<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maroko -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/tag/maroko/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/maroko/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 02 Nov 2025 09:56:52 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>Maroko -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/maroko/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Fez &#8211; miasto miliona meczetów, osiołków i gołębich odchodów</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/fez-miasto-miliona-meczetow-osiolkow-i-golebich-odchodow/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/fez-miasto-miliona-meczetow-osiolkow-i-golebich-odchodow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 02 Nov 2025 09:56:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Afryka]]></category>
		<category><![CDATA[Maroko]]></category>
		<category><![CDATA[Afryka Zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[bazar]]></category>
		<category><![CDATA[Fez]]></category>
		<category><![CDATA[meczet]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=19517</guid>

					<description><![CDATA[<p>Fez to nie miasto, to średniowieczny wehikuł czasu z opcją intensywnego zanurzenia się pod uszy w kulturę arabską. Założony pod koniec VIII wieku, uchodzi za najstarsze i najlepiej zachowane miasto muzułmańskiego świata. Jednak nie spodziewaj się tutaj nudnego skansenu, to stuprocentowo arabskie miasto, z całym pakietem chaosu, kolorytu i dźwięków. Fez przez stulecia pełnił rolę stolicy Maroko, centrum religii, nauki i kultury. To tutaj powstał najstarszy działający uniwersytet świata – Al-Karawijjin, działający nieprzerwanie od IX wieku. Pomimo, że Fez jest dzisiaj czwartym co do wielkości miastem w Maroko, zachował swój unikalny średniowieczny klimat. Wycieczkę zaczynam od Bab Bou Jeloud, jednej z piętnastu bram prowadzących na stare miasto, czyli medinę. Jestem tu z samego rana i łudzę się, że jest na tyle wcześnie, aby w spokoju zwiedzić to miejsce. Brama wykończona jest niebieską misterną mozaiką i wygląda bajkowo. Jednak tuż po jej przekroczeniu bajka się kończy i zaczyna się twarda rzeczywistość arabskiego souku. Na straganach znajdują się liczne towary, w warsztatach można zobaczyć lokalnych rzemieślników, garncarzy, tkaczy oraz jubilerów, jest tłoczno, a w tle słychać emocjonujące negocjacje. Jest po prostu po arabsku. Można by pomyśleć, że panuje tu totalny chaos, jednak jest to chaos kontrolowany. Souk podzielony jest tematycznie, w zależności od tego co chcemy kupić mamy do dyspozycji cześć z artykułami metalowymi, żywnością, przyprawami, odzieżą czy kosmetykami. W teorii powinien być łatwy do nawigacji, o ile ktoś potrafi się odnaleźć się w prawdziwym labiryncie prawie tysiąca uliczek. Medyna jest tak duża, że zaplanowane zostały tutaj specjalne szlaki turystyczne. Co ciekawsze, jest także największym na świecie obszarem miejskim wolnym od samochodów, a transport towarów odbywa się tu tradycyjne przy pomocy osiołków. Najwidoczniej idea zrównoważonego miasta znana tu była dużo wcześniej niż Unia Europejska pomyślała o wydaniu pierwszej dyrektywy. Fez jest także znany jako Miasto Miliona Meczetów. To właśnie tutaj, w licznych medresach od wieków kształcą się duchowni islamu. Jednym z takich miejsc jest bogato zdobiona Al-Attarine Medresa, która oddaje klimat dawnych czasów. Jednak prawdziwą wizytówką Fezu są garbarnie, z których najbardziej znaną i największą jest Chouara. Działa nieprzerwanie od XI wieku, co w praktyce oznacza, że niewiele się tu zmieniło od średniowiecza. Z góry wygląda to całkiem malowniczo: dziesiątki kamiennych kadzi pełnych naturalnych barwników w odcieniach żółci szafranu, przez czerwień maku, aż po błękity indygo. Ale zanim skóra nabierze piękny kolor, musi przejść żmudny proces, który w Chouara można zobaczyć na własne oczy. Chouara jest najstarszą garbarnią na świece i funkcjonuje od XI wieku. Co więcej, praktycznie nic od tych czasów się tu nie zmieniło. Najpierw skóry trafiają do kadzi z białym płynem, który składa się z wody, palonego wapna, soli i… gołębich odchodów. Nie, to nie żart. Dzięki temu zmiękczają się i łatwiej chłoną kolory. Następnym etapem jest moczenie w kolorowych barwnikach, po którym następuje suszenie skór na powietrzu. Pracownicy to głównie mężczyźni, którzy brodzą po pas w tych miksturach i wykonują całą robotę w pełnym słońcu, dokładnie jak w średniowieczu. Garbarnię w całej okazałości najlepiej oglądać z tarasów widokowych znajdujących się w okolicznych sklepach. Najlepszy widok jest z tarasu widokowego ze sklepu nr 10, dając niewielki napiwek sklepikarzowi możemy zaobserwować cały proces. Każdy z odwiedzających dostaje gałązkę mięty, ponieważ w powietrzu unosi się swego rodzaju niezapomniany zapach barwników. Warto również udać się do pobliskiej garbarni Sidi Moussa. Jest co prawda dużo mniejsza, natomiast dzięki temu mniej zatłoczona przez turystów. Na koniec wycieczki warto udać się restauracji Cafe Clock&#160;gdzie w cenie 110 dirhamów można spróbować burgera z wielbłąda. Smak przypomina wołowinę, choć mięso wydaje się chudsze i bardziej aromatyczne. Fez to nie tylko miasto, to żywa pamiątka średniowiecza, gdzie tradycja miesza się z codziennym zgiełkiem arabskiego miasta. Tutaj historia pachnie skórą z garbarni, a każdy zakręt medyny kryje nową opowieść.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/fez-miasto-miliona-meczetow-osiolkow-i-golebich-odchodow/">Fez &#8211; miasto miliona meczetów, osiołków i gołębich odchodów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/fez-miasto-miliona-meczetow-osiolkow-i-golebich-odchodow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Maroko &#8211; gliniane twierdze, oko Saurona, róże i górskie przeprawy</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/maroko-gliniane-twierdze-oko-saurona-roze-i-gorskie-przeprawy/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/maroko-gliniane-twierdze-oko-saurona-roze-i-gorskie-przeprawy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 19 Oct 2025 15:42:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Afryka]]></category>
		<category><![CDATA[Maroko]]></category>
		<category><![CDATA[Afryka Zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[elektrownia]]></category>
		<category><![CDATA[gory]]></category>
		<category><![CDATA[twierdza]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=19457</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jeśli myślisz, że Maroko to tylko Marrakesz, wielbłądy i herbata z miętą – to… w sumie masz rację. Ale jak tylko odbijesz trochę od głównych szlaków i zamiast folderu biura podróży, w rękę weźmiesz mapę z odręcznie zaznaczonymi „dziwnymi” punktami – trafisz na rzeczy, które zmienią kompletnie Twoje wyobrażenie o tym kraju. Kasbah Amridil – twierdza z banknotu i planu filmowego Kasbah Amridil znajduje się po drodze z Wąwozu Dades do miejscowości Warzazat. Jest to kolejne miejsce na mapie Maroko, w którym czas się zatrzymał. Kasbah to chroniony pałac, cytadela lub fortyfikacja zwykle wykonana z cegieł glinianych. Kasbahy były budowane na trasach szlaków handlowych, dając schronienie podróżnym. &#160; W Maroko można obecnie zobaczyć wiele tego typu budowli, jednak Kasbah Amridil jest miejscem unikalnym, które zdobi marokański banknot 50 dirhamów. Malownicze otoczenie, pośrodku oazy Skoura oraz tradycyjna architektura berberyjska czynią to miejsce wyjątkowym. Noor Ouarzazate – marokański cud techniki Maroko jest niesamowitym miejscem, w którym zaawansowane obiekty inżynieryjne współistnieją z glinianymi tradycyjnymi kasbahami. Nieopodal Kasbah Amridil, na horyzoncie można dostrzec wysoką wieżę, przypominającą „Oko Saurona”. Jest to Noor Ouarzazate &#8211; jedna z największych elektrowni słonecznych na świecie. Wyobraź sobie 4200 boisk piłkarskich, ale zamiast trawy – morze luster. Brzmi jak scenografia z jakiegoś sci-fi? W Maroku to nie film, tylko codzienność. Noor (czyli „światło” po arabsku – bardzo poetycko, ale też bardzo trafnie) to czteroczęściowy kompleks energetyczny w okolicy słynnego miasta Warzazat. Obejmuje zarówno klasyczne panele fotowoltaiczne (PV), jak i bardziej kosmiczne technologie skupiania promieni słonecznych (CSP – Concentrated Solar Power). Zasada działania elektrowni jest prosta, gigantyczne paraboliczne lustra śledzą słońce, skupione na wieży promienie grzeją rury wypełnione specjalnym olejem aż do 393°C. Olej podgrzewa wodę, której para napędza turbiny, a te generatory, które przekształcają energię mechaniczną w energię elektryczną.&#160;Elektrownia ma moc 580 MW i stanowi część marokańskiego planu na wykorzystanie 52% energii ze źródeł odnawialnych do 2030 roku. Dzięki tej elektrowni Maroko stało się liderem energii słonecznej w Afryce i zmniejsza zależność od importowanych paliw kopalnych. Podobny obiekt widziałam jakiś czas temu w Izraelu. Kasbah Taourirt Jeśli kiedykolwiek postanowisz odwiedzić to miejsce, to jestem przekonana, że pierwszą Twoją myślą będzie „ta twierdza wygląda znajomo”. I faktycznie, miejsce to jest znane z pierwszej części Gladiatora. Znajduje się w miejscowości Warzazat tzw. marokońskim Hollywood, tuż obok słynnego Atlas Studios, o którym pisałam tutaj. Twierdza z zewnątrz wygląda imponująco, natomiast jej wnętrze jest dość surowe. Pomimo, że nie ma tu za dużo do obejrzenia, za 20 dirhamów (czyli grosze) warto tu zajrzeć chociażby dla klimatu i poczucia, że właśnie stąpasz po planie filmowym. Wąwozy Dades i Todra Obydwa wąwozy, choć znajdują się blisko siebie, to dwa zupełnie odmienne światy. Pierwszym punktem, będącym bramą do niesamowitych marokańskich krajobrazów jest miasteczko Tinghir, otoczone zieloną oazą z górami Atlas w tle. Tuż za punktem widokowym na miasto zaczyna się spektakularna trasa wiodąca przez Wąwóz Todra. Pionowe ściany wapienne, wyglądają jakby ktoś wstawił skalny mur na 400 metrów wysokości po obu stronach rzeki. Co więcej, w zależności od pory dnia przybierają różne odcienie od pomarańczowych, po różowe i czerwone. Na końcowym odcinku wąwóz zwęża się do zaledwie 10 metrów szerokości. Tymczasem droga przez wąwóz Dades to prawdziwy rollercoaster, kilometry serpentyn, ostre zakręty i zero barierek. Jest tu naprawdę fascynująco. Wąwóz tworzą czerwone skały o fantazyjnych kształtach. Szczególnie ciekawie wygląda formacja skalna zwana „Małpimi palcami”. Skały kształtem przypominają palce, a z oddali można zauważyć tu całą rękę unoszącą się z dna doliny. Widoki to nie jedyna atrakcja tej trasy. Jest ona zwana także „Drogą Tysiąca Kasb”. Budowane były przez Berberów w celu obrony przed najazdami. Obecnie część z nich jest nadal zamieszkiwana przez lokalną ludność. Nie da się przejechać przez Dades i nie zauważyć, że tu życie toczy się swoim rytmem, bez szaleństwa wielkich miast. Kalaat M’Gouna – Dolina Róż Wąwozy Dades i Todra to nie jedyna atrakcja tego regionu. Nieco dalej na południe znajduje się bajkowa „Dolina Róż”, która w maju zamienia się w bajkową różaną krainę. Miejscowe kobiety zbierają dziennie tony płatków, które trafiają do pobliskich fabryk. Szacuje się, że w okresie od kwietnia do maja zbiera się tutaj od 3 tys. do 4 tys. ton płatków. Następnie, płatki służą do produkcji perfum, kremów i słynnych olejków różanych. Podobno do produkcji jednego litra takiego olejku potrzeba aż pół tony płatków. Dlatego nic dziwnego, że zaledwie jeden jego mililitr kosztuje więcej niż złoto. Z Kalaat M’Gouna warto przejechać się do Bou Tharar. Droga, która kiedyś wymagała Jeepa i odwagi, dziś jest gładka jak skóra po różanym balsamie. Widoki? Czerwone skały, zielona dolina, spektakularne widoki szczególnie o zachodzie słońca, czynią ten zaledwie 30-km odcinek drogi niesamowitym przeżyciem. Tizi n’Tichka, czyli Przełęcz Pastwisk Tizi n’Tichka to dość oryginalna nazwa najwyższej i najbardziej zakręconej drogi w Maroko. Na wysokości ponad 2 tys. metrów zobaczyć tu można najpiękniejsze górskie krajobrazy Atlasu Wysokiego. Atlas Wysoki to najwyższe pasmo górskie w tej części Afryki. Natomiast Tizi n’Tichka&#160; to nie jest zwykła górska przełęcz — to naturalna granica między dwoma światami: śródziemnomorskim zachodnim z palmami i gajami oliwnymi oraz suchym wschodnim, pokrytym piaskami Sahary. Droga ta była przemierzana od zamierzchłych czasów przez karawany transportujące towary ze wschodniej Afryki do Marrakeszu. &#160;Wówczas dostępne były tu tylko wąskie, kręte ścieżki dla mułów. Dopiero na początku XX wieku Francuzi postanowili wybudować tu drogę, która wówczas uważana była za dzieło inżynierii.&#160; Dziś trasa jest szersza i znacznie bezpieczniejsza, natomiast zdarza się, że jest zamykana w trakcie dużych opadów śniegu. Tizi n’Tichka zachwyca różnorodnością, widoki zmieniają się tu z każdym mijanym kilometrem. &#160;Jest to najlepsze miejsce, żeby poczuć klimat dzikiego i surowego Maroko. Wszystkie te punkty to plan na dwudniową wycieczkę po centralnej części Maroko. Jazda tutaj przypomina podróż w czasie i przestrzeni – przez średniowieczne kasby, futurystyczne obiekty inżynieryjne, po niesamowite górskie krajobrazy. &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/maroko-gliniane-twierdze-oko-saurona-roze-i-gorskie-przeprawy/">Maroko &#8211; gliniane twierdze, oko Saurona, róże i górskie przeprawy</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/maroko-gliniane-twierdze-oko-saurona-roze-i-gorskie-przeprawy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Atlas Studios – marokańskie Hollywood na pełnym styropianie</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/atlas-studios-marokanskie-hollywood-na-pelnym-styropianie/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/atlas-studios-marokanskie-hollywood-na-pelnym-styropianie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 06 Sep 2025 14:10:15 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Afryka]]></category>
		<category><![CDATA[Maroko]]></category>
		<category><![CDATA[Afryka Zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=19359</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wizyta w Atlas Studios, znajdującego się w marokańskiej miejscowości Warzazat, to jak zaliczenie Egiptu, Rzymu i kawałka Somalii w trakcie godzinnej podróży. Interesujesz się kinem? To zapomnij o Hollywood – bo prawdziwa magia dzieje się w Maroku, między górami Atlasu Wysokiego, a piaskami Sahary. Tak właściwie, to historia obydwu miejsc zbiega się w czasie. Podczas gdy pod koniec XIX wieku Hollywood było znane zaledwie jako dzielnica mieszkaniowa, w Maroko Louis Lumière nakręcił pierwszy film „Le chevrier Marocain” (Marokański pasterz). Jednak dopiero w 1983 roku przedsiębiorca Mohamed Belghmi otworzył tu oficjalne studio filmowe. Tak powstało Atlas Studios – czyli tania, słoneczna alternatywa dla Hollywood, z górskimi pejzażami, pustynią, odrobiną orientu i hasłem reklamowym „Kino na budżecie”. Momentem przełomowym był 1998 r., kiedy to Ridley Scott postanowił wykorzystać tą scenerię do nakręcenia Gladiatora. To tutaj powstawały takie popularne filmy jak: Lawrence z Arabii, Ostatnie kuszenie Chrystusa, Klejnot Nilu, Mumia, Black Hawk Down, Babel, Ultimatum Bourne’a, Gra o Tron, Kundun. Obecnie Atlas Studio jest jednym z największych obiektów tego typu na świecie. Na rozległych pustkowiach wokół miejscowości Warzazat budowane są liczne plany filmowe, które następnie są opuszczane, a pozostałości po scenografii stają się ciekawym miejscem do eksploracji (o czym wkrótce napiszę). Z tego powodu tak właściwie ciężko stwierdzić, gdzie kończą się studia filmowe, a gdzie zaczyna pustynia. Atlas Studios jest otwarte dla zwiedzających. Wstęp kosztuje 80 dirgamów plus 30 dirhamów za plan Królestwa Niebieskiego (ceny z w 2025 r.). Zwiedzanie odbywa się wyłącznie z przewodnikiem, który przedstawia różne ciekawostki z planów filmowych. Wizyta zaczyna się od wielkiego placu, na którym można zobaczyć replikę F-16 użytego w filmie Klejnot Nilu z M. Douglasem i Kathleen Turner z 1985 r. Tuż za nim znajdują się pojazdy użyte w Black Hawk Down. Jest tu również bus z legendarnego serialu Prison Break oraz Arka Noego i Aston Martin ze styropianu, całkiem ciekawe zestawienie… Następnie na pierwszy plan wjeżdża Kleopatra z 1999 r. Egipska świątynia robi niesamowite wrażenie. Monumentalne kolumny i mroczne wnętrze robią ciekawy klimat. Malowidła wyglądają jak oryginalne, choć hieroglify nie przedstawiają żadnej treści, po prostu imitują oryginał. Z pałacu trafiamy na rynek niewolników z Gladiatora. Tu atmosfera się zagęszcza, ciemne, duszne, zakurzone pomieszczenia dają wrażenia jak z escape room bez wyjścia awaryjnego. Brakuje tylko Russella Crowe krzyczącego „Are you not entertained?!” I aż chce się odpowiedzieć “Not yet…” Bo to zaledwie początek. Nieopodal – mniejsza wersja świątyni z Karnaku (Luksor), z filmów Asterix i Obelix: Misja Kleopatra i Mumia. Może i skromniejsza, ale podobieństwo uderzające. Następnie na plan wjeżdża druga świątynia Kleopatry z filmu Asterix i Obelix: Misja Kleopatra. Obłędne kolory i misterne zdobienia sprawiają, że przez chwilę można się poczuć jak Monica Bellucci, ale tylko przez chwilę zanim nie dostrzeżesz prowizorki. Natomiast w oddali widać plan Jerozolimy z Królestwa Niebieskiego – podobno największy zbudowany na potrzeby filmu. Ostatnim punktem programu jest świątynia Buddyjska, wybudowana na potrzeby filmu Kundun Martina Scorsese. Ogromny posąg buddy oraz unikalne dekoracje przenoszą prosto do Tybetu (a przynajmniej, tak jakby). &#160; Atlas Studio to miejsce, gdzie marzenia o wielkim kinie spotykają się z rzeczywistością z Castoramy. Z jednej strony czujesz się tu jak gwiazda hollywoodzkiego hitu, z drugiej – jak statysta w szkolnym przedstawieniu. Z wierzchu widzisz monumentalne świątynie i luksusowe pałace, natomiast pod spodem styropian, dykta i drewniane rusztowania. Całość wygląda jak ściągnięta z Monty Pythona. Wszystko wygląda epicko, ale absurdalnie.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/atlas-studios-marokanskie-hollywood-na-pelnym-styropianie/">Atlas Studios – marokańskie Hollywood na pełnym styropianie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/atlas-studios-marokanskie-hollywood-na-pelnym-styropianie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Małpi gaj oraz urbex w sanatorium i klasztorze &#8211; okolice Fezu</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/malpi-gaj-oraz-urbex-w-sanatorium-i-klasztorze-okolice-fezu/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/malpi-gaj-oraz-urbex-w-sanatorium-i-klasztorze-okolice-fezu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 10 Aug 2025 16:30:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Afryka]]></category>
		<category><![CDATA[Maroko]]></category>
		<category><![CDATA[Urbex]]></category>
		<category><![CDATA[Afryka Zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[małpy]]></category>
		<category><![CDATA[opuszczone miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[urbex]]></category>
		<category><![CDATA[urbex Maroko]]></category>
		<category><![CDATA[urbex-Maroko]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=19260</guid>

					<description><![CDATA[<p>Małpi gaj oraz urbex w sanatorium i klasztorze – te trzy miejsca znajdują się w niedalekiej odległości od słynnego Fezu. Wystarczy wyjechać kawałek za miasto, by trafić w scenerie jak z horroru klasy B, filmu przyrodniczego albo&#8230; reklamy bananów. Jeśli masz słabość do miejsc opuszczonych, dziwnych i lekko upiornych, a do tego nie boisz się spotkać małpy o pokerowej twarzy to koniecznie musisz zobaczyć trzy niepowtarzalne miejsca. Opuszczone sanatorium dla gruźlików – Ben Smim Unikalną atrakcją dla koneserów urbexu jest opuszczone Sanatorium dla gruźlików. Znajduje się nieopodal wioski Ben Smim, w środku lasu. Droga do tego miejsca wiedzie przez malownicze zielone tereny. W oddali widać zalew z ogromną tamą Michlifen. Wydawać by się mogło, że droga zmierza do urokliwego kurortu, doskonale wkomponowanego w naturalne otoczenie. Tymczasem na horyzoncie pojawia się betonowy, ośmiopiętrowy kompleks, który stanowiłby idealną scenerię dla filmu klasy B o nawiedzonej lecznicy. Sanatorium powstało w 1955 roku i działało prężnie do 1965 roku, kiedy to zostało przejęte przez państwo. Jak widać, ingerencja państwa w coś, co sprawnie funkcjonuje, niezależnie od szerokości geograficznej, kończy się tak samo 😀 Rząd marokański potrzebował zaledwie 10 lat, aby położyć kres temu zakładowi. Po jego zamknięciu budynek został opuszczony i splądrowany. Zniknęły meble, sprzęt medyczny i wszystko, co dało się wywieźć. Wnętrza są zniszczone, ale atmosfera minionej epoki wciąż jest wyczuwalna, zwłaszcza gdy słychać trzaskanie okien i skrzypienie drzwi… Cèdre Gouraud – mafia z małpiego gaju Nieopodal sanatorium znajduje się niepowtarzalna atrakcja – „małpi gaj” w którym dla odmiany głównym aktorem są małpy. Na pierwszy rzut oka, można by pomyśleć, że jest to unikalna miejscówka. Góry Średniego Atlasu, wysokie drzewa cedrowe i dzika przyroda &#8211; sceneria jak z National Geographic. Tymczasem tuż po wyjściu z samochodu orientujesz się, że działa tu całkiem skuteczna kooperacja. Nagle… małpa ciągnie cię za spodnie, patrząc ci głęboko w oczy z pełną determinacją. Będąc przedstawicielem ssaków naczelnych rozumiecie się bez słów, podświadomie wiesz, że pyta: „gdzie są moje orzeszki?”, taki passive aggresive, tyle, że małpim wydaniu. I to jest właśnie ten moment, kiedy pojawiają się sprzedawcy z pełnym asortymentem małpich przysmaków. Co ciekawsze, małpy doskonale wiedzą, jak się zachowywać i są bardzo towarzyskie. Zatem najlepiej udać się tutaj z własnym prowiantem, dodam, że największą popularnością cieszą się banany 😉 Tioumliline – opuszczony klasztor, zbuntowanych Benedyktynów Kolejną atrakcją w pobliżu, jest Tioumliline – opuszczony klasztor. Klasztor Tioumliline, co w przetłumaczeniu znaczy „Białe kamienie” został założony w 1952 r. Benedyktyni zorganizowali tu ośrodek, w którym znajdowała się przychodnia i szkoła.&#160; Klasztor działał prężnie, do czasu, kiedy mnisi postanowili zaangażować się politycznie wspierając działaczy walczących o niepodległość Maroko spod władzy francuskiej. Po odzyskaniu przez Maroko niepodległości, Benedyktyni kontynuowali swoją działalność polityczną. W rezultacie, ich obecność stała się problematyczna i w 1968 r. władze Maroko postanowiły go zamknąć.&#160; Jednak to nie koniec historii tego miejsca. Klasztor odzyskał drugie życie dzięki filmowi Ludzie Boga, który był tu kręcony w 2009 r. Co prawda klasztor jest obecnie zamknięty i widać, że trwają tu prace remontowe, jednak jest to nadal ciekawe miejsce do odwiedzenia po drodze z Fezu na południe Maroko. Okolice Fezu to nie tylko przystanek w drodze na południe, ale też świetna okazja, żeby poznać „zakulisowe” Maroko – takie, którego nie zobaczysz w folderze biura podróży. Opuszczone sanatorium, klasztor z historią z podziemiem politycznym w tle i małpi gaj z lokalną mafią naczelnych – brzmi jak absurdalny miks, ale właśnie takie połączenia są najlepsze.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/malpi-gaj-oraz-urbex-w-sanatorium-i-klasztorze-okolice-fezu/">Małpi gaj oraz urbex w sanatorium i klasztorze &#8211; okolice Fezu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/malpi-gaj-oraz-urbex-w-sanatorium-i-klasztorze-okolice-fezu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Essaouira, Maroko</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/essaouira-maroko/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/essaouira-maroko/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 Jul 2025 15:50:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Afryka]]></category>
		<category><![CDATA[Maroko]]></category>
		<category><![CDATA[Afryka Zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[port]]></category>
		<category><![CDATA[Stare Miasto]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=19217</guid>

					<description><![CDATA[<p>Essaouira to jedno z tych marokańskich miast, które warto odwiedzić. Zamiast plątaniny wąskich uliczek i chaotycznej medyny, mamy tu uporządkowaną siatkę ulic, białe domy z niebieskimi okiennicami i powiew atlantyckiej bryzy. Choć nie tak popularna jak Marrakesz czy Fez, Essaouira ma swoją własną historię, unikalny klimat i kilka solidnych powodów, by tu zajrzeć. Historia miasta sięga czasów rzymskich, kiedy handlowano tutaj cennym barwnikiem tzw. purpurą tyryjską (o której pisałam tutaj). Była ona pozyskiwana ze specjalnego gatunku ślimaków morskich, które występowały w okolicy miasta. Barwnik ten był wykorzystywany do barwienia strojów w Imperium Rzymskim. Później pojawili się Portugalczycy, którzy – jak to Portugalczycy – lubili stawiać fortece w egzotycznych miejscach. W 1506 roku wznieśli twierdzę o nazwie Mogador. Następnie w&#160; XVIII wieku tereny te przeszły we władnie sułtana Maroko, który nie tylko lubił porządek, ale też miał słabość do francuskich projektów urbanistycznych. W ten sposób powstało miasto o nazwie As- Suwajra co po arabsku oznaczało „pięknie zaprojektowane”. W języku francuskim natomiast przybrało bardziej wdzięczną nazwę Essaouira. Essaouira jest zupełnie odmiennym miastem niż Fez czy Marrakesz. Wydaje się bardziej uporządkowana i europejska. Miasto stanowi doskonałe połączenie architektury arabskiej i europejskiej. &#160;Białe domy z niebieskimi okiennicami przypominają architekturą greckie wyspy. I wszystko to w połączeniu z arabskim klimatem daje ciekawą mieszankę. Jednak największą atrakcją w Essaouira są mury obronne. Od strony oceanu miasta strzegą dwa bastiony, zwane skala. Jeden z nich – Skala de la Ville znajduje się tuż przy starym mieście. Niegdyś chronił miasto przed piratami, natomiast obecnie stanowi doskonały punkt widokowy na miasto i ocean. Drugi bastion Skala du Port, jak można się domyślić sąsiaduje z portem, z charakterystycznymi niebieskimi łodziami rybackimi. Panuje tutaj specyficzna lokalna atmosfera. To tutaj na lokalnym targu rybnym można podejrzeć mieszkańców Essaouira twardo negocjujących ceny. Z portu roztacza się ciekawy widok na medynę. Miejsce to jest także odwiedzane przez turystów, głównie ze sprawą Gry o Tron. To tutaj zlokalizowano miasto Astapor. Essaouira znana jest też jako „miasto wiatrów”, co brzmi całkiem poetycko, dopóki piasek nie wchodzi w zęby w trakcie lunchu na plaży. Ale właśnie ten wiatr przyciąga fanów windsurfingu i kitesurfingu z całego świata.&#160; &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/essaouira-maroko/">Essaouira, Maroko</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/essaouira-maroko/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Stacja benzynowa „Wzgórza mają oczy” – marokański Horrorwood</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/stacja-benzynowa-wzgorza-maja-oczy-marokanski-horrorwood/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/stacja-benzynowa-wzgorza-maja-oczy-marokanski-horrorwood/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 29 Jun 2025 09:59:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Afryka]]></category>
		<category><![CDATA[Maroko]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[opuszczone miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[urbex]]></category>
		<category><![CDATA[urbex Maroko]]></category>
		<category><![CDATA[urbex-Maroko]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=19148</guid>

					<description><![CDATA[<p>Na pierwszy rzut oka – zardzewiała stacja benzynowa pośrodku niczego. Ale wystarczy podejść bliżej, żeby poczuć się jak aktor w horrorze klasy B. I nie bez powodu. To właśnie tutaj kręcono „Wzgórza mają oczy” z 2006 roku – remake filmu z 1977 roku, o tym samym tytule. Przyznaję bez bicia: nie widziałam ani jednego, ani drugiego. I może dobrze, bo sama wizyta na opuszczonym planie filmowym była wystarczająco&#8230; konsternująca 😀 Stacja znajduje się w pobliżu miejscowości Warzazat (Ouarzazate), nazywanej marokańskim Hollywood. Amerykańscy filmowcy pokochali to miejsce. Można powiedzieć, że to taka budżetowa wersja słonecznej Kalifornii.&#160; Ciekawostką jest to, że budowane w Maroko plany filmowe, po skończeniu zdjęć są po prostu pozostawiane na pustyni. Nikt nie wysila się, że uprzątnąć rekwizyty czy rozebrać dekoracje. To natomiast tworzy doskonałe środowisko dla wielbicieli urbexu. Stacja znajduje się na kompletnym pustkowiu, w okolicy brak jakiejkolwiek cywilizacji, tylko jałowy górski, półpustynny krajobraz.&#160; Na pierwszy rzut oka wygląda, jak zwykła, zardzewiała stacja benzynowa. Ale jak tylko zbliżysz się do okna, zaczyna się robić dziwnie. Wnętrze wygląda, jakby ktoś uciekał w popłochu. Pokryte kurzem puszki, słoiki, plakaty z lat 60., obdrapane ściany, wszystko to tworzy całkiem złowieszczy klimat. Nie będę dodawać, że brak jest tu paliwa. W opuszczonym warsztacie, można zobaczyć różne rekwizyty, opony i narzędzia, które wolę nie wnikać do czego były używane w filmie. Teren stacji urozmaicają zardzewiałe, wybebeszone wraki amerykańskich samochodów. Mroczny klimat tworzą także pozawieszane na drzewie laleczki. Mimo że od premiery filmu minęło prawie 20 lat, stacja nadal pozostaje w zadziwiająco dobrym stanie. Może, nie jest to zabytek wysokiej klasy, ale na pewno miejsce warte zobaczenia, którego nie ma w ofercie biur podróży.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/stacja-benzynowa-wzgorza-maja-oczy-marokanski-horrorwood/">Stacja benzynowa „Wzgórza mają oczy” – marokański Horrorwood</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/stacja-benzynowa-wzgorza-maja-oczy-marokanski-horrorwood/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
