<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>wodospad -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/tag/wodospad/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/wodospad/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 29 Mar 2026 16:18:54 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>wodospad -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/wodospad/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Nowa Zelandia, dzień pierwszy: urodziny na końcu świata</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/nowa-zelandia-dzien-pierwszy-urodziny-na-koncu-swiata/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/nowa-zelandia-dzien-pierwszy-urodziny-na-koncu-swiata/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 29 Mar 2026 16:18:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Nowa Zelandia]]></category>
		<category><![CDATA[Polinezja]]></category>
		<category><![CDATA[klify]]></category>
		<category><![CDATA[plaża]]></category>
		<category><![CDATA[wodospad]]></category>
		<category><![CDATA[wybrzeze]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=19975</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nigdy nie zapomnę pierwszego dnia w Nowej Zelandii. Były to moje urodziny i dokładnie tak sobie je wymarzyłam, daleko od domu, na końcu świata. Te pierwsze dni zawsze wbijają się w pamięć najmocniej&#160; są zapowiedzią całej podróży. A świadomość, że przede mną 18 dni przygód, podkręcała mnie jeszcze bardziej. Karekare Falls Pierwszym przystankiem były Karekare Falls w Waitakere Ranges Regional Park. Krótki, półkilometrowy szlak prowadzi do 30-metrowego wodospadu otoczonego palmami i egzotyczną roślinnością. Mercer Bay Loop – spacer z widokiem i historią Maorysów Kolejnym punktem był Mercer Bay Loop Track. Ten 2,2-kilometrowy szlak prowadzi do Te Ahua, miejsca ważnego dla Maorysów, z oszałamiającymi widokami na zachodnie wybrzeże. Wysoki klif, wiatr wymiatający włosy, fale uderzające o skały… czy można wyobrazić sobie lepszą scenerię? Piha, Lion Rock i Kitekite Falls – magia plaży Piha to przepiękna szeroka plaża, której ikoną jest Lion Rock. Ten stary wulkan w kształcie leżącego lwa spogląda na morze, a obok czeka kolejna ciekawostka – Keyhole Natural Tunnel. Jest to naturalny tunel wydrążony w skale wyglądający jak gigantyczne oko szpilki. Nieopodal można podreptać do Kitekite Falls – urokliwego wodospadu, do którego prowadzi ścieżka wijąca się przez las palm. Whites Beach i Anawhata Beach Track – niemal bezludne zakątki Nie trzeba jechać dalej, żeby zobaczyć kolejny niesamowity punkt widokowy – Te Waha Point Lookout. Roztacza się stamtąd widok na wybrzeże i niemal bezludną Whites Beach. Do punktu prowadzi Laird Thomson Track, przyjemna ścieżka wśród zielonych pól Nowej Zelandii. Anawhata Beach Track prowadzi nad urwiskami przez bujny las do małej, urokliwej plaży, gdzie często spotkasz… no właśnie, nikogo. Bethells Beach (Te Henga) – dzika siła Tasmana Jednak show kradnie Bethells Beach. To jedna z tych plaż, na których można poczuć się jak rozbitek. Dziki kawałek wybrzeża, szeroki piasek, woda w kolorze szmaragdu – idealne miejsce, by dać się porwać potędze Morza Tasmana. Dla wytrwałych czeka tu 10-kilometrowa trasa wzdłuż wybrzeża. Tirikohua Point – koniec świata w pigułce Tirikohua Point to mało znany, a przez to jeszcze bardziej klimatyczny fragment zachodniego wybrzeża Północnej Wyspy. Szlak przez dzikie pastwiska i trawę do pasa prowadzi do wysokich klifów, które wyglądają jak koniec świata. Trasa liczy niecałe 2 km, jest to mała odległość, żeby mieć plażę na wyłączność. Muriwai Gannet Colony Beach Wycieczkę kończy Muriwai Gannet Colony Beach. To obowiązkowy punkt dla miłośników przyrody i ptaków. Muriwai zachwyca czarnym wulkanicznym piaskiem i klifowym wybrzeżem. I na tym zakończył się pierwszy dzień w Nowej Zelandii i moje urodziny na krańcu świata. &#160;Zaledwie jeden dzień, a tyle atrakcji, że czułam jakbym przeżyła 100 😄</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/nowa-zelandia-dzien-pierwszy-urodziny-na-koncu-swiata/">Nowa Zelandia, dzień pierwszy: urodziny na końcu świata</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/nowa-zelandia-dzien-pierwszy-urodziny-na-koncu-swiata/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Liban &#8211; poza utartym szlakiem&#8230;</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/liban-poza-utartym-szlakiem/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/liban-poza-utartym-szlakiem/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 28 Sep 2024 15:51:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Liban]]></category>
		<category><![CDATA[gory]]></category>
		<category><![CDATA[jaskinia]]></category>
		<category><![CDATA[klasztor]]></category>
		<category><![CDATA[wodospad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=18196</guid>

					<description><![CDATA[<p>Liban to kraj, który nie tylko zachwyca swoją historią i kulturą, ale także bogactwem przyrody. Malowniczo położone obiekty sakralne, spektakularne wodospady, ogromne jaskinie, czy ruiny starożytnych metropolii to tylko mała próbka tego, co można odkryć podróżując po tym niesamowitym kraju. Do tej pory pisałam o Libanie z perspektywy geopolitycznej, starałam się pokazać realia życia oraz problemy z jakimi się spotyka. Abstrahując całkowicie od sytuacji politycznej Liban jest jednym z piękniejszych krajów jakie widziałam.&#160; Niecałe 30 kilometrów od Bejrutu, w miejscowości Harissa, zajduje się jedno z najważniejszych sanktuariów chrześcijańskich w Libanie &#8211; sanktuarium Matki Bożej Libańskiej. To miejsce jest nie tylko celem pielgrzymek, ale także atrakcją turystyczną przyciągającą zwiedzających z całego świata. Sanktuarium, znajduje się pod opieką wyznania Maronitów. Maronici, będący katolikami, zamieszkują głównie tereny Syrii i Libanu. Sanktuarium Matki Bożej Libańskiej znajduje się na szczycie góry Harissa, oferując zapierające dech w piersiach widoki na okolicę i Morze Śródziemne. Aby dotrzeć na szczyt, można skorzystać z przejażdżki kolejką gondolową.&#160; To właśnie lokalizacja czyni to miejsce wyjątkowym. Na szczycie znajduje się ogromny posąg Maryi, z rozpostartymi rękoma w kierunku Bejrutu. Wewnątrz posągu można odwiedzić małą kapliczkę, natomiast z tarasu widokowego można zobaczyć niesamowity widok na stolicę Libanu oraz wybrzeże. Sanktuarium odwiedził Papież Jan Paweł II w trakcie swojej pielgrzymki do Libanu w 1997 r. Jednak na tym nie koniec ogromnych, religijnych posągów. Nieopodal miejscowości Faraya, można zobaczyć pomnik maronickiego mnicha – św. Szarbela.&#160; Posąg ma wysokość 24 metrów i położony jest wysoko na szczycie góry skąd roztacza się niesamowity widok na góry i tamę Chabrouh Dam. Swoją drogą mam wątpliwości czy stawianie monstrualnego pomnika świętemu, który słynął ze skromności i ascezy było dobrym pomysłem… Odwiedzając Liban, odkryłam &#160;również jedno z najbardziej uroczych miejsc sakralnych, jakie kiedykolwiek miałam przyjemność zobaczyć &#8211; klasztor św. Eliasza w Hadchit. To miejsce nie tylko zasługuje na uwagę ze względów religijnych, ale także zachwyca spektakularnymi widokami. Wznosząc się coraz wyżej po dość stromej serpentynie, nie mogłam oprzeć się refleksji, czy aby mój skromny Nissan Micra podoła drodze dla samochodów 4&#215;4. Muszę przyznać, że trasa ta była niemniej ekscytująca niż widok z klasztoru. Położony z daleka od zgiełku cywilizacji, w otoczeniu gór, stanowi oazę spokoju i daje możliwość odkrycia harmonii z naturą. Pomimo niesamowitych widoków, miejsce to nie wydaje się być popularne. Dla mnie było to zaletą, w trakcie wizyty miałam je na wyłączność. Zielone doliny spowite mgłą oraz szczyty gór robiły niesamowite wrażenie. Bycie w takim otoczeniu pozwala oderwać się od codzienności i cieszyć się tą niezwykłą atmosferą. Liban to niesamowity kraj, w którym można również zobaczyć pozostałości po dawnych cywilizacjach. Tyr i Sydon, znane obecnie jako Sour i Saida, to dwa miasta, które świadczą o bogatej historii starożytnych Fenicjan. W Tyrze, można przenieść się w czasie eksplorując ruiny o dawnej fenickiej metropolii. Natomiast dla tych, którzy mniej interesują się starożytnymi cywilizacjami, wizyta w Tyrze może być doskonałą okazją do obserwacji codziennego życia mieszkańców. W Sydonie natomiast warto odwiedzić klimatyczną starówkę, gdzie można zobaczyć tradycyjną muzułmańską zabudowę. Za czasów fenickich miasto pełniło funkcję głównego portu i ośrodka handlu. Zarówno w Sydonie jak i w Tyrze, odbywał się handel towarów luksusowych takich jak srebro, złoto, kość słoniowa oraz wysokiej jakości tkaniny. Obydwa miasta słynęły również z produkcji barwnika – purpury. Do jego produkcji wykorzystywano ślimaki morskie, które występowały w okolicy Tyru. Barwnik był określany „królewskim”. Ze względu na wysokie koszty produkcji mogli pozwolić sobie na niego wyłącznie królowie. Podobno do wytworzenia jednego kg barwnika potrzeba było aż 100 tys. ślimaków. Purpura była tak cenionym na świecie materiałem, że dała początek nazwie Fenicjanie. Słowo Fenicja pochodzi od greckiego phoínios, czyli „Kraj Purpury”. Jednak największe wrażenie zrobiły na mnie ruiny w Baalbek. Była to moja ostatnia wycieczka w Libanie. Od samego początku zapowiadała się ciekawie. Wyruszyłam skoro świt, żeby zdążyć wszystko zobaczyć. Zaspana, zastanawiałam się co spotka mnie po drodze. Nie będę wspominać, że na czas mojego wyjazdu MSZ odradzał podróż w te rejony, z uwagi na bliskość Syrii (około 20 km od granicy) oraz liczne obozy dla uchodźców. Drogę zaczęłam od trasy nr 30 zwanej autostradą do Damaszku. Autostrada wygląda jak droga zwykłej klasy, natomiast wrażenia z niej miałam niezapomniane. Liczne ciężarówki notorycznie spychały mnie na przeciwległy pas, stwarzając ryzyko czołówki. Dodam, że po Libanie podróżowałam Nissanem Micrą 1.6… Jedyne co mnie ratowało to przyśpieszenie 😉 Tak czy siak, tego ranka kawa była zbędna. Dalszy odcinek drogi był czystą przyjemnością, wąska serpentyna z cudowną panoramą gór. Kiedy opuściłam góry skierowałam się na kolejną autostradę, prowadzącą prosto na Baalbek. Jednak tu też nie było nudno. Baalbek wraz z pobliskimi terenami pozostaje pod kontrolą Hezbollahu stąd na drodze można spotkać liczne check pointy. Jak się domyślacie, obskoczyłam wszystkie, ale złego słowa nie powiem było bardzo sympatyczne 😀 Baalbek zrobił na mnie ogromne wrażenie. Przyznam, że jego skala bardzo mnie zaskoczyła. Zachowane ruiny są pozostałością z czasów Imperium Rzymskiego, kiedy Baalbek stanowił główne miejsce kultu Jowisza. Świątynia Jowisza jest najpotężniejszą budową i znajduje się w centralnym punkcie. Podobno jest dwukrotnie większa od&#160; Partenonu na Akropolu. Masywna konstrukcja wykonana z olbrzymich słupów kamiennych daje wyobrażenie dawnych czasów. Co ciekawe do dzisiaj pozostaje zagadką w jaki sposób tak ogromne elementy były transportowane. Kolejną, lepiej zachowaną budowlą, jest Świątynia Bachusa – boga wina i płodności. Została zbudowana z podobnym rozmachem jak Świątynia Jowisza. Nieco mniejsza jest natomiast Świątynia Wenus, ozdobiona symbolami bogini – gołębiami i muszlami. Ważnym punktem na mapie jest również Byblos, zaliczane do najstarszych miast świata. Już od III w. p.n.e. było znane jako centrum wymiany handlowej. Ze starożytnego Egiptu sprowadzano tu papirus, skąd pochodzi nazwa miasta. Greckie słowo „byblos” oznaczało papirus. Tuż nad Byblos wznosi się Cytadela &#8211; zamek zbudowany w XII wieku przez krzyżowców. Roztacza się &#160;stąd ciekawy widok na wybrzeże i pozostałości fenickich świątyń. Wycieczkę do Byblos warto zakończyć spacerem po urokliwej starówce. W Libanie nie brakuje wodospadów. Jadąc z Batroun do Baszarri warto zrobić krótką wycieczkę do Wodospadów Kfarhelda. Choć wodospad był imponujący, to muszę przyznać, że ciekawsza była droga do niego. Natomiast w miejscowości Jazzine można zobaczyć ciekawy wodospad o tej samej nazwie. Wodospad jest dość nietypowy, ponieważ woda spływa po wysokiej skarpie na której znajdują się domy mieszkańców. Niestety w trakcie mojej wizyty w czerwcu po wodospadzie nie było śladu, jednak i tak widok tego miejsca był niezapomniany. Baloue Balaa – pod tą tajemniczą nazwą, kryje się najbardziej spektakularna miejscówka w Libanie. Znana jest także jako Baatara Gorge – Wąwóz Baatara. Wąwóz słynie z niesamowitego sięgającego 225 metrów wodospadu. Wody wodospadu spadają do jaskini zwanej Jaskinią Trzech Mostów.&#160; Jaskinię tworzą trzy naturalnie utworzone mosty, zwisające nad przepaścią. Skala wodospadu robi niesamowite wrażenie. Inny ogromny wodospad można zobaczyć w restauracji Ouyoun El Samak, znadującej się około 20 km na zachód od Trypolisu. Liban zachwyca również podziemnymi atrakcjami. Niecałe 20 km od Beirutu znajduje się najdłuższa jaskinia na Bliskim Wschodzie &#8211; Grotte de Jeita. Grota składa się tak właściwie z dwóch wapiennych jaskiń o łącznej długości 9 km. Wewnątrz można zobaczyć liczne stalaktyty oraz stalagmity, uformowane w ciekawy&#160; sposób. Wycieczka po położonej niżej jaskini obejmuje dodatkową atrakcję &#8211; rejs łodzią. Ciekawy podziemny świat można też zobaczyć w jaskini Zahlan Zahlan Grotto. Jaskinia składa się właściwie z trzech jaskiń wypełnionych stalagmitami i stalaktytami. Niemniej ciekawe jest także jej położenie, pośród stromych wapiennych skał. Ciekawym miejscem jest Las Bożych Cedrów – rezerwat cedrów położony w okolicy miasta Baszarri. Cedry od wieków były nieodłącznym elementem Libanu i stanowią symbol tego kraju. Z tego powodu cedr został umieszczony na fladze tego państwa. Niestety masowa wycinka sprawiła, że coraz rzadziej można tu spotkać te drzewa. Las Bożych Cedrów jest miejscem w którym możemy zobaczyć pozostałość po dawnym lesie cedrowym.&#160; Najstarsze drzewa w rezerwacie mają ponad 1500 lat i robią niesamowite wrażenie.&#160; Będąc w okolicy Lasu Bożych Cedrów warto zajrzeć do La Jetée – punktu widokowego, z którego roztacza się niesamowita panorama okolicy.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/liban-poza-utartym-szlakiem/">Liban &#8211; poza utartym szlakiem&#8230;</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/liban-poza-utartym-szlakiem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Atrakcje Kostaryki, naturalnie! Część II</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/atrakcje-kostaryki-naturalnie-czesc-ii/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/atrakcje-kostaryki-naturalnie-czesc-ii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 15 Feb 2023 20:57:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Kostaryka]]></category>
		<category><![CDATA[las deszczowy]]></category>
		<category><![CDATA[małpy]]></category>
		<category><![CDATA[plaża]]></category>
		<category><![CDATA[wodospad]]></category>
		<category><![CDATA[wulkan]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=16549</guid>

					<description><![CDATA[<p>Z podróży do Kostaryki, z pewnością zapamiętam jedną rzecz – niesamowitą bujną roślinność tropikalnych lasów deszczowych. Punktem must-see jest z pewnością Místico Arenal Hanging Bridges. W parku znajduje się 6 wiszących mostów oraz 10 tradycyjnych, które pozwalają zobaczyć las deszczowy z zupełnie innej, wyższej perspektywy. Najbardziej spektakularny widok roztacza się z najdłuższego mostu, który liczy prawie 100 m długości i znajduje się na wysokości ponad 25 m. Przejście tego kawałka jest atrakcją samą w sobie, gdyż most nie jest stabilną konstrukcją i chwieje się wraz z każdym postawionym krokiem. Dodatkowo, w tracie deszczu robi się tu dość ślisko. Jednak patrzenie pod nogi może się okazać złą taktyką, szczególnie dla osób z lękiem wysokości. Most jest metalową konstrukcją, a od przepaści dzieli nas tylko metalowa siatka pod stopami. Kostaryka słynnie również z widowiskowych wodospadów. Jednym z nich jest liczący prawie 30 m &#8211; Llanos de Cortés. Niecałe 70 km na północ od Llanos de Cortes znajduje się jeszcze bardziej spektakularne miejsce – Park Narodowy Wulkanu Tenorio. Park stanowi las deszczowy, na którego terenie znajduje się jedno z najpiękniejszych miejsc w Kostaryce, wodospad Río Celeste. Mleczno – niebieski kolor wody kontrastuje tu z bujną, soczystą zielenią lasu deszczowego. Zjawiskowa barwa wody podobno nie jest dziełem przypadku według miejscowych kiedy Bóg skończył malować niebo na niebiesko, umył swoje pędzle w Río Celeste. Listopad jest podobno najlepszym miesiącem do obserwacji wulkanu Poas i Irazu Jednak w moim przypadku to się niestety nie sprawdziło 😀 Podczas, gdy w mglistych lasach mgła tworzyła niesamowity klimat, tak tutaj mogłaby przysłonić samą erupcję wulkanów. Na zakończenie mojej przygody z Kostaryką, w drodze powrotnej do punktu granicznego w Paso Canoas odwiedziłam jeszcze plażę – Espadilla. Ku braku mojego zaskoczenia, na plaży było deszczowo, natomiast nie robiło mi to dużej różnicy bo nie przyjechałam tu z myślą o plażowaniu. Miejsce to słynie z innej atrakcji… Można tu zobaczyć ogromną ilość małp kapucynek. Faktycznie, nie spodziewałam się, że na miejscu tyle ich zobaczę. Co więcej zdawały się kompletnie ignorować obecność ludzi czy samochodów na drodze. Będąc w Kostaryce widziałam także niezliczoną ilość szopów, które także zdawały się doskonale funkcjonować wśród ludzi. Co prawda nie udało mi się zobaczyć ary lub tukana natomiast w parkach narodowych można dostrzec wiele innych, ciekawych gatunków ptaków. Kostarykę warto także odwiedzić, ze względu na zachwycającą roślinność. Po porze deszczowej lasy wyglądały jak dżungle, o intensywnym soczystym zielonym kolorze. Niesamowita była także różnorodność ciekawych kwiatów o intensywnych kolorach. Więcej informacji oraz ciekawych miejsc z mojej podróży do Kostaryki znajdziesz tutaj.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/atrakcje-kostaryki-naturalnie-czesc-ii/">Atrakcje Kostaryki, naturalnie! Część II</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/atrakcje-kostaryki-naturalnie-czesc-ii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Izrael – 7 niesamowitych miejsc do zobaczenia!</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/izrael-7-niesamowitych-miejsc-do-zobaczenia/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/izrael-7-niesamowitych-miejsc-do-zobaczenia/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 30 Nov 2019 09:45:26 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bliski Wschód]]></category>
		<category><![CDATA[Izrael]]></category>
		<category><![CDATA[deser]]></category>
		<category><![CDATA[krater]]></category>
		<category><![CDATA[Morze Czerwone]]></category>
		<category><![CDATA[Morze Martwe]]></category>
		<category><![CDATA[oaza]]></category>
		<category><![CDATA[pustynia]]></category>
		<category><![CDATA[ruiny]]></category>
		<category><![CDATA[wodospad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=13396</guid>

					<description><![CDATA[<p>Izrael kojarzy się głównie z miejscami świętymi, wypoczynkowymi jak Ejlat bądź imprezowymi jak Tel Aviv. Jednak w tym niewielkim kraju znajduje się ponad 40 parków narodowych. Co ciekawsze, ze względu na zróżnicowane położenie, każdy z nich jest zupełnie inny. Zaliczają się do nich zielone oazy, klifowe wybrzeże, unikalny krater, ruiny starożytnych miast czy nawet rafa koralowa. Groty Rosh Hanikra, Izrael czy Liban? Białe, wapienne klify, jaskinie oraz krystalicznie czysta woda Morza Śródziemnego tak wyglądają Groty Rosh Hanikra. Jednak na szczycie białych skał widać wysokie ogrodzenie z drutem kolczastym, po drugiej stronie znajduje się Liban.&#160; Tak właściwie z Rosh Hanikra jest bliżej do Bejrutu niż do Jerozolimy. Przebiega tutaj&#160; tzw. Niebieska Linia&#160; &#8211; linia demarkacyjna wyznaczona przez ONZ zaledwie 19 lat temu ( w 2000 r.). Przebieg granicy został ustalony tuż po wycofaniu się wojska izraelskiego z południowego Libanu. Do grot można dostać się kolejką linową (koszt w dwie strony &#8211; 48 szekli). Oprócz nieskazitelnie czystej wody i białych jak papier skał, ciekawostką jest 200-metrowy tunel. Został on wybudowany w trakcie brytyjskiego panowania na tych terenach, w celu połączenia linią kolejową Hajfy z Bejrutem i Trypolisem w Libanie. Linia kolejowa służyła Brytyjczykom do celów militarnych w trakcie II Wojny Światowej. Ein Gedi – zielona oaza nad Morzem Martwym Oaza Ein Gedi zlokalizowana jest na wschodnim krańcu Pustyni Judzkiej, tuż obok Morza Martwego. Pustynia Judzka zupełnie nie przypomina pustyni, zamiast piaszczystych wydm, można tu zobaczyć wysokie wzniesienia i skały. W parku znajdują się dwie główne ścieżki prowadzące przez zielone doliny: Wadi Arugot i Wadi David. Oprócz cudownych widoków na oazę oraz Morze Martwe, dodatkową atrakcją jest możliwość kąpieli w strumykach i wodospadach. Szlak przez dolinę Wadi David kończy się na wysokim wodospadzie, w którego głębi znajduje się jaskinia. Poza niesamowitymi widokami, na terenie parku znajdują się również ruiny prehistorycznej świątyni oraz starej synagogi. &#160;Szlaki oznaczone są dwoma kolorami. Czerwone prowadzą przez pustynne krajobrazy, natomiast niebieskie – w dolinie, wzdłuż rześkich strumieni i wodospadów. Wstęp kosztuje 28 szekli. Masada Strome, niemal pionowe zbocza Twierdzy Masada wyróżniają się w nieco monotonnym krajobrazie wybrzeża Morza Martwego. Ogromna góra licząca ponad 450 m nad poziomem Morza Martwego, co w praktyce wynosi jakieś 10-20 m n.p.m odejmując depresję, widoczna jest z daleka i robi niesamowite wrażenie. Strategiczne położenie Masady było jednym z powodów dla których Herod – Król Judei postanowił wybudować tu kompleks fortyfikacji. Masada była ostatnim bastionem obrony Żydów przed Rzymianami w 73-74 n.e. Po długotrwałym kilkumiesięcznym oblężeniu twierdzy przez Rzymian, obrona została zerwana. Obrona zakończyła się masowym samobójstwem mieszkańców, którzy woleli odebrać sobie życie niż zostać rzymskimi niewolnikami. Na szczyt prowadzi stromy szlak, jednak ze względu na oszczędność czasu i sił, większość turystów decyduje się na przejażdżkę kolejką linową. Przejazd w dwie strony kosztuje 46 szekli, a wejście do parku 31 szekli. Cezarea Nadmorska Z osobą Króla Heroda wiąże się także Cezarea Nadmorska. Cezarea jest jednym z najważniejszych stanowisk archeologicznych i warto ją zwiedzić odwiedzając Izrael. Znajdują się tutaj ruiny starożytnego miasta. Na terenie kompleksu można zwiedzić teatr rzymski, pozostałości po starożytnym porcie, cytadelę oraz fragmenty obwarowań. Ścieżka do części ruin prowadzi przez ogromny hipodrom, który zlokalizowany jest tuż przy wybrzeżu Morza Śródziemnego. Wstęp do parku kosztuje 39 szekli. Ein Avdat – oaza pośrodku Pustyni Negew Parking tuż przy wejściu na teren Parku Narodowego Ein Avdat nie zachęca do wycieczki. Po przejechaniu ponad 170 km, jałowy pustynny krajobraz Pustyni Negew zaczyna nużyć. Jednak parę kroków wzdłuż turystycznego szlaku wystarczy, aby znaleźć się w zupełnie odmiennym miejscu. Wstęp kosztuje 28 szekli. Wąski, głęboki kanion, otoczony przez ciekawie wyrzeźbione skały, jaskinie oraz wodospady tworzą unikalny klimat tego miejsca. Ein Avdat jest też siedliskiem kozic, które można spotkać na szlaku. Krater Ramon Są czasami takie miejsca, których nie da się opisać słowami. Czasami nie ma sensu wyciągać aparatu, bo nawet najlepiej zrobione zdjęcie nie odda ich skali i piękna. Tak jest w przypadku Krateru Ramon (Mitzpe Ramon). Jest to perełka na mapie izraelskich parków narodowych i miejsce które koniecznie trzeba zobaczyć zwiedzając południowy Izrael. Jest to jeden z największych kraterów na ziemi, powstały wskutek erozji, liczy 40 km długości, 9 km szerokości i 300 m głębokości. Skala tego miejsca jest niewyobrażalna, co więcej stale się ono powiększa na skutek działalności erozyjnej. Krater został nazwany na cześć uczestnika tragicznej misji Promu Columbia, astronauty &#8211;&#160; Ilana Ramona. Pobliskie muzeum jest poświęcone katastrofie Promu Columbia natomiast wzgórza otaczające krater zostały nazwane na cześć na pozostałych uczestników misji. Kanion robi niesamowite wrażenie o wschodzie i zachodzie słońca, szczególnie z pobliskiego punktu widokowego, przypominającego kształtem wielbłąda. Ejlat &#8211; Rafa Koralowa Izrael jest także popularnym miejscem wypoczynkowym, dlatego po intensywnym zwiedzaniu najlepiej odwiedzić Ejlat &#8211; słynny resort położony&#160; nad Morzem Czerwonym. Tuż na przedmieściach tego słynnego ośrodka wypoczynkowego znajduje się Park Narodowy, w którym można popływać w Morzu Czerwonym w otoczeniu niesamowitych kolorowych rybek. Wstęp kosztuje 35 szekli.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/izrael-7-niesamowitych-miejsc-do-zobaczenia/">Izrael – 7 niesamowitych miejsc do zobaczenia!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/izrael-7-niesamowitych-miejsc-do-zobaczenia/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jaskinie św. Beatusa – wizyta w krainie elfów</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/jaskinie-sw-beatusa/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/jaskinie-sw-beatusa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 24 Apr 2016 16:37:42 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Szwajcaria]]></category>
		<category><![CDATA[Alpy]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[jaskinia]]></category>
		<category><![CDATA[jaskinie św. Beatusa]]></category>
		<category><![CDATA[Rivendell]]></category>
		<category><![CDATA[Władca Pierścieni]]></category>
		<category><![CDATA[wodospad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=3980</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jaskinie św. Beatusa, położone w &#160;pobliżu miejscowości Interlaken, nad malowniczym jeziorem Thun to miejsce wyjątkowe. To tutaj w jednej chwili można przenieść się w magiczny świat Rivendell – siedziby elfów stworzonej przez J.R.R. Tolkiena. Podobieństwo nie jest przypadkowe, gdyż miejsce to stało się inspiracją dla autora Władcy Pierścieni, który odwiedził je w trakcie swojej wizyty w Szwajcarii w 1911 r. Co więcej, wizualizacja Ostatniego Przyjaznego Domu, przestawiona w ekranizacji Petera Jacksona była dziełem Johna Howe- kanadyjskiego ilustratora książek, mieszkającego w Szwajcarii.&#160;&#160; Sama nazwa jaskini wiąże się z osobą św. Beatusa – angielskiego misjonarza, który zgodnie z legendą, pokonał zamieszkującego ją smoka. Obecnie wizerunek smoka, stanowi logo jaskini.&#160;Na szczyt prowadzi kręta droga z licznymi mostami, z której można podziwiać spektakularny wodospad zaczynający się u podnóża jaskini oraz przepiękną panoramę jeziora Thun. Odkryta część jaskini liczy 14 km natomiast dla zwiedzających dostępny jest zaledwie 1 km. Tuż po wejściu do środka słychać szum znajdujących się wewnątrz&#160; wodospadów, który narasta z każdym krokiem. Godzinna trasa wycieczki wiedzie przez labirynt klimatycznie oświetlonych, wapiennych skał, przybierających rozmaite kształty i kolory.&#160; Wąskie przejścia oraz kręta droga to jedna wielka niespodzianka, gdyż nie wiadomo co czeka za każdym zakrętem, czy wzniesieniem. A atrakcji jest tu dużo: kaskady, oczka wodne, stalaktyty, stalagmity, groty, a nawet roślinność. Jaskinie św. Beatusa to sekret jeziora Thun, gdyż nie łatwo się tu dostać, a samo miejsce często jest pomijane w przewodnikach. Brak jest także widocznych drogowskazów. Aby się tu dostać z miejscowości Interlaken należy się kierować drogą do miejscowości Thun, która wiedzie północną stroną jeziora. Jaskinie znajdują się obok miejscowości Beatenberg. Wzdłuż malowniczej drogi trzeba wypatrywać parkingów, z których można zrobić dłuższą wycieczkę pieszą na szczyt. Ostatni parking znajduje się tuż pod jaskinią i jest dobrze oznaczony. Można się tu dostać także komunikacją publiczną – z przystanku Interlaken West Bahnhof należy wsiąść w autobus nr 21 oraz wysiąść na przystanku Beatushöhlen (szczegóły połączenia oraz ceny biletów można znaleźć tutaj). Na miejscu oprócz jaskini, znajduje się muzeum, restauracja oraz plac zabaw dla dzieci (ceny biletów oraz godziny otwarcia można znaleźć tutaj) &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/jaskinie-sw-beatusa/">Jaskinie św. Beatusa – wizyta w krainie elfów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/jaskinie-sw-beatusa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Road to Hana – droga dla samej drogi cz. II</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/road-to-hana-droga-dla-samej-drogi-cz-ii/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/road-to-hana-droga-dla-samej-drogi-cz-ii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Jul 2015 13:17:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Hawaje]]></category>
		<category><![CDATA[Hana]]></category>
		<category><![CDATA[Maui]]></category>
		<category><![CDATA[Polinezja]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[wodospad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=1846</guid>

					<description><![CDATA[<p>Road to Hana jak sama nazwa wskazuje kończy się na miasteczku o tej nazwie. Jednak to nie jest koniec wspaniałych atrakcji wschodniej części hawajskiej wyspy Maui. Około 12 kilometrów dalej, przy znaczniku 45 mili, znajduje się przepiękny wodospad Wailua, liczący 80 stop wysokości, czyli około 25 m. Aby się do niego dostać, choć wcale na to nie wygląda, wystarczy tylko przejść przez jezdnię! Kierując się dalej na południe drogą nr 330 warto zatrzymać się w Parku Narodowym Haleakala. Wstęp do parku znajduje się w Kipahulu Visitor Center i kosztuje 10$ od samochodu (warto zatrzymać bilet, gdyż jest on ważny na terenie całego parku narodowego przez 3 dni). Tuż za parkingiem znajduje się ciekawy szlak zwany Pipiwai Trail. Ścieżka ta, o łącznej długości około 6 km, nie należy do wymagających. Już po 1 km marszu można podziwiać piękną panoramę wodospadu Makahiku otoczonego przepięknym bujnym lasem deszczowym. Tuż za wodospadem znajduje się niesamowite drzewo Banyan tzw. figowiec hinduski, którego ogromne korzenie i gałęzie rozchodzą się na wszystkie możliwe strony świata. Nic dziwnego, że drzewo to jest obiektem kultu w hinduizmie, gdyż wygląda naprawdę zjawiskowo. Tuż za figowcami oraz lasem porośniętym egzotycznymi, rodzimymi roślinami, zaczyna się surowy las bambusowy. Bambusy są jednymi z najszybciej rosnących roślin, w ciągu 1 dnia mogą zwiększyć swoją wysokość nawet o 1 m. Natomiast, te najwyższe mogą osiągać wysokość nawet 40m. Na Pipiwai Trail, bambusy mają mniejszą wysokość, natomiast w pewnych miejscach las ten jest na tyle gęsty, że wewnątrz panuje niesamowity mrok. Na końcu drogi znajduje się przepiękny wodospad Waimoku o wysokości 120 m. Na tym nie koniec wspaniałych widoków. W powrotną drogę warto wybrać trasę prowadzącą z Kipahulu do Kula. Zaskakuje ona swoją odmiennością od zielonej Hana Road. Droga ta, przeznaczona dla samochodów z napędem na cztery koła, zdumiewa&#160;swoim niemal stepowym charakterem. A jej widok o zachodzie słońca pozostanie niezapomniany do końca życia. Droga do Hany, mimo swojej niewielkiej odległości zachwyca bajowymi krajobrazami. Na tych zaledwie 100 km można zobaczyć najpiękniejsze krajobrazy wyspy Maui: lazurowy Pacyfik kontrastujący z czarnym i czerwonym piaskiem plaż, strome klify, ogromne wodospady oraz lasy deszczowe. Eukaliptusy, palmy koksowe, bananowce, figowce hinduskie, bambusy, drzewka mango czy guavy, można tu spotkać na każdym kroku. Atmosfery dopełnia malutkie miasteczko hawajskie – Hana oraz przydrożne stragany z owocami oraz chlebem bananowym. Nic dziwnego, że Droga do Hana jest uważana za jedną z najpiękniejszych na świecie. Porady: -wycieczkę najlepiej rozpocząć jak najwcześniej rano, gdyż droga do Hana w ciągu dnia jest dość zatłoczona, -przed podróżą warto upewnić się, że samochód jest zatankowany, gdyż po drodze nie ma żadnych stacji, -najlepiej odłożyć na bok mapę i gps, wypatrywać znaczników mili (czasami ta czynność może być bardziej męcząca niż samo prowadzenie samochodu po tej krętej drodze, gdyż znajdują się one w różnych zakamarkach), -warto zaopatrzyć się w coś do jedzenia i picia, -koniecznie trzeba zapoznać się z warunkami wypożyczenia samochodu, gdyż niektóre wypożyczalnie zabraniają przejazdu tą drogą, -droga z Kipahulu do Kula wymaga samochodu z napędem na cztery koła, -jedź zgodnie z zasadą „aloha” – ustępuj innym miejsca, -warto wziąć ze sobą kurtkę przeciwdeszczową, preparat na komary, kostium kąpielowy, wytrzymałe buty oraz krem do opalania, -na przejazd zarezerwuj sobie przynajmniej 1 dzień nie spiesz się i podziwiaj cudowny krajobraz, -jeśli tylko zobaczysz przepiękny widok, zatrzymaj się (jeśli warunki drogowe na to pozwalają), później nie będziesz żałować że tego nie zrobiłeś, -spróbuj banana bread czy shave ice, wykąp się w wodospadzie, idź na górską ścieżkę czy po prostu popływaj w cudownym Pacyfiku! &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;] &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/road-to-hana-droga-dla-samej-drogi-cz-ii/">Road to Hana – droga dla samej drogi cz. II</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/road-to-hana-droga-dla-samej-drogi-cz-ii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Road to Hana – droga dla samej drogi cz. I</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/road-to-hana-droga-dla-samej-drogi-cz-i/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/road-to-hana-droga-dla-samej-drogi-cz-i/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 20 Jul 2015 07:38:06 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Hawaje]]></category>
		<category><![CDATA[Hana]]></category>
		<category><![CDATA[Maui]]></category>
		<category><![CDATA[Polinezja]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[wodospad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=1705</guid>

					<description><![CDATA[<p>Po co właściwie pisać post o drodze do Hana? Można by pomyśleć, że to nic ciekawego. Jednak jest taka droga we wschodniej części hawajskiej wyspy Maui, która nie jest tylko drogą, lecz sama w sobie jest&#160;celem podróży. Droga ta zwana jest Hana Highway, lecz nie dajcie się zmylić, gdyż w rzeczywistości nie ma nic wspólnego z autostradą. Przejechanie tej całej około 100 km trasy może zająć nawet 1-2 dni! Brzmi to dziwnie szczególnie w Stanach Zjednoczonych, gdzie infrastruktura&#160;komunikacyjna spokojnie może konkurować z siecią fast foodów. Jednak Hana Highway, to nie byle jaka droga… Jest to typowa serpentyna licząca ponad 600 zakrętów i około 60 mostów. Większa część trasy jest na tyle wąska, że ledwo mieszczą się na niej dwa samochody, a często występują też jednopasmowe odcinki. Używanie długich świateł czy klaksonu przed ostrymi zakrętami, to krótko mówiąc konieczność. Ponadto ciężko powiedzieć, co jest tam krótsze: proste odcinki drogi czy zasięg w komórce. Dodatkowo wzdłuż tej drogi, można zobaczyć wiele opuszczonych domów i samochodów. Jedno mogę jednak zagwarantować: w trakcie tych zaledwie 100 km, zobaczycie wszelkie możliwe, wyśnione krajobrazy! Wspaniałe klify opadające stromo do turkusowych wód oceanu, zaskakujące plaże z czarnym i czerwonym piaskiem, bujne lasy deszczowe porośnięte egzotyczną roślinnością oraz spektakularne wodospady, a wszystko to na wyciągnięcie ręki, a raczej nogi z samochodu. A więc włączmy hawajską muzykę z ukulele w tle, zapnijmy pasy, otwórzmy dach, wystawmy łokieć i ruszajmy! Przystanek 1: miejscowość Paia Można powiedzieć, że jest to ostatnia cywilizacja na tym 100 km odcinku do miejscowości Hana, dlatego też warto tutaj zatankować samochód, kupić picie i przekąski na drogę. Miasteczko Paia znane było kiedyś z rozwiniętego przemysłu cukrowego natomiast obecnie słynie z ogromnej ilości surferów przypadających na każdy jego m2. Tutaj z punktu widokowego &#8211; Hookipa Lookout można podziwiać ich niesamowite wodne akrobacje. Przystanek 2: Kaumahina State Wayside Park (tuż za znacznikiem 12 mili) Po krótkim spacerze pod górę, można podziwiać przepiękny krajobraz wybrzeża z czarną plażą – Honomanu Bay. Przystanek 3: Kalaola Point (w połowie drogi między znacznikiem 14 i 15 mili) Znajduje się tu niesamowita panorama wybrzeża. Przystanek 4: Ke’anae Beach Park i Ke’anae Landing Fruit Stand (tuż za znacznikiem 17 mili na zjeździe) Z tego punktu roztacza się niesamowity widok na Półwysep Ke’anae z palmami, bananowcami oraz skałami z czarnej lawy. W Ke’anae Landing Fruit Stand (adres: 210 Ke’anae Rd) można kupić&#160;najwspanialszy chleb bananowy na wyspie. Sprzedawany prosto z pieca stanowi idealną przekąskę w trakcie podróży do Hana. Przystanek 5: Three Bears Falls (znajdujące się w połowie drogi pomiędzy 19 a 20 milą) Wodospady te są jednymi z najpiękniejszych w drodze do Hana. Ilość wody uzależniania jest od ilości opadów i niestety w trakcie naszego pobytu było tam dosyć sucho. Jak widać wszystkie atrakcje tej drogi są na wyciągnięcie ręki. Przystanek 6: Pua’a ka’a State Wayside Park (pomiędzy znacznikiem 22 i 23 mili) Jest to doskonałe miejsce do zrobienia pikniku tuż obok pięknego wodospadu, jak również do schłodzenia się w znajdującym się basenie. Przystanek 7: Hanawi i Makapipi Falls (znajdujące się odpowiednio za znacznikiem 24 i 25 mili) Piękne wodospady w scenerii egzotycznej hawajskiej roślinności. Przystanek 8: Wai’anapanapa State Park (przy znaku 32 mili, trzeba skręcić w lewo w Wai’anapanapa road). W tym 120-akrowym parku, pośród bujnej roślinności znajdują się ciekawie wyrzeźbione przez lawę klify, jaskinie oraz piękna plaża z czarnym piaskiem „Autostrada” kończy się w Hana. Jest to małe, liczące zaledwie 700 mieszkańców miasteczko, położone w otoczeniu hinduskich figowców oraz drzew chlebowych. Mały kościółek, stacja benzynowa oraz klimatyczny sklepik o nazwie Hasegawa General Store, pozwalają poczuć atmosferę dawnych Hawajów. &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]&#160; &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/road-to-hana-droga-dla-samej-drogi-cz-i/">Road to Hana – droga dla samej drogi cz. I</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/road-to-hana-droga-dla-samej-drogi-cz-i/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Waimea &#8211; Wielki Kanion Pacyfiku</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/wielki-kanion-pacyfiku-waimea/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/wielki-kanion-pacyfiku-waimea/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 13 Jul 2015 01:29:45 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Hawaje]]></category>
		<category><![CDATA[gora]]></category>
		<category><![CDATA[kanion]]></category>
		<category><![CDATA[Kaua'i]]></category>
		<category><![CDATA[Polinezja]]></category>
		<category><![CDATA[Stany Zjednoczone]]></category>
		<category><![CDATA[Waimea]]></category>
		<category><![CDATA[Waipio]]></category>
		<category><![CDATA[wodospad]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=1066</guid>

					<description><![CDATA[<p>Moja miłość do gór zaczęła się od momentu kiedy postawiłam pierwszy krok. Każde wakacje z spędzałam z tatą, przemierzając ścieżki polskich pasm górskich. Moje wakacje były do tego stopnia „monotematyczne”, że pierwszy raz zobaczyłam morze dopiero w wieku kilkunastu lat! W pewnym stopniu te doświadczenia ukształtowały mój wredny, uparty charakter, a jednocześnie pozwoliły na nabranie dystansu do życia, w którym nie na wszystko mamy wpływ. &#160; Góry kryją w sobie niesamowitą tajemnicę, piękno połączone z przewrotnością natury, zachwyt połączony z dreszczykiem adrenaliny i najważniejsze: trud wspinaczki nagrodzony niesamowitym widokiem. Nic dziwnego, że przed wyjazdem na Hawaje, wiedziałam, że wsypa Kauai (wymowa: Kałai) będzie jednym z „tych” miejsc. Wyspa ta, pomimo swojej niewielkiej powierzchni 1,4 tys. km2 i liczbie zaledwie 60 tys. mieszkańców, kryje w sobie spektakularne, wręcz surrealistyczne krajobrazy. Można znaleźć tu wszystko, zaczynając od stromych, niemal, że ściętych boskim zamysłem klifów, wysokich wodospadów oraz cudownie wyrzeźbionych dolin, a wszystko to tonie w morzu zieleni. Nie bez powodu Kauai nazywana jest Wyspą Ogrodów. Jedną z głównych atrakcji turystycznych jest Waimea Canyon. Kanion liczy 16 km długości, niecałe 2 km szerokości oraz 900 m wysokości i pomimo swoich relatywnie małych rozmiarów nazywany jest Wielkim Kanionem Pacyfiku. Jak na cud natury przystało, około 5 mln lat temu kanion zapoczątkowało niemal apokaliptyczne zjawisko, zapadnięcia się wulkanu. Przepływ lawy w wyniku erupcji uformował niemalże, z zamysłem poziome pasy na ścianach krateru. Resztę tego wspaniałego dzieła dokonała działalność erozyjna, głównie w postaci powodzi schodzących ze szczytu góry Waialeale. Góra ta, sięgająca 1569 m wysokości, stanowi najwilgotniejsze miejsce na Ziemi, ze średnią roczną sumą opadów sięgającą prawie 12&#160;000 mm. Kanion zaskakuje swoją paletą odcieni zaczynając czerwonego, zielonego, niebieskiego, brązowego czy grafitowego, a sama nazwa Waimea w języku Hawajskim znaczy „czerwona woda”. Do Kanionu można się dostać krętą Canyon Drive, wzdłuż której z wielu punktów widokowych, możemy podziwiać niesamowite krajobrazy. Do najpiękniejszych widoków można zaliczyć: Waimea Canyon Lookout, Pu’u Hinahina oraz Pu’u O Kila Lookout. Jednak nic nie odda tego wewnętrznego, niemal że duchowego doświadczenia, jak spotkanie się oko w oko z tym fenomenem. Najpopularniejsza a zrazem najbardziej widowiskowa jest tzw. Canyon Trail, zaczynająca się tuz przy Pu’u Hinahina Lookout. Ścieżka nie należy do wymagających, zajmuje około 2 godziny i prowadzi do wodospadów Waipio. Tuz przed wodospadami znajduje się krótki bardzo stromy odcinek. Nawet moje solidne buty nie dawały sobie rady na delikatnym żwirku, który działał jak zjeżdżalnia. Miałam szczęście, że szłam po suchej ścieżce i nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie tego odcinka w trakcie deszczu. Poślizgnięcie się w tym miejscu skutkuje szybkim, bliskim spotkaniem, z znajdującym się kilkaset metrów niżej, dnem kanionu o czym przypomina krzyż umiejscowiony na skarpie. Po przejściu tego odcinka, jak na ironię może się zdarzyć, że nie zobaczymy kulminacyjnego punktu trasy – wodospadów Waipio. Dzieje się tak na wskutek dłuższego braku opadów (czytaj jeden dzień). Jednak w mojej opinii, wodospady, nie są aż tak spektakularne jak sama ścieżka ciągnąca wzdłuż majestatycznego kanionu.&#160; Widoki, ze szczytu dosłownie &#160;oszałamiają swoim pięknem, wydają się być wręcz nierzeczywiste. &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/wielki-kanion-pacyfiku-waimea/">Waimea &#8211; Wielki Kanion Pacyfiku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/wielki-kanion-pacyfiku-waimea/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
