<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Francja -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/tag/francja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/francja/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 25 Nov 2018 07:43:43 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>Francja -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/francja/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Colmar &#8211; gdzie się podziały bociany?</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/colmar/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/colmar/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 04 May 2016 18:38:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Francja]]></category>
		<category><![CDATA[Alzacja]]></category>
		<category><![CDATA[Colmar]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Zachodnia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=4055</guid>

					<description><![CDATA[<p>Colmar chodził mi po głowie od momentu kiedy na stronie tripadvisor natrafiłam na zdjęcia tego niesamowitego miasteczka. Niestety rzut oka na mapę, szybko sprowadził mnie na ziemię. Rzeczywistość nie pozostawiała złudzeń, pomimo, że Colmar znajduje się w samym sercu Europy, tuż przy granicy z Szwajcarią i Niemcami, jego lokalizacja okazała się nieco skomplikowana. Nie będę ukrywać, że naszą mapę podróży definiują tanie połączenia, których w okolicy Colmar niestety brak. Jednak Nowy Rok, przyniósł nowe możliwości, znudzona czekając na lotnisku w Rydze natrafiłam na tanie bilety do Bazylei. Sam przelot okazał się wierzchołkiem góry lodowej, bo jak inaczej określić organizację wyjazdu do Szwajcarii, kiedy kurs franka jest wprost proporcjonalny do ilości miejsc do zobaczenia?! Po długich tygodniach przetrząsania internetu, lekturze kilku przewodników i studiowaniu mapy wzdłuż i wszerz, a czasami i w poprzek, kompromis został osiągnięty. Efekt – plan obejmujący minimalną ilość snu dla utrzymania funkcji życiowych, w skrócie do przejechania 1700 km w zaledwie 3 dni… A jak by tego było mało,&#160;tuż przed samym wylotem przypomniałam sobie brakujący odcinek Francji, którego nie obejmowała moja mapa Szwajcarii. Jako, że plany są po to by je zmieniać, a sen, po to by go skracać, nasza trasa wydłużyła się o dodatkowe 120 km. Trudno Szwajcaria, Szwajcarią ale wycieczki do Colmaru nie mogłam sobie odmówić! A powodów było kilka… Dużo i jeszcze więcej koloru! Colmar, z pewnością nie jest miejscem dla wielbicieli minimalizmu, stonowanych barw oraz surowej architektury. &#160; Przepiękne, ozdobione drewnem budynki, średniowiecznej starówki to istna paleta kolorów. Jakby tego było mało, całość dopełniają kolorowe okiennice, doniczki z kwiatami oraz liczne dekoracje. Pomysłowość mieszkańców Colmar nie zna granic, podobnie jak ich niekonwencjonalne podejście do detali. Całe miasto ozdobione jest serduszkami, misiami, witrażami, obrazkami, a nawet zającami czy jajkami wielkanocnymi, które w zadziwiający sposób komponują się z dekoracjami bożonarodzeniowymi! Trochę podstaw francuskiej ornitologii… Nieodłącznym elementem Colmar są bociany będące jednym z symboli Alzacji. Można je tu spotkać wszędzie: w oknach, na elewacjach budynków, obrazkach oraz w postaci pamiątek sprzedawanych na lokalnych straganach. Przepraszam, którędy do Wenecji? Najpiękniejszą, część starówki stanowią budynki położone nad rzeką Lauch. Jest to tak zwana Mała Wenecja. Co prawda, pasuje tak do Wenecji, jak moje zarobki do konta w szwajcarskim banku, jednak jest to miejsce wyjątkowe, a nawet bardziej klimatyczne, ze względu na zdecydowanie mniejszą ilość turystów. Do precla tylko wino! Oczywiście, jak przystało na Francję, Colmar to także miejsce dla smakoszy kuchni francuskiej.&#160;Na lokalnym bazarze, oprócz takich&#160;specjałów jak: sery, wędliny czy miody można kupić alzackie&#160;wina, a także specjalność regionu – precle. &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/colmar/">Colmar &#8211; gdzie się podziały bociany?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/colmar/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kuchnia francuska czyli jak apetyt rośnie w miarę patrzenia</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/kuchnia-francuska/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/kuchnia-francuska/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 24 Feb 2016 20:35:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Francja]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Paryz]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=3568</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ciężko ugryźć temat francuskiej kuchni w trakcie zaledwie kilkudniowego pobytu w Paryżu, lecz chyba jeszcze trudniej we Francji&#160;się najeść. Kuchnia francuska jest po prostu kulinarnym dziełem sztuki w dosłownym i przenośnym znaczeniu tego słowa. Potrawy mają zachwycać nie ilością, lecz finezją i dbałością o szczegóły oraz niesamowitą harmonią smaków. Podczas gdy Francuzi wydają się celebrować każdy kęs serwowanych dań, wygłodniali turyści stoją przed poważnym dylematem: jak nie naruszyć misternej kompozycji, a zarazem zaspokoić głód. Idealnym przykładem są popularne escargots czyli ślimaki. Podobno we Francji rok rocznie zjadanych jest około 500 mln tych mięczaków. Jedzone są przy pomocy małych szczypców (tongs), służących do chwytania muszli oraz małego widelczyka którym wybiera się zawartość. Oczywiście nie tylko walory odżywcze, przyczyniły się do rozpowszechnienia jedzenia tych stworzonek. Ślimaki sukces zawdzięczają podobno ze względu na unikalny smak. Podawane są z masłem, czosnkiem i natką pietruszki, w smaku i konsystencji przypominają nieco również rozpowszechnione we Francji mule. Co prawda, nie każdemu może przypaść do gustu smak oraz wygląd tego specjału. Dlatego, też najlepiej nie analizować zbyt szczegółowo swojej potrawy. W krytycznym przypadku, wbrew zasadom francuskiego savoir vivre, można popić wszystko kirem. Kir to słynny francuski aperitif. Tradycyjnie powinien być złożony z białego wina ze szczepu Aligote oraz likieru z czarnej porzeczki Dijon zwanego crème de cassis, pochodzących z rejonu Burgundii. Istnieją różne odmiany kiru. Zamiast likieru z czarnej porzeczki używa się likieru z brzoskwiń (kir Peche) lub jeżyn. Białe wino może być zastąpione czerwonym (Kir Cardinal), cydrem (kir breton lub kir normand) lub nawet szampanem (kir royale). Jest jeszcze jedna odmiana tzw. „kir beer” lub też Tarantino będąca połączeniem piwa lager z lekkim ale 😉 Francja słynie również z serów, które podawane są jako samodzielne danie lub pomiędzy daniem głównym a deserem. Wybór serów w francuskich fromageries jest naprawdę szeroki. Nieco ponad 50 lat temu sam Charles de Gaulle zadał słynne pytanie: „jak można rządzić krajem, w którym jest 246 rodzajów sera?”. Obecnie, sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana, gdyż ilość ta zwiększyła się do ponad 400. My co najwyżej możemy zadać podobne pytanie: w jaki sposób można się najeść w Paryżu mając do dyspozycji tysiące restauracji? Jest tylko jedna odpowiedź: w boulangerie, czyli francuskich piekarniach. Osławione na całym świecie francuskie bagietki, z kruchą przypieczoną na złoty kolor skórką, mają niepowtarzalny smak.&#160; Można powiedzieć, że urosły niemal do rangi instytucji, a sam proces ich wytwarzania jest prawnie uregulowany. Zgodnie z prawem tradycyjna bagietka musi się składać wyłącznie z trzech składników: mąki, drożdży i soli oraz powinna ważyć 320 g, czyli dokładnie tyle ile wystarczy na zaspokojenie głodu po obiedzie we francuskiej restauracji! Pomysł jest niestety bardzo popularny, gdyż kolejki do piekarni potrafią ciągnąć się po horyzont. Dla niecierpliwych są jeszcze patisserie, w których można znaleźć rozmaite desery, ciasta, torty, tarty, bezy, &#160;pączki czy popularne macaron po polsku makaroniki. Makaroniki to słodkie ciasteczka z nadzieniem w środku. Francuskie słodycze, podobnie jak i dania stanowią małe dzieła sztuki, a ich wybór dosłownie przyprawia o zawroty głowy. Nawet zwykłe eklerki mają tu niepowtarzalny smak… Francuskie kawiarnie zachwycają nie tylko swoim asortymentem ale również wystrojem. Słynący z makaroników Ladurée, czy Angelina, w której serwowana jest najlepsza czekolada w Paryżu, mogą się pochwalić iście pałacowymi wnętrzami. Kolejnym cudownym wynalazkiem francuzów, tym razem w dziedzinie fast foodów są crepes, czyli naleśniki. Mogą być serwowane z rozmaitymi dodatkami: szynką, jajkami, kukurydzą, serem i wieloma innymi lub tradycyjnie z czekoladą. Chyba już nie muszę dodawać, które mi najbardziej przypadły do gustu 😀 Będąc w Paryżu, koniecznie trzeba także spróbować pieczonych kasztanów. Doskonałym miejscem na zaspokojenie głodu są również francuskie bazary, które znacznie różnią się od tych dobrze nam znanych. Na elegancko przystrojonych stolikach, można zobaczyć artystycznie ułożone wędliny, sery czy wina, a także dokładnie oczyszczone warzywa i owoce. Osobiście nigdzie indziej poza Francją, nie widziałam stoisk z białymi obrusami. Można tu spróbować lokalnych specjałów oraz wielu tradycyjnych dań kuchni francuskiej, a co najważniejsze w ilościach bazarowych 😉 Przykładowe ceny: &#8211; bagietka około 2 € &#8211; część restauracji proponuje zestawy obiadowe w cenie od 12 do 17 €. W skład takiego zestawu wchodzą: przystawka + danie główne + deser &#8211; naleśniki w zależności od składników od 3 do 5 € &#8211; makaroniki w Ladurée 2 € &#8211; lampka kiru od 4 do 5 € &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;] &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/kuchnia-francuska/">Kuchnia francuska czyli jak apetyt rośnie w miarę patrzenia</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/kuchnia-francuska/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Metz – miasto mirabelek</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/metz-miasto-mirabelek/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/metz-miasto-mirabelek/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 17 Aug 2015 20:34:43 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Francja]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[katedra]]></category>
		<category><![CDATA[Metz]]></category>
		<category><![CDATA[podroze]]></category>
		<category><![CDATA[zamek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=2114</guid>

					<description><![CDATA[<p>Metz, stolica Lotaryngii, znajduje się w północno – wschodniej Francji, u zbiegu rzek Mozeli i Seille, zaledwie 50&#160;km od słynnego Schengen. Nie będziemy ukrywać, że o wizycie w tym niezbyt znanym przez turystów miejscu zadecydowała właściwie bliska odległość od Luksemburga oraz sieć połączeń Flibco (o której możecie przeczytać tutaj). Jednak pomijając dogodną lokalizację oraz siatkę połączeń, czy warto odwiedzić to miasto? Z całą pewnością warto się tu wybrać ze względu na wspaniałą ponad 3000 &#8211; letnią historię, odzwierciedloną w bogatej i różnorodnej architekturze miasta. Oprócz przepięknie zdobionych katedr, można tu znaleźć mury oraz warownie sięgające czasów XIII wieku, a idealnym miejscem do odpoczynku są liczne promenady ciągnące się wzdłuż rzeki Mozeli oraz parki. Naszą wycieczkę zaczęliśmy oczywiście od Avenue Foch, gdzie zatrzymuje się Flibco. Słynie ona z przepięknych willi przedzielonych parkiem przebiegającym wzdłuż alei, a także z wieży która stanowi element dawnych fortyfikacji miasta. Aleja ta sąsiaduje ze stacją kolejową, która na pierwszy rzut oka przypomina kościół. Ta część miasta charakteryzuje się odmienną, niemiecką zabudową. Część niemiecką tworzą surowe budowle zbudowane z szarego kamienia, natomiast w części francuskiej dominuje kolor mirabelki –uznawanej w Lotaryngii za symbol dostatku, ale o tym później. Najbardziej okazałą budowlą Metz jest z pewnością Katedra św. Stefana. Powstała ona w XII wieku z połączenia dwóch kościołów. Pomimo, że z zewnątrz nie wyróżnia się niczym szczególnym, uchodzi za jedną z najpiękniejszych we Francji. Jej sekretem jest surowe gotyckie wnętrze, które wypełniają wspaniałe witraże o łącznej powierzchni sięgającej 6500 m2. Nic dziwnego, że otrzymała przydomek „Latarni Boga”. Dodatkowo, jest jednym z najwyższych kościołów we Francji. Tylko tutaj, oprócz wspaniałych witraży, czy rzeźb można znaleźć &#8222;wannę&#8221;, pochodzącą jeszcze z czasów rzymskich. Była ona wykorzystywana do sakramentu chrztu. Tuż obok katedry znajduje się ciekawy budynek – Marche Couvert. Jego piaskowy kolor doskonale wpisuje się w architekturę słynnego Place d’Armes. Jest to dawna siedziba biskupa, która obecnie pełni funkcję hali targowej. Codziennie rano, swoje stoiska rozstawiają tutaj producenci tradycyjnych regionalnych specjałów.&#160;Oprócz owoców, warzyw, ryb czy wędlin, można spróbować tego co najlepsze w Metz, czyli lokalnych serów, pasztetu, niezliczonej ilości ciast, konfitur oraz słynnego eau de vie &#8211; słynnego alkoholu wytwarzanego z „produktu ekspertowego” Metz – zapomnianych u nas mirabelek. &#160; Cała Lotaryngia stanowi niejako krainę mirabelek, w sierpniu odbywa się tutaj również popularne święto tych owoców. Unikalną atmosferę targu tworzy samo wnętrze dawnego pałacu oraz utrzymane w starodawnym stylu stoiska. Jakby komuś jednak było mało, to na placu znajdującym się tuż przed Marche Couvert może odwiedzić liczne stoiska z lokalnym miodem, pieczywem oraz fenomenalnymi słodyczami w&#160;nie mniej &#8222;fenomenalnych&#8221; cenach. Marche Couvert to cała kwintesencja Francji, gdzie sposób ułożenia zwykłych ziemniaków czy pomidorów zasługuje na adnotację w słynnym przewodniku Michelin, a umiejętność targowania stanowi niemałe wyzwanie dla turystów władających wyłącznie w języku tej „gorszej” strony kanału La Manche. Naszą ignorancję lingwistyczną można porównać do Linii Maginota, usilne próby porozumienia nawet w języku Moliera, były bezskuteczne. Co więcej zdemaskowaliśmy Francuzów, którzy doskonale nas rozumieli, kiedy próbowaliśmy porozumieć się z nimi po angielsku, jednak przekornie odpowiadali po francusku! Nie mniej popularną budowlą sakralną w Metz jest Temple Neuf. Została wybudowana w trakcie panowania niemieckiego w latach 1901 – 1904 i pełniła funkcję kościoła garnizonowego. Jego budowa wiązała się z licznymi protestami miejscowej ludności, gdyż obiekt nie wpisywał się w architekturę miasta. Jednak, Niemcy postanowili uczynić z tej budowli symbol swojego panowania. Pomimo, że intencje zaborcy nie były do końca zbożne, to jednak efekt jest oszałamiający. To co czyni ten obiekt wyjątkowym, jest z pewnością jego położenie. Kościół znajduje się na malutkiej zielonej wysepce, porośniętej niezliczoną ilością kwiatów. Dodatkowo zdumiewa swoim wyglądem. Szary kamień kościoła mocno kontrastuje z różowymi i fioletowym zdobieniami, co jest trochę zaskakujące dla tego typu budowli, tym bardziej przeznaczonych dla wojska. Najpiękniejszy widok na kościół jest z trzech otaczających go mostów: Pont des Roches, Pont Saint &#8211; Marcel oraz Moyen Pont. Pierwsze dwa, ozdobione kwiatami doskonale komponują się z landrynkowymi kolorami kościoła, natomiast z ostatniego można ujrzeć tę budowlę z innej, ciekawej perspektywy. Temple Neuf sąsiaduje z jedną z najstarszych, funkcjonującą po dziś dzień operą we Francji. Znajduje się ona na placu &#8211; Place de la Comedie, w otoczeniu przepięknego małego ogródka. W trakcie intensywnego zwiedzania warto odwiedzić Place St. Louis, gdzie w cieniu kolumnad można usiąść w klimatycznej knajpce. Na zakończenie wizyty warto odwiedzić ikonę Metz &#8211; tzw. Bramę Niemiecką (Porte des Allemands), będącą częścią fortyfikacji wybudowanych pomiędzy XIII i XV wiekiem. Sama brama jest właściwie zamkiem, będącym jednym z najstarszych tego typu obiektów we Francji. &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;] &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/metz-miasto-mirabelek/">Metz – miasto mirabelek</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/metz-miasto-mirabelek/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Belgia, Luksemburg, Francja – niesłychanie tanie podróżowanie</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/belgia-luksemburg-francja-nieslychanie-tanie-podrozowanie/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/belgia-luksemburg-francja-nieslychanie-tanie-podrozowanie/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 10 Aug 2015 20:51:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[Tip na trip]]></category>
		<category><![CDATA[Belgia]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[Francja]]></category>
		<category><![CDATA[Luksemburg]]></category>
		<category><![CDATA[podroze]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>
		<category><![CDATA[tip na trip]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=2026</guid>

					<description><![CDATA[<p>Czy tanie podróżowanie do krajów takich jak Luksemburg, Belgia czy Francja jest możliwe? Oczywiście, że tak! Przeczytajcie jak to wygląda w praktyce. Jako hub wybieramy lotnisko Charleroi w Belgi. Czemu akurat to lotnisko jest takie wyjątkowe? Przekonajcie się sami! Niskie koszty przelotu Przelot z Polski na belgijskie lotnisko Charleroi kosztuje obecnie mniej niż przejazd pociągiem z Warszawy do Gdańska. Bez problemu można kupić bilety za 39 zł w jedną stronę, choć przyznam, że nasz pierwszy lot do krainy gofrów, frytek i piwa odbyliśmy za 38 zł w dwie strony od osoby. Co więcej godziny lotów są bardzo przystępne, można spokojnie zorganizować wyjazd bez konieczności brania urlopu, z wylotem w piątkowy wieczór i powrotem w niedzielę wieczorem. Niskie koszty transportu z lotniska Elementem który znacznie podwyższa koszty podróży jest transport na miejscu. Polskie „klimaty” kolejowe już znamy, natomiast te europejskie charakteryzują się dosyć „surowymi warunkami”, jeśli chodzi o nasze portfele. Jak maksymalnie obniżyć te koszty? Nasza propozycja: najlepiej skorzystać z busów Flibco! Flibco jest tym dla Belgi czym PolskiBus dla Polski. Bilety na te przewozy są sprzedawane podobnie jak w PolskimBusie na zasadzie kto pierwszy ten lepszy, a ceny zaczynają się już od 5 euro! Podróż z Flibco można określić jako ViP-owski przejazd, w czasie naszych wielu podróży tylko raz zdarzyło się, że nie mieliśmy całego autokaru na wyłączność! Busy Flibco są bardzo wygodne, mają zdecydowanie więcej miejsca na nogi niż znany nam „bocianowy” przewoźnik, a jedynym minusem są częste problemy z WiFi i brak gniazdek. Bezpłatny nocleg Gdzie jest najlepszy i bezpłatny nocleg? Oczywiście na lotnisku Charleroi! Przykładowo przylatując o 23 na lotnisko i mając w perspektywie transport Flibco o 5 rano nie ma sensu szukać noclegu gdzie indziej. Lotnisko to jest na tyle atrakcyjne jako baza noclegowa, że o godzinie 23 często ciężko znaleźć tam sobie przyzwoite miejsce do spania. Oczywiście najlepsze miejsca znajdują się na podłodze, w różnych zakamarkach lotniska. Minusem tego typu noclegu jest dosyć zimna kamienna podłoga (można wziąć jakiś cienki kocyk) oraz pobudka około 4 nad ranem, przez obsługę lotniska. Pomimo tych drobnych niedogodności, można powiedzieć, że lotnisko w Charleroi stało się dla nas swego rodzaju „hubem noclegowym” W trakcie 3 naszych wycieczek, za każdym razem korzystaliśmy z tej popularnej&#160;noclegowni. Doskonała lokalizacja To słynne belgijskie lotnisko dzięki Flibco, stanowi doskonałą bazę wypadową do wycieczek po Belgii, Luksemburgu czy Francji. A oto nasze odbyte w ten sposób podróże: Wariant 1: Charleroi – Bruksela – Charleroi Na pierwszą wycieczkę warto się wybrać do Brukseli. Z czego słynie stolica Belgii? Oczywiście m.in. z pięknego Rynku Głównego, Galerii św. Huberta, sikającego chłopczyka i dziewczynki oraz co najważniejsze: najlepszych na świecie czekoladek, frytek, gofrów i słynnego piwa! Szczegółowa relacja wkrótce na blogu ;). Flibco pod postacią Brussels City Shuttle dojeżdża do stacji Bruxelles – Midi skąd do centrum w okolice Grand Place można się dostać tramwajem nr 4 lub 3, wsiadamy przystanku Gare du Midi, a wysiadamy na przystanku Bourse (tramwaj nr 4 w kierunku Gare Du Nord, a tramwaj nr 3 w kierunku Esplanade). Jednorazowy przejazd kosztuje 2.10 euro (ale dostępne są także bilety całodzienne). Planowanie podróży Ceny biletów Ile to kosztuje? Lot -78 zł (można znaleźć tańszą opcję) Nocleg na lotnisku – 0 zł Przejazd Flibco do Brukseli i z powrotem 10 euro – około 42 zł Bilety na transport &#8211; 4,20 euro &#8211; 17 zł Nocleg w Brukseli od osoby – 110 zł Całkowity koszt od osoby: 247 + wydatki własne &#160; Wariant 2: Charleroi – Gandawa – Brugia– Charleroi To bardzo ciekawa propozycja wycieczki weekendowej. Brugia zwana „Flamandzką Wenecją”, słynie z przepięknej architektury, malowniczych kanałów i niestety z tłumu turystów (relacja wkrótce). Przystanek Flibco znajduje się tuż przy dworcu kolejowym. Stamtąd najwygodniej wsiąść w autobus nr 6 lub 16 (w kierunku St. Kruis) i dojechać do przystanku Brugge Kruispoort. Tuż obok przystanku znajdują się zabytkowe wiatraki. Droga stamtąd do jednego z głównych placów Brugii tzw. Burg, wynosi około 1 km, dlatego można przejść ten odcinek pieszo lub skorzystać w powyższych autobusów (jadą przez ścisłe centrum Brugii). Cena biletu to 3 euro. Planowanie podróży Ceny biletów Jako uzupełnienie wycieczki warto wybrać się do mniej obleganej przez turystów, a równie pięknej i tańszej Gandawy (Ghent). Szczegóły naszej wycieczki znajdziecie tutaj. Do Gandawy najlepiej dostać się pociągiem. Informacje o połączeniach znajdziecie w wyszukiwarce dostępnej pod tym adresem. Należy wybrać pociąg z Brugge do Ghent Dampoort (dostępne są przejazdy bez przesiadki). Cena biletu około 6,5 euro od osoby. Droga ze stacji do centrum wynosi nieco ponad kilometr. Jak wrócić z Gandawy na lotnisko w Charleroi? Oczywiście Flibco! Ile to kosztuje? Lot &#8211; 78 zł Nocleg na lotnisku – 0 zł Przejazd Flibco do Brugii – 5 euro – czyli około 20 zł Brugia autobus – 3 euro – 12 zł Przejazd pociągiem do Gandawy – 6,5 euro – 26 zł Nocleg w Gandawie – 74 zł Flibco – 5 euro – 20 zł Całkowity koszt od osoby: 230 zł &#160; Wariant 3: Charleroi – Metz – Luksemburg – Vianden &#8211; Luksemburg- Charleroi Flibco zatrzymuje się na Avenue Foch, znajdującej się w samym centrum francuskiego miasta Metz. Główne atrakcje miasta można bez problemu zwiedzić pieszo (relacja wkrótce). Oczywiście najtańszą opcją transportu z Metz do Luksemburga jest,&#160;domyślacie się już&#160;co… oczywiście Flibco. Niestety nie kursuje on do samego centrum miasta Luksemburg, lecz na lotnisko. Autobus z lotniska do centrum kosztuje 2 euro, a od 6 czerwca tego roku wprowadzono bezpłatne przejazdy autobusami w soboty (po całym mieście Luksemburg)! (relacja z wizyty wkrótce na blogu) Tutaj znajdują się linie autobusowe z lotniska do centrum Luksemburga. Dodatkowo w Luksemburgu warto zwiedzić przepięknie położone zamki. Co ciekawsze bilet dzienny na nieograniczoną ilość przejazdów koleją na terenie całego państwa Luksemburg, kosztuje zaledwie 4 euro, czyli o około 1 zł więcej niż bilet dzienny na komunikacje miejską w Warszawie! Ze względu na ograniczenia czasowe udało nam się zwiedzić tylko jeden zamek w Vianden (relacja będzie dostępna na stronie wkrótce). Aby się tam dostać trzeba wsiąść w pociąg z Dworca Centralnego w Luksemburgu (Gare Centrale) i wysiąść na stacji Ettelbruck. Stamtąd trzeba wsiąść w autobus nr 570 i wysiąść w mieście Vianden (na przystanku znajdującym się tuż obok kanału z fontanną). Przejazd autobusem wliczony jest w cenę biletu kolejowego. Strona do wyszukiwania połączeń kolejowych w Luksemburgu. Ile to kosztuje? Lot &#8211; 78 zł Nocleg na lotnisku – 0 zł Przejazd Flibco do Metz – 5 euro – 20 zł Przejazd Flibco z Metz do lotniska w Luksemburgu – 5 euro- 20 zł Przejazd z lotniska do centrum Luksemburga – 2 euro- 8 zł Nocleg w Luksemburgu – 150 zł Przejazd z miasta Luksemburg do Vianden – 4 euro – 16&#160;zł Powrót z Luksemburga do Charleroi – 5 euro – 20 zł Koszt wycieczki od osoby: 312 zł + wydatki własne Wariant 4: Charleroi – Lille – jest w naszych planach podróżniczych&#160; To jednak nie wszystko, dobra wiadomość jest taka, że Flibco funkcjonuje również w innych krajach np. w Portugalii i Niemczech. Pełną listę przystanków znajdziecie tutaj. Jak widać możliwości są nieograniczone!</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/belgia-luksemburg-francja-nieslychanie-tanie-podrozowanie/">Belgia, Luksemburg, Francja – niesłychanie tanie podróżowanie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/belgia-luksemburg-francja-nieslychanie-tanie-podrozowanie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
