sakiewek z przepysznym bulionem w środku, znane szczególnie z Gruzji. Najlepsze chinkali można spróbować w Lavash Restaurant (21 Tumanyan St) w Erywaniu. Oprócz chinkali warto zamówić także kupati w sosie jeżynowym, czyli kiełbasę z wieprzowiny z przyprawami, popularną także w Gruzji. Ciekawą pozycją w menu Lavash Restaurant jest także Ishli Kufta, która przypomina libański kibbeh. Są to klopsiki z mielonej polędwicy wołowej z orzechami włoskimi oraz przyprawami obtoczone kaszą bulgur. Bardzo popularnym daniem w Armenii jest także znana z Turcji &#8211; dolma – liście winogron nadziewane mięsem oraz ryżem. Kuchnia ormiańska opiera się także w znacznej mierze na daniach z grilla, zwanych tutaj khorovats. Na grilla wykorzystuje się różne rodzaje mięsa: jagnięcinę, kurczaka lub wołowinę, doprawione lokalnymi przyprawami. Grillowane mięso często zawijane jest w lawasz (lavash) i wówczas nazywa się Gharso khorovats. Ormiańska kuchnia, co prawda opiera się głównie na daniach mięsnych, jednak często towarzyszą im różnego rodzaju sałatki. Popularną potrawą wegetariańską jest ormiański gulasz warzywny – tourlou, który zazwyczaj składa się z bakłażanu, cebuli, &#160;pomidorów oraz cukinii&#160; z dodatkiem przypraw. Na deser Najpopularniejszym owocem w Armenii są morele, zresztą nie bez powodu ormiańska flaga nawiązuje do koloru tego owocu. Szczególnie na ormiańskich bazarach można dostrzec bardzo dużo produktów z moreli. Do wyboru są liczne dżemy, wina, soki oraz specjalne kompozycje wykonane z suszonych owoców. Alkohole Najbardziej popularnym alkoholem w Armenii jest koniak – Ararat. Podobno był to jeden z ulubionych trunków Winstona Churchilla, a Stalin dostarczał mu regularnie skrzynki tego alkoholu.&#160; Armenia słynie też z ciekawych rodzajów wódki np. wódka z morwy &#8211; tutti oghi, czy wódka morelowa -tsirani oghi. Natomiast do najlepszych ormiańskich win należą: Malishka, Noravank, Bagratuni i Karas. Wśród piw, wyróżnić można Gyumri, Dilijan oraz Ararat. Spodobał Ci się wpis? Zajrzyj do innych! 🙂</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/ormianska-kuchnia-lawasz-morele-i-najlepsze-sniadanie-w-zyciu/">Ormiańska kuchnia – lawasz, morele i najlepsze śniadanie w życiu!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/ormianska-kuchnia-lawasz-morele-i-najlepsze-sniadanie-w-zyciu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Miejsca, które trzeba zobaczyć w Armenii Zachodniej cz. II</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/miejsca-ktore-trzeba-zobaczyc-w-armenii-zachodniej-cz-ii/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/miejsca-ktore-trzeba-zobaczyc-w-armenii-zachodniej-cz-ii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 14 Mar 2021 11:03:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Armenia]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Kaukaz]]></category>
		<category><![CDATA[drogi]]></category>
		<category><![CDATA[gory]]></category>
		<category><![CDATA[klasztor]]></category>
		<category><![CDATA[swiatynia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=15458</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kolejnym punktem podróży po Armenii, tuż po ormiańskim Stonehenge (o którym pisałam w pierwszej części relacji) był Monastyr Tatev. W miarę zbliżania się do celu, droga stawała się coraz bardziej, kręta i górzysta. Natomiast widoczność zmniejszała się wraz z każdym przejechanym metrem, tak właściwie to wprost proporcjonalnie do ubywającego asfaltu na drodze. Pomijając fakt, że zmierzaliśmy do najpopularniejszego monastyru w Armenii, wyglądało na to, że jest to jedno z tych miejsc gdzie diabeł mówi dobranoc. Monastyr Tatev słynie głównie ze spektakularnego położenia w kanionie Worotan (Vorotan). Początkowy plan zakładał przejazd&#160; na miejsce jedną z najdłuższych kolejek linowych (Wings of Tatev), liczącą prawie 6 kilometrów, niestety przy braku jakiejkolwiek widoczności nie miało to żadnego sensu. Osobiście miałam cichą nadzieję, zobaczyć na miejscu choćby Kolumnę Gavazana. Kolumna powstała prawie na tysiąc lat przed opracowaniem współczesnego sejsmografu. Jest zbudowana z filaru umieszczonego na obrotowej podstawie. W przypadku wystąpienia wstrząsów, ulega przechyleniu. Niestety mgła na miejscu zaburzała percepcję do tego stopnia, że chyba nawet nie zauważyłabym trzęsienia ziemi. ? Niezrażeni, postanowiliśmy udać się w dalszą trasę do Monastyru Noravank. W miarę obniżania wysokości, mgła coraz bardziej ustępowała. Pomimo, że byliśmy z dala od jakiejkolwiek cywilizacji, na drodze można było zobaczyć coraz więcej samochodów. Niesamowite krajobrazy towarzyszyły nam do samego Monastyru Noravank. Muszę przyznać, że monastyr robi duże wrażenie. Nie ujmując jego wartości sakralnej, najbardziej ujął mnie jego kamuflaż ? . Monastyr znajduje się na wzgórzu, a jego jasny kolor zlewa się z barwą otaczających skał. Tymczasem z tarasu widokowego, przylegającego do klasztoru roztacza się przepiękny widok na równinę Egheknadzor. Kolejnym punktem wycieczki był najważniejszy punkt sakralny w Armenii, a zarazem główny cel pielgrzymek – Monastyr Chor Wirap (Khor Virap). Sama nazwa klasztoru po ormiańsku oznacza „głębokie lochy” i nie jest to przypadkowe. Chor Wirap stanowił miejsce uwięzienia Świętego Grzegorza Oświeciciela, który nawrócił Armenię na Chrześcijaństwo.&#160; Wnętrze klasztoru robi niesamowite wrażenie, głównie poprzez surowy wystrój, ciemny kolor ścian, małą ilość światła oraz liczne świece wotywne zapalane przez wiernych. Chor Wirap, jest niejako symbolem Armenii i można go zobaczyć na wielu materiałach reklamujących turystykę w tym kraju. Jednak jego sława nie wiąże się wyłącznie z&#160; miejscem kultu. Chor Wirap gwarantuje najlepszy widok na świętą górę Ormian – Ararat. Powszechnie uważa się, że na szczycie Araratu osiadła po Potopie Arka Noego, dlatego góra ta jest niezmiernie ważnym elementem tożsamości narodowej Ormian. Widnieje na godle Armenii oraz jest wszechobecna w codziennym życiu kraju. Jej motyw jest obecny nie tylko w sztuce czy literaturze, ale również w ormiańskich sklepach można spotkać wiele produktów codziennego użytku o tej nazwie. Ararat co prawda położony jest na historycznych ormiańskich terenach, jednak obecnie znajduje się w granicach odwiecznego wroga Armenii – Turcji. Fakt ten jest powodem poczucia niesprawiedliwości historycznej, powszechnego w świadomości Ormian. Po wizycie w Chor Wirap, muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że Armenia będzie w stanie mnie czymś jeszcze zaskoczyć. Mieliśmy do przejechania zaledwie 50-kilometrowy odcinek do Świątyni Garni, który okazał się jednym z najpiękniejszych w Armenii. Nie będę ukrywać, że jazda trochę się dłużyła, gdyż początkowo utknęliśmy na środku pola wisząc zawieszeniem na&#160; betonowym odpływie wody, a następnie ze względu na dość specyficzne warunki terenowe byliśmy zmuszeni znacznie zredukować prędkość. Natomiast tym razem nie narzekałam, było to nawet zaletą, gdyż mogłam powoli kontemplować ciekawie ukształtowany teren zarówno samej drogi jak i jej otoczenia 😀 Tymczasem kawałek dalej, po stepowym krajobrazie, okolica Świątyni Garni zaskoczyła nas ilością zieleni. Świątynia Garni pochodzi z I wieku i jest jedynym budynkiem sakralnym niezwiązanym z religią chrześcijańską, który ocalał w trakcie przyjmowania przez Armenię Chrześcijaństwa. Co ciekawe, świątynię można także zobaczyć w filmie Podróże Pana Kleksa, w którym pełni rolę pałacu Magistra Pigularza II. Tuż obok Świątyni znajduje się Klasztor Geghard. Klasztor z daleka przykuwa uwagę swoim ciekawym umiejscowieniem. &#160;Podobno w XIII wieku znajdowały się w nim szczątki św. Andrzeja i św. Jana oraz relikwie tzw. Włóczni Przeznaczenia, która zraniła Chrystusa na krzyżu. Klasztor robi niesamowite wrażenie nie tylko ze względu na swoje niesamowite położenie, ale także na klimatyczne wnętrze. Ma także ogromną wartość sakralną, gdyż według tradycji został założony przez św. Grzegorza Oświeciciela. Na terenie klasztoru można zobaczyć liczne Chaczkary&#160;są to kamienne płyty wotywne upamiętniajcie osoby lub istotne wydarzenia. Oprócz bogatych zdobień, przedstawiają one także charakterystyczny krzyż ormiański.&#160; Najczęściej można je spotkać w okolicy obiektów sakralnych, na cmentarzach oraz rozstajach dróg.&#160; Ostatni przystanek, to Pomnik Alfabetu Ormiańskiego, ufundowany w 2005 r. z okazji 1600-lecia jego istnienia. Alfabet ormiański został stworzony w latach 405-406 przez uczonego i mnicha Mesropa Masztotsa i podobno zalicza się do jednych z najbardziej zaawansowanych na świecie. Część pierwszą relacji znajdziesz tutaj.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/miejsca-ktore-trzeba-zobaczyc-w-armenii-zachodniej-cz-ii/">Miejsca, które trzeba zobaczyć w Armenii Zachodniej cz. II</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/miejsca-ktore-trzeba-zobaczyc-w-armenii-zachodniej-cz-ii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		<enclosure url="http://girlonatrail.pl//wp-content/uploads/2021/03/VID-20180814-WA0045.mp4" length="9911678" type="video/mp4" />

			</item>
		<item>
		<title>Armenia – wszerz i wzdłuż, miejsca, które trzeba zobaczyć, część I</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/armenia-wszerz-i-wzdluz-miejsca-ktore-trzeba-zobaczyc-czesc-i/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/armenia-wszerz-i-wzdluz-miejsca-ktore-trzeba-zobaczyc-czesc-i/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 03 Mar 2021 17:28:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Armenia]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Kaukaz]]></category>
		<category><![CDATA[gory]]></category>
		<category><![CDATA[jezioro]]></category>
		<category><![CDATA[opuszczone miejsca]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=15412</guid>

					<description><![CDATA[<p>Armenia, kraj będący w cieniu Gruzji jest jakby omijany przez masową turystkę, dlatego nie będę ukrywać, że był to jeden z wielu powodów dla których tak bardzo chciałam go zobaczyć. W Gruzji byłam dwa razy i na swój przewrotny sposób ją lubię, choć ostatnia wizyta nie pozostawiła złudzeń. Turystyka w Gruzji staje się maszynką do robienia pieniędzy i nie byłoby w tym nic złego, gdyby kraj ten stawiał także na jakość oferowanych usług. Tymczasem Armenia, stanowi doskonałą alternatywę dla komercyjnej Gruzji. Dlaczego? Po pierwsze, nie będę Was czarować, jest tania,&#160; po drugie jest nam bliska kulturowo, po trzecie jest autentyczna, ale przede wszystkim jest piękna! ? Armenia jako kierunek turystyczny słynie głównie z wielu starych monastyrów. Zresztą nie powinno to dziwić, ponieważ był to pierwszy kraj, który przyjął Chrześcijaństwo jako religię państwową (około 301 r.). &#160;Z tego też powodu, identyfikowana jest głównie z kościołami i monastyrami, co jest trochę niesprawiedliwe. Poza ciekawymi obiektami sakralnymi, kraj ten słynie z cudownych krajobrazów oraz innych zaskakujących zabytków. Pierwszy przystanek – szmaragdowe Jezioro Sevan, nazywane także ormiańskim morzem, gdyż Armenia nie ma dostępu do żadnego większego akwenu wodnego. Położone jest na wysokości ponad 1900 m n.p.m. i zalicza się do najwyżej położonych jezior na świecie. Jezioro Sevan jest jednym najbardziej popularnych miejsc turystycznych w Armenii, ponieważ znajduje się nieco ponad 60 km od stolicy – Erywania.&#160; Woda jest tu obłędnie niebieska, a ponadto jezioro słynie z tak zwanego pstrąga sewańskiego, zwanego tutaj „ishxan”. Najlepszym punktem wypadowym na Jezioro Sevan jest miasto o tej samej nazwie. Co prawda znajduje się tutaj wiele punktów gastronomicznych oraz kwater, natomiast nie każdemu może przypaść to miejsce do gustu. Na pierwszy rzut oka widać, że jest ono bardzo zaniedbane, a mieszkańcy żyją tu głównie z turystyki, która kwitnie głównie latem. Natomiast mnie Sevan osobiście urzekło, głównie za sprawą wielu opuszczonych budynków oraz industrialnego charakteru ? Niedaleko Sevan znajduje się również prawdziwa perełka, opuszczony wagon porzucony tuż obok drogi wzdłuż jeziora. Natomiast główną atrakcją, która przyciąga turystów do miejscowości Sevan jest znajdujący się tuż obok Półwysep Sevanavank, który swoją nazwę zawdzięcza zabytkowemu klasztorowi, pochodzącemu z IX wieku. &#160;Zbudowany jest z ciemnego tufu wulkanicznego, dlatego też po ormiańsku zwany jest Czarnym Klasztorem. Jego wnętrze jest typowe dla wszystkich ormiańskich budowli sakralnych. Małe okna i ciemne surowe ściany tworzą ciekawy klimat tego miejsca. Nieopodal klasztoru znajduje się pewien ciekawy obiekt, nieznany masowej turystyce – Dom Pisarzy Sewanu. Budynek robi niesamowite wrażenie, ze względu na swój ciekawy, kosmiczny wygląd. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to opuszczona, niedokończona, nowoczesna konstrukcja. Tymczasem&#160; początki Domu Pisarzy sięgają lat 30-tych XX wieku. Wówczas dwóch wybitnych architektów radzieckiej awangardy Mikael Mazmanyan i Gevorg Kochar, zbudowali pierwszą część obiektu. Wygląd domu był do tego stopnia obrzydliwie kapitalistyczny, że Stalin postanowił, zesłać ich na Syberię. Jednak architekci nie dali za wygraną, po powrocie z łagru, po śmierci Stalina, dokończyli w 1965 r. budowę swojego dzieła. Tym razem, postanowili się odegrać, projektując jeszcze bardziej futurystyczny projekt – zawieszony nad taflą jeziora spodek. Co prawda w środku budynek nie wygląda już tak futurystycznie, przypomina bardziej czasy PRL. Natomiast warto tu zajrzeć, gdyż w spodku mieści się restauracja, która może nie tyle słynie z doskonałego jedzenia, co niesamowitych widoków ? Jadąc na południe od Jeziora Sevan droga robi się coraz bardziej kręta, krajobraz coraz bardziej górzysty. Góry Vardenis w oddali oraz przestrzeń robią niesamowite wrażenie. Trasa prowadzi przez Przełęcz Selim, która nie bez powodu jest uznawana za jedną z&#160; najbardziej spektakularnych tras samochodowych z jakich słynie Armenia. Jednak obłędne widoki to nie jedyny powód dla którego warto się tutaj wybrać. Nieco poniżej najwyższego punktu przełęczy &#8211; Vayots Dzor, zlokalizowany jest Karawanseraj Orbelian zwany też Karawanserajem Selim, zbudowany w 1332 r. Karawanseraje to obiekty znane szczególnie z krajów arabskich oraz dawnej Persji. W języku perskim słowo karawanseraj oznacza zajazd dla karawan. Stąd, można powiedzieć, że w dawnych czasach były to swego rodzaju schroniska dla karawan lokalizowane na szlakach handlowych. &#160;Obecnie karawanseraj to opuszczony obiekt. Wchodząc do niego czułam dreszczyk emocji, przede wszystkim dlatego, że samo wejście przypominało mi wyglądem stary grobowiec. Jednak była to tylko dobra zapowiedź tego co mogłam zobaczyć w środku. Opustoszałe, mroczne, surowe wnętrze o doskonałej akustyce, tworzy dość psychodeliczny klimat tego miejsca. Jadąc dalej na południe w kierunku Górskiego Karabachu o którym pisałam tutaj, warto zajrzeć do Karahunj, zwanym także ormiańskim Stonehenge. Do dziś pamiętam tę drogę, obłędne górskie krajobrazy, małe jeziorka oraz ciekawe kompozycje z chmur, to było coś niesamowitego. Karahunj, po naszemu Karahundż znajduje się nieopodal miasta Sisjan, tuż obok trasy M2. Jednak ormiański Stonehenge wbrew temu co mogłoby się wydawać, wcale nie jest popularną atrakcją turystyczną. Na miejscu nie ma żadnej infrastruktury turystycznej, jak parking, kasa biletowa czy sklepik z pamiątkami, zresztą jak okiem sięgnąć, po horyzont nie widać żywej duszy. Karahundż, znane jest także jako Zorac (Zorats) Karer co w przetłumaczeniu znaczy „kamienie pełne mocy”. Składa się z kilkunastu ozdobionych skalnych bloków. Do tej pory nie odkryto zagadki tego miejsca. Istnieją jednak podejrzenia, że mogło ono pełnić rolę obserwatorium astronomicznego lub starożytnej nekropolii. Czymkolwiek by nie było, robi niesamowite wrażenie. Ciąg dalszy trasy wkrótce…</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/armenia-wszerz-i-wzdluz-miejsca-ktore-trzeba-zobaczyc-czesc-i/">Armenia – wszerz i wzdłuż, miejsca, które trzeba zobaczyć, część I</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/armenia-wszerz-i-wzdluz-miejsca-ktore-trzeba-zobaczyc-czesc-i/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Giumri – Wardzia – Chrtewisi – Brojomi – Kaukaz tour!</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/giumri-wardzia-chrtewisi-brojomi-kaukaz-tour/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/giumri-wardzia-chrtewisi-brojomi-kaukaz-tour/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 19 Oct 2020 20:12:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Armenia]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Gruzja]]></category>
		<category><![CDATA[Kaukaz]]></category>
		<category><![CDATA[Skalne Miasto]]></category>
		<category><![CDATA[twierdza]]></category>
		<category><![CDATA[Wardzia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=14721</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ostatni przystanek podróży po Armenii – miasto Giumri. Jest to drugie co do wielkości miasto w Armenii, zaraz po stolicy Erywaniu, choć, liczy zaledwie 120 tys mieszkańców. Kiedyś tętniło życiem i było kulturalną stolicą regionu. Jednak 7 grudnia 1988 r., nawiedziło je największe trzęsienie ziemi w historii Armenii, które niemal zrównało je z ziemią. Tysiące ludzi straciło wówczas życie, nie wspominając już o tych którzy stracili dach nad głową. Przyczyną tak ogromnych strat była zabudowa miasta. Wysokie blokowiska zbudowane z najtańszych materiałów na terenie aktywnym sejsmicznie przesądziły o losie Giumri. Nie wiem co mnie ciągnęło do tego miasta, bo z pewnością nie jest to turystyczne miejsce. Chyba ciekawość, jak wygląda po ponad 30 latach od tragedii. Niestety Giumri nadal nie otrząsnęło się po trzęsieniu ziemi, wiele obiektów jest zniszczonych, a gdzieniegdzie widać prace budowlane. Giumri znajduje się tuż przy granicy z Gruzją. Szczerze przyznam, że żal mi było opuszczać Armenię natomiast z drugiej strony cieszyłam się, że w końcu będziemy mogli poruszać się po normalnych drogach. Drogi w Armenii były koszmarem, nie wspominając o kierowcach. Planując podróż, w tym trasy przejazdów zawsze uwzględniam margines czasu na nieplanowane zdarzenia. Przyznam, że w przypadku Armenii źle oszacowałam faktyczny czas przejazdu poszczególnych odcinków. Zdawałam sobie sprawę, że ormiańskim drogom daleko do niemieckich autostrad, natomiast ujmę to tak, przejechanie terenówką 200 kilometrowego odcinka trasy dziennie było sporym wyzwaniem. Natomiast, żeby było śmiesznie,na odcinkach, które pozwalały nadrobić stracony czas było pełno, dosłownie PEŁNO fotoradarów. Gruzińskie drogi znałam z poprzedniego wyjazdu dlatego też byłam przekonana, że dalsza podróż będzie zdecydowanie mniej męcząca. Wszystko zapowiadało się cudownie, za oknem niesamowity, sielski krajobraz, słońce powoli zachodziło. Przejechaliśmy przez małe przejście graniczne w miejscowości Բավրայի մաքսային կետ, no dobra żartuję, w miejscowości Bavra i naszym oczom ukazał się na drodze, dosłownie krajobraz księżycowy. Krater na kraterze, asfalt wyglądał jak ser szwajcarski. Do tego wszystkiego ograniczenie prędkości do 60 km na godzinę, muszę przyznać, że ten sarkazm naprawdę się Gruzinom udał. Właściwie to przy 20 km na godzinę, stabilizacja obrazu w telefonie nie dawała rady 😉 Natomiast, mnie osobiście najbardziej ujął mostek na rzece 😉&#160;&#160; Na zakończenie ekscytującego dnia dojechaliśmy do hotelu, w którym czekała nas nagroda – niesamowity zachód słońca. Następnego ranka skoro świt ruszyliśmy w dalszą trasę. Pierwszy przystanek Forteca Chertwisi. Niesamowita lokalizacja twierdzy na zboczach skalistego wzgórza tuż obok rzeki Kura robi niesamowite wrażenie. Natomiast jej wnętrze jeszcze większe. Twierdza Chertwisi nie raz w swojej długiej historii została zniszczona, przez Mongołów czy następnie Turków, jednak teraz niszczy ją upływ czasu. Większość osób która odwiedza to miejsce jest rozczarowana gdyż wewnątrz można zobaczyć tylko ruiny murów oraz baszt obronnych. Całkowicie zgadzam się, że szkoda takiego zabytku, natomiast w takiej surowej formie dla mnie ma jeszcze większy urok. Niecałe 20 minut jazdy samochodem wystarczy aby z Twierdzy Chertwisi znaleźć się w Wardzi. Wardzia powstała w XII wieku. Za sprawą królowej Tamary, w czasach świetności liczyła podobno ponad 3 tysiące jaskiń rozlokowanych na 13 kondygnacjach, połączonych tunelami i mogła pomieścić nawet 60 tysięcy mieszkańców. Wydaje się to wręcz niewiarygodne. Wardzia służyła głównie jako schronienie przed najazdami Mongołów.&#160; Do miasta można było się dostać wyłącznie ukrytymi przejściami. &#160;Na terenie skalnego miasta istniało podobno 25 winnic, a także rozmaite pomieszczenia mieszkalne i gospodarcze jak: stajnie, czy spichlerze. W centralnym punkcie skalnego miasta znajdował się Kościół Wniebowzięcia, który możemy także dzisiaj podziwiać. Oprócz kościoła funkcjonowało tutaj także kilkanaście innych świątyń. Niestety w 1283 r. Wardzia podobnie jak Giumri została w dużej części zniszczona przez trzęsienie ziemi. Odsłonięte miasto było łatwym celem ataku. Wykorzystali to Persowie, którzy w połowie XVI wieku kompletnie splądrowali miasto. Obecnie do zwiedzania udostępnionych jest około 300 komnat oraz klasztor. Wstęp kosztuje 7 lari czyli około 10 zł (dane z 2018 r.) &#160;Należy pamiętać, że nadal jest to miejsce kultu, dlatego obowiązuje tu skromny ubiór: długie spodnie lub spódnice oraz nakrycie głowy. Ostatnim miejscem na naszej trasie do Tbilisi było słynne uzdrowisko Bordjomi. Woda mineralna Bordjomi to chyba najbardziej rozpoznawany na świecie gruziński produkt. Jest to lecznicza woda stosowana przy schorzeniach układu pokarmowego, a ponadto polecana jest także na kaca. Jak widać po kolejce chętnych, Gruzini nie wylewają za kołnierz. Oczywiście chodzi mi o wodę leczniczą 😉 Uzdrowisko to rozkwitło w czasach ZSRR, wówczas było modnym ośrodkiem leczniczo – wypoczynkowym. Obecnie czasy świetności ma już za sobą, natomiast jest ciekawym miejscem aby po drodze tu zajrzeć.&#160; W mojej opinii jest bardzo podobne to naszych polskich uzdrowisk, nawet zabudowa wygląda znajomo.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/giumri-wardzia-chrtewisi-brojomi-kaukaz-tour/">Giumri – Wardzia – Chrtewisi – Brojomi – Kaukaz tour!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/giumri-wardzia-chrtewisi-brojomi-kaukaz-tour/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		<enclosure url="http://girlonatrail.pl//wp-content/uploads/2020/10/filmik-1.mp4" length="140492587" type="video/mp4" />

			</item>
		<item>
		<title>Armenia &#8211; Erywań, jeszcze bardziej Wieczne Miasto</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/armenia-erywan/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/armenia-erywan/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 13 Jan 2019 08:22:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Armenia]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Kaukaz]]></category>
		<category><![CDATA[Erywan]]></category>
		<category><![CDATA[gory]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[miasto]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=12162</guid>

					<description><![CDATA[<p>Bardzo dawno temu gdy zobaczyłam w telewizji program kulinarny Makłowicza o Armenii, od razu widziałam, że będę chciała zobaczyć na własne oczy ten kraj. Tak właściwie to ciężko mi powiedzieć, co urzekło mnie w Armenii. Być może tradycyjna kuchnia jaką zobaczyłam w programie, może piękne widoki z górą Ararat w tle, a może informacje o trudnej sytuacji politycznej, spowodowały, że Armenia wylądowała na liście moich podróży. Jednak musiało minąć trochę czasu żebym w końcu zdecydowała się tam wybrać. Armenia po raz kolejny przypomniała mi o sobie we Lwowie, w cudownej klimatycznej kawiarni Virmenka, z której smak i zapach kawy parzonej na piasku pamiętam do dziś. Jednak ostateczna decyzja o zakupie biletów zapadła po przeczytaniu wstrząsającego reportażu „Karawany Śmierci”, mojego ulubionego wydawnictwa „Czarne”. Chciałam zobaczyć na własne oczy kraj tak okropnie dotknięty konfliktami oraz kataklizmami, położony pomiędzy dwoma wrogimi krajami: Turcją oraz Azerbejdżanem, wyniszczony nieodpowiednim zarządzaniem, jednak z drugiej strony mający do zaoferowania niesamowite widoki, wspaniałą kulturę, doskonałą kuchnię, a przede wszystkim słynący z zaskakującej otwartości i gościnności jego mieszkańców. Gdy wjeżdżaliśmy do stolicy Armenii – Erywania, było gorące letnie popołudnie. W tle widać było spektakularną górę Ararat, a miasto w świetle zachodzącego słońca przybrało kolor różowy. Erywań często zwany jest różowym miastem, ze względu na kolor kamienia z jakiego jest zbudowany. Góra Ararat jest narodowym symbolem Armenii. Uważa się, że to właśnie na jej szczycie wylądowała Arka Noego. Śmiało można powiedzieć, że nazwa Ararat stała się niemal znakiem handlowym. Można ją znaleźć na wielu produktach, w tym na głównym towarze eksportowym Armenii – brandy. Ormiańska brandy była uwielbiana przez Winstona Churchilla, który regularnie otrzymywał ją od Stalina. Wytwórnia brandy znajduje się na przedmieściach Erywania i jest udostępniona do zwiedzania. Szczegóły znajdziecie tutaj. Ormianie nie mogą pogodzić się z faktem, że ich święta góra wznosi się na terenie największego wroga – Turcji, tym bardziej, że znajduje się niemal na wyciągnięcie ręki od Erywania. Można ją zobaczyć z wielu punktów miasta. Zdecydowanie najpiękniejszy widok na panoramę Erywania można zobaczyć z tarasu widokowego w Parku Zwycięstwa. Kolejnym ważnym punktem widokowym, z którego roztacza się niesamowity widok na stolicę Armenii, z górą Ararat w tle, jest wzgórze na którym znajduje się Pomnik oraz Muzeum Pamięci Ludobójstwa Ormian. Miejsce to upamiętnia ludobójstwo ponad 1,5 mln Ormian. Rzeź została dokonana przez Turcję w latach 1915 – 1923. Do tej pory Turcja nie przyznała się do masowej eksterminacji. Pomimo trudnej historii Armenia zachwyca bogactwem swojej kultury oraz wspaniałymi zabytkami. Podobnie jak Iran,&#160;Chiny, Grecja, Egipt i Japonia jest jednym z&#160; najstarszych państw na świecie. Jako pierwsza przyjęła również chrześcijaństwo. Warto dodać, że Erywań powstał 29 lat wcześniej niż Rzym, który przecież zwany jest Wiecznym Miastem. Aby zobaczyć stare oblicze Erywania warto odwiedzić jego najstarszą dzielnicę – Kond. Pomimo, że Kond znajduje się w samym centrum miasta, zupełnie nie przypomina reszty zabudowy Erywania. &#160; Wąskie uliczki, dzieci bawiące się na podwórkach, suszące się pranie, wspólne studnie wody &#8211; to cały Kond. Pomimo, wielu problemów gospodarczych Armenii, Erywań jest bardzo czystym i zadbanym miastem. Za czasów Związku Radzickiego został stworzony specjalny plan zabudowy miasta. Erywań szybko stał się nowoczesną metropolią. Wystarczy przejść na Plac Republiki, który swoją monumentalną zabudową przypomina dawne czasy. Tuż obok placu, znajduje się niepodpisany pomnik pewnej postaci, która wydaje się być, sami oceńcie kim… Socjalistyczna zabudowa urozmaicona jest ciekawymi rzeźbami oraz artystycznymi konstrukcjami. Przed Kinem Moskwa można zobaczyć wielkiego niedźwiedzia oraz pająka, przypominającego mi instalację z Muzeum Guggenheima w Bilbao. Wiele ciekawych artystycznych instalacji można zobaczyć tuż obok tzw. Kaskady, wysokich schodów prowadzących na szczyt wzgórza, z którego roztacza się przepiękny widok na miasto. Jest to główne miejsce spotkań, znajdują się tutaj liczne kawiarnie i restauracje. Miejscem, które warto odwiedzić, aby przyjrzeć się codziennemu życiu mieszkańców Erywania jest GUM Shuka – bazar na przedmieściach Erywania. W wielkiej hali znajduje się mnóstwo stoisk z warzywami i owocami. Wśród owoców na stoiskach królują morele – sztandarowy owoc Armenii.&#160; Na bazarze znajdują się także liczne stoiska z mięsem, lokalnymi serami oraz narodowym chlebem – lawaszem, będącym podstawa wyżywienia Ormian. Lawasze wypiekane są w specjalnym piecu zwanym tonir, zakopanym w&#160; ziemi. Są to cienkie placki, bardzo dużych rozmiarów. Co ciekawsze lawasz przyrządzany według ormiańskiej receptury jest zdatny do jedzenia nawet przez rok. Ten narodowy chleb Ormian został wpisany na listę&#160; Światowego Dziedzictwa UNESCO. Obok Placu Republiki w każdy weekend organizowany jest pchli targ Vernisage Crafts and Flea Market. Można zakupić tutaj dywany, obrazy, starą porcelanę, imbryczki do parzenia kawy po turecku (tutaj po ormiańsku), jedwabne szale, książki oraz różnego rodzaju pamiątki, wszystko w przystępnych cenach. Ciekawym miejscem jest Abovyan Children’s Park &#8211; park rozrywki, na którego końcu znajduje stary dworzec kolejowy z dziecięcą kolejką. Do parku prowadzi kilometrowy tunel o tajemniczym, nieco przerażającym wyglądzie. Największe zdziwienie wśród znajomych Ormian wywołał mój pomysł odwiedzenia jednej z dzielnic Erywania tzw. B1, popularnie zwanej Bangladesz. Na pierwszy rzut oka, miejsce to wydaje się nieciekawe. Ogromne osiedle bloków z wielkiej płyty, zbudowanych jeszcze za czasów Związku Radzieckiego. Jednak dla mnie wycieczka w to miejsce była to dobrą okazją do poznania innej strony Erywania oraz &#160;podpatrzenia codziennego życia jego mieszkańców. Wycieczkę po Erywaniu najlepiej zakończyć w jednej z najlepszych restauracji Lavash Restaurant. Polecam również cudowny&#160; Hotel Alex, znajdujący się w doskonałej lokalizacji, blisko centrum Erywania oraz wytwórni Brandy. Hotel jest nowym obiektem na mapie Erywania, pokoje wyposażone są w klimatyzację, szybkie WiFi oraz są perfekcyjnie czyste. Jednak miejsce to jest dla mnie szczególne nie tyle ze względu na udogodnienia lecz otwartych, gościnnych właścicieli Annę i Manuela, to oni czynią to miejsce wyjątkowym! Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o Armenii, poznać bliżej jej mieszkańców i poznać prawdziwe oblicze tego kraju, koniecznie ich odwiedźcie!</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/armenia-erywan/">Armenia &#8211; Erywań, jeszcze bardziej Wieczne Miasto</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/armenia-erywan/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
