<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>wiezowiec -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/tag/wiezowiec/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/wiezowiec/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 19 Apr 2026 16:50:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.1</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>wiezowiec -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/wiezowiec/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Auckland – metropolia na wulkanicznym polu minowym</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/auckland-metropolia-na-wulkanicznym-polu-minowym/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/auckland-metropolia-na-wulkanicznym-polu-minowym/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 19 Apr 2026 16:49:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowa Zelandia]]></category>
		<category><![CDATA[Polinezja]]></category>
		<category><![CDATA[Auckland]]></category>
		<category><![CDATA[wiezowiec]]></category>
		<category><![CDATA[wulkan]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=20032</guid>

					<description><![CDATA[<p>Auckland co prawda nie jest stolicą Nowej Zelandii, choć usilnie stara się sprawiać takie wrażenie. Zresztą historycznie pełniło tą rolę w latach 1841-1865. Dziś nowoczesna dzielnica biznesowa z wysokimi wieżowcami i kosmopolitycznymi knajpkami wygląda nadal jak centrum dowodzenia kraju. Miasto regularnie ląduje wysoko w rankingach jakości życia, bo tu po prostu dobrze się żyje. Pomimo, że jest drożej niż gdzie indziej w Nowej Zelandii, to najwyraźniej nikogo nie odstrasza, a tym bardziej turystów. Auckland może się pochwalić dość unikalnym położeniem. Leży na Auckland Volcanic Field, polu wulkanicznym składającym się z około 50–53 wulkanów. Wszystkie co prawda są dziś wygasłe, ale całe pole wulkaniczne wciąż uznawane jest za aktywne. To, co można by uznać za wadę, miasto przekuło w zaletę. Wiele z tych wulkanów zamieniono w parki i punkty widokowe. Mieszkańcy Auckland podeszli do tematu wyjątkowo pragmatycznie – skoro już przyszło im mieszkać na wulkanicznym polu minowym, to przynajmniej z ładnym widokiem. Dzień zaczęłam od Mt Eden, czyli Maungawhau – najwyższego punktu miasta i jednego z najbardziej fotogenicznych miejsc w Auckland. To wygasły wulkan o wysokości 196 metrów, którego ostatnia erupcja miała miejsce około 28 tysięcy lat temu. Na szczycie znajduje się ogromny krater w kształcie misy, głęboki na około 50 metrów. Krótki spacer na górę wynagradza panoramicznym widokiem na całe miasto, porty, zatoki i inne wulkany. Warto pamiętać, że krater jest miejscem świętym dla Maorysów, dlatego nie należy schodzić z wyznaczonych ścieżek. Historia Mt Eden ma jednak jeszcze jeden, dość nieoczywisty wątek. Kamienna platforma widokowa na szczycie powstała w XIX wieku przy pomocy… słonia. W tamtym czasie zbocza wulkanu były intensywnie eksploatowane, wydobywany tu bazalt posłużył do budowy domów, więzienia Mt Eden oraz samej platformy. Pracowali tu Maorysi i więźniowie, ale jednym z robotników był również słoń o imieniu Tom. Tom trafił do Nowej Zelandii jako prezent dla księcia Alfreda, syna królowej Wiktorii bo w XIX wieku, gdy nie miało się pomysłu na prezent dla arystokraty to po prostu dawało mu się słonia&#8230; Podczas podróży morskiej nosił tony węgla, a po przybyciu do Auckland wykorzystywano jego siłę do transportu ciężkich bloków kamienia na zboczu Mt Eden. Za swoją pracę dostawał cukierki i piwo, bo w tamtych czasach luźno podchodzono do BHP i praw zwierząt, nie wspominając o zdrowym rozsądku. Słoń nie został w Nowej Zelandii na stałe. Trafił do Europy, a jego szczątki można dziś oglądać w muzeum Trinity College w Dublinie. Platforma natomiast stoi do dziś i nadal oferuje jeden z najlepszych widoków w mieście. Z Mt Eden ruszyłam w stronę Karangahape Road, znanej wszystkim jako K’ Road. To jedna z tych ulic, które nie próbują udawać wielkomiejskiej elegancji. Pełno tu knajp, które bynajmniej nie zamykają się wraz z dobranocką. K’ Road słynie z tego, że tu się po prostu żyje, głośno, różnorodnie i bez spiny. Jest tu trochę artystycznie, trochę buntowniczo, ale zdecydowanie nie jest nudno. Kolejnym punktem był Albert Park, jeden z najstarszych parków w Auckland, założony w XIX wieku. Leży na wulkanicznym wzgórzu w samym centrum miasta i do dziś można tu zobaczyć ogromne drzewa, które pamiętają początki parku. Na jego terenie znajdują się ogrody oraz Auckland Art Gallery, ale to, czego nie widać na pierwszy rzut oka, kryje się pod ziemią. Pod parkiem zlokalizowana jest sieć tuneli z czasów II wojny światowej, zbudowanych jako schrony przeciwlotnicze. Dziś, co prawda są zamknięte, ale świadomość o ich istnieniu, daje inną perspektywę na to miejsce. Stamtąd przeszłam na High Street. Jest to miejsce, gdzie można zrobić zakupy, wypić dobrą kawę, zjeść kolację albo po prostu posiedzieć z kieliszkiem wina. Szczególne, kameralnie wygląda Vulcan Lane, wąskie przejście między głównymi ulicami z licznymi knajpkami. Będąc w okolicy warto zajrzeć także do Giapo – kultowej lodziarni. Serwują tutaj nowozelandzką klasykę &#8211; Hokey Pokey, czyli lody waniliowe z kawałkami toffi. Tuż obok znajduje się Viaduct Harbour – nadbrzeżna dzielnica pełna restauracji, barów i kawiarni, z widokiem na marinę. Auckland bywa nazywane „City of Sails”, zarejestrowanych jest tu ponad 135 tysięcy jachtów i łodzi, a port Waitematā oraz Zatoka Hauraki momentami wyglądają jak gigantyczny parking dla ludzi sceptycznych wobec życia na lądzie. Z właściwie z każdego punktu miasta można dostrzec ikonę Auckland &#8211; Sky Tower. Wysoka na 328 metrów wieża, dominuje nad panoramą miasta. To najwyższa konstrukcja na półkuli południowej. Jeśli ktoś woli spokojniejsze klimaty, warto zajrzeć do Parnell – najstarszej i jednej z najbardziej stylowych dzielnic Auckland. Urokliwa zabudowa oraz liczne restauracje i kawiarnie pozwalają odetchnąć od zgiełku centrum miasta. Auckland było ostatnim miejscem, które odwiedziłam w Nowej Zelandii. I dobrze, że zostawiłam je sobie na deser — idealnie podsumowało całą różnorodność kraju. Kończyć podróż w takim miejscu to trochę jak zamknąć przygodową książkę, do której już wiesz, że prędzej czy później wrócisz.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/auckland-metropolia-na-wulkanicznym-polu-minowym/">Auckland – metropolia na wulkanicznym polu minowym</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/auckland-metropolia-na-wulkanicznym-polu-minowym/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dubaj &#8211; wielkie konstrukcje</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/dubaj-wielkie-konstrukcje/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/dubaj-wielkie-konstrukcje/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 11 Jan 2025 16:07:54 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[ZEA]]></category>
		<category><![CDATA[Dubaj]]></category>
		<category><![CDATA[wiezowiec]]></category>
		<category><![CDATA[Zjednoczone Emiraty Arabskie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=18698</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dubaj chodził mi po głowie od dłuższego czasu. Do dziś pamiętam jak około 10 lat temu z zafascynowaniem oglądałam odcinek „Wielkich Konstrukcji”, przedstawiający ekstremalny projekt budowy tego miasta. Obecnie, obserwując tą mega nowoczesną metropolię, aż ciężko uwierzyć, że nie tak dawno tereny Dubaju były pustynią zamieszkiwaną przez koczownicze ludy beduińskie. Gwałtowny rozwój miasta nastąpił w ślad za odkryciem złóż ropy naftowej, w latach 60-tych XX wieku. Futurystyczna wizja Dubaju, zaczęła się powoli realizować. Sięgające chmur wieżowce, z Burij Khalifa na czele robią dzisiaj niesamowite wrażenie. Jednak skala tego projektu zachwyca jeszcze bardziej, kiedy zdamy sobie sprawę z warunków w jakich miasto było budowane. Tereny Emiratów pokryte są głównie piaskiem. Pustynne podłoże stanowiło ogromne wyzwanie w celu zachowania stabilności wysokich budynków. W celu utrzymania równowagi, fundamenty budynków budowane były z pali wbijanych na dużą głębokość pod ziemię. Przykładowo, 163 piętrowy wieżowiec Burij Khalifa o wysokości 828 m, jest posadowiony na fundamencie złożonym z 192 pali wbitych na głębokość 50 metrów. Obecnie z tarasów widokowych na 124, 125 oraz 148 piętrze można podziwiać spektakularną panoramę miasta, pustyni oraz Zatoki Perskiej. Szczególnie zjawiskowo miasto wyglądało o wschodzie słońca. Wybierając się do Burij Khalifa wcześnie rano, należy uwzględnić czas niezbędny na dojazd. Droga ze stacji metra prowadzi długim korytarzem, którego przejście może zająć nawet pół godziny. Warto też się zjawić tu chwilę przed wschodem. Gdy słońce znajduje się nieco ponad horyzontem, promienie znacznie utrudniają widoczność przez szybę. Okolicę Burij Khalifa warto odwiedzić również wieczorem. Na sztucznym jeziorze odbywa się wówczas pokaz tańczących fontann. Przedstawienie zaczyna się codziennie o 18.00 i jest powtarzane co pół godziny, aż do 23.00. Przejawem największej fantazji architektonicznej Dubajczyków są sztuczne wsypy. Na takiej wyspie, został zbudowany Burij Al Arab jeden z najbardziej luksusowych hoteli na świecie o wysokości 321 metrów. Budowa hotelu wyniosła 650 mln dolarów. Największym wyzwaniem w trakcie budowy było zapewnienie stabilności wysokiej konstrukcji. Udało się to osiągnąć dzięki podstawie wykonanej z 230 pali wbitych na głębokość 40 metrów. &#160;Wyglądem przypomina żagiel, a na jego szczycie znajduje się lądowisko dla helikopterów. Lądowisko &#160;zostało też wykorzystywane jest jako scena dla Davida Guetta. &#160;Ten spektakularny koncert można zobaczyć tutaj.&#160;&#160; Natomiast wewnątrz Burij Al Arab znajduje się największy sufit zbudowany z ponad 21 000 kryształów Swarovskiego, które mają symbolizować Drogę Mleczną. Dodatkowo, do wystroju wnętrza użyto 1 790 metrów kwadratowych 24-karatowego złota. &#160;Znajduje się w nim ponad 200 apartamentów, z których najmniejszy liczy 169 metrów kwadratowych natomiast największy 780. Goście mają do wyboru 17 rodzajów poduszek oraz dziewięć restauracji, z pośród których jedna znajduje się pod wodą. Hotel zatrudnia również trzech szefów kuchni, którzy mają na swoim koncie siedem gwiazdek Michelin. Ciekawy widok na Burij Al Arab roztacza się z Madinat Jumeirah. Jest to replika arabskiego miasteczka, na terenie której znajdują się hotele, lokalny souk i liczne restauracje. Relatywnie nowym obiektem jest Dubai Frame, zlokalizowana w parku Za’abeel. Roztacza się stąd niesamowity widok na Dubaj. Budowa ramy pochłonęła 44 mln&#160; USD. Cała konstrukcja wznosi się na wysokość 150 metrów. Rama jest największa na świecie, zresztą wątpię żeby ktoś, gdziekolwiek wpadł na pomysł budowy podobnej konstrukcji. Dubai Frame jest udostępniona do zwiedzania. Na parterze znajduje się muzeum, które pokazuje transformację Dubaju z małej rybackiej wioski w futurystyczne, nowoczesne miasto. Natomiast ze szczytu roztacza się niesamowity 360-stopniowy widok na Dubaj. Zaskakujący design ma również Muzeum Przyszłości. Niezwykły kształt, srebrny kolor oraz zdobienia w postaci arabskiej kaligrafii czynią ten budynek wyjątkowym. Podobno napisy na budynku nie są przypadkowe. Stanowią wiersz władcy Dubaju szejka Mohammeda opisujący jego wizję przyszłości miasta. Obok Muzeum Przyszłości znajdują się dwie charakterystyczne wieże&#160; Jumeirah Emirates Towers oraz ciekawy budynek stanowiący bramę do Dubai International Financial Centre. Dubajczycy ujęli mnie swoją fantazją. Przed wizytą w centrum handlowym Mall of the Emirates myślałam, że centrum narciarskie &#8211; Ski Dubai jest małym obiektem, wyłącznie na pokaz. Tymczasem kompleks obejmuje pięć sztucznie naśnieżanych stoków, z których najdłuższy liczy 400 metrów. Stoki obsługują dwa wyciągi orczykowe oraz jeden krzesełkowy. Co więcej, naprawdę nie wiem jak oni to robią, ale podczas gdy w Dubaju panują piekielne upały, w Ski Dubai utrzymywana jest stała temperatura od -1 do 2°C. Oprócz stoków znajduje się tu również park śniegowy, tor saneczkowy, lodowisko i jaskinia lodowa. Jakby tego było mało, Ski Dubaj zamieszkują pingwiny. Informacje o biletach dostępne są tutaj. W cenę biletu wliczony jest sprzęt oraz strój. Natomiast, jakby komuś było mało zimowych sportów, może wybrać się do centrum handlowego Dubai Mall, w którym znajduje się ogromne lodowisko.&#160; Wieczorem warto wybrać się na południe Dubaju do dzielnicy Dubai Marina. Wzdłuż 7-kilometrowego bulwaru zlokalizowanych jest wiele klimatycznych kawiarni i restauracji. Na sztucznym kanale wodnym, przycumowanych jest wiele ekskluzywnych jachtów i łodzi.&#160; Jednak Dubaj to nie tylko szkło i beton. Tuż przy centrum miasta znajduje się Ras Al Khor Wildlife Sanctuary. Jest to niesamowite miejsce, w którym można zobaczyć dużą populację flamingów, pozujących do zdjęć na tle wieżowców. Aż ciężko uwierzyć, że setki ptaków wybrały to miejsce tuż obok ruchliwej drogi tak blisko centrum olbrzymiej metropolii. Rezerwat jest siedliskiem około 180 gatunków ptaków. Oprócz flamingów zamieszkują go również czaple, rybołowy, żurawie, kormorany, czy kaczki krzyżówki. Wstęp do parku jest bezpłatny, a do dyspozycji zwiedzających przygotowane są trzy stanowiska obserwacyjne. Ras Al Khor jest czynny od 7.30 do 17.30 w zimę i od 6.00 do 18.00 od kwietnia do września. &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/dubaj-wielkie-konstrukcje/">Dubaj &#8211; wielkie konstrukcje</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/dubaj-wielkie-konstrukcje/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Kuwejt –kosmiczne wieże i operacja „Pustynna opona”</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/kuwejt-kosmiczne-wieze-i-operacja-pustynna-opona/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/kuwejt-kosmiczne-wieze-i-operacja-pustynna-opona/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 28 Oct 2023 15:40:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Kuwejt]]></category>
		<category><![CDATA[bazar]]></category>
		<category><![CDATA[drogi]]></category>
		<category><![CDATA[mosty]]></category>
		<category><![CDATA[pustynia]]></category>
		<category><![CDATA[wiezowiec]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=17023</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kuwejt odwiedziłam dość przypadkowo i spontanicznie. Przypadkowo bo w ten sposób znalazłam tam tanie bilety, natomiast spontanicznie bo wyjazd ten, z logistycznego punktu widzenia był całkowicie pozbawiony sensu. Jednak, zacznę może od początku. Pewnego sierpniowego dnia zaczęłam przeglądać oferty lotów i zauważyłam, że znana budżetowa linia lotnicza otworzyła nowe połączenia z Rzymu i Wiednia do Kuwejtu. Bilety można było znaleźć po 40€ w dwie strony włączając w to loty weekendowe. Nie musiałam się długo zastanawiać, spojrzałam szybko na mapę i oceniłam, że 2-3 dni wystarczą żeby objechać cały kraj. Nie uwzględniałam raczej dłuższego wyjazdu, gdyż odwiedzenie sąsiadów Kuwejtu nie wchodziło w grę. Z oczywistych względów nie brałam pod uwagę Iraku natomiast do Arabii Saudyjskiej niezbędna jest wiza, która jest dość droga. Obawiałam się także wysokich cen na miejscu, ponieważ Kuwejt należy do czołówki najbogatszych państw świata, a kuwejcki dinar jest najdroższą walutą świata (1 KWD to ponad 3$). Ostatecznie zdecydowałam się na lot z Rzymu i powrót do Wiednia, do biletu dopłaciłam dodatkowe 300 zł na przeloty pomiędzy tymi miastami, a Warszawą. Pomysł był totalnie zwariowany, całodzienny lot z Warszawy przez Rzym do Kuwejtu, 2-dniowy pobyt w Kuwejcie, a następnie powrót do Wiednia, z noclegiem na lotnisku i porannym lotem do Warszawy. Jednak potrzebowałam jakiejś odmiany, czegoś nowego, a przede wszystkim chciałam poczuć, że jestem w drodze. Co zastałam na miejscu? To co najbardziej lubię czyli kompletne zaskoczenie ? Gorąco i jeszcze goręcej… Oczywiście kolejną odsłoną mojej głupoty była decyzja o wyjeździe w środku lata. Zdawałam sobie sprawę, że będzie gorąco, a nawet bardzo gorąco… tzn. 47℃. Zdawałam sobie też sprawę, że będę musiała chodzić w długich spodniach i bluzkach zakrywających ramiona. Uznałam jednak, że nie będzie to stanowić dla mnie żadnej przeszkody, ponieważ byłam przeświadczona, że wysoka temperatura w suchym klimacie nie będzie uciążliwa, tym bardziej dla ciepłolubnej osoby jak ja. Jednak, rzeczywistość przerosła moje najśmielsze oczekiwania, ostatecznie poznałam granicę swojej tolerancji na gorąco. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, postanowiłam pójść za przykładem Kuwejtczyków i przemieszczać się wszędzie autem, a przebywanie na „świeżym” powietrzu ograniczać do minimum. Muszę przyznać, że taki sposób zwiedzania był ciekawym doświadczeniem. Kuwejt jest doskonale przystosowany do tego typu turystyki. Ma bardzo dobrze rozbudowaną infrastrukturę drogową oraz nie brakuje tu miejsc parkingowych. W efekcie przejechałam w ciągu niecałych 2 dni 600 km i tak właściwie do tej pory zastanawiam się jak to było możliwe, podczas gdy Kuwejt z północy na południe liczy zaledwie 200 km. Trening cierpliwości Prawdziwą atrakcją jest przejażdżka The Sheikh Jaber Al-Ahmad Al-Sabah Causeway. Cała konstrukcja budowy drogi na grobli kosztowała zaledwie 3 miliardy dollarów. W końcu, kto bogatemu zabroni? Budowa drogi była jednym z największych projektów budowlanych na Bliskim Wschodzie. Składa się ona z dwóch mostów o łącznej długości liczącej prawie 50 km. Głównym celem tego przedsięwzięcia było skrócenie drogi pomiędzy miastem Kuwejt a Silk City. Trasa pomiędzy tymi miastami została zmniejszona ze 104 km do 36 km. Przejazd zajmuje 30 min jednak osobiście muszę przyznać, że było to najdłuższe 30 minut w moim życiu. Po pierwsze dlatego, że na tej drodze nic, ale to kompletnie nic się nie dzieje. Najbardziej zaskakujące jest to, że nie ma tu praktycznie samochodów. Po drugie, przejazd nią stanowi całkiem niezły trening cierpliwości.&#160; Mogłoby się wydawać, że trzy puste pasy w każdą stronę to idealne miejsce, żeby sprawdzić co fabryka dała, tymczasem limit prędkości wynosi tu 100 km/h, a fotoradary ustawione są w taki sposób, że nawet nie da się rozpędzić.&#160; Ostatecznie uznałam, że bezpieczniej będzie nie zapoznawać się z kuwejckim taryfikatorem mandatów. Zresztą podobna sytuacja występuje na większości dróg w Kuwejcie, trzy pasy autostrady po horyzont, zero oznak jakiegokolwiek życia i ograniczenie prędkości maksymalnie do 120 km/h. Ostatecznie po godzinie śpiewania i gadania do siebie, zdecydowałam, że zrobię coś pożytecznego. Otaczający mnie krajobraz był tak wdzięczny, że zdecydowałam się na robienie zdjęć 😀&#160; Nie ma wody na pustyni… Kuwejt nie posiada naturalnych źródeł wody pitnej. Pozyskuje ją z odsalania wody morskiej. Co prawda nie znam się na tym procesie natomiast podejrzewam, że wymaga on dużej ilości energii. Nie wnikając w potrzeby kuwejckich gospodarstw domowych na wodę, muszę przyznać, że największym zaskoczeniem była dla mnie duża ilość zieleni. Ciężko mi sobie wyobrazić, jaki jest koszt utrzymania zielonych trawników i parków w Kuwejcie przy temperaturze dochodzącej do niemal 50℃. Jeżdżąc po mieście można zobaczyć liczne skwery oraz parki. Najpopularniejszym parkiem jest Al Shaheed Park, który dodatkowo stanowi przestrzeń rozrywkową. Na jego terenie organizowane są różnorodne wystawy, koncerty oraz inne widowiska. Kosmiczne wieże Centrum miasta Kuwejt robi niesamowite wrażenie tym bardziej jeśli weźmie się pod uwagę, że do lat 60-tych ubiegłego wieku była to mała wioska rybacka. Nowocześnie zaplanowana przestrzeń miejska, liczne wieżowce,&#160; czyste ulice oraz starannie wypielęgnowane trawniki i parki pokazują, że Kuwejt nie narzeka na brak gotówki. Najwyższym wieżowcem w Kuwejcie jest Al Hamra Tower, sięgająca prawie 413 m. Na 5 kondygnacjach tego budynku znajduje się centrum handlowe, podczas gdy parking zajmuje zaledwie 11 pięter.&#160; Punktem orientacyjnym Kuwejtu, jest sięgająca prawie 400 m Liberation Tower – Wieża Wyzwolenia. Jak sama nazwa wskazuje wieża jest symbolem wyzwolenia Kuwejtu spod irackiej okupacji. Można ją rozpoznać po charakterystycznym pierścieniu przypominającym talerz UFO. Ciekawym widokiem w Kuwejcie są wieże ciśnień, które przypominają bardziej artystyczną instalację, która spokojnie mogłaby stanowić scenografię dla filmu science – fiction. Wokół miasta Kuwejt znajduje się 6 charakterystycznych skupisk wież ciśnień. Pięć skupisk wyglądem przypomina ogromne grzyby pomalowane w biało-niebieskie pasy. Wieże zostały wybudowane w celu dystrybucji&#160; wody pochodzącej z odsalania. Zgodnie z życzeniem ówczesnego szejka Kuwejtu Jaber Al-Ahmed miały być dziełem sztuki, a zarazem być symbolem nowoczesności i zaawansowania technologicznego Kuwejtu. Wieże wyglądają nieziemsko, natomiast prawdziwą wisienką na torcie jest ostatnie skupisko trzech Wież Kuwejckich, które wyglądają jak ogromne kule pokryte niebieskimi cekinami. Wspomnień czar Jednak, nie jest tak, że Kuwejt całkowicie odcina się od tradycji. W centrum miasta znajduje się bazar Souq Al-Mubarakiya, który jest pamiątką po czasach kiedy Kuwejt stanowił centrum handlu. Jest jednym z najstarszych bazarów w Kuwejcie. Można tu zaopatrzyć się w liczne lokalne wyroby, dywany, perfumy, przyprawy oraz słodycze. Drugim ciekawym miejscem jest Kuwejcki Bazar Rybny, położony w pobliżu Wielkiego Meczetu. Bazar ten nie przypomina bazarów znanych mi z krajów arabskich, przede wszystkim jest tu nieskazitelnie czysto, towar jest starannie ułożony, a co najbardziej zaskakujące panuje tu grobowa cisza… aż strach się targować ? Operacja “Pustynna opona” Może to się wydać trochę dziwne, natomiast czytając przed wyjazdem o Kuwejcie zainteresowało mnie pewne nietypowe miejsce, a dokładniej składowisko zużytych opon nieopodal miejscowości Sulaibiya. Rozwiewając wszelkie wątpliwości, nie mam zajawki na tego typu atrakcje, natomiast kuwejckie składowisko zainteresowało mnie skalą. Podobno ponad 50 mln składowanych opon miało je czynić największym na świecie. Chciałam zobaczyć na własne oczy pustynię pokrytą oponami po horyzont. Na terenie składowiska występowały liczne pożary, którym towarzyszyła emisja szkodliwych substancji do powietrza.&#160; Rząd Kuwejtu przez lata starał się zlikwidować jego szkodliwy wpływ na środowisko i najwidoczniej mu się to udało do czasu mojego przyjazdu. Co prawda na miejscu nie zobaczyłam opon po horyzont natomiast drogę urozmaiciły mi pasące się na pustyni… dzikie wielbłądy 😀 Płonące szyby Kuwejt zajmuje szóste miejsce na świecie ze względu na zasoby ropy. Co ciekawsze koszty wydobycia ropy są tu najtańsze na świecie, gdyż znajduje się ona niemal pod powierzchnią ziemi. Nic dziwnego, że kraj ten jest praktycznie całkowicie uzależniony od wydobycia tego surowca. Dlatego będąc w Kuwejcie warto odwiedzić KOC Oil Display Center, gdzie można zapoznać się z technologią wydobycia ropy naftowej. Część wystawy jest poświęcona katastrofie z 1991 r. kiedy wycofujący się z Kuwejtu żołnierze iraccy podpalali szyby naftowe. Stanowiło to ogromne zagrożenie dla środowiska oraz ludności. Szacowano, że spalaniu będzie ulegać 4 miliony baryłek dziennie. Co więcej,&#160; operacja gaszenia szybów, według początkowych szacunków, miała zająć od 5 aż do 7 lat, tymczasem dzięki ogromnemu wsparciu innych państw, sytuacja została opanowana w zaledwie 9 miesięcy. Miejscem pamięci o wojnie z Irakiem jest także Muzeum Męczenników Al-Qurain Martyrs Museum. Muzeum wyglądem bardziej przypomina wojenny urbex. Zawalone fragmenty budynku oraz ściany podziurawione kulami, zostały pozostawione celowo przez kuwejcki rząd. Miejsce to ma przypominać o krwawej 10-godzinnej obławie sił irackich na kryjówkę kuwejckiej partyzantki. Naprzeciwko muzeum można zobaczyć jeden z irackich czołgów użytych w bitwie.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/kuwejt-kosmiczne-wieze-i-operacja-pustynna-opona/">Kuwejt –kosmiczne wieże i operacja „Pustynna opona”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/kuwejt-kosmiczne-wieze-i-operacja-pustynna-opona/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Most Brookliński – 21 słoni i 17 wielbłądów…</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/most-brooklinski-21-sloni-i-17-wielbladow/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/most-brooklinski-21-sloni-i-17-wielbladow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 19 Oct 2021 17:32:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[mosty]]></category>
		<category><![CDATA[wiezowiec]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=16047</guid>

					<description><![CDATA[<p>Most Brookliński – ikona Nowego Jorku i zarazem jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Wielkiego Jabłka. Przyznam, że nie spodziewałam się, że zrobi na mnie ta wielkie wrażenie. Zresztą, wystarczy sama świadomość, że jest to jeden z najstarszych wiszących mostów na świecie. Tak właściwie to w momencie oddania go do użytku w 1883 r. był także najdłuższym zawieszonym mostem. Niecały tydzień po jego uroczystym otwarciu most stał się miejscem tragedii, zginęło na nim 12 ludzi. W trakcie obchodów Memorial Day fałszywy alarm o rzekomym ryzyku zawalenia się mostu, wywołał panikę wśród ludzi biorących udział w pochodzie. Wypadek ten oraz brak zaufania dla nowatorskiej konstrukcji spowodował, że mieszkańcy Nowego Jorku praktycznie przestali z niego korzystać. Dopiero pomysłowy ruch władz miasta, które zdecydowały aby przeprowadzić przez most 21 słoni i 17 wielbłądów cyrkowych, odbudowało zaufanie mieszkańców NYC do Mostu Brooklińskiego. Do dziś jego misterna konstrukcja składająca się z potężnych kamiennych wież, a także dużej ilości stalowych lin&#160; robi niesamowite wrażenie. O widokach na Manhattan nawet nie będę wspominać 😉 Oprócz swojej podstawowej funkcji transportowej Most Brookliński, do czasów I Wojny Światowej, był także miejscem przechowywania wina. Masywne granitowe filary mostów, tworzyły odpowiednią izolację i gwarantowały idealne warunki do jego przechowywania. Jedno z takich pomieszczeń, pełniło także funkcję schronu przeciwbombowego w trakcie Zimnej Wojny. Odkryto go dopiero w 2006 w trakcie kontroli budowlanej mostu. W pomieszczeniu znajdowały się środki medyczne, woda oraz zapas wysokokalorycznych krakersów. Obecnie można tu odwiedzić galerię fotografii, zlokalizowaną wewnątrz metalowych kontenerów. Będąc w pobliżu warto także odwiedzić tzw.&#160; DUMBO. DUMBO to nic innego jak akronim używany dla określenia obszaru NYC &#8211; Down Under the Manhattan Bridge Overpass. Na przełomie XIX i XX wieku DUMBO było centrum magazynowo &#8211; przemysłowym, również dzisiaj można tu zobaczyć stare magazyny, zbudowane z charakterystycznej rudej cegły.&#160;&#160; Obecnie w budynkach tych mieszczą się kultowe butiki oraz małe galerie sztuki. Jednak najważniejszym punktem DUMBO jest róg ulic Front i Washington. Można je poznać po tłumie turystów próbujących uchwycić słynny kadr 😉 Warto tu się wybrać zarówno w dzień jak i w nocy. Widok z kamienistej plaży na dwa mosty – Brookliński i Manhattan jest obłędny! Idąc dalej w kierunku Mostu Brooklińskiego, można zobaczyć kultową karuzelę z 1922 r. Tworzy ona niesamowity, starodawny klimat tego miejsca.&#160; Będąc w pobliżu warto zajrzeć także do Brooklyn Bridge Park, skąd roztacza się niesamowity widok na Most Brookliński oraz Manhattan.&#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/most-brooklinski-21-sloni-i-17-wielbladow/">Most Brookliński – 21 słoni i 17 wielbłądów…</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/most-brooklinski-21-sloni-i-17-wielbladow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Stany Zjednoczone, Nowy Jork za grosze!</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/stany-zjednoczone-nowy-jork-za-grosze/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/stany-zjednoczone-nowy-jork-za-grosze/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Oct 2019 19:35:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Pln]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Jork]]></category>
		<category><![CDATA[Porady]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[Tip na trip]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Polnocna]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>
		<category><![CDATA[rejs]]></category>
		<category><![CDATA[tanie podróżowanie]]></category>
		<category><![CDATA[wiezowiec]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=13143</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nowy Jork, nie bez powodu został uznany za jedno z najdroższych miast na świecie. Po tygodniowym pobycie w „stolicy świata”, przyznaję, że jest tam drogo. Jednak to wcale nie znaczy, że trzeba wydać majątek, aby zobaczyć to miasto. Wręcz przeciwnie, duża ilość atrakcji jest tam dostępna za parę dolarów lub nawet bezpłatnie. Drink na dachu Wstęp na tarasy widokowe nowojorskich wieżowców jest kosztowny bo wynosi średnio 40 – 50 $. Podliczając wszystko, chcąc zobaczyć Nowy Jork z perspektywy szczytu Empire State Building, Top of the Rock w Rockefeller Center czy One World Observatory trzeba zapłacić około 120 $. Jednak cudowną panoramę miasta zarówno w dzień jak i w nocy można zobaczyć z barów zlokalizowanych na dachach nowojorskich wieżowców. W cenie drinka lub piwa, mamy w gratisie cudowny widok na miasto. Najpopularniejszym i największym jest 230 Fifth Rooftop, w którym można dodatkowo skorzystać z happy hour, szczegóły na stronie. Inne popularne miejscówki to: Spyglass Rooftop Bar, czy Skyline Rooftop Bar &#38; Lounge. Kolejka linowa z widokiem na Manhattan Nowy Jork z wyższej perspektywy można zobaczyć jeszcze taniej, w cenie biletu na komunikację miejską. Za niecałe 3$ można wybrać się na przejażdżkę kolejką linową na Roosevelt Island. Stacja kolejki znajduje się przy Tramway Plaza. Trasa prowadzi tuż nad Mostem Queensboro i oferuje wspaniały widok na wschodnią część Manhattanu. Rejs w towarzystwie Lady Liberty Transport publiczny oferuje również bezpłatny rejs promem na wyspę Staten. Promy odpływają z terminalu Whitehall, znajdującego się w południowej części Manhattanu i przepływają tuż obok&#160; Lady Liberty. Opcja ta pozwala zaoszczędzić 25$, gdyż tyle kosztuje zwiedzanie monumentu z bliska wraz z pobliską Ellis Island. Dodatkową atrakcją jest niesamowity widok na południową część Manhattanu wraz z wieżowcem 1 World Trade Center. World Trade Center we wtorek… W obecnym kompleksie World Trade Center zlokalizowane jest muzeum poświęcone tragedii z 11 września 2001 r. Wstęp do muzeum kosztuje 26$, jednak mało turystów zdaje sobie sprawę, że można je zwiedzić bezpłatnie w każdy wtorek pomiędzy 17 a 19. Aby je zwiedzić należy przed godziną 17 pobrać w kasie bezpłatny bilet. Szczerze przyznam, że spodziewałam się na miejscu ogromnej kolejki, tymczasem większość osób posiadała bilety zakupione online lub kartę New York Pass. Tak właściwie bezpłatne bilety były dostępne od ręki. W skarbcu Bezpłatne wycieczki oferuje również Federal Reserve Bank of New York. Wnętrze skarbca można zobaczyć wyłącznie poprzez zarezerwowanie wycieczki poprzez stronę internetową. Wycieczki realizowane są od poniedziałku do piątku od godziny 13 do 14. Ze względu na duże zainteresowanie, rezerwację warto zrobić wcześniej. W wielkiej bibliotece Będąc w okolicy Bryant Park warto zajrzeć do Nowojorskiej Biblioteki Publicznej.&#160; Podobno jest to jedna z największych bibliotek publicznych na świecie. Wstęp jest oczywiście bezpłatny. Wnętrze biblioteki zachwyca&#160; wystrojem i wielkością. Było tutaj kręconych wiele znanych filmów m.in. Pogromcy Duchów, Śniadanie u Tiffaniego czy Spaiderman. Księgarnia pod gwiazdami Po wschodniej stronie Central Park znajduje się ciekawa księgarnia o nazwie Albertine, słynąca z &#160;ogromnej oferty francuskich książek. Jednak największe wrażenie robi wnętrze księgarni, pokój wenecki który tak właściwie jest jednym wielkim lustrem oraz sufit, na drugim piętrze księgarni, przypominający niebo rozświetlone setką gwiazd. Ciekawą opcją szczególnie dla koneserów piwa, jest wycieczka do Brooklyn Brewery. Koszt wycieczki po browarze w tygodniu wynosi 18$, jednak w weekend jest bezpłatny. Bezpłatny wstęp w soboty i niedziele zaczyna się od godziny 12 i kończy o 18. Wycieczki realizowane są w odstępach co pół godziny. Dla osób zamierzających odwiedzić liczne muzea w Nowym Jorku, korzystną opcją może być New York Pass. Karta oferuje dostęp do ponad 100 atrakcji obejmujących także punkty widokowe na wieżowcach. Szczegółowe informacje można znaleźć tutaj.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/stany-zjednoczone-nowy-jork-za-grosze/">Stany Zjednoczone, Nowy Jork za grosze!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/stany-zjednoczone-nowy-jork-za-grosze/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Moskwa &#8211; siedem sióstr czyli Stalinskije wysotki</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/moskwa-siedem-siostr-czyli-stalinskije-wysotki/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/moskwa-siedem-siostr-czyli-stalinskije-wysotki/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 02 Jul 2019 14:53:39 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Rosja]]></category>
		<category><![CDATA[architektura]]></category>
		<category><![CDATA[Moskwa]]></category>
		<category><![CDATA[wiezowiec]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=12853</guid>

					<description><![CDATA[<p>Podobno po zakończeniu wojny Stalin miał powiedzieć następujące słowa: &#8222;Wygraliśmy wojnę&#8230; obcokrajowcy przyjadą do Moskwy, pójdą na spacer, a tu nie ma żadnych wieżowców.&#8221;&#160; Nie wiem na ile cytat ten jest prawdziwy, jednak faktem jest, że tuż po wojnie ruszyła wielka machina przebudowy miasta w tym realizacja wielkiej wizji Stalina tzw. projekt Siedem Sióstr – drapaczy chmur, wyższych, piękniejszych i bardziej nowoczesnych od tych imperialnych amerykańskich.&#160; Nazwa Siedem Sióstr nie jest popularna w Moskwie, Moskwianie mają własne określenie na 7 wieżowców, nazywają je „stalinowskimi drapaczami chmur&#8221; (lub inaczej: Stalinskije wysotki &#8211; Сталинские высотки) bądź po prostu wieżowcami Stalina. Siedem sióstr charakteryzuje się&#160; prostą architekturą jak ideologia socjalistyczna. Ich cechami charakterystycznymi jest monumentalizm i symetria oraz obowiązkowo radziecka gwiazda na szczycie. Styl ten miał wyrażać nie tyle „Francję elegancję” co potęgę i siłę ludu pracującego! W skrócie – nowoczesny radziecki design 😉 Jak obecnie wyglądają siostry? Daleko nie trzeba szukać, wystarczy wycieczka do centrum Warszawy, jednak warto sięgnąć do źródła tego architektonicznego „nurtu”. Budynek Uniwersytetu Moskiewskiego Budynek Uniwersytetu Moskiewskiego im. M. Łomonosowa, wybudowany w 1953 r. &#160;o wysokości 240 metrów to najwyższa z sióstr. Podobno był to najwyższy drapacz chmur w Europie, aż do lat 90-tych. &#160;Został zaprojektowany przez Lwa Rudniewa, który był również architektem naszego PKiN. Uniwersytet Moskiewski leży na szczycie Worobiowych&#160;Wzgórz, skąd roztacza się ciekawy widok na miasto. Hotel Ukraina i Hotel Leningradzki Konkurs na najpiękniejsze otoczenie bezapelacyjnie wygrywa dawny Hotel Ukraina (206 m) wbudowany w 1957 r., mieszczący się tuż przy brzegu rzeki Moskwy. Do połowy lat 70-tych był najwyższym hotelem na świecie. Obecnie mieści się tutaj 5-gwiazdkowy, luksusowy hotel Radisson. Nieco odmienny wygląd ma kolejna najniższa z sióstr – Hotel Leningradzki (136 m), a obecnie Hilton. Jego architektura została zainspirowana wyglądem amerykańskich wieżowców m.in. Terminal Tower w Clevland. Budynek Kotelnicheskaya Jeśli komuś przypadnie do gustu „Stalin design”, to może skorzystać z zamieszkania w jednej z siedmiu sióstr. Do dyspozycji jest 32-piętrowy apartamentowiec na Wybrzeżu Kotielniczeskim, liczący 176 m. Był on wielokrotnie przedstawiany w filmach o Moskwie, niegdyś zamieszkiwało go wiele gwiazd kina i teatru.W budynku znajduje się około &#160;700 &#8211; 800 mieszkań, a dodatkowo poczta, sklepy, restauracje oraz kino. Z okien roztacza się przepiękny widok na stolicę Rosji oraz ujście rzeki Jałza do Moskwy. Ktoś chętny? 😉 Budynek na Kudrinskaya Nieco dalej od centrum Moskwy, znajduje się drugi blok mieszkalny o wysokości 160 m, zamieszkiwany głównie przez urzędników państwowych. Budynek przy Czerwonej Bramie Pozostałe dwie siostry są budynkami rządowymi. Pierwszy wieżowiec o wysokości 133 m znajdujący się na Placu Czerwonej Bramy jest siedzibą Ministerstwa Rolnictwa. Jest nieco przekrzywiony, ze względu&#160; na niestabilny grunt, na którym został wybudowany. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ostatnim drapaczem chmur jest budynek Ministerstwa Spraw Zagranicznych liczący 172 m, wybudowany&#160; w 1952 r. Cechą charakterystyczną tego obiektu jest godło Związku Radzieckiego na fasadzie. W planach była budowa ósmej siostry, która miała być jednym z najwyższych budynków na świecie. Wykonano nawet projekt wieżowca, jednak jego realizacja nigdy nie doszła skutku. Głównym powodem były obawy, że tak ogromna konstrukcja zdominuje zabudowę Kremla. &#160;Jednak projekt drapacza został wykorzystany przy budowie Pałacu Kultury i Nauki. Warszawski PKiN jest w zasadzie kontynuacją wielkiej wizji Stalina oraz „darem narodów radzieckich dla narodu polskiego”. Jednak takich darów w krajach demoludu było więcej, jako przykład może posłużyć Dom Wolnej Prasy w Bukareszcie, Hotel Drużba w Pradze, czy Pałac Kultury i Nauki w Rydze, który odwiedziłam parę lat temu.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/moskwa-siedem-siostr-czyli-stalinskije-wysotki/">Moskwa &#8211; siedem sióstr czyli Stalinskije wysotki</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/moskwa-siedem-siostr-czyli-stalinskije-wysotki/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
