<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>miasto -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/tag/miasto/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/miasto/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 25 Jan 2025 14:10:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>miasto -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/miasto/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Masdar – miasto przyszłości?</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/masdar-miasto-przyszlosci/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/masdar-miasto-przyszlosci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 25 Jan 2025 14:10:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[ZEA]]></category>
		<category><![CDATA[architektura]]></category>
		<category><![CDATA[miasto]]></category>
		<category><![CDATA[Zjednoczone Emiraty Arabskie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=18725</guid>

					<description><![CDATA[<p>Miasto Masdar powstało z inicjatywy Emira Abu Dhabi, który zlecił Massachusetts Institute of Technology w Bostonie – badania na temat sposobu pozyskiwania energii ze źródeł odnawialnych. W efekcie, powstała idea stworzenia samowystarczalnego miasta, nieemitującego CO2 całkowicie zasilanego energią odnawialną. W celu sprawdzenia teorii w praktyce wytypowano obszar znajdujący się około 17 km na południowy wschód od stolicy Abu Zabi (nieopodal międzynarodowego portu lotniczego w Abu Zabi). Projekt został zainicjowany w 2006 r. i według szacunków miał kosztować 22 mld USD $22 billion, a budowa miasta miała być zakończona w 2016 r. Niestety w związku z kryzysem gospodarczym ostateczny termin ukończenia został przesunięty na 2040 r. Nazwa Masdar w języku arabskim oznacza „źródło” i ma nawiązywać do technologicznych innowacji jakie zostaną w nim zastosowane.&#160; Miasto czerpie energię z 10-megawatowej elektrowni fotowoltaicznej, będącej jednym z największych obiektów tego typu na Bliskim Wschodzie. Ponadto budynki w mieście wyposażone są w instalacje fotowoltaiczne. Natomiast, zamiast standardowych przełączników stosowane są czujniki światła, które znacząco zmniejszają zużycie energii. W celu zaoszczędzenia energii, miasto zostało wybudowane w oparciu o pasywne techniki projektowania. Polegają one głównie na:&#8211; lokalizowaniu okien w sposób minimalizujący ich bezpośrednie nasłonecznienie,&#8211; izolacji budynków oraz wykorzystaniu materiałów budowlanych odbijających światło,&#8211; zastosowaniu naturalnej wentylacji w budynkach. Masdar został wybudowany na wysokości 7,5 metra nad poziomem gruntu. Umożliwia to lepszą cyrkulację wiatru. Co ciekawsze, w centralnym punkcie zlokalizowano 45-metrową wieżę wiatrową. Wyłapuje ona wiatr, schładzając go i kierując na poziom ulicy. Specjalne czujniki znajdujące się na jej szczycie pozwalają na efektywne ułożenie żaluzji kierujących przepływem wiatru. Jest to proste rozwiązanie, znane od wieków na terenach pustynnych. Lokalizacja miasta w kierunku północno-wschodnim również ogranicza ilość promieni społecznych. Budynki położone są blisko siebie, zmniejszając dopływ światła. Jest to szczególnie istotne, gdyż latem temperatura w tych rejonach potrafi sięgać nawet 50 stopni C. Te wszystkie rozwiązania zmniejszają temperaturę w mieście o 5-10 stopni w porównaniu z pobliskim Abu Zabi. Bliska lokalizacja budynków nie zaburza prywatności mieszkańców, ponieważ ich ściany zwężają się ku dołowi. Wysunięte dachy chronią fasady przed nagrzewaniem przez cały dzień. Balkony zostały zaprojektowane w sposób dający jak najwięcej cienia. Budynki wyposażone w system daylighting, służący doświetlaniu pomieszczeń.&#160; System świetlików w chodnikach zapewnia dopływ światła do części znajdującej się pod ziemią. Śmieci mają być sortowane w domach i odbierane bezpośrednio za pomocą zsypów do podziemnego wysypiska śmieci. Woda jest pozyskiwana częściowo z powietrza, przy pomocy wieży wodnej, w której zbierana jest para wodna. Masdar jest miastem przeznaczonym wyłącznie dla pieszych, brak jest możliwości poruszania się po nim samochodów. Transport kołowy realizowany będzie pod ziemią i będzie i oparty na autonomicznych elektrycznych taksówkach, poruszających się po specjalnych torach magnetycznych.&#160; Testowana jest tu także możliwość wykorzystania wód geotermalnych do termicznego chłodzenia i zaopatrywania budynków w ciepłą wodę użytkową. Zgodnie z zamierzeniem 80% wody wykorzystywanej w mieście ma być poddana recyclingowi. Planuje się wielokrotne wykorzystywanie wody. Zaprojektowano również specjalne systemy podziemnego odzysku wody wykorzystywanej do nawadniania upraw. Masdar to również poligon doświadczalny dla licznych projektów badawczych służących zrównoważonemu rozwojowi. Zlokalizowany jest tutaj Instytut Nauki i Technologii opracowujący rozwiązania w zakresie wykorzystania energii odnawialnej. W Mohamed bin Zayed University of Artificial Intelligence (MBZUAI), opracowywane są nowe technologie z zakresu AI. Na terenie kompleksu znajduje się także budynek firmy Siemens, w którym zastosowano szereg proekologicznych rozwiązań, które redukują m.in. o prawie 50%zużycie wody oraz zapotrzebowanie w energię elektryczną o 46%. Natomiast zamontowane na dachu kolektory słoneczne pokrywają 75% zapotrzebowania na ciepłą wodę. Interesującym obiektem jest także budynek Inkubatora Innowacji. Charakteryzuje się on skośnymi ścianami. Ściany zmniejszają nasłonecznienie wewnątrz budynku o 30% minimalizując tym samym koszty jego chłodzenia. Miasto wygląda bardzo nowocześnie,&#160; przy czym zachowuje unikalny klimat poprzez nawiązania do architektury arabskiej. Docelowa jego powierzchnia ma wynosić 6&#160;km² ma być domem dla 50 tysięcy mieszkańców oraz miejscem pracy dla 40 tysięcy pracowników spoza miasta. Obecnie zostało ukończone w połowie zamieszkuje je zaledwie 15 tys osób, związanych głównie z funkcjonującymi tutaj firmami i instytucjami. Brak jest obecnie pełnej infrastruktury w postaci szkół, przedszkoli czy obiektów kulturalno – rozrywkowych. &#160;Jaka będzie jego przyszłość? Ciężko powiedzieć. Obecnie dużą przeszkodę w jego zasiedlaniu stanowi brak pewności, co do powodzenia tej inwestycji. Spodobał Ci się wpis? Więcej informacji o Zjednoczonych Emiratach Arabskich znajdziesz tutaj!</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/masdar-miasto-przyszlosci/">Masdar – miasto przyszłości?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/masdar-miasto-przyszlosci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Tavira &#8211; po prostu Portugalia!</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/tavira-po-prostu-portugalia/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/tavira-po-prostu-portugalia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 22 Jan 2020 20:15:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Portugalia]]></category>
		<category><![CDATA[Algarve]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[miasto]]></category>
		<category><![CDATA[Stare Miasto]]></category>
		<category><![CDATA[Tavira]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=13613</guid>

					<description><![CDATA[<p>Tavira to najpiękniejsze miasteczko w regionie Algarve – takie opinie można przeczytać na większości stron internetowych, blogów czy forów poświęconych Portugalii. Osobiście w tej kwestii nie będę oryginalna, bo w pełni się z tym zgadzam. Tavira znajduje się w połowie drogi z Faro do granicy hiszpańskiej. Zaledwie 30 kilometrów dzieli ją od Faro i Hiszpanii. Pomimo dobrej lokalizacji, Tavirę odwiedza zdecydowanie mniej turystów niż słynne kurorty znajdujące się w zachodniej części Algarve. Dzięki temu miasteczko zachowało swój autentyczny, lokalny charakter. Miasto przez parę stuleci znajdowało się pod panowaniem Maurów, co znalazło odzwierciedlenie w ciekawej architekturze. Centralnym punktem jest Praca da Republica, z licznymi fontannami, arkadami oraz restauracjami. Znajdują się tu liczne sklepy z pamiątkami, w których można zakupić lokalne wyroby z korka. Natomiast w restauracjach serwowane są przepyszne ryby i owoce morza. Tuż za placem znajduje się&#160; jest zabytkowy Most Rzymski (Ponte Romana), będący rekonstrukcją mostu wzniesionego przez Rzymian. Nad miastem góruje kościół Najświętszej Marii Panny &#8211; Igreja de Santa Maria do Castelo. Obok kościoła znajdują się ruiny dawnego zamku, wzniesionego przez Maurów. Z murów obronnych zamku roztacza się piękny widok na miasto oraz rzekę Gilão. Można stąd zobaczyć ciekawą zabudowę, która charakteryzuje się spadzistymi dachami. Ich kształt ułatwia odpływ wody w trakcie ulewnych deszczy. Natomiast na dziedzińcu zamku znajduje się przepiękny ogród, w którym można posłuchać występów lokalnych artystów. Warto zajrzeć w boczne uliczki, które&#160; są właściwie puste. Wąskie przejścia oraz białe kamieniczki z ozdobnymi balkonami oraz słynnymi azulejos tworzą specyficzny klimat Taviry. Również klatki schodowe wskazują, że zamiłowanie Portugalczyków do rozmaitych detali nie jest na pokaz i nie ogranicza się wyłącznie do fasady budynków. Część budynków jest bardzo zniszczona lub nawet opuszczona, jednak taki urok Taviry.&#160; Podkreślają one charakter tego miasteczka, które jest otwarte dla turystów jednak pozostaje autentyczne. O cudownej Portugalii pisałam jeszcze tutaj:</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/tavira-po-prostu-portugalia/">Tavira &#8211; po prostu Portugalia!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/tavira-po-prostu-portugalia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ateny &#8211; grecki sposób na majówkę</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/grecja-ateny/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/grecja-ateny/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 26 Feb 2019 17:47:48 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Grecja]]></category>
		<category><![CDATA[Akropol]]></category>
		<category><![CDATA[architektura]]></category>
		<category><![CDATA[Ateny]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia grecka]]></category>
		<category><![CDATA[miasto]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=12583</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zbliżał się długi weekend, a ja nie miałam żadnych planów. Zaczęłam przeszukiwać strony linii lotniczych w nadziei, że uda mi się znaleźć tani lot, co niemal graniczyło z cudem w “gorącym” terminie majówki. Ku mojemu zdziwieniu, najtańszym kierunkiem okazały się Ateny. Jak się później okazało, moja podróż, nie skończyła się na stolicy Grecji. Z lotniska w Atenach, bardzo tanio można się dostać na wiele greckich wysp. Mój wybór padł na Korfu, a relację z zielonej wyspy znajdziecie tutaj. Pomimo, że podróż do Aten nie była planowana, od dawna myślałam aby się tam wybrać. Chciałam skonfrontować negatywne opinie o Akropolu z rzeczywistością, odwiedzić słynną Agorę oraz zobaczyć miasto ze szczytów otaczających je wzgórz.&#160; Co zatem warto zobaczyć w Atenach? Wysokie Miasto Ateny kojarzą się głównie z Akropolem, będącym główną atrakcją turystyczną miasta.&#160; Akropol zlokalizowany&#160; na wzgórzu liczącym 150 m wysokości, a jego nazwa wywodzi się ze słów “Acro”, co znaczy wysoko oraz “polis” oznaczające miasto. Akropol jest świętym wzgórzem &#8211; miejscem kultu starożytnych, greckich bogów. Najważniejszy punkt Akropolu stanowi słynny Partenon – starożytna świątynia poświęcona patronce Aten – bogini Atenie. Co prawda, na zdjęciach budowla ta wydaje się znacznie większa niż jest w rzeczywistości, natomiast jej prostota oraz symetria robi niesamowite wrażenie. Partenon zbudowany jest z białego marmuru i otoczony 46 kolumnami. W starożytnych czasach, w jego wnętrzu znajdował się wykonany ze złota 12-metrowy posąg Athena Polias &#8211; jeden ze starożytnych cudów świata. W 426 r. został zabrany do Konstantynopola po czym zaginął. Zresztą sam Partenon miał dość burzliwą historię. Pełnił funkcję: koszar, składu amunicji, kościoła, a za czasów ottomańskich nawet meczetu. Wydawać by się mogło, że zwiedzanie Akropolu ogranicza się wyłącznie do Partenonu. Jednak znajdują się tu także inne starożytne zabytki jak Erechtejon – starożytny Teatr Dionizosa oraz Świątynia Ateny Nike. Co roku Akropol odwiedzają miliony turystów dlatego, aby uniknąć tłumów warto wybrać się tu odpowiednio wcześnie i zaopatrzyć się w antypoślizgowe obuwie, gdyż na wypolerowanych przez zwiedzających kamieniach, łatwo o upadek. Bilet normalny kosztuje 20€ a ulgowy 10€ (dane z 2019 r.). W ofercie jest także 5-dniowy bilet łączony który kosztuje 30 € i obejmuje najważniejsze stanowiska archeologiczne Aten i muzea. Szczegóły dotyczące Acropolis Pass znajdziecie tutaj. Ciekawy widok na Akropol roztacza się ze Wzgórza Areopagus, z którego można dostrzec również słynną Agorę. Na starożytnej Agorze Agora to starożytne centrum handlowe, polityczne i społeczne Aten. Tutaj Sokrates rozwijał swoją filozofię, a św. Paweł przybył by nawracać ludność Aten na chrześcijaństwo. Można tu zobaczyć doskonale zachowaną Świątynię Hefajstosa,&#160; poświęconą bogowi kowali, halę targową, Muzeum Agory oraz Kościół Św. Apostołów. Wstęp kosztuje 4€, natomiast z Akropolis Pass jest bezpłatny. Stare Ateny Atmosferę starych Aten można poczuć, w dzielnicy Plaka znajdującej się pod Akropolem. Znajdują się tutaj liczne klimatyczne tawerny i kawiarenki. Wzgórze Wilków Najpiękniejszy widok na Ateny roztacza się z najwyższego wzgórza Likavitos – w przetłumaczeniu Wzgórza Wilków. Ze szczytu można zobaczyć Akropol, charakterystyczny stadion Panathenaic, a nawet wybrzeże zatoki Sarońskiej z portem Pireus. Oprócz podziwiania wspaniałych widoków, można tu zajrzeć do kaplicy Agios Georgios oraz ochłodzić się w restauracji. Na szczyt wzgórza wjeżdża kolejka torowa. Bilet w dwie strony kosztuje 7€ (dane z 2019 r.). Na pchlim targu i nie tylko W okolicy Monastiraki znajduje się słynny pchli targ, natomiast w okolicznych uliczkach można zobaczyć liczne dzieła ateńskiego street –artu. Warto odwiedzić również Centralny Market. Gdzie można kupić lokalne produkty, warzywa, owoce oraz doskonałe oliwki. Na tyłach bazaru znajduje się sekretna tawerna &#8211; Diporto, ulubione miejsce lokalnych mieszkańców. Knajpka znajduje się w piwnicy. Prowadzą do niej niepozorne drzwi oraz strome schody. Wnętrze poznacie po ogromnych beczkach z winem własnej roboty. Menu ogranicza się do zaledwie kilku potraw, będących specjalnością tawerny. Są to: revythia – aromatyczna zupa z cieciorki, grillowane sardynki, sałatka grecka oraz chleb własnej roboty. Marmurowy stadion Niesamowite wrażenie robi Panathenaic Stadium, który został wybudowany na Olimpiadę w 1896 r. Jest to rekonstrukcja starożytnego stadionu, wykonana w całości z białego&#160; marmuru. Zmiana warty Centrum Aten znajduje się się na placu Syntagma, obok którego zlokalizowany jest grecki Parlament. Z przodu budynku parlamentu znajduje się pomnik Nieznanego Żołnierza. Codziennie o pełnej godzinie, ma tu miejsce zmiana warty, będąca ciekawym „widowiskiem”. Grobu Nieznanego Żołnierza strzegą żołnierze elitarnej jednostki Ewzonów, ubrani w tradycyjne stroje.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/grecja-ateny/">Ateny &#8211; grecki sposób na majówkę</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/grecja-ateny/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Armenia &#8211; Erywań, jeszcze bardziej Wieczne Miasto</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/armenia-erywan/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/armenia-erywan/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 13 Jan 2019 08:22:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Armenia]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Kaukaz]]></category>
		<category><![CDATA[Erywan]]></category>
		<category><![CDATA[gory]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[miasto]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=12162</guid>

					<description><![CDATA[<p>Bardzo dawno temu gdy zobaczyłam w telewizji program kulinarny Makłowicza o Armenii, od razu widziałam, że będę chciała zobaczyć na własne oczy ten kraj. Tak właściwie to ciężko mi powiedzieć, co urzekło mnie w Armenii. Być może tradycyjna kuchnia jaką zobaczyłam w programie, może piękne widoki z górą Ararat w tle, a może informacje o trudnej sytuacji politycznej, spowodowały, że Armenia wylądowała na liście moich podróży. Jednak musiało minąć trochę czasu żebym w końcu zdecydowała się tam wybrać. Armenia po raz kolejny przypomniała mi o sobie we Lwowie, w cudownej klimatycznej kawiarni Virmenka, z której smak i zapach kawy parzonej na piasku pamiętam do dziś. Jednak ostateczna decyzja o zakupie biletów zapadła po przeczytaniu wstrząsającego reportażu „Karawany Śmierci”, mojego ulubionego wydawnictwa „Czarne”. Chciałam zobaczyć na własne oczy kraj tak okropnie dotknięty konfliktami oraz kataklizmami, położony pomiędzy dwoma wrogimi krajami: Turcją oraz Azerbejdżanem, wyniszczony nieodpowiednim zarządzaniem, jednak z drugiej strony mający do zaoferowania niesamowite widoki, wspaniałą kulturę, doskonałą kuchnię, a przede wszystkim słynący z zaskakującej otwartości i gościnności jego mieszkańców. Gdy wjeżdżaliśmy do stolicy Armenii – Erywania, było gorące letnie popołudnie. W tle widać było spektakularną górę Ararat, a miasto w świetle zachodzącego słońca przybrało kolor różowy. Erywań często zwany jest różowym miastem, ze względu na kolor kamienia z jakiego jest zbudowany. Góra Ararat jest narodowym symbolem Armenii. Uważa się, że to właśnie na jej szczycie wylądowała Arka Noego. Śmiało można powiedzieć, że nazwa Ararat stała się niemal znakiem handlowym. Można ją znaleźć na wielu produktach, w tym na głównym towarze eksportowym Armenii – brandy. Ormiańska brandy była uwielbiana przez Winstona Churchilla, który regularnie otrzymywał ją od Stalina. Wytwórnia brandy znajduje się na przedmieściach Erywania i jest udostępniona do zwiedzania. Szczegóły znajdziecie tutaj. Ormianie nie mogą pogodzić się z faktem, że ich święta góra wznosi się na terenie największego wroga – Turcji, tym bardziej, że znajduje się niemal na wyciągnięcie ręki od Erywania. Można ją zobaczyć z wielu punktów miasta. Zdecydowanie najpiękniejszy widok na panoramę Erywania można zobaczyć z tarasu widokowego w Parku Zwycięstwa. Kolejnym ważnym punktem widokowym, z którego roztacza się niesamowity widok na stolicę Armenii, z górą Ararat w tle, jest wzgórze na którym znajduje się Pomnik oraz Muzeum Pamięci Ludobójstwa Ormian. Miejsce to upamiętnia ludobójstwo ponad 1,5 mln Ormian. Rzeź została dokonana przez Turcję w latach 1915 – 1923. Do tej pory Turcja nie przyznała się do masowej eksterminacji. Pomimo trudnej historii Armenia zachwyca bogactwem swojej kultury oraz wspaniałymi zabytkami. Podobnie jak Iran,&#160;Chiny, Grecja, Egipt i Japonia jest jednym z&#160; najstarszych państw na świecie. Jako pierwsza przyjęła również chrześcijaństwo. Warto dodać, że Erywań powstał 29 lat wcześniej niż Rzym, który przecież zwany jest Wiecznym Miastem. Aby zobaczyć stare oblicze Erywania warto odwiedzić jego najstarszą dzielnicę – Kond. Pomimo, że Kond znajduje się w samym centrum miasta, zupełnie nie przypomina reszty zabudowy Erywania. &#160; Wąskie uliczki, dzieci bawiące się na podwórkach, suszące się pranie, wspólne studnie wody &#8211; to cały Kond. Pomimo, wielu problemów gospodarczych Armenii, Erywań jest bardzo czystym i zadbanym miastem. Za czasów Związku Radzickiego został stworzony specjalny plan zabudowy miasta. Erywań szybko stał się nowoczesną metropolią. Wystarczy przejść na Plac Republiki, który swoją monumentalną zabudową przypomina dawne czasy. Tuż obok placu, znajduje się niepodpisany pomnik pewnej postaci, która wydaje się być, sami oceńcie kim… Socjalistyczna zabudowa urozmaicona jest ciekawymi rzeźbami oraz artystycznymi konstrukcjami. Przed Kinem Moskwa można zobaczyć wielkiego niedźwiedzia oraz pająka, przypominającego mi instalację z Muzeum Guggenheima w Bilbao. Wiele ciekawych artystycznych instalacji można zobaczyć tuż obok tzw. Kaskady, wysokich schodów prowadzących na szczyt wzgórza, z którego roztacza się przepiękny widok na miasto. Jest to główne miejsce spotkań, znajdują się tutaj liczne kawiarnie i restauracje. Miejscem, które warto odwiedzić, aby przyjrzeć się codziennemu życiu mieszkańców Erywania jest GUM Shuka – bazar na przedmieściach Erywania. W wielkiej hali znajduje się mnóstwo stoisk z warzywami i owocami. Wśród owoców na stoiskach królują morele – sztandarowy owoc Armenii.&#160; Na bazarze znajdują się także liczne stoiska z mięsem, lokalnymi serami oraz narodowym chlebem – lawaszem, będącym podstawa wyżywienia Ormian. Lawasze wypiekane są w specjalnym piecu zwanym tonir, zakopanym w&#160; ziemi. Są to cienkie placki, bardzo dużych rozmiarów. Co ciekawsze lawasz przyrządzany według ormiańskiej receptury jest zdatny do jedzenia nawet przez rok. Ten narodowy chleb Ormian został wpisany na listę&#160; Światowego Dziedzictwa UNESCO. Obok Placu Republiki w każdy weekend organizowany jest pchli targ Vernisage Crafts and Flea Market. Można zakupić tutaj dywany, obrazy, starą porcelanę, imbryczki do parzenia kawy po turecku (tutaj po ormiańsku), jedwabne szale, książki oraz różnego rodzaju pamiątki, wszystko w przystępnych cenach. Ciekawym miejscem jest Abovyan Children’s Park &#8211; park rozrywki, na którego końcu znajduje stary dworzec kolejowy z dziecięcą kolejką. Do parku prowadzi kilometrowy tunel o tajemniczym, nieco przerażającym wyglądzie. Największe zdziwienie wśród znajomych Ormian wywołał mój pomysł odwiedzenia jednej z dzielnic Erywania tzw. B1, popularnie zwanej Bangladesz. Na pierwszy rzut oka, miejsce to wydaje się nieciekawe. Ogromne osiedle bloków z wielkiej płyty, zbudowanych jeszcze za czasów Związku Radzieckiego. Jednak dla mnie wycieczka w to miejsce była to dobrą okazją do poznania innej strony Erywania oraz &#160;podpatrzenia codziennego życia jego mieszkańców. Wycieczkę po Erywaniu najlepiej zakończyć w jednej z najlepszych restauracji Lavash Restaurant. Polecam również cudowny&#160; Hotel Alex, znajdujący się w doskonałej lokalizacji, blisko centrum Erywania oraz wytwórni Brandy. Hotel jest nowym obiektem na mapie Erywania, pokoje wyposażone są w klimatyzację, szybkie WiFi oraz są perfekcyjnie czyste. Jednak miejsce to jest dla mnie szczególne nie tyle ze względu na udogodnienia lecz otwartych, gościnnych właścicieli Annę i Manuela, to oni czynią to miejsce wyjątkowym! Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o Armenii, poznać bliżej jej mieszkańców i poznać prawdziwe oblicze tego kraju, koniecznie ich odwiedźcie!</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/armenia-erywan/">Armenia &#8211; Erywań, jeszcze bardziej Wieczne Miasto</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/armenia-erywan/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Azerbejdżan, Baku – Mad Max w cieniu szklanych domów</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/azerbejdzan-baku-mad-max-w-cieniu-szklanych-domow/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/azerbejdzan-baku-mad-max-w-cieniu-szklanych-domow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 24 Aug 2018 17:59:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azerbejdżan]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Kaukaz]]></category>
		<category><![CDATA[Baku]]></category>
		<category><![CDATA[miasto]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=11894</guid>

					<description><![CDATA[<p>Azerbejdżan był dla mnie od zawsze najbardziej tajemniczym państwem Kaukazu Południowego. O ile Armenia i Gruzja wydawały mi się kulturowo bliskie, to w przypadku Azerbejdżanu już sama nazwa stolicy – Baku, kojarzyła mi się z dalekim orientem. Faktycznie Morze Kaspijskie – a właściwie największe na świecie jezioro bezodpływowe przed wiekami było ważnym szlakiem komunikacyjnym łączącym Wschód z Zachodem. Właściwie nie wiedziałam czego spodziewać się po Azerbejdżanie. Kraj ten wydawał mi się odizolowany od reszty świata oraz drogi, tymczasem Baku okazało się bardzo kosmopolitycznym i tanim miastem. Najwidoczniej&#160; moje wyobrażenia spowodowane były wysokim kosztem uzyskania wizy &#8211; około 250 zł. Pierwotny plan wycieczki zakładał wypożyczenie samochodu na cały wyjazd po Kaukazie, jednak przez problemy z wypożyczalnią samochodów w Tbilisi (które opisze w innym poście), zmuszeni byliśmy skorzystać z nocnego pociągu do Baku, co później okazało się bardzo ciekawym doświadczeniem. Wieczorem wsiedliśmy do pociągu, który właściwie lepiej by się sprawdził jako sauna po całodziennym postoju na bocznicy w upalnym Tbilisi. Wewnątrz było zaskakująco czysto, a plomby oraz taśmy kontroli celnej blokujące dostęp do wszystkich zakamarków pociągu kontrastowały z białymi ścianami przedziałów. Pociąg ruszył ze stacji, etażowa (pani przydzielona do pilnowania naszego wagonu) rozdała świeżą pościel, a ja nawet nie pamiętam kiedy zasnęłam. Byliśmy wykończeni po nocnej podróży z Warszawy do Tbilisi, awanturze z wypożyczalnią samochodów oraz długotrwałym kilkugodzinnym oczekiwaniu w kolejce, aby kupić upragnione bilety (dodam, że ostatnie 2) do Baku i uratować choć resztkę planu na zwiedzanie Azerbejdżanu.&#160; Po godzinie dojechaliśmy do granicy, początkowo wszystko przebiegało normalnie, do pociągu wszedł pan ze służby granicznej i wziął od podróżnych paszporty. Spodziewałam się, że sprawdzanie dokumentów zebranych z całego pociągu dokumentów zajmie trochę czasu dlatego beztrosko poszłam dalej spać. Po godzinie, ktoś nerwowo mną potrząsa, otwieram oczy i widzę rozemocjonowaną etażową, która krzyczy żebym wstała bo idzie kontrola. Rzeczywiście po chwili zza brzegu łóżka wyłania się coś na kształt selfiesticka z kamerką. Podczas gdy operator kamerki sprawdza każdą szczelinę przedziału, drugi pogranicznik zadaje zasadnicze pytanie: Czy przewozimy coś z Armenii?. Łukasz półprzytomnym głosem odpowiada, że Tak mamy jedzenie. To był ten moment kiedy poczułam, że moja twarz zrobiła się blada wprost proporcjonalnie do purpury na twarzy oburzonego celnika. Wiedziałam, że pieczątki z Armenii wbite w paszport, a nawet jakiekolwiek przedmioty związane z Armenią, mogą uniemożliwić przekroczenie granicy azerbejdżańskiej. Dlatego podróż zorganizowałam tak, aby Armenię oraz Górski Karabach odwiedzić jako ostatnie, natomiast wszystkie dowody planowanej zbrodni w postaci przewodnika i notatek, skrupulatnie schowałam na dno plecaka. Słyszę ponownie pogranicznika, który brzmi jakby sam nie dowierzał, że można ośmielić się wieść ormiańskie jedzenie do Baku! Tłumaczenie zaspanego Łukasza, że wieziemy gruzińskie jedzenie, na nic się zdaje, mamy otworzyć plecaki i pokazać zawartość. Na szczęście skrytki w pleckach spełniły swoje zadanie.&#160; Idziemy dalej spać. Po godzinie przed oczami znowu widzę zestresowaną etażową, tym razem nie szturcha mnie w ramię, tylko ciągnie mnie siłą do innego przedziału. Jestem kompletnie zdezorientowana. Wchodzę i widzę wnikliwie lustrujących mnie trzech celników. Następuje seria pytań: czy byłam w Armenii, Górskim Karabachu, po co jadę do Azerbejdżanu, gdzie się zatrzymam. Odpowiadam na wszystkie pytania oślepiona flashem aparatu. Jeden z panów wbija pieczątkę w paszport, udało się!!! Można dalej iść spać. Budzę się rano, oślepiona słońcem, ostrożnie otwieram jedno oko i widzę monotonny stepowy krajobraz Półwyspu Apszerońskiego, a gdzieś daleko na horyzoncie rozmyte przez gorące powietrze kontury miasta. To co widzę, przed oczami w żaden sposób nie przypomina pięknych zdjęć nowoczesnego Baku. Krajobraz, mógłby posłużyć jako scenografia do filmu Mad Max. Opuszczone szyby naftowe, tereny postindustrialne, góry śmieci oraz pokryte brunatną pianą zbiorniki wodne. Nie da się ukryć, że ogromne wydobycie ropy na Półwyspie Apszerońskim spowodowało katastrofę ekologiczną. Krajobraz co jakiś czas urozmaicają tlące się wieże wiertnicze, a na Morzu Kaspijskim &#8211; platformy. Jednolity obraz azerskiego stepu, co jakiś czas przerywają wysokie budynki, wyrastające po środku niczego. Do tej pory są one dla mnie zagadką. Często są to luksusowe apartamentowce. Ich mieszkańcy na pewno nie narzekają na korki w drodze do pracy, czy sąsiadów zaglądających w okna, gdyż w pobliżu tych blokowisk nie istnieje dosłownie nic. Pociąg mija jakieś miasteczko, tym razem widzę zniszczone domy, jakieś dzieciaki chowające się za ogrodzeniem oraz pana grzebiącego w stercie śmieci. Zastanawiam się gdzie są te petrodolary i co się dzieje w tym kraju?! Azerbejdżan cierpi na tak zwaną chorobę holenderską – jego gospodarka jest nadmiernie uzależniona od przetwórstwa ropy naftowej, kosztem pozostałych gałęzi.&#160; Być może w tym tkwi problem? A może w złej gospodarce finansami i dużej korupcji. Wjeżdżamy do Baku, które zaskakuje mnie przepychem i bogactwem. Stolica Azerbejdżanu wygląda niemal jak zielona oaza na wyjałowionym, suchym Półwyspie Apszerońskim. Widać dynamiczny rozwój tego miasta, przedmieścia mają już przygotowaną infrastrukturę pod nowe wieżowce, a centrum, aż razi w oczy szkłem i złotem. Jednak nie postrzegam Baku jako nowoczesne miasto bez charakteru, wręcz przeciwnie! Baku urzekło mnie swoją unikalną atmosferą. Widać tu niesamowitą mieszankę kultur. Przez wieki tereny Azerbejdżanu znajdowały się pod wpływem Turcji i Persji, później wszedł on w skład imperium rosyjskiego. Architektura&#160; miasta jest całkowicie zróżnicowana, a jednocześnie wszystko w zadziwiający sposób ze sobą współgra. Miasto łączy Wschód z Zachodem. Pomimo, że Islam jest tu religią dominującą, Azerbejdżan jest republiką, a stosunek do religii nie jest tu tak ortodoksyjny, jak w innych krajach muzułmańskich. Nie obowiązuje tu specjalny dress code, a Azerbejdżan słynie z produkcji win oraz koniaku, napojów zakazanych w religii muzułmańskiej. Zadziwiające jest także połączenie nowoczesności z tradycyjnym stylem życia. Zaledwie kilka ulic dalej o lśniącego szkłem i złotem centrum, można zobaczyć taki&#160; oto obrazek: Symbolem nowoczesnego Baku są Flame Towers – Ogniste Wieże – kompleks trzech wieżowców przypominających płomienie. Ściany budynków tworzą ekrany LED, na których w nocy wyświetlane są widowiskowe wizualizacje. W wieżowcach zlokalizowane są mieszkania, hotel oraz biurowiec. Do wież można dojechać kolejką. Wieżowce najlepiej prezentują się w nocy z bulwaru. Przechadzając się bakijskim bulwarem można spotkać starszych panów grających w szachy. Szachy są narodowym sportem Azerów, a słynny Garri Kasparow urodził się w Baku. Przy wschodniej stronie bulwaru znajduje się perełka architektoniczna – tzw. Dom Soviet, ogromny, monumentalny budynek w socjalistycznym stylu. Jest to budynek rządowy, będący siedzibą wielu ministerstw Azerbejdżanu.&#160; Na drugim, zachodnim końcu bulwaru znajduje się Muzeum Dywanów, którego budynek kształtem przypomina zwinięty dywan. Sercem miasta jest Iceri Seher – Miasto Wewnętrzne. Jest to także najstarsza część stolicy Azerbejdżanu. Pastelowe kamienice Starówki, znajdują się tak blisko siebie, że jedynym wyjaśnieniem wydaje mi się ograniczenie ilości nasłonecznienia. Temperatura w Baku potrafi sięgać ponad 40 stopni. &#160; Jak pisał Ryszard Kapuściński w Kirgiz schodzi z konia: Jeżeli stanąć tu na środku ulicy i rozłożyć ramiona, to można jedną ręką pogłaskać dziecko śpiące w kołysce w mieszkaniu na lewo. Chodzi się tu gęsiego, bo jak idzie para, to już stwarza tłok. Na Starówce, spodziewałam się zobaczyć setki stoisk oraz sklepów z chińskimi pamiątkami oraz zatłoczonych restauracji. Tymczasem okazało się, że Iceri Seher jest spokojnym miejscem, w którym brak jest typowego dla tego typu miejsc, kiczu. Lokalni sprzedawcy sprzedają tu tradycyjne dywany oraz stare przedmioty codziennego użytku. Często na ekspozycji widać przedmioty związane z Leninem i Stalinem – w niektórych częściach Kaukazu, można powiedzieć, że są oni przedmiotem kultu. Ciekawostką jest, że dookoła murów Iceri Seher, na odcinku 6 km organizowane są wyścigi Formuły 1. Symbolem starego Baku jest Wieża Dziewicza. Przez długi czas 29-metrowa wieża była największą budowlą w stolicy, a obecnie z tarasu na jej szczycie można podziwiać przepiękny widok na Baku. Tuż obok wieży znajdują się także wykopaliska archeologiczne. Ciekawym, zabytkowym obiektem jest Pałac Szachów Szyrwanu – kompleks składający się z pałacu, krypt oraz meczetu szacha z minaretem. Głównym miejscem spotkań i życia nocnego jest Fountain Square – znajduje się tu dużo knajpek, barów, butików oraz restauracji. Ciąg dalszy już&#160; wkrótce…</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/azerbejdzan-baku-mad-max-w-cieniu-szklanych-domow/">Azerbejdżan, Baku – Mad Max w cieniu szklanych domów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/azerbejdzan-baku-mad-max-w-cieniu-szklanych-domow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Girl on a Trail &#8211; Ludzka strona Lizbony</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/ludzie/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/ludzie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 19 Apr 2018 19:30:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Portugalia]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Lizbona]]></category>
		<category><![CDATA[ludzie]]></category>
		<category><![CDATA[miasto]]></category>
		<category><![CDATA[street photo]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=11309</guid>

					<description><![CDATA[<p>Po powrocie z Portugalii nie musiałam się długo zastanawiać co będzie tematem pierwszego posta. Tym razem nie będę skupiać się na cudownej architekturze Lizbony, przepięknych punktach widokowych, tramwajach czy sentymentalnych rytmach Fado, zasłyszanych w trakcie zwiedzania Alfamy. &#160;Oczywiście te wszystkie elementy tworzą unikalny klimat stolicy Portugalii, jednak w mojej pamięci pozostaną przede wszystkim mieszkańcy tego miasta. Tak właściwie, to oni tworzą to miasto i jego specyficzną atmosferę, gdyby nie oni Lizbona, z pewnością nie byłaby tak klimatycznym miejscem. Jacy są mieszkańcy Portugalii? Mogłoby się wydawać, że Portugalczycy podobnie jak Włosi czy Hiszpanie charakteryzują się typowym, południowym temperamentem, jednak ku mojemu zaskoczeniu na ulicach nie widziałam chaotycznej gestykulacji czy głośnych rozmów. Na pierwszy rzut oka, Portugalczycy są bardziej zdystansowani, nie nawiązują pierwsi kontaktu oraz wydają się bardziej skryci niż inne południowe narody. &#160; Czymś nietypowym dla tej szerokości geograficznej jest choćby muzyka Fado, bardzo emocjonalna, osobista i sentymentalna. Wydaje mi się, że Fado dla Portugalczyków jest czymś więcej niż tylko rodzajem narodowej muzyki, jest to sposób postrzegania świata oraz życia. Samo słowo Fado, można przetłumaczyć jako los bądź przeznaczenie, a naładowane emocjonalnie teksty opowiadają osobiste historie oraz skłaniają do refleksji nad własnym życiem. Jednak Fado jest tylko częścią szerszego światopoglądu zwanego Saudade. Właściwie saudade nie ma bezpośredniego przetłumaczenia w innych językach i choćby ze względu na ten fakt jest tak typowe dla Portugalczyków. Słowo to wywodzi się z łacińskiego słowa solum, które w przetłumaczeniu znaczy: sam/samotny. Saudade nierozerwalnie wiąże się historią Portugalii jako kraju żeglarzy – odkrywców i kolonizatorów oraz ma wymiar narodowy i jednostkowy. Z jednej strony jest jakby tęsknotą za dawną potęgą państwa, natomiast z drugiej to tęsknota za bliskimi oraz krajem. Saudade przejawia się w każdej sferze życia, zaczynając od prywatnego, a kończąc na sztuce czy muzyce. Można ją określić symbolem tożsamości narodowej Portugalii bez której nie da się zrozumieć Portugalczyków. Pomimo sentymentalnej, melancholijnej natury, Portugalczycy są bardzo przyjaznym i otwartym narodem. Co prawda, bariera językowa utrudniała mi bliższe poznanie napotkanych osób oraz ich historii, niemniej jednak na podstawie obserwacji zachowania, pojedynczych słów i gestów postaram się przedstawić swój obraz mieszkańców Lizbony. Chodząc zabytkowymi ulicami Lizbony odniosłam wrażenie jakby miasto to zatrzymało się w czasie. Lizbona nie jest z pewnością typową europejską stolicą. Oczywiście podobnie jak w większości dużych zabytkowych miast ilość turystów na ulicach jest ogromna, podobnie jak ilość samochodów oraz ogólny gwar na ulicach, jednak na tym podobieństwa się kończą. &#160; Życie mieszkańców toczy się tu swoim rytmem. Najbardziej widocznym wyrazem tego jest wszechobecne pranie wywieszone na balkonach i w oknach. Przechadzając się uliczkami Lizbony, co rusz można zobaczyć Portugalki, starannie rozwieszające świeże pranie z papierosem w ustach. Momentami odnosiłam wrażenie, jakby wisząca pościel czy ubrania pełniła rolę podobną do rowerów w Amsterdamie, gdyż przyznam szczerze, że ani razu nie dostrzegłam, aby ktoś je ściągał 😉 W mojej opinii Lizbona swój unikalny charakter, w dużej mierze zawdzięcza starym mieszkańcom. Zresztą to właśnie im, za sprawą pewnej fotograf – Camilli Watson, zostały poświęcone niektóre ulice Lizbony. Ulice: Rua do Capelão czy Beco das Farinhas zostały przez Camille przeobrażone w galerie na świeżym powietrzu. Pastelowe elewacje budynków ozdobione są kontrastującymi, czarno-białymi fotografiami ich mieszkańców. Jest to o tyle niesamowite, że spacer zabytkowymi uliczkami, to coś więcej niż standardowe zwiedzanie. Dzięki tym zdjęciom, można poczuć klimat tej prawdziwej Lizbony, obserwując miasto z perspektywy podwórka jej mieszkańców. &#160;&#160;&#160; Jednak największym zaskoczeniem dla turysty w Lizbonie, może być fakt, że również on jest obiektem obserwacji. Częstym obrazkiem jaki zauważyłam w oknach lizbońskich kamieniczek, są właśnie starsze osoby, obserwujące toczące się swoim rytmem, życie wielkiego miasta. Zdumiewające były dla mnie reakcje tych osób, na propozycję zrobienia im zdjęcia, żadna z nich nie odmówiła, a cześć specjalnie poprawiała sobie włosy lub kołnierzyk. Jeden starszy pan widząc, moje potknięcie, gdy szłam skoncentrowana na kadrze, bez słów skinął mi głową żebym zrobiła mu zdjęcie, uśmiechając się przy tym od ucha do ucha. &#160; Szczególnym typem mieszkańców Lizbony, których darzę największym sentymentem są starsze panie sprzedające w wąskich uliczkach Alfamy, własnej roboty ginje – nalewkę wiśniową. Przyznam szczerze, że tyle serdeczności i życzliwości chyba jeszcze nigdy nie odczułam w trakcie żadnej z podróży.&#160; Bardzo żałowałam, że nie znam portugalskiego, aby móc posłuchać ich historii, natomiast często gesty potrafią znaczyć więcej niż słowa, a uwierzcie mi uścisków było naprawdę dużo.&#160; Portugalczycy wydają się być także bardzo przywiązani do swojego miejsca, podwórka, zakupy robią w okolicznych małych sklepikach, a czas wolny spędzają w okolicznych kafejkach i barach. Popularnym miejscem spotkań jest bulwar. Spotykają się tutaj zarówno turyści jak i miejscowi, część osób nerwowo wyczekuje swojej drugiej połówki, niektórzy przychodzą tu po prostu pomyśleć lub odpocząć, pobawić się lub zwyczajnie porobić zdjęcia z charakterystycznym Mostem 25 Kwietnia oraz pomnikiem Cristo Rei w tle. Bardzo ciekawym miejscem do obserwacji jest tzw. Bazar Złodziei, organizowany w każdy wtorek i sobotę, tuż obok Panteonu. Za grosze można tu kupić różnego rodzaju stylowe starocie, ale także ubrania oraz tradycyjne płytki azulejos, a przy okazji podpatrzeć targujących się Portugalczyków oraz sprzedawców zachwalających swoje towary.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/ludzie/">Girl on a Trail &#8211; Ludzka strona Lizbony</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/ludzie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
