<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>jedzenie -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/tag/jedzenie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/jedzenie/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 08 Jun 2024 20:30:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>jedzenie -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/jedzenie/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Kuchnia libańska</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/kuchnia-libanska/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/kuchnia-libanska/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 08 Oct 2023 18:42:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Liban]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia libańska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=16915</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kuchnia libańska była jednym z głównych powodów dla których wybrałam się do Libanu. Liban od zawsze był krajem różnorodnym kulturowo, a wpływy kuchni arabskiej, francuskiej i śródziemnomorskiej są widoczne w codziennych potrawach. Kuchnia libańska jest prosta, aromatyczna i różnorodna. Podstawę posiłku stanowią mezze czyli rozmaite przystawki: jak chlebek pita, hummus, pasty z grillowanego bakłażana czy oliwa z ziołami. Mogą być&#160; one także podawane na śniadania. Właśnie skoro mowa o śniadaniach, to jest to posiłek który najlepiej wspominam z Libanu. A gdy pomyślę o tych przyrządzanych w cudownym pensjonacie Mresty Guest House, aż mi się łezka w oku kręci. Sekretem doskonałego libańskiego śniadania w Mresty Guest House były lokalne składniki. Obecnie wydaje się być niewiarygodne, że wszystkie produkty ze zdjęcia poniżej zostały przygotowane na miejscu. Domowy ser, pomidory, oliwki czy chleb miały niepowtarzalny smak i aromat, którego na próżno szukać w jedzeniu z supermarketów. Pita i Manaquish Pita to podstawa wyżywienia Libańczyków. Można ją często spotkać jako dodatek do dipów jak baba ganoush, hummusu, czy za’ataru. Bądź jako składnik dania obiadowego, jako kanapka z shawarmą lub falafelem. Pieczona jest wysokiej temperaturze sięgającej prawie 232-246°C. Woda zawarta w cieście odparowuje, co powoduje puchnięcie placka. W efekcie nawet po wystudzeniu wierzchnia warstwa i spód pozostają oddzielone. Manaqish natomiast to nic innego jak pita z różnymi dodatkami np. ze specjalną mieszanką przypraw za’atar, pomidorami, mięsem, czy serem. Makodus Makodus jest bardzo ciekawą propozycją w libańskim menu. Jest to bakłażan peklowany w oliwie, nadziewany orzechami włoskimi oraz papryką, chilli i czosnkiem. Ma charakterystyczny smak jest kwaśny i pikantny zarazem. Do jego przygotowania wykorzystywane są młode, małe bakłażany, które na Bliskim Wschodzie pojawiają się w okolicy czerwca. Większe bakłażany nie nadają się do przyrządzenia Makodus, ponieważ zbyt wiele nasion nadaje mu gorzki smak. Marynowane w oliwie bakłażany mogą być przechowywane w słoiku nawet przez rok. Makodus najczęściej spożywa się jako część mezze z chlebkiem pita. Jest też popularnym dodatkiem do śniadania.&#160; Poniżej na zdjęciu, domowej roboty Makodus, przygotowywany w Mresty Guest House 🙂 Za&#8217;atar Za’atar jest dodatkiem, który chyba najbardziej będzie kojarzyć mi się z Libanem. Jest to mieszanka przypraw z prażonym sezamem i sumakiem z dodatkiem oliwy z oliwek. Ten pyszny aromatyczny dip podawany jest wraz z chlebkiem pita. Hummus Hummus to nieodłączny element kuchni Bliskiego Wschodu. Jest to dip przygotowywany z gotowanej ciecierzycy, sezamowej pasty tahini, czosnku i soku z cytryny.&#160; Może być spożywana na śniadanie, jako mezze bądź jako dodatek do dań obiadowych. Baba Ganoush Jest to kolejny rodzaj dipu. Składa się z pieczonego bakłażana, zmiksowanego z pastą tahini, z czosnkiem, sokiem z cytryny, oliwą i dodatkiem rozmaitych przypraw. Może być serwowany jako mezze z pitą bądź jako dodatek do dań. Ostrzejszą wersją Baba Ganoush jest Moutabal, serwowany z owocem granatu. Makanek Makanek to rodzaj małych kiełbasek z mięsa wołowego lub baraniny, z dodatkami różnych przypraw. Przyprawy takie jak cynamon, goździki czy imbir, nadają im charakterystyczny, unikalny smak.&#160; Co więcej, mogą być gotowane w winie, a następnie podawane z owocami granatu i orzeszkami piniowymi. Tablieh Z dań obiadowych, ciekawą propozycją jest tablieh, grillowane mięso mielone zapieczone w chlebie. Dania można spróbować w restauracji Tabliyit Massaad w Bejrucie. Podawane jest z kiszonymi ogórkami oraz Labneh – serem w formie kremowej konsystencji dipu.&#160; Kafta Kafta to potrawa znana z wielu krajów bałkańskich czy bliskowschodnich. Jest to grillowane mięso mielone w formie klopsików z dodatkiem cebuli i orientalnych przypraw. Tabbouleh To niemal symbol kuchni libańskiej. Jest to prosta sałatka, która składa się z natki pietruszki, ogórka, pomidorów, cebuli, kaszy bulgur oraz mięty, z dodatkiem oliwy oraz soku z cytryny. Unikalny smak zawdzięcza mięcie, która zresztą jest popularnym dodatkiem do innych libańskich sałatek. Fattoush Fattoush to kolejna pozycja na liście, choć w mojej opinii mogłaby zająć podium. Zwana jest także sałatką wiejską/chłopską. Podobno fattoush powstała w północnym Libanie. Miejscowi rolnicy smażyli resztki chleba pita oraz mieszali z sezonowymi warzywami. Obecnie oprócz pity popularnym składnikiem sałatki: jest pomidor, ogórek, rzodkiewka, cebula,&#160; sałata i liście mięty. Jednak sekretem tej sałatki jest jeszcze jeden dodatek &#8211; sumak, który nadaje jej charakterystycznego, kwaskowatego posmaku. Hindbeh Jest to ciekawa i bardzo smaczna potrawa przygotowywana z liści mlecza, z dodatkiem cytryny, czosnku i karmelizowanej cebulki. Warak Enab Warak Enab w tłumaczeniu z języka arabskiego to liście winogron. Bardziej popularną nazwą tej potrawy np. w Turcji, Armenii czy Grecji jest dolma. Warak Enab przypomina coś na kształt gołąbków.&#160; Farsz również składa się z ryżu oraz mielonego mięsa. Kibbeh Kibbeh to narodowa potrawa Libanu. Składa się z mięsa mielonego (wołowiny lub baraniny), cebuli, orzeszków piniowych oraz pszenicy durum uformowanych w formie piłki do rugby/footballu amerykańskiego i smażonych w głębokim oleju. Nazwa kibbeh pochodzi od języka arabskiego w którym słowo kubbah oznacza kulkę. Kaeb el ghazal Kaeb el ghazal w przetłumaczeniu znaczy rogi gazeli, to tradycyjne kruche ciasteczko w kształcie półksiężyca. Nigdy wcześniej nie jadłam dania obiadowego z dodatkiem jakichkolwiek ciastek, dlatego kiedy zobaczyłam pozycję o tej samej nazwie w restauracji Baytna w Tripolisie postanowiłam zaryzykować. Niestety nie jestem w stanie dokładnie określić jego składu, gdyż kelner nie mówił, w żadnym znanym mi języku. Natomiast na podstawie własnej obserwacji oraz smaku mogę stwierdzić, że oprócz ciasteczek, składało się ono &#160;z kofte w sosie z dodatkiem pasty tahini, orzeszków piniowych i pistacji oraz posypane było cynamonem. Całość może wygląda trochę nietypowo natomiast, zapewniam, że był to bardzo smaczny eksperyment. Baklawa Kuchnia bliskowschodnia kojarzy się głównie z baklawą – złożoną z cienkich warstw kruchego ciasta &#160;z dodatkiem miodu i orzechów. W Libanie można spróbować różnych rodzajów baklawy, w rozmaitych kształtach (na zdjęciu po lewej). Chrupiąca i słodka baklawa jest czymś co wspominam do dziś z podróży do Libanu. Namoura To popularne ciasteczko, które można rozpoznać po charakterystycznym prostokątnym kształcie z migdałem w środku. W smaku przypomina biszkopt. Haytaliyeh To mleczny pudding o stałej konsystencji, który podobno pochodzi z Trypolisu w Libanie. Podawany jest na zimno z wodą z kwiatu pomarańczy i wodą różaną. Maamoul Maamoul, zamykają listę libańskich przysmaków. Są to kruche ciasteczka maślane nadziewane pastą daktylową, figami lub orzechami. Tradycyjnie mają kształt kulek, natomiast można je spotkać także w formie prostokątów. To co przedstawiłam w tym poście, to zaledwie tylko niewielka część z tego co kuchnia libańska ma do zaoferowania. Dlatego z pewnością będę musiała tam wrócić. &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/kuchnia-libanska/">Kuchnia libańska</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/kuchnia-libanska/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ormiańska kuchnia – lawasz, morele i najlepsze śniadanie w życiu!</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/ormianska-kuchnia-lawasz-morele-i-najlepsze-sniadanie-w-zyciu/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/ormianska-kuchnia-lawasz-morele-i-najlepsze-sniadanie-w-zyciu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 21 Jul 2021 17:10:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Armenia]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Kaukaz]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=15833</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ormiańska kuchnia ze względu na położenie Armenii łączy wpływy sąsiadujących państw. W zachodniej części dominują smaki tureckie oraz irańskie natomiast kuchnia na wschodzie kraju łączy wpływy gruzińskie oraz rosyjskie. Armenia nie jest popularnym turystycznie kierunkiem, dlatego w większości miejsc zamówienie jedzenia może stanowić całkiem spore wyzwanie. Poza Erywaniem, angielski praktycznie nie jest używany, a jedyną opcją ustalenia co nam wyląduje na talerzu jest język rosyjski, no chyba, że ktoś zna ormiański ? &#160;&#160; Tak właściwie, jeśli mam być szczera to myśląc o kuchni ormiańskiej mam przed oczami pewien poranek, w wiosce Tatew, na południu Armenii, w pobliżu „granicy” z Górskim Karabachem. &#160;Jadłam tam najlepsze w moim życiu śniadanie, przygotowane przez rodzinę u której się zatrzymaliśmy. Wszystkie produkty zaczynając od masła, poprzez ser oraz bułeczki były robione przez właścicieli. Każdy produkt miał niesamowity, intensywny, naturalny smak i zapach, nieznany mi do tej pory. Dopiero w takich momentach, można zdać sobie sprawę jak bardzo sztuczną i przetworzoną żywność spożywamy na co dzień. Generalnie ormiańskie jedzenie, jest znacznie bardziej naturalne niż to dostępne u nas w kraju. Wystarczy przejść się na lokalny bazar żeby od razu dostrzec różnicę. Również tradycyjny chleb kompletnie nie przypomina naszego. Tak właściwie, to ormiański lawasz od 2014 r. widnieje na liście niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO. Lawasze pieczone są w specjalnych glinianych piecach – tonir, zagłębionych w podłodze. Placki rozwałkowanego ciasta na chleb, piecze się przylepiając do ścianek pieca. Upieczony w ten sposób lawasz można przechowywać nawet przez pół roku. Popularną przekąską jest również Borek, znany szczególnie&#160; z Turcji. Jest to ciasto filo, nadziewane serem, szpinakiem lub mieloną wołowiną. Dania obiadowe Północno&#160; wschodnia część Armenii, a dokładniej region Shirak słynie z dania o nazwie Kash. Jest to gulasz z &#160;delikatnie mówiąc niestandardowych kawałków mięsa, który mi osobiście nie przypadł do gustu. Na ormiańskich stołach często można spotkać, chinkali – słynne mięsne pierożki w kształcie sakiewek z przepysznym bulionem w środku, znane szczególnie z Gruzji. Najlepsze chinkali można spróbować w Lavash Restaurant (21 Tumanyan St) w Erywaniu. Oprócz chinkali warto zamówić także kupati w sosie jeżynowym, czyli kiełbasę z wieprzowiny z przyprawami, popularną także w Gruzji. Ciekawą pozycją w menu Lavash Restaurant jest także Ishli Kufta, która przypomina libański kibbeh. Są to klopsiki z mielonej polędwicy wołowej z orzechami włoskimi oraz przyprawami obtoczone kaszą bulgur. Bardzo popularnym daniem w Armenii jest także znana z Turcji &#8211; dolma – liście winogron nadziewane mięsem oraz ryżem. Kuchnia ormiańska opiera się także w znacznej mierze na daniach z grilla, zwanych tutaj khorovats. Na grilla wykorzystuje się różne rodzaje mięsa: jagnięcinę, kurczaka lub wołowinę, doprawione lokalnymi przyprawami. Grillowane mięso często zawijane jest w lawasz (lavash) i wówczas nazywa się Gharso khorovats. Ormiańska kuchnia, co prawda opiera się głównie na daniach mięsnych, jednak często towarzyszą im różnego rodzaju sałatki. Popularną potrawą wegetariańską jest ormiański gulasz warzywny – tourlou, który zazwyczaj składa się z bakłażanu, cebuli, &#160;pomidorów oraz cukinii&#160; z dodatkiem przypraw. Na deser Najpopularniejszym owocem w Armenii są morele, zresztą nie bez powodu ormiańska flaga nawiązuje do koloru tego owocu. Szczególnie na ormiańskich bazarach można dostrzec bardzo dużo produktów z moreli. Do wyboru są liczne dżemy, wina, soki oraz specjalne kompozycje wykonane z suszonych owoców. Alkohole Najbardziej popularnym alkoholem w Armenii jest koniak – Ararat. Podobno był to jeden z ulubionych trunków Winstona Churchilla, a Stalin dostarczał mu regularnie skrzynki tego alkoholu.&#160; Armenia słynie też z ciekawych rodzajów wódki np. wódka z morwy &#8211; tutti oghi, czy wódka morelowa -tsirani oghi. Natomiast do najlepszych ormiańskich win należą: Malishka, Noravank, Bagratuni i Karas. Wśród piw, wyróżnić można Gyumri, Dilijan oraz Ararat. Spodobał Ci się wpis? Zajrzyj do innych! 🙂</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/ormianska-kuchnia-lawasz-morele-i-najlepsze-sniadanie-w-zyciu/">Ormiańska kuchnia – lawasz, morele i najlepsze śniadanie w życiu!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/ormianska-kuchnia-lawasz-morele-i-najlepsze-sniadanie-w-zyciu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Podlasie &#8211; cudze chwalicie&#8230; Dzień 2</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/podlasie-cudze-chwalicie-dzien-2/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/podlasie-cudze-chwalicie-dzien-2/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 06 Oct 2020 16:56:31 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Podlasie]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Pomysł na weekend]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=14625</guid>

					<description><![CDATA[<p>Udając się z Białowieży na północ Podlasia, warto odwiedzić ruiny kościoła św. Antoniego we wsi Jałówka. Łukowate sklepienia, wysokie kolumny i ogromne wysokie okiennice, dają wyobrażenie dawnego blasku tego miejsca. Świątynia została zrujnowana, pod koniec wojny w 1944 r. Wówczas armia niemiecka w obawie, że obiekt ten stanowił doskonały punkt obserwacyjny na okolicę, dokonała jego wysadzenia.&#160; Przed ruinami znajduje się ołtarz polowy, w którym co roku w dzień św. Antoniego – patrona kościoła, odprawiana jest msza. Zaledwie 12 kilometrów od ruin kościoła znajduje się nieczynne już przejście graniczne z Białorusią, Zubki Białostockie-Bierestowica. Prowadzi do niego bardzo ciekawa droga prowadząca przez podlaskie wsie. Wiedzie ona wzdłuż granicy, a w niektórych miejscach jak na przykład wieś Mostowlany, Białoruś jest dosłownie na wyciągnięcie ręki. Przejście graniczne Zubki Białostockie-Bierestowica, to tak właściwie nieczynny przejazd kolejowy, ukryty wśród pól i wzgórz. Chociaż przejście już nie funkcjonuje, uważajcie na zieloną budkę która znajduje się dokładnie w miejscu przebiegającej granicy. Jest ona wyposażona w czujnik laserowy informujący białoruską straż graniczną o nielegalnym przekroczeniu granicy. Osobiście przyznam, że trzymałam się z daleka, ponieważ ostatni mój wyjazd na Białoruś omal nie skończył się deportacją, ale o tym kiedy indziej 😉 Natomiast jeśli ktoś szuka wrażeń, to naruszenie tej przestrzeni, może być ciekawym doświadczeniem 😉 Podążając dalej w kierunku północnym, warto zajrzeć do wsi tatarskiej – Kruszyniany, znajdującej się na skraju Puszczy Knyszyńskiej. Wieś ta w XVII wieku została przekazana społeczności tatarskiej jako dar od Jana III Sobieskiego. Obecnie można tu zobaczyć najstarszy w Polsce, zielony, drewniany meczet oraz muzułmański cmentarz, na którym wszystkie nagrobki zgodnie z tradycją są zwrócone w kierunku Mekki. Moim punktem kulminacyjnym wizyty w Kruszynianach była wizyta w restauracji Tatarska Jurta, która specjalizuje się w daniach kuchni tatarskiej. Można tu spróbować m.in. kryszonki &#8211; wołowiny z duszonymi warzywami i ziemniakami, a czeburek &#8211; pieczony pieróg, faszerowany kapustą, śliwkami i miodem to prawdziwe kulinarne odkrycie! Warto odwiedzić restaurację o pełnej godzinie od 12 do 15, wówczas można spróbować doskonałego pierekaczewnika &#8211; wielowarstwowego ciasta z doskonale doprawionym mięsem z indyka z dodatkiem cebulki. Polecam także domowy kompot z rokitnika, będącego bogatym źródłem witaminy C. Ciekawym miejscem o charakterze religijnym jest Skit Świętych Antoniego i Teodozjusza Pieczerskich w Ordynkach. Miejsce to jest wyjątkowe dlatego, że kiedyś pełniło funkcję pustelni. Zresztą co tu dużo mówić, jest to jedyna prawosławna pustelnia w Polsce.&#160; Jest to klimatyczne miejsce, oddalone od cywilizacji, pośrodku łąk i podmokłych terenów, rozlewiska Narwi. Podczas dużych opadów, kiedy poziom Narwi się podnosi, teren pustelni rzeczywiście wydaje się być odosobnioną wyspą. Innym ciekawym miejscem związanym z prawosławiem jest Cerkiew Podwyższenia Krzyża Pańskiego w Narwi. Dla odmiany w intensywnie niebieskim kolorze. Cerkiew Podwyższenia Pańskiego w Narwi jest właściwie bramą do tzw. Krainy Otwartych Okiennic. Kraina Otwartych Okiennic to miejsce bajkowe zlokalizowane głównie na terenie trzech malutkich wiosek: Trześcianka, Soce i Puchły. Wyjątkową atmosferę tego miejsca tworzy oryginalna kolorowa architektura, przypominająca&#160; dawne osadnictwo rosyjskie. Głównym motywem są oczywiście bogato zdobione okiennice, jednak elewacje budynków posiadają o wiele więcej ciekawych detali. Wiele domostw korzysta z studni, których wygląd wcale nie ustępuje miejsca zdobionym chatom. Gdzieniegdzie można tu zobaczyć także &#160;stare kapliczki i krzyże oraz mnóstwo bocianich gniazd. Pierwsza z miejscowości – Trześcianka. Swój charakterystyczny układ, wąskich, długich działek zawdzięcza królowej Bonie, która postanowiła zaprowadzić ład architektoniczny w tym miejscu. Warto tu także odwiedzić zieloną cerkiew p.w. Św. Michała Archanioła. Natomiast wizytówką kolejnej miejscowości &#8211; Puchły jest niebieska cerkiew pw. Opieki Matki Bożej. Przepiękne ozdobione domy oraz zadbane gospodarstwa można zobaczyć w miejscowości Soce. Jej układ architektoniczny jest dość zaskakujący gdyż wioska ta rozciąga się wzdłuż dwóch równoległych ulic. Wjazd do wsi można rozpoznać po przydrożnych krzyżach. Na pożegnanie z Krainą Otwartych Okiennic i Podlasiem warto zajrzeć jeszcze do dwóch miejscowości: Wojszki i Plutycze.&#160; Oficjalnie nie są one zaliczane do Krainy Otwartych Okiennic, natomiast kolory i zdobienia budynków są równie bajkowe jak w poprzednich miejscach.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/podlasie-cudze-chwalicie-dzien-2/">Podlasie &#8211; cudze chwalicie&#8230; Dzień 2</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/podlasie-cudze-chwalicie-dzien-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kuchnia rosyjska &#8211; co i gdzie zjeść w Moskwie?</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/kuchnia-rosyjska-co-i-gdzie-zjesc-w-moskwie/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/kuchnia-rosyjska-co-i-gdzie-zjesc-w-moskwie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 22 Jun 2020 17:45:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Moskwa]]></category>
		<category><![CDATA[restauracja]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=13872</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kuchnia rosyjska składa się z wielu zróżnicowanych dań jak Rosja długa i szeroka. Duża ilość narodowości zamieszkująca tereny zarówno dawnego Związku Radzieckiego, jak i obecnej Rosji, wniosła swój wkład do kulinarnej tradycji tego kraju. Kuchnia rosyjska ukształtowała się pod wpływem tradycji europejskich, kaukaskich, syberyjskich, czy azjatyckich. Dlatego w tradycyjnym zbiorze przepisów możemy znaleźć gołąbki tu zwane golubtsy, placki ziemniaczane czy uzbecki pilav. Przystawki Przystawki czyli zakuski, składają się głównie z wędlin, śledzi podawanych w rozmaity sposób, sałatek, kawioru oraz kiszonych warzyw. Rosjanie znani są z konserwowania wszystkiego. Podejrzewam, że na nikim nie robi już wrażenia fakt, że konserwują swoich byłych dysydentów. Natomiast co powiecie, przykładowo na kiszonego pomidora? Zupy Kuchnia rosyjska opiera się na zupach. Do najpopularniejszych należą:&#8211; shchi – zupa kapuściana ze świeżej lub kiszonej kapusty, serwowana ze śmietaną oraz żytnim chlebem,&#8211; barszcz podawany z rozmaitymi warzywami oraz mięsem, najczęściej wołowiną lub wieprzowiną&#8211; solyanka – gęsta, pikantna zupa z dodatkiem kapusty, kiszonych ogórków, oliwek, mięsa. Podawana jest z plasterkiem cytryny,&#8211; rassolnik – gotowany na wodzie z kiszonych ogórków, z dodatkiem mięsa i warzyw,&#8211; chłodnik Svekolnik – z buraków z dodatkiem jajka i śmietany. Potrawy mięsne W Rosji spożywa się różne rodzaje mięsa, bardzo popularna jest wołowina serwowana w postaci Boeuf Stroganow. Na stole można spotkać także wieprzowinę i drób w postaci kotletów lub klopsików oraz dziczyznę. Najlepszym miejscem na spróbowanie dziczyzny jest syberyjska restauracja Chemodan, w której serwują m.in. mięso z dzika, renifera czy niedźwiedzia. Osobiście polecam półkrwistego steka z jaka 😉 Chemodan należy do droższych restauracji, za stek oraz herbatę zapłaciłam około 120 zł. Jednak, było to unikalne doświadczenie, warte swojej ceny. Spośród restauracji serwujących bardzo dobre jedzenie w przystępnych cenach mogę polecić Varenichnaya NO 1*. Dania kosztują tu średnio 200-400 RUB czyli 10 &#8211; 20 zł. Ponadto, tuż przy samym Placu Czerwonym w centrum handlowym GUM, znajduje się tania jadłodajnia Stolovaya 57, serwująca lokalne przysmaki. Na miejscu przygotujcie się na długie kolejki oraz obfite porcje. Dania mączne i desery Dania mączne są często spotykane na rosyjskich stołach i&#160; obejmują szeroki asortyment potraw. Można tu wymienić popularne pelmeni – pierożki faszerowane mięsem, bliny – naleśniki z rozmaitym nadzieniem,&#160; oraz pirozhki &#8211; małe bułeczki nadziewane mięsem, kapustą z grzybami lub&#160; marmoladą. Do deserów używa się często sezonowych owoców. Popularne są również doskonałe serniki. Polecam słonawy sernik z dodatkiem serka topionego &#160;w wspomnianej wcześniej restauracji Varenichnaya NO 1*, znajdującej się na kultowym Arbacie. Bardzo dobrych wyrobów cukierniczych można spróbować w kawiarni Volkonsky, polecam&#160; bardzo dobre croissanty z owocami. Do popularnych napojów, pomijając wódkę, można zaliczyć doskonałe piwa, kwas chlebowy oraz wyśmienite herbaty z rozmaitymi dodatkami. W niektórych miejscach, jak na przykład w syberyjskiej resturacji – Chemodan, herbata serwowana jest w ciekawy sposób pod tradycyjnym przykryciem, aby utrzymać odpowiednią temperaturę parzenia. Natomiast najlepszą, gęstą, gruszkową herbatę wypijecie w kultowej kawiarni KK12/10, znajdującej się przy ulicy Krivokolennyy Pereulok 12/10. Natomiast w pobliżu kawiarni znajduje się sklep Chay-Kofe, w którym można zakupić doskonałą herbatę. Asortyment sklepu robi wrażenie nie mniejsze niż jego wystrój. Unikalnym miejscem na kolację bądź zwyczajne wyjście na piwo jest restauracja Petrovich (Myasnitskaya Ulitsa, 24, стр. 3). Warto się tutaj wybrać, gdyż jest to popularne miejsce spotkań miejscowych. Można podpatrzeć jak bawią się przy starych rosyjskich hitach w stylu naszego Lady Pank. Czemu brak tutaj turystów? Restaurację bardzo ciężko odnaleźć, większość przyjezdnych prawdopodobnie mija ją, nie zdając sobie sprawy, z jej istnienia.Poniżej zdjęcie wejścia do restauracji. Petrovich ma ciekawy wystrój, główna sala zawiera różne pamiątki z dawnych czasów, natomiast dwie pozostałe przypominają wnętrze mieszkania, macie do wyboru salon lub kuchnię. &#160; Serwowane są tutaj tradycyjne dania kuchni rosyjskiej oraz dobra chrzanowa wódka spod lady. Mała wskazówka: poproście barmana o prawdziwą lokalną wódkę i nie zdziwcie się jak zacznie otwierać plastikową butelkę po wodzie 😉 Macie ochotę coś przegryźć na szybko? Zapomnijcie o McDonalds! W Moskwie znajdziecie wiele restauracji sieci Teremok – rosyjskiego odpowiednika słynnego amerykańskiego fast foodu. Co ciekawsze, zamiast hamburgera czy frytek można tutaj spróbować tradycyjnego rosyjskiego jedzenia w wersji na szybko. W menu m.in. solyanka, barszcz ukraiński, bliny – naleśniki z rozmaitymi polewami czy syrniki – doskonałe placki serowe, a do popicia zamiast coli – kwas chlebowy. Na ulicach Moskwy można także znaleźć wiele ulicznych straganów z przekąskami. Niektóre stoiska mają typowy rosyjski charakter. Doskonałym miejscem na zakup lokalnych produktów jest Bazar Danilovsky, znajdujący się nieco dalej od centrum, tuż obok stacji metra Tul&#8217;skaya. Około 20 lat temu było to główne miejsce handlowe w Moskwie, obecnie jest także chętnie odwiedzane przez mieszkańców, ze względu na duży wybór produktów spożywczych oraz ich jakość. Bazar jest swego rodzaju atrakcją turystyczną nie tylko ze względu na autentyczny, nieco starodawny wystrój, ale również na możliwość zapoznania się z rosyjską kuchnią i codziennym życiem mieszkańców. Oprócz warzyw, owoców, mięs, serów i ryb i owoców morza, można tu zakupić słynne rosyjskie kiszonki, miody oraz doskonałe pieczywo. &#160; Jest także stoisko z kwiatami oraz liczne food trucki serwujące lokalne oraz zagraniczne potrawy. Na ulicach Moskwy organizowane są również&#160; jarmarki. Moja wizyta w stolicy Moskwy zbiegła się ze Świętami Wielkanocnymi. Nieopodal Kremla na przeciwko Teatru Bolszoj, zorganizowano wielki jarmark wielkanocny z lokalnym jedzeniem oraz produktami. Bardziej wymagający z pewnością będą usatysfakcjonowani zakupami w Gastronomia Eliseevsky. Sklep przyciąga tłumy turystów ze względu na pałacowy wystrój. Przestronne wnętrze, kryształowe żyrandole, złote ornamenty, marmurowe kolumny i obrazy przypominają bardziej salę balową niż zwykły „spożywczak”. Można tu znaleźć produkty luksusowe oraz niedostępne w zwykłych sklepach, choć Eliseevsky ma również bardzo bogatą ofertę konserw i mielonek turystycznych 😉 Zaciekawił Cię temat Moskwy, zajrzyj tutaj: &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/kuchnia-rosyjska-co-i-gdzie-zjesc-w-moskwie/">Kuchnia rosyjska &#8211; co i gdzie zjeść w Moskwie?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/kuchnia-rosyjska-co-i-gdzie-zjesc-w-moskwie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Warszawa, bazary &#8211; tu żyje stolica</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/warszawa-bazary-tu-zyje-stolica/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/warszawa-bazary-tu-zyje-stolica/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Mar 2020 19:40:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[bazar]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[pchli targ]]></category>
		<category><![CDATA[street food]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=13936</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wielu osobom Warszawa kojarzy się z Pałacem Kultury, ruchliwym centrum, wieżowcami, ekskluzywnymi butikami oraz hipsterką i nadęciem „krawaciarzy”. Bez wątpienia centrum Warszawy to „inny poziom świadomości” 😉 natomiast reszta miasta jest zupełnie odmienna, a każda dzielnica reprezentuje swój „swojski” klimat. W życiu Warszawy od lat dużą rolę odgrywały bazary, które były nie tylko miejscem handlu ale także punktem spotkań i rozrywki. Co prawda spóźniłam się troszkę z tym postem, gdyż zabraknie w nim „perły” warszawskich targowisk – Jarmarku Europa, zwanego także Stadionem 10-lecia. Jednak zostało jeszcze klika miejsc, niezabudowanych przez apartamentowce i wieżowce, gdzie można poczuć lokalny klimat. Oprócz kultowych starych miejsc, można także odwiedzić nowe, zlokalizowane w dawnych halach targowych czy na peronie niefunkcjonującego już dworca kolejowego. Bazar na ulicy Wolumen Powstał w latach 60-tych, wówczas sprzedawano tu głównie starocie. Następnie na przełomie lat 70 -tych i 80-tych z Mariensztatu, przeniesiono tu Jarmark Perski. Z czasem, gdy sprzedawcy z Mariensztatu zmienili miejsce sprzedaży na Bazar na Kole, bielański targ wyspecjalizował się w sprzedaży elektroniki. W latach 90-tych bazar słynął głównie ze sprzedaży pirackich płyt oraz jeszcze „gorących” towarów, jak radia samochodowe czy telefony komórkowe. Pomimo, olbrzymiej konkurencji ze strony słynnego Jarmarku Europa na Stadionie 10-lecia, Wolumen był zawsze ważnym centrum handlowym Bielan 😉 Zresztą nadal jest to miejsce bliskie sercu wielu mieszkańców. Wolumen to nie tylko bazar, to także główne miejsce spotkań. Przykładem przywiązania mieszkańców do Wolumenu były liczne protesty w związku z planami likwidacji tego miejsca i budowy apartamentowca. Osobiście, pamiętam jeszcze jak za czasów szkoły podstawowej, urywałam się z zajęć na słynne hamburgery z prażoną cebulką w Barze Dziupla. Wówczas bazar składał się z dwóch części, które przedzielała ulica Kasprowicza, a tuż przy wejściu odbywały się pokazowe koncerty charakterystycznej muzyki peruwiańskiej. Obecnie we wtorki i piątki zjeżdżają się tu lokalni dostawcy warzyw i owoców, natomiast w weekendy organizowana jest giełda elektroniczna połączona z pchlim targiem. Bazar na Kole Określany także w bardziej wyrafinowany sposób Giełdą Kolekcjonerską,&#160; to niemal instytucja na mapie warszawskich pchlich targów. Jest to unikalne miejsce, które&#160; przenosi w czasy starej Warszawy. Nie trzeba być wcale koneserem staroci, aby pokochać „Koło” od pierwszego wejrzenia. Na bazarze można znaleźć dosłownie wszystko, zaczynając od porcelany, rzeźb, ubrań, przedmiotów militarnych, a kończąc na meblach, książkach czy zabawkach.&#160;&#160; Umiejętność „nurkowania” w kartonach jest tu niezbędna aby wyłowić takie perełki jak: kaski milicji, odznaki, mundury czy popiersia Lenina. Koneserzy sztuki z pewnością znajdują tu wiele ciekawych eksponatów w postaci rzeźb oraz obrazów.&#160; Bazar na Kole jest miejscem wyjątkowym. Panuje tu specyficzna atmosfera starych warszawskich bazarów. Zarówno sprzedawcy jak i klienci to osoby, które łączy wspólna pasja i które znają to miejsce od lat. Bazarek to kawałek historii Warszawy, ukryty zarówno w oferowanych towarach jak i pamięci ludzi którzy są z nim związani od długiego czasu. Bazar czynny jest w weekendy w godzinach od 6 do 15, znajduje się na rogu ulic Obozowej i Ciołka. W latach 90-tych popularność Giełdy na Kole była tak duża, że na pobliskich ulicach niejednokrotnie tworzyły się ogromne korki. Z tego powodu postanowiono uruchomić dodatkowe miejsce na pobliskim stadionie Olimpia. Wczesnym rankiem w niedziele, ciszę pobliskiego Parku Moczydło, zaburza stukot ciągniętych walizek podróżnych. Walizki wypełnione są rozmaitym towarem przeznaczonym na sprzedaż. Na Olimpii może handlować każdy i wszystkim. Profesjonalni sprzedawcy dysponują straganami, natomiast debiutanci bądź sporadyczni handlarze rozwieszają swój asortyment na ogrodzeniu bądź rozkładają na plastikowych foliach na ziemi. Wiele warszawskich bazarów ma urozmaicony asortyment, natomiast na Olimpii jest dosłownie wszystko. Można tu znaleźć stare kasety magnetofonowe, magazyny, zastawę stołową, rowery, sprzęt AGD, narzędzia, dewocjonalia, produkty spożywcze, nie wspominając o niezliczonej ilości ciuchów. Odpustowa atmosfera panuje również po prawej stronie Wisły &#8211; na Bazarze Namysłowska. Asortyment jest tutaj podobny jak w części zachodniej Warszawy. Jest to idealne miejsce dla łowców okazji oraz unikalnych rzeczy. Aby znaleźć coś ciekawego trzeba mieć anielską cierpliwość, żeby przekopać się przez stertę ubrań, niesparowanych butów czy kartony pełne rozmaitych drobiazgów. Jednak dla kupujących te poszukiwania są istotnym elementem całego procesu kupowania. Hale przy ulicy Jana Pawła To miejsce w którym historia spotyka nowoczesność. Liczą już ponad 100 lat i nadal stanowią ważny punkt handlowy. Hale zostały wybudowane w celu polepszenia warunków higienicznych sprzedawanej żywności. Było to pierwsze przedsięwzięcie tego typu w Warszawie. Pierwsza hala – zwana jest Mirowską. Jej nazwa wywodzi się od Koszar Mierowskich, w których stacjonowali Strzelcy Gwardii Konnej Królestwa Polskiego. Koszary zostały zastąpione na przełomie XIX i XX wieku charakterystycznymi budynkami z rudej cegły. Nazwa drugiej &#8211; Hali Gwardii wywodzi się od nazwy klubu sportowego, który w niej funkcjonował (kiedyś odbywały się tutaj walki bokserskie). Obydwie hale zasadniczo różnią się od siebie i na tym polega cały urok tego miejsca. Hala Mirowska wystrojem przypomina czasy PRL, w centralnym punkcie znajduje się słynny SAM, natomiast dookoła rozlokowane są małe sklepiki z pasmanterią, odzieżą czy wyrobami wiklinowymi. Wspomnienie dzieciństwa przywołuje także helikopter zabawka, z charakterystyczną tabliczką z pewnością pamiętającą lata 90-te. Tuż przy wejściu do hali znajduje się klimatyczny Bar Targowy. Pomiędzy halami znajduje się bazarek na którym oprócz lokalnych warzyw i owoców oraz regionalnych towarów można nabyć także egzotyczne produkty. Część stoisk zaskakuje pomysłowością, jak np. te z jajkami, które przypominają wystawy z najlepszych belgijskich sklepów z czekoladkami 😉 Hala Gwardii to nowoczesne wnętrze w którym można spróbować specjałów kuchni międzynarodowej. Organizowane są tu także liczne imprezy, a na stoiskach można znaleźć produkty regionalne. Hala Koszyki Powstała niedługo po budowie Hal Mirowskich, w latach 1906-1909. Jej nazwa jakby mogło wskazywać, wcale nie wiąże się ze sprzedażą koszyków. Według historyków nazwa Koszyki wywodzi się od wałów, wzniesionych w tym miejscu w 1770 r. Wały miały służyć ochronie Warszawy przed epidemią cholery, choć podobno prawdziwym powodem były pieniążki, które napływały do kasy miasta w wyniku wzmocnienia kontroli nad przepływem ludzi do Warszawy. Okopy te były wzmocnione wiklinowymi koszami, stąd wzięła się nazwa hali oraz przyległej do niej ulicy. W industrialnym wnętrzu przenoszącym w czasy dwudziestolecia międzywojennego znajdują się liczne sklepy i restauracje. Metalowa konstrukcja, ceramiczne płytki w korytarzach, charakterystyczny zielony kolor oraz stare szyldy sklepowe tworzą unikalną atmosferę. Można tu zakupić regionalne produkty jak: konfitury, domowe wypieki czy lokalne wędliny i sery. Warto tu spróbować potraw kuchni meksykańskiej, włoskiej czy hinduskiej. Doskonałe craftowe piwo serwowane jest w barze znajdującym się w centralnym punkcie hali. W zimne dni najlepiej ogrzać się aromatyczną, gęstą gorącą czekoladą w Karmello. Nocny Market Skoro już mowa o hipsterskich miejscach, to ważnym punktem na mapie Warszawy jest Nocny Market,&#160; zlokalizowany na peronach nieczynnego Dworca Głównego, nieopodal Ronda Zawiszy. Market znajduje się w miejscu omijanym przez większość turystów. Wycieczka do miejsca znajdującego się w głębi ciemnej brukowanej ulicy przy której znajdują się stare magazyny kolejowe, udekorowane graffiti nie wydaje być dla wielu dobrym pomysłem. Tymczasem pozory mogą mylić. &#160;Nocny market to kulinarna stolica świata. Ci którym przejadły się pierogi czy babciny schaboszczak, przyjeżdżają tutaj aby spróbować unikalnych potraw kuchni międzynarodowej. Nieco później trafiają tutaj zgłodniali imprezowicze na after party.&#160; Kuchnia chińska, tajska, koreańska, francuska, włoska, amerykańska, gruzińska, meksykańska, można długo wymieniać. Jedzenie jest tu droższe niż w zwykłych food truckach, ale warto dorzucić parę złotych aby poczuć unikalną atmosferę tego miejsca. Nocny Market znajduje się przy ulicy Towarowej 3 i jest czynny od wiosny do jesieni w piątki i soboty od 17.00 do 01.00 i w niedziele od 16.00 do 23.00. Nie tylko kolacja, ale też śniadanie! Targ śniadaniowy to doskonała propozycja nie tylko dla tych co zabalowali trochę dłużej. Co weekend spotykają się tutaj wielbiciele zdrowego jedzenia oraz ci którym znudziła się jajecznica. W asortymencie śniadanka prosto z Azji, Afryki czy Ameryk, nie brakuje także potraw europejskich. Oprócz pożywnych śniadań można tu zakupić zdrową żywność w tym regionalne produkty. Równolegle z targiem śniadaniowym organizowane są tu także liczne imprezy oraz warsztaty kulinarne. Międzynarodowe dania serwowane na świeżym powietrzu zdobyły serca wielu Warszawiaków.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/warszawa-bazary-tu-zyje-stolica/">Warszawa, bazary &#8211; tu żyje stolica</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/warszawa-bazary-tu-zyje-stolica/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ejlat &#8211; ucieczka przed zimą, czyli doskonały plan weekend cz. II</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/ejlat-ucieczka-przed-zima-czyli-doskonaly-plan-weekend-cz-ii/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/ejlat-ucieczka-przed-zima-czyli-doskonaly-plan-weekend-cz-ii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 28 Dec 2019 07:12:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[kanion]]></category>
		<category><![CDATA[Morze Czerwone]]></category>
		<category><![CDATA[zatoka]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=13507</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak pisałam w poprzednim poście, bilety do Ejlat są obecnie w bardzo okazyjnych cenach. Jednak Izrael jest dość drogim krajem, ceny jedzenia i zakwaterowania, szczególnie nad Morzem Czerwonym, są znacznie wyższe niż w Polsce. A zatem co można tu zwiedzić bezpłatnie? Gdzie zjeść i ile tak właściwie kosztuje weekendowy wyjazd? Czerwony Kanion Kto powiedział że najciekawsze atrakcje muszą słono kosztować? Jeśli chcecie zobaczyć coś niesamowitego i całkowicie za darmo koniecznie wybierzcie się do Czerwonego Kanionu. Znajduje się on około 20 minut jazdy samochodem z Ejlatu przy drodze nr 12. Droga prowadzi tuż przy samej granicy z Egiptem, wzdłuż ogromnego ogrodzenia z drutu kolczastego. Jednak największą atrakcją tej trasy są malownicze krajobrazy. Do Czerwonego Kanionu można także się dostać komunikacją publiczną. Dojeżdża tam autobus nr 392, jadący w kierunku Be’er Sheva. W okolicy Czerwonego Kanionu nie ma już przystanku, dlatego bilety należy kupować do Har Uziya Junction, a zbliżając się do Kanionu zasygnalizować kierowcy chęć wyjścia.&#160; Aktualny rozkład i cennik znajdziecie tutaj. Z głównej drogi należy przejść około 1,5 km do szlaku prowadzącego do kanionu. Kanion jest tak właściwie wyschniętym korytem rzeki Nahal Shani. Wyglądem przypomina słynny Kanion Antylopy w Stanach Zjednoczonych. Podobieństwo nie jest przypadkowe, gdyż obydwa powstały w ten sam sposób. Podatne na erozję skały zbudowane z piaskowca, rzeźbione są przez wodę która z ogromną siłą przepływa przez kanion w trakcie tzw. flash floods – błyskawicznych powodzi. Czerwony Kanion można zwiedzić na dwa sposoby tzw. dużą i małą pętlą. Duża pętla prowadzi przez szlak niebieski i jest podobno nieco trudniejsza, ze względu na strome podejścia.&#160; Mała pętla, natomiast zwana też szlakiem rodzinnym jest stosunkowo prosta i liczy około 5 km. Przez dno kanionu prowadzi szlak zielony. Ścieżka do wąwozu staje się coraz węższa, a ściany kanionu coraz wyższe oraz ciekawiej uformowane. Miejsce to zachwyca ilością niesamowitych, intensywnych kolorów. &#160;W końcu szerokość drogi pozwala, co najwyżej na postawienie jednej stopy. Dalsza część prowadzi przez różnego rodzaju drabinki, klamry bez których przejście głównego odcinka kanionu byłoby niemożliwe. Po przejściu przez dno kanionu trasę należy kontynuować szlakiem czarnym. Szlak ten prowadzi górą kanionu, co pozwala na uchwycenie tego miejsca z zupełnie innej perspektywy. Szlak czarny łączy się później ze szlakiem zielonym prowadzącym do parkingu. Idąc do kanionu warto wyposażyć się w buty górskie z dobrą przyczepnością, ja niestety miałam do dyspozycji wyłącznie sandały, gdyż mój bagaż podręczny miał ograniczoną pakowność. &#160;Wschód słońca – kto rano wstaje… Przyznam, że perspektywa wstania o 5 rano w niedzielę aby zobaczyć wschód słońca nad Ejlat, wcale nie brzmiała zachęcająco. Jednak mając do dyspozycji zaledwie weekend, chcieliśmy wykorzystać maksymalnie ten czas.&#160; Wybór miejscówki na obserwacje padł na Górę Yoash znajdująca się tuż przy drodze nr 12 prowadzącej do Czerwonego Kanionu. Słońce powoli wynurzało się za gór po stronie Jordanii, dając niesamowity intensywny kolor nieba oraz oświetlając Zatokę Akaba. Dodatkową atrakcją była rodzinka kozic, która postanowiła zrobić sobie śniadanie tuż obok naszego samochodu. Nocleg Izrael nie jest tanim państwem, dlatego ciężko tu znaleźć tanie kwatery. Sytuacja w Ejlat komplikuje się dodatkowo gdyż jest to jeden z głównych kurortów wypoczynkowych w Izraelu. Z dostępnych opcji noclegowych polecam hotel Club in Eilat znajdujący się nieopodal Eilat Coral Reef Nature Reserve. Zaletą tego hotelu są duże apartamenty z tarasami wyposażone w kuchnię w której można przygotować posiłki. W pakiecie powitalnym goście otrzymują pudełeczko czekoladek, pizzę z napojem oraz 2 karty po 2Gb Internetu. Na terenie hotelu znajduje się duży basen, korty tenisowe, boiska, sala gier oraz sklep oferujący produkty w konkurencyjnych cenach w stosunku do tych na mieście. W hotelu serwowane są bardzo urozmaicone doskonałe śniadania, a w ciągu dnia można za rozsądna cenę zjeść obiad w barze na przeciwko basenu. Jeśli szukacie bardziej kameralnego noclegu, proponuję sprawdzić kwatery na stronie Airbnb. Aby obniżyć koszty możecie skorzystać z zniżki na pierwszą rezerwację klikając w ten link. Możecie zaoszczędzić nawet 100 zł, natomiast ja otrzymam 50 zł jako bonus za Waszą rezerwację, który będzie też formą docenienia mojego wkładu w napisanie tej relacji. Koszt: Wyjazd w dniach 5-8 grudnia: -Lot Warszawa Modlin – Ejlat – Warszawa Modlin 78 zł (Ryanair z bagażem podręcznym)-Nocleg Club in Eilat 880 szekli czyli około 950 zł za 3 noce dla dwóch osób (apartament 6 osobowy w cenie śniadania)-Wypożyczenie samochodu na 3 dni&#160; 300 zł/ 2 osoby + paliwo 140 zł /2 osoby-Bilet wstępu do Timna Park ok. 49 szekli czyli 55 zł/os&#8211; 1 falafel z frytkami 23 szekle – 25 zł&#8211; obiad w hotelu 30 szekli – 32 zł Koszt od osoby: ok. 885 zł Pierwsza część relacji znajduje się tutaj</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/ejlat-ucieczka-przed-zima-czyli-doskonaly-plan-weekend-cz-ii/">Ejlat &#8211; ucieczka przed zimą, czyli doskonały plan weekend cz. II</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/ejlat-ucieczka-przed-zima-czyli-doskonaly-plan-weekend-cz-ii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kuchnia jordańska</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/kuchnia-jordanska/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/kuchnia-jordanska/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 22 Aug 2019 19:04:09 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Jordania]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=13027</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kuchnia jordańska należy do szeroko pojętej kuchni Lewantu, na którą składa się kuchnia: Libanu, Palestyny oraz Syrii. Ponadto w tradycyjnym sposobie przygotowywania jordańskich potraw można zauważyć wpływy tureckie. Jednym słowem Jordania jest ciekawym miejscem na kulinarnej mapie świata! Tradycyjne śniadanie jest bardzo pożywne i składa się głównie z hummusu (pasta z ciecierzycy z dodatkiem cytryny i czosnku), doskonałego białego sera o konsystencji kremu zwanego labaneh, pasty z suszonego bobu z dodatkiem kuminu, chilli i cytryny – ful madames, jajek oraz doskonałej chałwy. Co ciekawsze, na jordańskim stole, niezależnie od pory dnia, zawsze pojawiają się piklowane warzywa. Zazwyczaj są to oliwki oraz marchewka, ale można spotkać także ogórki, rzodkiewkę czy kalafior. Nie da się ukryć, że ta przekąska jest kulinarnym hitem w tym kraju. Jordania jest jednym z największych producentów oliwek na świecie. Wspaniałe oliwki można zakupić w wielu miejscach, jednak osobiście nie polecam wersji z octu.Główny posiłek rozpoczyna się od przystawki tu zwanej mezze. Oczywiście wśród przystawek niepodzielnie rządzi doskonały hummus. Ponadto serwuje się również różnego rodzaju sery, pasty oraz sałatki. Kuchnia jordańska oferuje szeroki wybór dań wśród których można wymienić:&#8211; kofte – doskonale doprawione pulpeciki, które mogą występować w sosie pomidorowym lub sezamowym, &#8211; kebaby,&#8211; zarb – tzw. grill beduiński,&#8211; dolma – danie podobne do naszych gołąbków, tylko zamiast kapusty używa się liści winorośli,&#8211; mięso zapiekane w cieście,&#8211; falafel. Będąc w Aqabie warto również spróbować lokalnych świeżych ryb i owoców morza. Polecam grillowaną rybę serwowaną z ryżem, danie znane jako sayadiya w Syrian Palace Restaurant.&#160; Do dania głównego podawane są rozmaite sałatki do których stosuje się oliwki, pomidory, ogórki, sałatę, bakłażany.Jedną z ciekawszych pozycji w jordańskim menu jest znana z Libanu sałatka – tabbouleh, w której skład wchodzą: pomidory, bulgur lub kuskus, posiekana pietruszka, mięta, czosnek, sok z cytryny oraz oliwa. Podstawą każdego posiłku w Jordanii jest chleb, najczęściej spotykana jest khubz, powszechnie znany jako pita. Ciekawym rodzajem chleba jest beduiński abud – przykrywa się go popiołem i piecze w palenisku. Innym rodzajem jest taboon – cienki chlebek wypiekany w tradycyjnym piecu tabun. Na deser serwuje się baklawę oraz chałwę. Popularna jest także kunafa – nasączone miodem ciasto z nadzieniem z ciągnącego sera, przypominającego w konsystencji mozzarellę. Osobiście, to połączenie nie przypadło mi do gustu. Smaczną pamiątką z podróży, mogą być popularne w krajach Lewantu maślane ciasteczka z sezamem, miodem oraz pistacjami, zwane Barazek. Podstawowym napojem spożywanym w Jordanii jest herbata, zazwyczaj serwuje się czarną, miętową (na’na) lub z szałwii (meramiyyeh), która właściwie jest herbatą czarną z dodatkiem szałwii. Choć nie jestem wielbicielką herbat ziołowych, szczerze przyznam, że smak tej herbaty był na tyle charakterystyczny i smaczny, że zawsze będzie mi się kojarzyć z Jordanią. W Jordanii pije się również kawę. Oprócz znanej kawy po turecku, można tu spróbować kawy beduińskiej z dodatkiem kardamonu. Pomimo, że Jordania jest muzułmańskim krajem, nie obowiązujące tu prohibicja. Co prawda alkohol jest dostępny, ale tylko w nielicznych sklepach i jest stosunkowo drogi, dlatego najlepszym rozwiązaniem jest zrobienie zapasów w strefie wolnocłowej. Więcej informacji o Jordanii, zamieściłam tutaj:&#8211; Jordania &#8211; jak zorganizować wyjazd&#8211; Jordania siedem cudów</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/kuchnia-jordanska/">Kuchnia jordańska</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/kuchnia-jordanska/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kuchnia białoruska – u Bulbaszy swojsko jest!</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/kuchnia-bialoruska/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/kuchnia-bialoruska/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 09 Mar 2019 14:55:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Białoruś]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Bialorus]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Wschodnia]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia wschodnia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=12639</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kuchnia białoruska opiera się głównie na produktach dostępnych na Białorusi jak ziemniaki, zboża, wieprzowina, słonina, grzyby oraz owoce leśne. Dania przyrządzane są z prostych składników oraz są łatwe i szybkie do przygotowania. Ze względu na długie i srogie zimy oraz charakter pracy większości ludności, tradycyjna kuchnia białoruska składa się z pożywnych i rozgrzewających potraw. Jednak jej cechą charakterystyczną są nie tyle składniki co proces przygotowania.&#160; Potrawy rzadko są smażone, a podstawowym procesem jest pieczenie, gotowanie lub duszenie. Kuchnia białoruska wykorzystuje małą ilość przypraw natomiast obowiązkowym elementem niemal każdego dania jest śmietana. Restauracje na Białorusi mają charakterystyczny, swojski wygląd oraz oferują liczne tradycyjne potrawy. Nie ma problemu z znalezieniem miejsc gdzie można spróbować lokalnego jedzenia, co niejednokrotnie jest problemem w krajach Europy Zachodniej. Jak można wyczytać na stronie Ambasady Białoruskiej: Realizacja dań białoruskiej kuchni narodowej jest jednym z ustalonych wymogów dotyczących obiektów gastronomicznych (z wyjątkiem obiektów, specjalizujących się w przygotowywaniu potraw kuchni narodowych innych narodów). Dlatego dania kuchni białoruskiej są w menu wszystkich restauracji i kawiarni. Śniadanie: Na śniadanie serwowane są jajka w postaci jajecznicy lub omletu podawane z chlebem oraz warzywami. Mięsna opcja obejmuje bekon oraz domową kiełbasę z zapiekanymi ziemniakami. W opcji na słodko występują najczęściej naleśniki z serem, śmietaną i dżemem. Hitem są&#160; puszyste placuszki serowe zwane syrnikami podawane zazwyczaj z śmietaną, domowym dżemem, miodem lub musem jabłkowym. Syrniki są bardzo delikatne w środku, natomiast z zewnątrz mają chrupiącą skórkę. Będąc na Białorusi, koniecznie pamiętajcie aby je spróbować! Natomiast jeśli ktoś ma ochotę wrócić wspomnieniami do czasów dzieciństwa, zawsze może zamówić zwykłą owsiankę 😉 Obiad Idealną propozycją na zimę są gęste, aromatyczne zupy. Gotowane są na wywarze mięsnym oraz podawane z dodatkiem śmietany. Typowymi zupami są znane nam: krupnik, żurek czy grzybowa. W restauracjach można spróbować także lekko kwaśnej, aromatycznej solanki. Jest to tradycyjna zupa z dodatkiem wody z kiszonych ogórków, słoniny, wędliny,&#160; przypraw i obowiązkowo śmietany 😉 Wersja nowoczesna solanki może zawierać oliwki lub kapary. Idealną propozycją na lato jest chłodnik, czyli zupa z botwiny i śmietany podawana z ogórkiem, jajkiem oraz koperkiem. Wśród mięs dominuje wieprzowina, choć składnikiem dań może być również cielęcina, wołowina lub drób. Częstym dodatkiem do dań jest smażona słonina. Częstym dodatkiem do dań są grzyby bądź warzywa, głównie marchew, kapusta oraz buraki. Podstawą wyżywienia Białorusinów są ziemniaki, które zwane są także „drugim chlebem”. W języku białoruskim ziemniaki nazywane są bulwami, stąd ze względu na duże ich spożycie Białorusini nazywani są „bulbaszami” czyli „ludźmi ziemniaków”. Nazwy „bulbasze” nie da się określić jednoznacznie jako obraźliwe bądź „pieszczotliwe”, można je porównać do określenia „pyry”. Osobiście nie jestem wielbicielką ziemniaków, ze względu na masowe wykorzystanie ich również w kuchni polskiej. Jednak na Białorusi ziemniaki rzadko spożywane są w najprostszej opcji gotowanej. Ziemniaki poddawane są tutaj rozmaitym procesom jak: ścieranie na tarce, tłuczenie, pieczenie czy smażenie. Wydaje się że podstawowym produktem przygotowywanym z ziemniaków są draniki, znane u nas jako placki ziemniaczane, podawane ze śmietaną. Draniki to danie uniwersalne, można je serwować w wersji ze smażoną słoniną, grzybami, sosami lub mięsem. Popularnymi potrawami z ziemniaków są również: babka ziemniaczana – zapiekanka z ziemniaków z dodatkiem boczku i cebuli, bliny – placuszki z ziemniaków z dodatkiem maki oraz kiszka ziemniaczana, przypominająca wyglądem kiełbasę oraz tzw. kliocki&#160;(kluski) czyli ciasto z ziemniaków podawane z skwarkami lub boczkiem i smażoną cebulą. Na stole Białorusinów często spotykane są również dania mączne. Zaliczają się do nich m.in. kołduny – małe pierożki podawane jako samodzielne danie lub jako dodatek do zupy oraz pielmieni – pierogi w których jako farsz wykorzystuje się surowe mięso. Pierogi podawane są z wody lub z piekarnika. Można również spróbować pierogów na słodko z farszem z rozmaitych owoców leśnych. Białoruś słynie również z doskonałych napojów i niekoniecznie tylko alkoholowych. Popularne są domowe kompoty, kwas chlebowy, sok brzozowy, zbiteń (gorący napój z miodem i przyprawami korzennymi). Mnie ujęły cudowne herbaty z dodatkiem pomarańczy, żurawiny, rokitnika oraz rozmarynu. Na Białorusi istnieje szeroki wybór napojów alkoholowych. Oprócz wódki popularny jest również krupnik oraz żubrówka. Ciekawostką są doskonałe wódki smakowe: żurawinowa, chrzanowa oraz chrzanowa z miodem. Szczególnie tą ostatnią polecam spróbować 😉 Jednak po całodziennym zwiedzaniu mroźnego Mińska, najbardziej do gustu przypadło mi grzane wino. Desery Białoruś produkuje również doskonałe czekolady oraz pianki zwane zefirami. Przypominają duże bezy o białym lub różowym kolorze. W kawiarniach można spróbować różnorodnych deserów oraz ciast. Ciekawym deserem są daktyle z serkiem mascarpone serwowane&#160; w restauracji La Kave w Brześciu Restauracje i ceny Godne polecenia restauracje: &#8211; Vasilki oraz Kukhmistr w Mińsku, &#8211; Karchma w Grodnie, &#8211; La Kave w Brześciu, &#8211; na ciastko i kawę najlepiej udać się do&#160;Centralny Univiersam Snack Bar w Mińsku. Jedzenie na Białorusi nawet w bardzo dobrych restauracjach jest stosunkowo tanie. Za zupę trzeba zapłacić od 5 do 7 rubli (9-12 zł) Koszt dań mącznych – pierogów, naleśników czy placków serowych wynosi również około 5-7 rubli. Koszt drugiego dania to około 15 rubli (27 zł). Cola kosztuje około 2 ruble (3,5 zł), natomiast świeżo wyciskany sok około 5 rubli. W eleganckich restauracjach w centrum Mińska trzeba się liczyć z wyższymi cenami. Za drugie danie w restauracji zapłaciłam 28 rubli (50 zł), natomiast za deser 14 rubli (około 25 zł).</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/kuchnia-bialoruska/">Kuchnia białoruska – u Bulbaszy swojsko jest!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/kuchnia-bialoruska/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ateny &#8211; grecki sposób na majówkę</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/grecja-ateny/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/grecja-ateny/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 Feb 2019 17:47:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Grecja]]></category>
		<category><![CDATA[Akropol]]></category>
		<category><![CDATA[architektura]]></category>
		<category><![CDATA[Ateny]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia grecka]]></category>
		<category><![CDATA[miasto]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=12583</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbliżał się długi weekend, a ja nie miałam żadnych planów. Zaczęłam przeszukiwać strony linii lotniczych w nadziei, że uda mi się znaleźć tani lot, co niemal graniczyło z cudem w “gorącym” terminie majówki. Ku mojemu zdziwieniu, najtańszym kierunkiem okazały się Ateny. Jak się później okazało, moja podróż, nie skończyła się na stolicy Grecji. Z lotniska w Atenach, bardzo tanio można się dostać na wiele greckich wysp. Mój wybór padł na Korfu, a relację z zielonej wyspy znajdziecie tutaj. Pomimo, że podróż do Aten nie była planowana, od dawna myślałam aby się tam wybrać. Chciałam skonfrontować negatywne opinie o Akropolu z rzeczywistością, odwiedzić słynną Agorę oraz zobaczyć miasto ze szczytów otaczających je wzgórz.&#160; Co zatem warto zobaczyć w Atenach? Wysokie Miasto Ateny kojarzą się głównie z Akropolem, będącym główną atrakcją turystyczną miasta.&#160; Akropol zlokalizowany&#160; na wzgórzu liczącym 150 m wysokości, a jego nazwa wywodzi się ze słów “Acro”, co znaczy wysoko oraz “polis” oznaczające miasto. Akropol jest świętym wzgórzem &#8211; miejscem kultu starożytnych, greckich bogów. Najważniejszy punkt Akropolu stanowi słynny Partenon – starożytna świątynia poświęcona patronce Aten – bogini Atenie. Co prawda, na zdjęciach budowla ta wydaje się znacznie większa niż jest w rzeczywistości, natomiast jej prostota oraz symetria robi niesamowite wrażenie. Partenon zbudowany jest z białego marmuru i otoczony 46 kolumnami. W starożytnych czasach, w jego wnętrzu znajdował się wykonany ze złota 12-metrowy posąg Athena Polias &#8211; jeden ze starożytnych cudów świata. W 426 r. został zabrany do Konstantynopola po czym zaginął. Zresztą sam Partenon miał dość burzliwą historię. Pełnił funkcję: koszar, składu amunicji, kościoła, a za czasów ottomańskich nawet meczetu. Wydawać by się mogło, że zwiedzanie Akropolu ogranicza się wyłącznie do Partenonu. Jednak znajdują się tu także inne starożytne zabytki jak Erechtejon – starożytny Teatr Dionizosa oraz Świątynia Ateny Nike. Co roku Akropol odwiedzają miliony turystów dlatego, aby uniknąć tłumów warto wybrać się tu odpowiednio wcześnie i zaopatrzyć się w antypoślizgowe obuwie, gdyż na wypolerowanych przez zwiedzających kamieniach, łatwo o upadek. Bilet normalny kosztuje 20€ a ulgowy 10€ (dane z 2019 r.). W ofercie jest także 5-dniowy bilet łączony który kosztuje 30 € i obejmuje najważniejsze stanowiska archeologiczne Aten i muzea. Szczegóły dotyczące Acropolis Pass znajdziecie tutaj. Ciekawy widok na Akropol roztacza się ze Wzgórza Areopagus, z którego można dostrzec również słynną Agorę. Na starożytnej Agorze Agora to starożytne centrum handlowe, polityczne i społeczne Aten. Tutaj Sokrates rozwijał swoją filozofię, a św. Paweł przybył by nawracać ludność Aten na chrześcijaństwo. Można tu zobaczyć doskonale zachowaną Świątynię Hefajstosa,&#160; poświęconą bogowi kowali, halę targową, Muzeum Agory oraz Kościół Św. Apostołów. Wstęp kosztuje 4€, natomiast z Akropolis Pass jest bezpłatny. Stare Ateny Atmosferę starych Aten można poczuć, w dzielnicy Plaka znajdującej się pod Akropolem. Znajdują się tutaj liczne klimatyczne tawerny i kawiarenki. Wzgórze Wilków Najpiękniejszy widok na Ateny roztacza się z najwyższego wzgórza Likavitos – w przetłumaczeniu Wzgórza Wilków. Ze szczytu można zobaczyć Akropol, charakterystyczny stadion Panathenaic, a nawet wybrzeże zatoki Sarońskiej z portem Pireus. Oprócz podziwiania wspaniałych widoków, można tu zajrzeć do kaplicy Agios Georgios oraz ochłodzić się w restauracji. Na szczyt wzgórza wjeżdża kolejka torowa. Bilet w dwie strony kosztuje 7€ (dane z 2019 r.). Na pchlim targu i nie tylko W okolicy Monastiraki znajduje się słynny pchli targ, natomiast w okolicznych uliczkach można zobaczyć liczne dzieła ateńskiego street –artu. Warto odwiedzić również Centralny Market. Gdzie można kupić lokalne produkty, warzywa, owoce oraz doskonałe oliwki. Na tyłach bazaru znajduje się sekretna tawerna &#8211; Diporto, ulubione miejsce lokalnych mieszkańców. Knajpka znajduje się w piwnicy. Prowadzą do niej niepozorne drzwi oraz strome schody. Wnętrze poznacie po ogromnych beczkach z winem własnej roboty. Menu ogranicza się do zaledwie kilku potraw, będących specjalnością tawerny. Są to: revythia – aromatyczna zupa z cieciorki, grillowane sardynki, sałatka grecka oraz chleb własnej roboty. Marmurowy stadion Niesamowite wrażenie robi Panathenaic Stadium, który został wybudowany na Olimpiadę w 1896 r. Jest to rekonstrukcja starożytnego stadionu, wykonana w całości z białego&#160; marmuru. Zmiana warty Centrum Aten znajduje się się na placu Syntagma, obok którego zlokalizowany jest grecki Parlament. Z przodu budynku parlamentu znajduje się pomnik Nieznanego Żołnierza. Codziennie o pełnej godzinie, ma tu miejsce zmiana warty, będąca ciekawym „widowiskiem”. Grobu Nieznanego Żołnierza strzegą żołnierze elitarnej jednostki Ewzonów, ubrani w tradycyjne stroje.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/grecja-ateny/">Ateny &#8211; grecki sposób na majówkę</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/grecja-ateny/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
