Warzazat – marokańskie Hollywood z dykty
Rejon Warzazat od lat przyciąga licznych reżyserów. To tutaj powstały takie klasyki jak Lawrence z Arabii, Gladiator czy Mumia. Większość turystów zaczyna i kończy zwiedzanie na słynnym Atlas Studio. Miejsce to z pewnością warto odwiedzić jednak ograniczenie się wyłącznie do niego można porównać do obejrzenia tylko trailera dobrego filmu. Prawdziwa przygoda z marokańską kinematografią zaczyna się na pustkowiach.

Co ciekawsze, o tych miejscach świat filmowy już dawno zapomniał. Wyobraźcie sobie, że budowane są tu ogromne pałace, zamki warowne czy świątynie, które po nakręceniu scen są po prostu porzucane. Nie ma tu recyklingu, demontażu ani pakowania scenografii do kontenerów. Miejsca te, ulegając dekompozycji, otrzymują drugie życie.


Cmentarzyska planów filmowych stają się unikatowym miejscem do eksploracji. W okolicy Warzazat (Ouarzaate) można znaleźć ich wiele i co najlepsze można je zwiedzać całkowicie legalnie! Wstęp do nich co prawda jest bezpłatny, natomiast dojazd trochę bardziej skomplikowany. Przed wyjazdem do Maroko, słyszałam o tych miejscach. Niestety nigdzie nie potrafiłam odnaleźć ich lokalizacji. Z pomocą przyszedł Google Earth, moja upartość i wybitna spostrzegawczość (to akurat żart 😀 ) tzn. centymetr po centymetrze przesuwałam mapę, aż dostrzegłam coś dziwnego. Zresztą wypatrzenie ich na pustyni to jak szukanie pałacu pośrodku niczego. To jest tak absurdalne, że jak coś takiego znajdziesz to już wiesz, że musisz się tam znaleźć.

No właśnie, a kiedy się tam znajdziesz… Z pewnością pierwszą rzecz jaką ujrzysz to fasada wielkości ego reżysera. Potężna, z monumentalnymi kolumnami, która wygląda jak Partenon.


Ale wystarczy podejść bliżej i czar pryska szybciej niż budżet sezonu „Gry o Tron”. To co z daleka wygląda jak marmur w rzeczywistości jest kartonem, plastikiem i dyktą.


Zawalone ściany, oderwane dachy, przechylone kolumny i poodrywane zdobienia tworzą surrealistyczny klimat tego miejsca. Całość wygląda naprawdę ujmująco i robi niesamowite wrażenie! 😉


Niewiarygodne jest to, że taka tandeta na ekranie wygląda jak antyczne imperium. Jak widać, Rzym można zbudować w jeden dzień, ale takie rzeczy tylko w Maroko 😉




