<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>street food -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/tag/street-food/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/street-food/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 08 Jun 2024 20:30:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.1</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>street food -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/street-food/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Warszawa, bazary &#8211; tu żyje stolica</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/warszawa-bazary-tu-zyje-stolica/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/warszawa-bazary-tu-zyje-stolica/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Mar 2020 19:40:24 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[bazar]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[pchli targ]]></category>
		<category><![CDATA[street food]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=13936</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wielu osobom Warszawa kojarzy się z Pałacem Kultury, ruchliwym centrum, wieżowcami, ekskluzywnymi butikami oraz hipsterką i nadęciem „krawaciarzy”. Bez wątpienia centrum Warszawy to „inny poziom świadomości” 😉 natomiast reszta miasta jest zupełnie odmienna, a każda dzielnica reprezentuje swój „swojski” klimat. W życiu Warszawy od lat dużą rolę odgrywały bazary, które były nie tylko miejscem handlu ale także punktem spotkań i rozrywki. Co prawda spóźniłam się troszkę z tym postem, gdyż zabraknie w nim „perły” warszawskich targowisk – Jarmarku Europa, zwanego także Stadionem 10-lecia. Jednak zostało jeszcze klika miejsc, niezabudowanych przez apartamentowce i wieżowce, gdzie można poczuć lokalny klimat. Oprócz kultowych starych miejsc, można także odwiedzić nowe, zlokalizowane w dawnych halach targowych czy na peronie niefunkcjonującego już dworca kolejowego. Bazar na ulicy Wolumen Powstał w latach 60-tych, wówczas sprzedawano tu głównie starocie. Następnie na przełomie lat 70 -tych i 80-tych z Mariensztatu, przeniesiono tu Jarmark Perski. Z czasem, gdy sprzedawcy z Mariensztatu zmienili miejsce sprzedaży na Bazar na Kole, bielański targ wyspecjalizował się w sprzedaży elektroniki. W latach 90-tych bazar słynął głównie ze sprzedaży pirackich płyt oraz jeszcze „gorących” towarów, jak radia samochodowe czy telefony komórkowe. Pomimo, olbrzymiej konkurencji ze strony słynnego Jarmarku Europa na Stadionie 10-lecia, Wolumen był zawsze ważnym centrum handlowym Bielan 😉 Zresztą nadal jest to miejsce bliskie sercu wielu mieszkańców. Wolumen to nie tylko bazar, to także główne miejsce spotkań. Przykładem przywiązania mieszkańców do Wolumenu były liczne protesty w związku z planami likwidacji tego miejsca i budowy apartamentowca. Osobiście, pamiętam jeszcze jak za czasów szkoły podstawowej, urywałam się z zajęć na słynne hamburgery z prażoną cebulką w Barze Dziupla. Wówczas bazar składał się z dwóch części, które przedzielała ulica Kasprowicza, a tuż przy wejściu odbywały się pokazowe koncerty charakterystycznej muzyki peruwiańskiej. Obecnie we wtorki i piątki zjeżdżają się tu lokalni dostawcy warzyw i owoców, natomiast w weekendy organizowana jest giełda elektroniczna połączona z pchlim targiem. Bazar na Kole Określany także w bardziej wyrafinowany sposób Giełdą Kolekcjonerską,&#160; to niemal instytucja na mapie warszawskich pchlich targów. Jest to unikalne miejsce, które&#160; przenosi w czasy starej Warszawy. Nie trzeba być wcale koneserem staroci, aby pokochać „Koło” od pierwszego wejrzenia. Na bazarze można znaleźć dosłownie wszystko, zaczynając od porcelany, rzeźb, ubrań, przedmiotów militarnych, a kończąc na meblach, książkach czy zabawkach.&#160;&#160; Umiejętność „nurkowania” w kartonach jest tu niezbędna aby wyłowić takie perełki jak: kaski milicji, odznaki, mundury czy popiersia Lenina. Koneserzy sztuki z pewnością znajdują tu wiele ciekawych eksponatów w postaci rzeźb oraz obrazów.&#160; Bazar na Kole jest miejscem wyjątkowym. Panuje tu specyficzna atmosfera starych warszawskich bazarów. Zarówno sprzedawcy jak i klienci to osoby, które łączy wspólna pasja i które znają to miejsce od lat. Bazarek to kawałek historii Warszawy, ukryty zarówno w oferowanych towarach jak i pamięci ludzi którzy są z nim związani od długiego czasu. Bazar czynny jest w weekendy w godzinach od 6 do 15, znajduje się na rogu ulic Obozowej i Ciołka. W latach 90-tych popularność Giełdy na Kole była tak duża, że na pobliskich ulicach niejednokrotnie tworzyły się ogromne korki. Z tego powodu postanowiono uruchomić dodatkowe miejsce na pobliskim stadionie Olimpia. Wczesnym rankiem w niedziele, ciszę pobliskiego Parku Moczydło, zaburza stukot ciągniętych walizek podróżnych. Walizki wypełnione są rozmaitym towarem przeznaczonym na sprzedaż. Na Olimpii może handlować każdy i wszystkim. Profesjonalni sprzedawcy dysponują straganami, natomiast debiutanci bądź sporadyczni handlarze rozwieszają swój asortyment na ogrodzeniu bądź rozkładają na plastikowych foliach na ziemi. Wiele warszawskich bazarów ma urozmaicony asortyment, natomiast na Olimpii jest dosłownie wszystko. Można tu znaleźć stare kasety magnetofonowe, magazyny, zastawę stołową, rowery, sprzęt AGD, narzędzia, dewocjonalia, produkty spożywcze, nie wspominając o niezliczonej ilości ciuchów. Odpustowa atmosfera panuje również po prawej stronie Wisły &#8211; na Bazarze Namysłowska. Asortyment jest tutaj podobny jak w części zachodniej Warszawy. Jest to idealne miejsce dla łowców okazji oraz unikalnych rzeczy. Aby znaleźć coś ciekawego trzeba mieć anielską cierpliwość, żeby przekopać się przez stertę ubrań, niesparowanych butów czy kartony pełne rozmaitych drobiazgów. Jednak dla kupujących te poszukiwania są istotnym elementem całego procesu kupowania. Hale przy ulicy Jana Pawła To miejsce w którym historia spotyka nowoczesność. Liczą już ponad 100 lat i nadal stanowią ważny punkt handlowy. Hale zostały wybudowane w celu polepszenia warunków higienicznych sprzedawanej żywności. Było to pierwsze przedsięwzięcie tego typu w Warszawie. Pierwsza hala – zwana jest Mirowską. Jej nazwa wywodzi się od Koszar Mierowskich, w których stacjonowali Strzelcy Gwardii Konnej Królestwa Polskiego. Koszary zostały zastąpione na przełomie XIX i XX wieku charakterystycznymi budynkami z rudej cegły. Nazwa drugiej &#8211; Hali Gwardii wywodzi się od nazwy klubu sportowego, który w niej funkcjonował (kiedyś odbywały się tutaj walki bokserskie). Obydwie hale zasadniczo różnią się od siebie i na tym polega cały urok tego miejsca. Hala Mirowska wystrojem przypomina czasy PRL, w centralnym punkcie znajduje się słynny SAM, natomiast dookoła rozlokowane są małe sklepiki z pasmanterią, odzieżą czy wyrobami wiklinowymi. Wspomnienie dzieciństwa przywołuje także helikopter zabawka, z charakterystyczną tabliczką z pewnością pamiętającą lata 90-te. Tuż przy wejściu do hali znajduje się klimatyczny Bar Targowy. Pomiędzy halami znajduje się bazarek na którym oprócz lokalnych warzyw i owoców oraz regionalnych towarów można nabyć także egzotyczne produkty. Część stoisk zaskakuje pomysłowością, jak np. te z jajkami, które przypominają wystawy z najlepszych belgijskich sklepów z czekoladkami 😉 Hala Gwardii to nowoczesne wnętrze w którym można spróbować specjałów kuchni międzynarodowej. Organizowane są tu także liczne imprezy, a na stoiskach można znaleźć produkty regionalne. Hala Koszyki Powstała niedługo po budowie Hal Mirowskich, w latach 1906-1909. Jej nazwa jakby mogło wskazywać, wcale nie wiąże się ze sprzedażą koszyków. Według historyków nazwa Koszyki wywodzi się od wałów, wzniesionych w tym miejscu w 1770 r. Wały miały służyć ochronie Warszawy przed epidemią cholery, choć podobno prawdziwym powodem były pieniążki, które napływały do kasy miasta w wyniku wzmocnienia kontroli nad przepływem ludzi do Warszawy. Okopy te były wzmocnione wiklinowymi koszami, stąd wzięła się nazwa hali oraz przyległej do niej ulicy. W industrialnym wnętrzu przenoszącym w czasy dwudziestolecia międzywojennego znajdują się liczne sklepy i restauracje. Metalowa konstrukcja, ceramiczne płytki w korytarzach, charakterystyczny zielony kolor oraz stare szyldy sklepowe tworzą unikalną atmosferę. Można tu zakupić regionalne produkty jak: konfitury, domowe wypieki czy lokalne wędliny i sery. Warto tu spróbować potraw kuchni meksykańskiej, włoskiej czy hinduskiej. Doskonałe craftowe piwo serwowane jest w barze znajdującym się w centralnym punkcie hali. W zimne dni najlepiej ogrzać się aromatyczną, gęstą gorącą czekoladą w Karmello. Nocny Market Skoro już mowa o hipsterskich miejscach, to ważnym punktem na mapie Warszawy jest Nocny Market,&#160; zlokalizowany na peronach nieczynnego Dworca Głównego, nieopodal Ronda Zawiszy. Market znajduje się w miejscu omijanym przez większość turystów. Wycieczka do miejsca znajdującego się w głębi ciemnej brukowanej ulicy przy której znajdują się stare magazyny kolejowe, udekorowane graffiti nie wydaje być dla wielu dobrym pomysłem. Tymczasem pozory mogą mylić. &#160;Nocny market to kulinarna stolica świata. Ci którym przejadły się pierogi czy babciny schaboszczak, przyjeżdżają tutaj aby spróbować unikalnych potraw kuchni międzynarodowej. Nieco później trafiają tutaj zgłodniali imprezowicze na after party.&#160; Kuchnia chińska, tajska, koreańska, francuska, włoska, amerykańska, gruzińska, meksykańska, można długo wymieniać. Jedzenie jest tu droższe niż w zwykłych food truckach, ale warto dorzucić parę złotych aby poczuć unikalną atmosferę tego miejsca. Nocny Market znajduje się przy ulicy Towarowej 3 i jest czynny od wiosny do jesieni w piątki i soboty od 17.00 do 01.00 i w niedziele od 16.00 do 23.00. Nie tylko kolacja, ale też śniadanie! Targ śniadaniowy to doskonała propozycja nie tylko dla tych co zabalowali trochę dłużej. Co weekend spotykają się tutaj wielbiciele zdrowego jedzenia oraz ci którym znudziła się jajecznica. W asortymencie śniadanka prosto z Azji, Afryki czy Ameryk, nie brakuje także potraw europejskich. Oprócz pożywnych śniadań można tu zakupić zdrową żywność w tym regionalne produkty. Równolegle z targiem śniadaniowym organizowane są tu także liczne imprezy oraz warsztaty kulinarne. Międzynarodowe dania serwowane na świeżym powietrzu zdobyły serca wielu Warszawiaków.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/warszawa-bazary-tu-zyje-stolica/">Warszawa, bazary &#8211; tu żyje stolica</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/warszawa-bazary-tu-zyje-stolica/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Przystanek Hamburg</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/przystanek-hamburg/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/przystanek-hamburg/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 31 Jul 2017 07:38:12 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[Hamburg]]></category>
		<category><![CDATA[street food]]></category>
		<category><![CDATA[tunel]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=9765</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zawijamy do portu Bardzo lubię miasta portowe, są to jakby tzw. okna na świat. Zazwyczaj są to miejsca kosmopolityczne i niekonwencjonalne. Zatem po Rotterdamie oraz Antwerpii przyszedł czas na wycieczkę do Hamburga. Port w Hamburgu, zaraz po Rotterdamie, jest drugim co do wielkości w Europie a jego historia sięga ponad 800 lat. Aby go zobaczyć można wykupić specjalny rejs za 20€ lub skorzystać z komunikacji publicznej tzn. promu nr 62 odpływającego z przystani Landugsbrucken w kierunku Finkenwerder. Koszt biletu 3 €, brak tylko powitalnego drinka na pokładzie 😉 W trakcie rejsu, można podziwiać ogromny port z kontenerami i statkami, a także ciekawą, różnorodną zabudowę Hamburga. Dobrym miejscem na postój i odpoczynek po intensywnym zwiedzaniu jest Elbe Beach.&#160;&#160; Miasto magazynów Obowiązkowym punktem na mapie Hamburga jest Spicherstadt tzw. Dzielnica Spichlerzy. Jest to ogromny kompleks ponad 100 – letnich magazynów, zbudowanych podobnie jak Wenecja na dębowych palach i oddzielonych kanałami. Pięciopiętrowe budynki, zbudowane są z czerwonej cegły i mają dosyć surową architekturę. Niegdyś przechowywano tu kawę, tytoń, herbatę oraz rozmaite przyprawy. Obecnie część dalej wykorzystywana jest jako magazyny, a także na działalność kulturalną np. wystawy. Na spacer do spichlerzy najlepiej odwiedzić wieczorem, kiedy są ciekawie oświetlone. Również warto przejść się nieco dalej do nowoczesnej dzielnicy HafenCity. Designerskie apartamentowce, z jednej strony stanowią duży kontrast, a z drugiej strony w zadziwiający sposób komponują się z&#160; surowym, przemysłowym charakterem pobliskich spichlerzy. Trochę kultury… alternatywnej Ciekawym miejscem jest Gängeviertel tzw. kącik artystyczny, złożony z zabytkowych budynków, wąskich przejść i uliczek gdzie można znaleźć różnego rodzaju prace i kompozycje artystyczne. Najbardziej do gustu przypadły mi oczywiście ciekawe murale oraz profesjonalna sauna zrobiona wewnątrz samochodu! Na zdjęciu widać powieszony na zewnątrz ręcznik, a w tle nawet prysznic! Miejsce numer dwa to Rote Flora. Budynek o dość burzliwej historii, w którym początkowo mieścił się teatr, a następnie stał się siedzibą radykalnych ruchów lewicowych.&#160; Przetrwał liczne demonstracje i podpalenia, a obecnie organizowane są tutaj kulturalne wydarzenia, jak koncerty czy wystawy. Dookoła budynku znajdują się także liczne murale. Zejdźmy do podziemi A dokładnie do Alter Elbtunel, tunelu pod Łabą wybudowanego na początku XX wieku. Zlokalizowany 28 metrów pod ziemią i sięgający ponad 400 m długości, był niegdyś uważany za innowacyjny projekt inżynieryjny. Jednak najciekawszy jest jego starodawny nieco industrialny wygląd.&#160; Światła Miasta Kiedyś John Lennon powiedział że „Urodziłem się w Liverpoolu, natomiast wychowałem w Hamburgu” “I was born in Liverpool but raised in Hamburg”. Mówiąc te słowa miał na myśli setki koncertów które Beatlesi wykonali w klubach znajdujących się w hamburskiej dzielnicy Reeperbahn. Właściwie tutaj w klubach takich jak Indra Club czy Kaiserkeller, Beatlesi zaczynali grać swoje pierwsze koncerty, będące początkiem ich międzynarodowej kariery. Obecnie Reeperbahn nosi miano, dzielnicy czerwonych latarni, gdzie podobnie jak w Amsterdamie można spotkać tańczące w oknach panie. Stek po hambursku raz!&#160; Będąc w Hamburgu, koniecznie spróbujcie słynne steki po hambursku, w skrócie zwane hamburgerami. Historia ich powstania sięga aż XII wieku i wiąże się z tatrami, pomysłodawcami mięsa mielonego. Wraz z rozwojem handlu, w XVII wieku tatar dotarł do portu w Hamburgu. Tutaj udoskonalono przepis dodatkowo obsmażając mięso w panierce z bułki tartej. Steki stały się nieodłącznym prowiantem emigrantów do Stanów Zjednoczonych, gdzie szybko zyskały popularność jako hamburgery. Najlepsze w mieście serwowane są w Otto’s Burger podawane w bułkach pieczonych na miejscu oraz własnym sosem BBQ. Kolejnym popularnym fast foodem, który trzeba spróbować w Hamburgu to słynne niemieckie curry wurst, a najlepsze serwują przy ulicy Grosse Bleichen 68, w Edelcurry. A do curry wursta najlepiej napić się słynnego w Hamburgu – Alsterwasser czyli piwa zmieszanego z lemoniadą. Można go spróbować w klimatycznej knajpce Zoë 2, o ciekawym starodawnym wystroju. &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/przystanek-hamburg/">Przystanek Hamburg</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/przystanek-hamburg/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Gdzie zjeść w Kopenhadze</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/gdzie-zjesc-w-kopenhadze/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/gdzie-zjesc-w-kopenhadze/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 21 Oct 2015 09:08:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Dania]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Północna]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[Kopenhaga]]></category>
		<category><![CDATA[street food]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=2756</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kopenhaga słynie z doskonałego jedzenia oraz dużej ilości restauracji. Stolica Danii może się pochwalić, aż 15 restauracjami wymienionymi w słynnym przewodniku Michelin. Jednak gdzie zjeść w Kopenhadze, aby nie zbankrutować? Generalnie, ceny jedzenia spadają wprost proporcjonalnie do odległości od ścisłego centrum. Ceny wahają się od 70 do 100 DKK za danie. Co ciekawsze, w centrum Kopenhagi, są także miejsca gdzie możemy zjeść bardzo smaczny posiłek za podobną kwotę. Prawdziwym sekretem Kopenhagi jest tzw. Copenhagen Street Food. Jest to ogromna blaszana hala, znajdująca obok Christianshavn na Papierowej Wyspie. Z zewnątrz przypomina bardziej halę produkcyjną, niż jedną z najpopularniejszych „stołówek” Kopenhagi. W środku znajduje się niezliczona ilość food trucków z jedzeniem z różnych stron świata. Można tu spróbować słynnego tureckiego köfte, koreańskiego bulgogi, meksykańskich tacos, japońskiego yakitori czy wołowiny po seczuańsku. Jednym słowem, kawał świata pod jednym dachem. Jak by komuś było mało można tu także znaleźć liczne knajpki z kuchnią włoską, amerykańską, tajską, kolumbijską, brazylijską, popularne duńskie Smørrebrød tzw. otwarte kanapki z domowym ciemnym pieczywem oraz lody i ciasta. To wszystko można popić świeżo wyciskanymi sokami, kawą lub lokalnym, niepasteryzowanym piwem. Jedzenie jest świeże i uzależnione od asortymentu dostępnego na lokalnych targach. Część stoisk proponuje również popularną w Danii, żywność organiczną. Ceny dań nie są wygórowane jak na Danię, wynoszą od 50 do 100 DKK (czyli od 28 zł do 56 zł). Na przeciwległych końcach hali znajdują się ławki i stoliki, jednak od godziny 18 jest problem ze znalezieniem miejsca. Istnieje możliwość rezerwacji stolików, jednak wówczas trzeba zamówić dodatkowo coś do picia. Niestety ta opcja jest mało opłacalna, gdyż mała woda kosztuje 25 DKK czyli około 14 zł. Mapka i spis food trucków: Ciekawą propozycją są także dwie hale zwane Torvehallerne.  Podobnie jak w Copenhagen Street Food można tu znaleźć różnorodne dania kuchni międzynarodowej, a także sery, owoce morza, lokalne wędliny, ciasta,kawę czy rozmaite rodzaje oliwy. O popularności tego miejsca wśród miejscowych, świadczy ilość rowerów. Przed wyjazdem do Danii warto również poczytać o lokalnych bazarach. Często organizowane są tutaj targi śniadaniowe. W trakcie naszego wyjazdu odwiedziliśmy włoski targ śniadaniowy. Było to wprost idealne miejsce na zebranie energii przed intensywnym zwiedzaniem. Wśród włoskich produktów można tu było znaleźć sery, wędliny, wspaniałe oliwki, bruschetty, domowe pieczywo, a przede wszystkim wspaniałą włoską kawę. Ceny były trochę wyższe niż  w Street Food czy Torvehallerne. Ceny w sklepach różnią się w zależności od sieci oraz lokalizacji. Najtańsze produkty były w Aldim. Przykładowe ceny: &#8211; chleb 16 DKK &#8211; mleko (1l) 6 DKK &#8211; masło 10 DKK &#8211; jajka (10 sztuk) 20 DKK &#8211; woda (1,5l) 7 DKK (warto kupić jedną butelkę, a później napełniać ją „sposobem duńskim” wodą z kranu) &#8211; cola (1,5l) 22 DKK Warto również sprawdzać gazetki na stronie internetowej Aldi. Duńczycy mają jeszcze jeden sekret pozwalający na zmniejszenie wydatków. W trakcie naszego wyjazdu, niejednokrotnie widzieliśmy jak po skończonym posiłku w restauracji pakowali puste butelki do siatki, natomiast duńscy bezdomniw odróżnieniu od naszych lokalnych, wybierali ze śmietników plastiki zamiast aluminium. Zagadka rozwiązała się w trakcie wycieczki do sklepu. Do każdej butelki doliczana jest kaucja tzw. pant. Każda butelka oznaczona jest małym logo z napisem: pant a, pant b lub pant c.  Najmniej opłacalny jest zwrot butelek i puszek oznaczonych logo pant a, gdyż wynosi 1 DKK, grupa b to już 1,5 DKK natomiast najbardziej chodliwy  towar to duże butelki (pant c), za które dostaniemy 3 DKK (czyli jakieś 1,70 zł). Zatem wyżej wspomniana woda kosztuje nas w rzeczywistości 3,5 DKK a cola 19 DKK. Butelki można zwracać w większości supermarketów w specjalnych automatach lub w znajdujących się bezpośrednio przy wejściu, specjalnych stoiskach.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/gdzie-zjesc-w-kopenhadze/">Gdzie zjeść w Kopenhadze</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/gdzie-zjesc-w-kopenhadze/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
