<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>zamek -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/tag/zamek/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/zamek/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 24 Aug 2025 15:36:45 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>zamek -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/zamek/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Lublana – nieco psychodeliczne miasto smoków</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/lublana-nieco-psychodeliczne-miasto-smokow/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/lublana-nieco-psychodeliczne-miasto-smokow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 24 Aug 2025 15:36:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Słowenia]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[mosty]]></category>
		<category><![CDATA[Stare Miasto]]></category>
		<category><![CDATA[zamek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=19299</guid>

					<description><![CDATA[<p>Lublana to jedno z tych miast, które nie da się nie polubić. Czas zdaje się tu upływać znacznie wolniej, zamiast korków i pośpiechu typowego dla innych europejskich stolic, Lublana wyróżnia się kameralną, spokojną atmosferą.&#160; Wizytówką miasta jest Smoczy Most (Zmajski most). Powstał w miejsce starego drewnianego mostu, który zawalił się w wyniku trzęsienia ziemi w 1895 r. Początkowo most miały zdobić skrzydlate lwy, jednak ostatecznie wybór padł na cztery smoki. &#160;Lokalny przesąd mówi, że kiedy przez most przejdzie dziewica, to smoki poruszą ogonami. Nie wiem jak w praktyce, ale powiedzmy sobie szczerze – ruch na moście jest całkiem spory, a smoki nie przejawiają żadnych oznak &#8222;poruszenia&#8221;&#8230; Oprócz Smoczego Mostu, na uwagę zasługują również trzy inne mosty. Jednym z najstarszych jest Most Szewców. Kiedyś podobnie jak Smoczy Most, kiedyś stanowił drewnianą konstrukcję. Wówczas znajdowały się tu sklepy mięsne, jednak smród mięsa był do tego stopnia uciążliwy, że rozkazano je przenieść. Ich miejsce zajęły warsztaty szewskie. Skoro mowa o rzeźnikach, to w Lublanie można zobaczyć także Most Rzeźników (Mesarski most). Został wybudowany w 2010 r. i jest najmłodszym z lublańskich mostów. Obecnie zamiast mięsa mamy tu kłódki miłości i rozmaite rzeźby. Najciekawszym i najbardziej urokliwym jest Potrójny Most (Tromostovje). Most znajduje się na placu Prešerena, który stanowi główny punkt miasta. Roztacza się stąd ciekawy widok na rzekę Liubljanicę oraz Kościół Franciszkański. Potrójny Most sąsiaduje z Cankarjevo nabrežje &#8211; słynnym deptakiem wzdłuż rzeki, pełnym kawiarni, knajpek i muzyki na żywo. Tutaj w średniowiecznym centrum Lublany, można znaleźć uliczkę, która dosłownie gapi się na ciebie spod nóg. To Ključavničarska ulica, czyli Ulica Ślusarska. Jej bruk zdobią setki dziwnych, wykonanych z brązu twarzy. Twarze tworzą surrealistyczny widok, który ciągnie się aż do Mestni trg &#8211; najstarszego placu z ratuszem i Fontanną Robba. Tymczasem po drugiej stronie rzeki znajduje się elegancki Plac Kongresowy otoczony zabytkowymi budynkami w tym Słoweńską Filharmonią czy budynkiem Uniwersytetu w Lublanie. Najlepszy widok na miasto roztacza się ze wzgórza zamkowego. Zamek w Lublanie, czyli Ljubljanski Grad, góruje nad miastem z wysokości 375 metrów. Na wzgórze można wejść pieszo, co zajmuje około 10–15 minut i daje gratisową porcję cardio, albo wjechać kolejką linową startującą tuż przy Centralnym Rynku. Sama przejażdżka kolejką to już atrakcja (ceny dostępne są tutaj). Na miejscu bezpłatnie można zobaczyć dziedziniec i kaplicę św. Grzegorza. Natomiast z wieży strażniczej roztacza się ciekawy widok na miasto. Alternatywą dla Starego Miasta może być dzielnica Metelkova. W miejscu dawnych koszar wybudowanych w 1911 r. przez austro-węgierską armię, można dzisiaj zobaczyć kolorowe murale i psychodeliczne rzeźby oraz poimprezować do rana. Charakter imprez możecie sobie wyobrazić 😉 Rząd Słowenii wielokrotnie próbował zlikwidować to miejsce, jednak za każdym razem towarzyszył temu opór lokalnych aktywistów. Obecnie turyści wpadają tu z aparatami, artyści z farbą w sprayu, a lokalni mieszkańcy protestują, bo Metelkova nadal balansuje na granicy legalności. Dodatkowo w nowoczesnej części Lublany stoi inny dziwaczny monument, który wygląda trochę jak futurystyczna latarnia, a trochę jak kosmiczna kapsuła. To Cyanometer – wynalazek artysty Martina Bricelja Baragi, który… mierzy odcień nieba. Ten ponad trzymetrowy słup porównuje błękit nad nami z całą paletą barw i na tej podstawie ocenia jakość powietrza. Zasada działania? Im bardziej „photoshopowy” błękit, tym czystsze powietrze. Gdy kolor bleknie to znak, że w powietrzu unosi się wilgoć i pyły. Dane zbiera lokalna stacja pomiarowa, a sam cyanometer wyświetla je na swojej powierzchni – razem z temperaturą. Do tego cały proces można śledzić online, bo przecież nic nie jest dziś prawdziwe, jeśli nie jest udokumentowane w internecie. Urządzenie pojawiło się w Lublanie w 2016 roku, czyli dokładnie wtedy, kiedy miasto otrzymało tytuł Europejskiej Zielonej Stolicy. Natomiast żeby to sprawdzić, &#160;zwiedzanie Lublany warto zakończyć w największym parku miasta &#8211; Tivoli, którego charakterystycznym punktem jest zamek, w którym mieści się obecnie Centrum Sztuk Graficznych. Lublana to miasto niewielkie, ale pełne charakteru. Smoki, dziwaczne rzeźby, mosty z historią i alternatywna Metelkova sprawiają, że nie da się tu nudzić, ale można też wypocząć z dala od zgiełku i pośpiechu typowych stolic.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/lublana-nieco-psychodeliczne-miasto-smokow/">Lublana – nieco psychodeliczne miasto smoków</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/lublana-nieco-psychodeliczne-miasto-smokow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zwiedzanie południowej Albanii  &#8211; statek w polu oraz tysiąc okien</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/zwiedzanie-poludniowej-albanii-statek-w-polu-oraz-tysiac-okien/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/zwiedzanie-poludniowej-albanii-statek-w-polu-oraz-tysiac-okien/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 26 Oct 2024 16:35:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Albania]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[gory]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[kanion]]></category>
		<category><![CDATA[morze]]></category>
		<category><![CDATA[zamek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=18329</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zwiedzanie południowej Albanii zaczynam w dość nietypowy sposób – od statku zacumowanego z dala od morza, w pośrodku pól. Ten niecodzienny widok przypomina Titanica na Atlantyku i jest dowodem na to, że albańska fantazja nie zna granic. Berat – „Miasto Tysiąca Okien” W Berat zatrzymuję się na chwilę, aby zwiedzić ruiny zamku. Choć po zamku pozostało niewiele, jego mury i otaczający krajobraz tworzą niesamowity klimat. Jednak to nie koniec atrakcji tego miasteczka. Berat jest zwane „miastem tysiąca okien” i ta nazwa zdaje się idealnie do niego pasować. Charakterystyczne białe domki ze spadzistymi dachami i wielkimi oknami wyglądają&#160; bardzo fotogenicznie. Kanion Osumi Kontynuując podróż malowniczą górską drogą, docieram do Kanionu Osumi. Kanion od samego początku robi na mnie niesamowite wrażenie. Przejazd trasą wzdłuż rzeki Osumi to prawdziwa przyjemność. Właśnie dzięki tej rzece, a dokładniej erozji przez nią wywołanej można dzisiaj podziwiać wysokie ściany skalne, sięgające 100 metrów wysokości. Miejsc do zwiedzania tu nie brakuje, cały kanion liczy 26 kilometrów długości. Na trasie znajduje się wiele punktów widokowych, z których można podziwiać to niesamowite miejsce. Popularną atrakcją są tu także spływy, które organizowane są głównie wiosną, wówczas gdy woda ma wystarczający poziom. Gjirokastёr: Miasto Tysiąca Schodów W Gjirokastёr moim głównym celem był bunkier z czasów Zimnej Wojny, o którym pisałam tutaj. Jednak miasto to, ma o wiele więcej do zaoferowania. Urodził się tutaj Enver Hoxha, przywódca komunistycznej Albanii w latach 1944-85, natomiast domyślam się, że ten fakt, może nie być najlepszą reklamą tego miejsca. Więcej o czasach dyktatury Hoxhy pisałam w poście o&#160; albańskich bunkrach. Pierwsze kroki kieruję wysoko do góry, do średniowiecznej twierdzy. Została wybudowana w XII wieku, a następnie rozbudowana przez Turków w czasach Imperium Osmańskiego. W czasach Zimnej Wojny, w podziemiach twierdzy mieściło się więzienie dla więźniów politycznych. Z murów twierdzy oraz wieży zegarowej roztacza się niesamowity widok na starówkę Gjirokastёr i okoliczne szczyty. Na terenie twierdzy znajduje się również wrak amerykańskiego samolotu Lockheed T-33 Shooting Star, który awaryjnie wylądował w Albanii w 1957 roku. Historia tej misji do dziś budzi kontrowersje – czy był to przypadkowy lot, czy może misja zwiadowcza? Zgodnie z wersją amerykańską pilot leciał z bazy wojskowej Chateauroux we Francji do Neapolu we Włoszech. Po drodze zgubił się w gęstej mgle i zboczył z kursu. Z powodu braku paliwa wylądował awaryjnie w Albanii. Tymczasem zgodnie z albańskimi doniesieniami, pilot wykonywał lot zwiadowczy. Został przechwycony przez pilotów Albańskiej Armii Ludowej i zmuszony do lądowania. Która wersja jest prawdziwa? Zdecydujcie sami, to jest obiektywny blog 😛 Wracając do Gjirokastёr, miasto to warto odwiedzić również ze względu na uroczą starówkę. Podczas gdy Berat zwany był Miastem tysiąca okien, Gjirokastёr zwane jest &#8222;Miastem Tysiąca Schodów&#8221;. Stare Miasto rzeczywiście przypomina labirynt wąskich i stromych uliczek. Choć mi Gjirokastёr kojarzyć się będzie głównie z charakterystyczną zabudową złożoną z białych domów z szarymi dachami. Niebieskie Oko i południowe wybrzeże W upalne dni najlepiej odwiedzić źródło Syri i Kaltër (Blue Eye, Niebieskie Oko). Podobno źródło to, swoją nazwę zawdzięcza temu, że przypomina tęczówkę oka. Pomimo, że kąpiel jest tu dozwolona, niewiele osób się na nią decyduje. Głównie ze względu na to, że temperatura wody wynosi tu zaledwie 10 st. C. Niebieskie oko znajduje się w górach, a prowadzi do niego krótka wybetonowana trasa. Po drodze, można podziwiać piękne widoki na góry oraz tamę. Cieplejszej wody jest natomiast pod dostatkiem na wybrzeżu. Południowa część Albanii słynie z doskonałych warunków do plażowania i uprawiania sportów wodnych. Niestety plaże w szczycie sezonu są wypełnione po brzegi. Do najbardziej popularnych należą: Lori, Paradise i Ksamil. Południowe wybrzeże Albanii ma do zaoferowania również wiele zabytków oraz punktów widokowych. Poniżej na zdjęciu widok na miejscowość Sarandë z Zamku Lëkurësi. Niesamowitych wrażeń dostarcza malownicza, górska trasa widokowa przez Przełęcz Llogara &#8211; Llogara Pass. Droga SH8 ciągnie się wzdłuż wybrzeża na wysokości ponad 1000 m nad poziomem morza. Łączy Dolinę Dukat z miejscowością Himarë na południu. Pokonanie tego 45-klometrowego odcinka dostarcza niesamowitych wrażeń.&#160; Z jednej strony trasy można podziwiać Góry Ceraunia natomiast z drugiej roztaczają się spektakularne widoki na Morze Jońskie. Przy dobrej widoczności można stąd zobaczyć grecką wyspę Korfu. Droga przez Przełęcz Llogara jest określana, jako jedna z najpiękniejszych w Europie. Na trasie zlokalizowanych jest wiele punktów widokowych oraz szlaków turystycznych. Zvërnec: Spokojne zakończenie podróży Ostatnim przystankiem wycieczki jest Zvërnec. Słynie ona z malowniczo położonych bunkrów oraz Monastyru św. Marii, zlokalizowanego przy Lagunie Narta. Monastyr, tak właściwie znajduje się na małej wysepce do której prowadzi drewniany pomost. Został zbudowany w XIII wieku i pełna jego nazwa to Monastyr Zaśnięcia Bogurodzicy Maryi. To spokojne miejsce, idealne na zakończenie pełnej wrażeń wycieczki po południowej Albanii. &#160; &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/zwiedzanie-poludniowej-albanii-statek-w-polu-oraz-tysiac-okien/">Zwiedzanie południowej Albanii  &#8211; statek w polu oraz tysiąc okien</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/zwiedzanie-poludniowej-albanii-statek-w-polu-oraz-tysiac-okien/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Albania &#8211; kierunek północ</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/albania-kierunek-polnoc/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/albania-kierunek-polnoc/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 10 Dec 2023 07:00:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Albania]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[gory]]></category>
		<category><![CDATA[jezioro]]></category>
		<category><![CDATA[kanion]]></category>
		<category><![CDATA[swiatynia]]></category>
		<category><![CDATA[zamek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=17214</guid>

					<description><![CDATA[<p>Albania stała się ostatnio popularnym kierunkiem. Powodów można wymieniać wiele, piękne plaże, ciekawe zabytki, dobre jedzenie oraz jeszcze lepsze ceny. W trakcie 10-dniowego pobytu udało mi się zwiedzić sporą część tego kraju. Muszę przyznać, że Albania ma ogromny potencjał, który wydaje się być nie do końca przez ten kraj wykorzystany. Brak jest inwestycji w infrastrukturę turystyczną oraz jakiejkolwiek gospodarki odpadami. Śmieci wydają się być nieodłącznym elementem krajobrazu tego kraju. Jednak głównym problemem był dla mnie dramatyczny stan dróg, który znacznie ograniczył ilość miejsc jakie mogłam zobaczyć w tak krótkim czasie.&#160; Mimo wszystko, uważam, że Albania jest krajem, który warto odwiedzić. Przede wszystkim ze względu na swoją różnorodność, którą widać szczególnie w północnej części tego kraju. Moją wycieczkę po północnej Albani rozpoczęłam od zamku w Krui zwanego także Cytadelą Skanderbega. Jest to średniowiczna twierdza położona na wysokim wzgórzu. Kruja jest&#160; historycznym miejscem na mapie Albanii i stanowi symbol heroicznej walki przeciwko Osmanom. Miasto jest znane głównie ze względu na postać Skandenberga – bohatera narodowego Albanii. Pod jego wodzą twierdza trzykrotnie wytrzymała oblężenie wojsk osmańskich w XV w. Ostatecznie Osmanom udało się ją zdobyć po jego śmierci. Masywna konstrukcja&#160; z okrągłą basztą robi wrażenie, jednak twierdza w obecnym kształcie budzi wiele kontrowersji wśród Albańczyków. Została zrekonstruowana według projektu córki dyktatora Envera Hodży i podobno jej obecny wygląd znacząco odbiega od oryginału.&#160; Wewnątrz twierdzy znajduje się muzeum poświęcone Skandenbergowi. Świątynia Sari Salltik Nieopodal zamku w Kruje znajduje się ciekawy obiekt sakralny, poświęcony tureckiemu derwiszowi ­- Sari Salltik, który podobno sprowadził Islam na Bałkany. Miejsce to znajduje się zaledwie 7 km od Kruje. &#160;Do świątyni prowadzi malownicza, górska droga, która niespodziewanie kończy się na szczycie góry. Tuż obok parkingu znajduje się wejście na teren świątyni. Niewielkich rozmiarów świątynia tak właściwie znajduje się wewnątrz jaskini. Prowadzą do niej dość strome schody. Świątynia składa się z małej kapliczki wykutej w skale oraz przedsionka w którym można zobaczyć grobowce. Na miejscu, nie spotkałam żadnego turysty. Miejsce to wydaje się być mało znane. Jest to zaskakujące ponieważ znajdujący się tuż obok Zamek w Krui, w tracie mojej wizyty był &#160;dosłownie oblężony przez wycieczki. Zamek Rozafa Nieopodal miejscowości Szkodra znajduje się kolejny zamek, z którym związana jest dość dramatyczna legenda. Nazwa Rozafa pochodzi od imiona kobiety, która została zamurowana żywcem w jego murach. Podobno miało to zapobiec ich zawaleniu. Twierdza znajduje się na szczycie góry z której rozpościera się niesamowity widok na Szkodrę. Jezioro Szkoderskie Jezioro Szkoderskie to największy śródlądowy zbiornik wodny na Bałkanach. Stanowi ono teren graniczny Czarnogóry i Albanii, z czego większa jego część znajduje się na terytorium Czarnogóry. Jezioro cieszy się dużą popularnością wśród turystów, ze względu na malownicze górskie położenie, jak również miejsce występowania wielu gatunków ptaków. Popularnym kierunkiem na jednodniową wycieczkę ze Szkodry jest jezioro Koman. Jezioro Koman to „skutek uboczny” budowy trzech hydroelektrowni na rzece Drin. Hydroelektrownie w Koman, Fierza oraz Vau i Dejës są największymi w Albanii i pokrywają większość zapotrzebowania na energię elektryczną całego kraju. Pomimo, że jezioro Koman zostało sztucznie utworzone, zachwyca swoim dzikim charakterem. Co ciekawsze nie ma tu praktycznie turystów. Prawdopodobnie jest to związane z brakiem bazy turystycznej, nie wspominając o złej jakości dróg. Asfalt na trasie ze Szkodry wydaje się być odległym wspomnieniem.&#160; Rozczarowująca jest także duża ilość śmieci jaka pływa po jeziorze, co zdecydowanie psuje ogólne wrażenie tego miejsca. Nie potrafię zrozumieć podejścia Albańczyków do tej kwestii, tym bardziej w miejscu o tak dużym potencjale turystycznym. Albania &#8211; szlaki Północna Albania słynie z niesamowitych górskich widoków. Jednym z najbardziej malowniczych miejsc jest miejscowość Teth wraz z Parkiem Narodowym Thethit. Pomimo, że Teth znajduje się zaledwie 75 km od Szkodry, droga do tej miejscowości zajmuje 2 godziny. Jednak długi czas przejazdu rekompensują przepiękne górskie krajobrazy. Miejscowość Teth wydaje się być niemal na krańcu świata i tak właściwie wygląda. Jest to doskonały punkt do wycieczek pieszych po okolicy. Jedną z ciekawszych tras jest szlak wiodący do Blue Eye – krystalicznie czystego górskiego jeziora. Miejsce to jest szczególnie tłumnie odwiedzane w lato, zarówno przez miejscowych jak i turystów. Oprócz kąpieli w zimnej wodzie, dodatkową atrakcją jest obserwacja skoczków, skaczących do wody z drewnianej kładki. Do jeziorka prowadzi krótka, umiarkowanie wymagająca górska trasa, która sama w sobie stanowi atrakcję tej wycieczki. Kolejnym argumentem, przemawiającym za tym, że liczy się droga, a nie cel jest szlak do wodospadu Grunas. Wysoki na 30 metrów wodospad wygląda niesamowicie, szczególnie po południu gdy promienie słońca tworzą na nim przepiękną tęczę. Jednak w mojej opinii, znacznie większe wrażenie robi Kanion Grunasit. Kanion liczy 2 km długości i 60 metrów głębokości. W drodze powrotnej do miejscowości Teth oprócz niesamowitych widoków można zobaczyć również wieżę odosobnienia – Kulla e Negujimit. Wieże odosobnienia były kiedyś swego rodzaju azylem dla osób szukających schronienia przed krwawą zemstą rodową. To zaledwie niewielka część niesamowitych miejsc jakie odwiedziłam w Albanii. Ciąg dalszy tutaj&#8230;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/albania-kierunek-polnoc/">Albania &#8211; kierunek północ</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/albania-kierunek-polnoc/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Słowacja na spontanie &#8211; Girl on an unxpected trail!</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/slowacja-na-spontanie-girl-on-an-unxpected-trail/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/slowacja-na-spontanie-girl-on-an-unxpected-trail/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 08 May 2022 16:44:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Slowacja]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Centralna]]></category>
		<category><![CDATA[gory]]></category>
		<category><![CDATA[zamek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=16399</guid>

					<description><![CDATA[<p>Moja wycieczka na Słowację była dość spontaniczna. Kiedy okazało się, że zrealizowałam cały plan zwiedzania w Pieninach uznałam, że czas zobaczyć pobliskie atrakcje po stronie słowackiej. Tak właściwie wybierając się na Słowację planowałam krótką wycieczkę do Czerwonego Klasztoru i Zamku w Lubowni. Był to ostatni dzień mojego pobytu w Pieninach, nie miałam czasu na dokładną organizację wycieczki. Postanowiłam zaryzykować i wybrałam się tam bez wymaganego na Słowacji wyposażenia samochodu. Tak właściwie brakowało mi trójkąta ostrzegawczego, kompletu zapasowych bezpieczników i żarówek, linki holowniczej. Znając podejście słowackiej drogówki do polskich kierowców, wycieczka mogła okazać się bardzo kosztowna. Ja tymczasem nie miałam przy sobie żadnej gotówki, tylko kartę kredytową. W celu uspokojenia wątpliwości i obniżenia ewentualnych dodatkowych kosztów kupiłam na pobliskiej stacji kamizelkę odblaskową… Na szczęście przed wyjazdem ściągnęłam także mapkę offline, która później okazała się nieocenioną pomocą w wyborze trasy, która w efekcie była znacznie dłuższa niż planowałam. Dzięki mapce udało mi się uniknąć wylądowania na płatnej drodze bez wykupionej winiety&#8230; Gdy po zobaczeniu wszystkich przygranicznych atrakcji, okazało się, że mam jeszcze praktycznie cały dzień na zwiedzanie, postanowiłam kontynuować wycieczkę na południe Słowacji. Ostatecznie przejechałam po słowackich drogach prawie 250 km. &#160;Trasę rozpoczęłam od obowiązkowego punktu – Czerwonego Klasztoru (Červený kláštor). Klasztor znajduje się na drugim brzegu Dunajca. Jego nazwa pochodzi od charakterystycznej czerwonej cegły, z której został zbudowany. Można się tu dostać ze Szczawnicy, malowniczą ścieżką prowadzącą wzdłuż Dunajca bądź autem, przejściem granicznym od strony Niedzicy. Z klasztoru roztacza się niesamowity widok na Trzy Korony. Wstęp kosztuje 3 € (dane z 2020 r.). Niecałe 30 km od Czerwonego Klasztoru znajduje się Stara Lubowla Stará Ľubovňa. Główną atrakcją tego miasta jest Zamek Lubowelski Hrad Ľubovňa, malowniczo zlokalizowany na wzgórzu. Został wybudowany na początku XIV wieku i tak właściwie to przez większość czasu należał on do Polskich królów i szlachty. Król Władysław Jagiełło wziął w 1412 r. zamek pod zastaw pożyczki, której udzielił Zygmuntowi Luksemburskiemu. Zamek ze względu na swoje położenie należał do sześciu najważniejszych twierdz Polski. Został nawet wspomniany przez Henryka Sienkiewicza w Potopie. Wskazuje on, że Król Jan Kazimierz schronił się w nim podczas najazdu Szwedów w 1658 r. Zresztą podczas potopu szwedzkiego, przechowywano tu polskie insygnia koronacyjne – koronę, godło, jabłko oraz płaszcz koronacyjny. Kres panowania polskiego w zamku, zbiegł się z pierwszym rozbiorem Polski, wówczas zajęli go Austriacy. Dopiero w XIX wieku, został wykupiony przez rodzinę Zamoyskich. W 1945 r. uległ nacjonalizacji na mocy dekretu rządu Czechosłowacji.&#160; Zamek w Lubowli jest jednym z najlepiej zachowanych zamków na terenie Słowacji. Z perspektywy kamiennych obwarowań roztacza się niesamowity widok na okolicę. Natomiast wewnątrz można zobaczyć dawne, ciekawie urządzone komnaty. Tuż pod zamkiem, znajduje się ciekawy Skansen, w którym można zobaczyć tradycyjną architekturę oraz sposób życia mieszkańców tych terenów. Oprócz licznych zabudowań mieszkalnych, znajduje się tu także cerkiew, młyn wodny oraz kuźnia. Niesamowitym miejscem, które uznałam, że koniecznie muszę zobaczyć jest Ścieżka w Koronach Drzew (Bachledka Chodnik Korunami Stromov). Zlokalizowana jest na granicy Pienin oraz Tatr, na szczycie Spiskiej Magury. Jest to niepowtarzalne miejsce. Spacerując na wysokości ponad 20 metrów, można niemal dotknąć koron drzew. Natomiast z panoramicznej platformy widokowej o wysokości ponad 30 m można dostrzec nawet Trzy Korony. Na miejscu nie brakuje także dodatkowych atrakcji. Na szczycie platformy widokowej znajduje się siatka, na której można sprawdzić swoją zdolność utrzymania równowagi, mając jednocześnie pod nogami widok w dół. Dodatkowo, czas zejścia z platformy, można znacznie skrócić, zjeżdżając specjalną zjeżdżalnią (w cenie 2€ &#8211; dane z 2020 r.). Przejazd gondolą w dwie strony oraz bilet wstępu na ścieżkę w 2020 r. kosztowały 20€ (bilet dla dzieci/seniorów – 16 €). Bilet na zwiedzanie samej Ścieżki, kosztował 10 € (dla dzieci/seniorów 7,5€). Można skorzystać także z opcji: wjazd gondolą razem z wejściówką na Ścieżkę, więcej info na stronie. Niecałe 40 km od Ścieżki w Koronach Drzew znajduje się miejsce szczególne – Tatrzańska Łomnica. Jest to jeden z głównych ośrodków turystycznych i narciarskich po słowackiej stronie Tatr. Tatrzańska Łomnica to jedna z najwyżej położonych miejscowości w Tatrach, która oferuje szereg ciekawych szlaków oraz najdłuższą nartostradę na Słowacji (6 km, różnica poziomu wynosi aż 1300 m). Nad miastem góruje Łomnica – drugi co do wielkości szczyt w Tatrach. Z platformy widokowej na szczycie, można podziwiać niesamowitą panoramę. Na Łomnicę kursuje kolejka. Jest to właściwie jedyna opcja, aby dostać się na szczyt, ponieważ na Łomnicę nie prowadzi żaden szlak dla turystów indywidualnych. Wspinaczka jest możliwa tylko z przewodnikiem. Niestety ze względu na ograniczoną ilość miejsc oraz dużą popularność kolejki na szczyt Łomnicy, bilety trzeba zarezerwować z wyprzedzeniem. Jeśli komuś się nie uda (jak i mi), nic straconego warto wjechać na stację pośrednią – Łomnicki Staw (Skalnaté pleso), a następnie na Przełęcz Łomnicką znajdującą się na wysokości prawie 2200 m. Do dyspozycji turystów jest ogromny bezpłatny parking, znajdujący się tuż przy dolnej stacji kolejki. Dalsze informacje o kolejkach można znaleźć tutaj. Jadąc dalej kolejne 40 km płatną trasą E50 można dostać się do urokliwego miasteczka – Lewocza. W związku z tym, że na Słowacji byłam tylko jeden dzień, nie chciałam wykupywać winiety (najtańsza, 10-dniowa kosztuje prawie 16€), dlatego też do Lewoczy udałam się trochę okrężną ale bezpłatną drogą. Z Tarzańskiej Łomnicy skierowałam się na miejscowość Wierzbów, gdzie skręciłam w drogę nr 536, a następnie w okolicy miejscowości Janovce skręciłam w drogę nr 18, która poprowadziła mnie bezpośrednio do Lewoczy. Lewocza to małe miasteczko, które na przełomie XV i XVI wieku było ważnym ośrodkiem handlowym regionu. Stare Miasto otoczone jest murami obronnymi i zachowało typowy średniowieczny układ. Na Rynku Starego Miasta znajduje się wiele zieleni oraz ciekawie zdobionych, kolorowych kamieniczek, należących kiedyś do bogatych kupców. Niemniej ciekawe jest „zaplecze” Rynku, gdzie można zobaczyć wiele kolorowych domów szeregowych. Warto dalej kontynuować wycieczkę drogą nr 18, w kierunku wschodnim, która prowadzi do słynnego Zamku Spiskiego. Co prawda, zamek czasy świetności ma już za sobą, natomiast nadal prezentuje się nie niesamowicie w otoczeniu łąk i pól. Tak właściwie jest to jeden z największych kompleksów zamkowych w Europie. Widok ten był idealnym zakończeniem mojej wycieczki po Słowacji.&#160; Moja wycieczka na Słowację była dość spontaniczna. Kiedy okazało się, że zrealizowałam cały plan zwiedzania w Pieninach uznałam, że czas zobaczyć pobliskie atrakcje po stronie słowackiej. Tak właściwie wybierając się na Słowację planowałam krótką wycieczkę do Czerwonego Klasztoru i Zamku w Lubowni. Był to ostatni dzień mojego pobytu w Pieninach, nie miałam czasu na dokładną organizację wycieczki. Postanowiłam zaryzykować i wybrałam się tam bez wymaganego na Słowacji wyposażenia samochodu. Tak właściwie brakowało mi trójkąta ostrzegawczego, kompletu zapasowych bezpieczników i żarówek, linki holowniczej. Znając podejście słowackiej drogówki do polskich kierowców, wycieczka mogła okazać się bardzo kosztowna. Ja tymczasem nie miałam przy sobie żadnej gotówki, tylko kartę kredytową. W celu uspokojenia wątpliwości i obniżenia ewentualnych dodatkowych kosztów kupiłam na pobliskiej stacji kamizelkę odblaskową… Na szczęście przed wyjazdem ściągnęłam także mapkę offline, która później okazała się nieocenioną pomocą w wyborze trasy, która w efekcie była znacznie dłuższa niż planowałam. Dzięki mapce udało mi się uniknąć wylądowania na płatnej drodze bez wykupionej winiety&#8230; Gdy po zobaczeniu wszystkich przygranicznych atrakcji, okazało się, że mam jeszcze praktycznie cały dzień na zwiedzanie, postanowiłam kontynuować wycieczkę na południe Słowacji. Ostatecznie przejechałam po słowackich drogach prawie 250 km. &#160;Trasę rozpoczęłam od obowiązkowego punktu – Czerwonego Klasztoru (Červený kláštor). Klasztor znajduje się na drugim brzegu Dunajca. Jego nazwa pochodzi od charakterystycznej czerwonej cegły, z której został zbudowany. Można się tu dostać ze Szczawnicy, malowniczą ścieżką prowadzącą wzdłuż Dunajca bądź autem, przejściem granicznym od strony Niedzicy. Z klasztoru roztacza się niesamowity widok na Trzy Korony. Wstęp kosztuje 3 € (dane z 2020 r.). Niecałe 30 km od Czerwonego Klasztoru znajduje się Stara Lubowla Stará Ľubovňa. Główną atrakcją tego miasta jest Zamek Lubowelski Hrad Ľubovňa, malowniczo zlokalizowany na wzgórzu. Został wybudowany na początku XIV wieku i tak właściwie to przez większość czasu należał on do Polskich królów i szlachty. Król Władysław Jagiełło wziął w 1412 r. zamek pod zastaw pożyczki, której udzielił Zygmuntowi Luksemburskiemu. Zamek ze względu na swoje położenie należał do sześciu najważniejszych twierdz Polski. Został nawet wspomniany przez Henryka Sienkiewicza w Potopie. Wskazuje on, że Król Jan Kazimierz schronił się w nim podczas najazdu Szwedów w 1658 r. Zresztą podczas potopu szwedzkiego, przechowywano tu polskie insygnia koronacyjne – koronę, godło, jabłko oraz płaszcz koronacyjny. Kres panowania polskiego w zamku, zbiegł się z pierwszym rozbiorem Polski, wówczas zajęli go Austriacy. Dopiero w XIX wieku, został wykupiony przez rodzinę Zamoyskich. W 1945 r. uległ nacjonalizacji na mocy dekretu rządu Czechosłowacji.&#160; Zamek w Lubowli jest jednym z najlepiej zachowanych zamków na terenie Słowacji. Z perspektywy kamiennych obwarowań roztacza się niesamowity widok na okolicę. Natomiast wewnątrz można zobaczyć dawne, ciekawie urządzone komnaty. Tuż pod zamkiem, znajduje się ciekawy Skansen, w którym można zobaczyć tradycyjną architekturę oraz sposób życia mieszkańców tych terenów. Oprócz licznych zabudowań mieszkalnych, znajduje się tu także cerkiew, młyn wodny oraz kuźnia. Niesamowitym miejscem, które uznałam, że koniecznie muszę zobaczyć jest Ścieżka w Koronach Drzew (Bachledka Chodnik Korunami Stromov). Zlokalizowana jest na granicy Pienin oraz Tatr, na szczycie Spiskiej Magury. Jest to niepowtarzalne miejsce. Spacerując na wysokości ponad 20 metrów, można niemal dotknąć koron drzew. Natomiast z panoramicznej platformy widokowej o wysokości ponad 30 m można dostrzec nawet Trzy Korony. Na miejscu nie brakuje także dodatkowych atrakcji. Na szczycie platformy widokowej znajduje się siatka, na której można sprawdzić swoją zdolność utrzymania równowagi, mając jednocześnie pod nogami widok w dół. Dodatkowo, czas zejścia z platformy, można znacznie skrócić, zjeżdżając specjalną zjeżdżalnią (w cenie 2€ &#8211; dane z 2020 r.). Przejazd gondolą w dwie strony oraz bilet wstępu na ścieżkę w 2020 r. kosztowały 20€ (bilet dla dzieci/seniorów – 16 €). Bilet na zwiedzanie samej Ścieżki, kosztował 10 € (dla dzieci/seniorów 7,5€). Można skorzystać także z opcji: wjazd gondolą razem z wejściówką na Ścieżkę, więcej info na stronie. Niecałe 40 km od Ścieżki w Koronach Drzew znajduje się miejsce szczególne – Tatrzańska Łomnica. Jest to jeden z głównych ośrodków turystycznych i narciarskich po słowackiej stronie Tatr. Tatrzańska Łomnica to jedna z najwyżej położonych miejscowości w Tatrach, która oferuje szereg ciekawych szlaków oraz najdłuższą nartostradę na Słowacji (6 km, różnica poziomu wynosi aż 1300 m). Nad miastem góruje Łomnica – drugi co do wielkości szczyt w Tatrach. Z platformy widokowej na szczycie, można podziwiać niesamowitą panoramę. Na Łomnicę kursuje kolejka. Jest to właściwie jedyna opcja, aby dostać się na szczyt, ponieważ na Łomnicę nie prowadzi żaden szlak dla turystów indywidualnych. Wspinaczka jest możliwa tylko z przewodnikiem. Niestety ze względu na ograniczoną ilość miejsc oraz dużą popularność kolejki na szczyt Łomnicy, bilety trzeba zarezerwować z wyprzedzeniem. Jeśli komuś się nie uda (jak i mi), nic straconego warto wjechać na stację pośrednią – Łomnicki Staw (Skalnaté pleso), a następnie na Przełęcz Łomnicką znajdującą się na wysokości prawie 2200 m. Do dyspozycji turystów jest ogromny bezpłatny parking, znajdujący się tuż przy dolnej stacji kolejki. Dalsze informacje o kolejkach można znaleźć tutaj. Jadąc dalej kolejne 40 km płatną trasą E50 można dostać się do urokliwego miasteczka – Lewocza. W związku z tym, że na Słowacji byłam tylko jeden dzień, nie chciałam wykupywać winiety (najtańsza, 10-dniowa kosztuje prawie 16€ strona https://sk-vignette.com/en/e-vignette/register/6/), dlatego też do Lewoczy udałam się trochę okrężną ale bezpłatną drogą. Z Tarzańskiej Łomnicy skierowałam się na miejscowość Wierzbów, gdzie skręciłam w drogę nr 536, a następnie w okolicy miejscowości Janovce skręciłam w drogę nr 18, która poprowadziła mnie bezpośrednio do Lewoczy. Lewocza to małe miasteczko, które na przełomie XV i XVI wieku było ważnym ośrodkiem handlowym regionu. Stare Miasto otoczone jest murami obronnymi i zachowało typowy średniowieczny układ. Na Rynku Starego Miasta znajduje się wiele zieleni oraz ciekawie zdobionych, kolorowych kamieniczek, należących kiedyś do bogatych kupców. Niemniej ciekawe jest „zaplecze” Rynku, gdzie można zobaczyć wiele kolorowych domów szeregowych. Warto dalej kontynuować wycieczkę drogą nr 18, w kierunku wschodnim, która prowadzi do słynnego Zamku Spiskiego. Co prawda, zamek czasy świetności ma już za sobą, natomiast nadal prezentuje się nie niesamowicie w otoczeniu łąk i pól. Tak właściwie jest to jeden z największych kompleksów zamkowych w Europie. Widok ten był idealnym zakończeniem mojej wycieczki po Słowacji.&#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/slowacja-na-spontanie-girl-on-an-unxpected-trail/">Słowacja na spontanie &#8211; Girl on an unxpected trail!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/slowacja-na-spontanie-girl-on-an-unxpected-trail/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Niemcy, Bawaria &#8211; Zamek Neuschwanstein</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/niemcy-bawaria-zamek-neuschwanstein/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/niemcy-bawaria-zamek-neuschwanstein/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 May 2020 16:08:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[Alpy]]></category>
		<category><![CDATA[Bawaria]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[zamek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=14181</guid>

					<description><![CDATA[<p>Zamek Neuschwanstein to chyba najbardziej rozpoznawana budowla na świecie, szczególnie w grupie wiekowej od 2 do 5 lat. Kwatera ta rozbudza wyobraźnię pojawiając się nieustannie w intro do bajek Disney’a. Zamek był inspiracją dla Walta Disneya do stworzenia Zamku Śpiącej Królewny w Magicznym Królestwie. Niezbyt subtelna nazwa Neuschwanstein, nie do końca oddaje jego bajkowy wygląd, stąd często nazywany jest Zamkiem Disney’a – wtedy każdy wie o czym mowa 😉 Zamek jest zlokalizowany na wysokiej skarpie w otoczeniu bawarskich Alp i przypomina starą twierdzę warowną. Jednak pozory mogą mylić, gdyż jego budowa rozpoczęła się w 1869 r., w czasach gdy twierdze warowne tak właściwie były już przeżytkiem. Jednak kto bogatemu zabroni? Choć może nie tyle bogatemu co szalonemu. Neuschwanstein to niespełniona wizja Króla Ludwika II,&#160; znanego szerzej jako Ludwik Szalony lub Bajkowy Król. Zgodnie z pierwotnym planem zamek miał być oddany do użytku w ciągu 3 lat, a realizacja projektu miała wynieść 3,2 mln marek. Jednak ciągłe kaprysy króla podniosły dwukrotnie koszt budowy, a zamek nie został ukończony do jego śmierci w 1886 r., a tak właściwie to nawet do dzisiaj. Zresztą Neuschwanstein nie był jedynym dziełem Ludwika, a jego obsesja na punkcie budowy zamków przyniosła mu sławę. Inne mniej znane rezydencje też robią wrażenie: m.in. budowany na wzór Wersalu &#8211; Pałac Herrenchiemsee, czy Zamek Linderhof – najmniejszy, a zrazem jedyny zamek, którego budowa została ukończona przed jego śmiercią. Niestety możliwości finansowe nie nadążały za fantazją Króla. Finanse to z pewnością nie była jego bajka.&#160; Tak ogromne przedsięwzięcia budowlane pochłonęły Ludwika do tego stopnia, że zaczął zaniedbywać państwowe obowiązki, jednocześnie coraz bardziej się zadłużając. Wszystko to doprowadziło, że został ubezwłasnowolniony oraz zmuszony do abdykacji w 1886 r. Niedługo po tym zginął w niejasnych okolicznościach, a jego zwłoki zostały odnalezione w jeziorze. Co ciekawsze Ludwik, nawet nie miał kiedy nacieszyć się swoim dziełem. W Neuschwanstein przebywał łącznie, zaledwie kilkanaście dni. Większa część jego życia wiąże się ze znajdującym się nieopodal Neuschwanstein, Zamkiem Hohenschwangau, w którym dorastał. Doskonały widok na zamek jest z punktu widokowego znajdującego się po drodze do Neuschwanstein. Tuż po śmierci Ludwika, zamek udostępniono zwiedzającym w celu uregulowania długów Szalonego Króla. Podjęto też&#160; prace wykończeniowe, w celu ukończenia budowy. Jednak Zamek wymaga stałych prac renowacyjnych. Jego mury są nieustannie niszczone przez surowe alpejskie warunki, natomiast skarpa zabezpieczana jest przed osunięciem. Do zwiedzania wnętrz zamku codziennie ustawiają się długie kolejki, dlatego warto pomyśleć o kupnie biletów online. Wstęp kosztuje 13 €, a dla osób poniżej 18 roku życia jest bezpłatny.&#160; Więcej informacji można znaleźć tutaj.&#160; Zamek Neuschwanstein znajduje się około 100 km od Monachium, blisko granicy z Austrią. Z parkingu na szczyt zamkowego wzgórza można się dostać specjalnym busem lub pieszo. Prowadzi do niego dość stroma ścieżka, a spacer na szczyt zajmuje około 30 &#8211; 40 minut. Do wycieczki dobrze doliczyć dodatkowe 10-15 min na spacer do pobliskiego punktu widokowego znajdującego się na Moście Królowej Marii. Metalowo – drewniana konstrukcja mostu, wisząca nad stromym urwiskiem robi niesamowite wrażenie, a dodatkowo gwarantuje cudowny widok na Zamek i dolinę Hohenschwangau.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/niemcy-bawaria-zamek-neuschwanstein/">Niemcy, Bawaria &#8211; Zamek Neuschwanstein</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/niemcy-bawaria-zamek-neuschwanstein/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Portugalia &#8211; bajkowa Sintra</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/portugalia-bajkowa-sintra/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/portugalia-bajkowa-sintra/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 Jan 2019 14:21:14 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Portugalia]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[zamek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=12452</guid>

					<description><![CDATA[<p>Niecałe 30 kilometrów od Lizbony za górami, za lasami znajduje się bajkowa Sintra. Kolorowe pałace, tajemnicze ogrody, podziemne labirynty oraz wysoko położone fortyfikacje, to tylko część z powodów dla których Sintra zasłużyła na miano Disneylandu dla dorosłych! Sintra to jedno z najstarszych miast w Portugalii, które w magiczny sposób przenosi w czasie. Zamek Maurów Pierwszym punktem mojej wycieczki była Twierdza Maurów, położona wysoko na jednym z wzgórz Sintry. Był chłodny kwietniowy poranek kiedy wysiadałam z autobusu linii 434, tuż przed wejściem do kompleksu. Ku mojemu zdziwieniu, na miejscu nie było turystów, a zatem mogłam bez problemu kupić bilet i udać się na zwiedzanie. Na szczyt twierdzy prowadziła kręta i dość stroma ścieżka. Gęsty las partiami ograniczał dostęp światła słonecznego, a unosząca się nad ziemią, gęsta poranna mgła, robiła niesamowity tajemniczy klimat tego miejsca. Nie będę ukrywać, że nie czułam się do końca komfortowo przemierzając ta drogę sama, natomiast z drugiej strony było to też ciekawe doświadczenie 😉 Kiedy dotarłam na najwyższy punkt fortecy tzw. Wieżę Króla, zobaczyłam stare mury warowne, ulokowane na wzniesieniach, które swoim wyglądem przypominały Wielki Mur Chiński. W&#160; oddali mogłam dostrzec wybrzeże Atlantyku, natomiast z drugiej strony najpiękniejszy widok na Pałac Pena &#8211; główną atrakcję Sintry. Pałac Pena Po spokojnym Zamku Maurów, przyszedł czas stawić czoło chmarom turystów oblegającym wspomniany wcześniej Pałac Pena. Pałac zlokalizowany jest wzgórzu, z którego roztacza się panorama na Sintrę. Droga do zamku prowadzi przez piękny park Parque das Merendas, do którego zostało sprowadzonych wiele unikatowych gatunków roślin. Sam pałac wygląda jak bajki. Jego architektura stanowi ciekawe połączenie motywów europejskich i islamskich, a przede wszystkim kolorów.&#160; Każda jego część pałacu ma inny kolor: czerwony,&#160; żółty, purpurowy. Wewnątrz natomiast, oprócz bogato zdobionych komnat można także zwiedzić stary klasztor z czerwoną wieżą zegarową, a z tarasu podziwiać przepiękną panoramę Sintry. Wstęp do parku i pałacu kosztuje 11.50 €. Najlepszą opcją jest wykupienie biletów przez internet, ze względu na długie kolejki do kasy na miejscu.&#160; Quinta da Regaleira Miejscem które od razu mnie zaciekawiło w trakcie przeglądania atrakcji w Sintrze, była Quinta da Regaleira. Gdy zobaczyłam zdjęcia ogrodu otaczającego rezydencję, wyglądającego jak z bajki o Alicji w krainie czarów, wiedziałam, że jest to miejsce w którym muszę się znaleźć. Główną atrakcją ogrodu jest Studnia Inicjacyjna. Co ciekawsze, nie została wybudowana jako źródło wody dla pobliskiej rezydencji, lecz pełniła rolę rytualną. Zgodnie z legendą Masoni organizowali tutaj rytuały inicjacyjne, w trakcie których uczestnicy schodzili spiralną klatką schodową na dno studni, na którym po dziś dzień można zobaczyć charakterystyczną giwazdę.&#160; Architektura Studni Inicjacyjnej jest inspirowana Boską Komedią Dantego. Kilka pięter krętych, porośniętych mchem schodów prowadzących przez wnętrze studni, symbolizuje poszczególne poziomu nieba, czyśca i piekła. Co działo się wewnątrz studni pozostaje do tej pory domysłem. Ale na tym nie koniec! Ogród to labirynt podziemnych korytarzy, poprzecinanych małymi potokami. Niepozorne wejścia pomiędzy skałami, lub sekretne korytarze za wodospadem wyglądają tak, jakby miejsce to zostało specjalnie zaprojektowane, aby skrywać jakąś tajemnicę. System podziemnych przejść oraz schodów miał prawdopodobnie symbolizować podróż między światłem a ciemnością, lub jak kto woli życiem i śmiercią.&#160; Aby dostać się Quinta da Regaleira, najlepiej wysiąść na przystanku przy Pałacu Narodowym i stamtąd przejść kawałek pieszo. W Sintrze znajduje się jeszcze wiele innych ciekawych budynków jak Pałac Narodowy, Pałac Monserrate, Pałać Seteais, the Convento dos Capuchos. Co zjeść? Podczas gdy wizyta w lizbońskiej dzielnicy Belém nie może się obyć bez spróbowania kultowych babeczek &#8211; Pasteis de Belem, tak w przypadku Sintry &#8211; queijadas oraz travesseiros. Queijadas to rodzaj sernikowych, okrągłych babeczek, które w smaku bardziej przypominają marcepan niż ser. Podobno lokalna odmiana tych babeczek tzw. Queijadas da sapa, jest wypiekana na podstawie przekazywanej z pokolenia na pokolenie receptury, znanej tylko jednej rodzinie w Sintrze. Travesseiros to podłużne ciastka nadziewane kremem migdałowo – jajecznym. Najlepsze smakują jeszcze ciepłe z filiżanką kawy. Kultowym miejscem gdzie można ich spróbować jest kawiarnia Piriquita, znajdująca się niedaleko Pałacu Narodowego. Dojazd: Sintra to doskonała propozycja na jednodniową wycieczkę z Lizbony. Znajduje się zaledwie 30 km od stolicy Portugalii. Ze stacji&#160; Estação do Rossio, codziennie co 10-20 minut odjeżdżają pociągi w kierunku Sintry. Jednorazowy bilet kosztuje 3,8€. Pałac Pena oraz Zamek Maurów znajdują się w dość dalekiej odległości od stacji kolejowej. O ile nie macie czasu na długi marsz pod górę, najwygodniej jest skorzystać z autobusu linii 434. Trasa busa obejmuje przystanki – National Palace, Pena Palce, Zamek Maurów. Bilet jednorazowy kosztuje 5€, natomiast całodzienny 12€ i obejmuje także przejazd do Estoril (bus nr 418) lub Cascais (bus 403). Bilety można kupić jest u kierowcy. Przystanek znajduje się tuż obok stacji kolejowej. Więcej informacji znajdziecie na stronie przewoźnika Scotturb.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/portugalia-bajkowa-sintra/">Portugalia &#8211; bajkowa Sintra</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/portugalia-bajkowa-sintra/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Białoruś &#8211; 10 powodów dla których musisz tam pojechać!</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/bialorus-10-powodow/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/bialorus-10-powodow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 16 Jan 2019 20:06:32 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Białoruś]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Bialorus]]></category>
		<category><![CDATA[drogi]]></category>
		<category><![CDATA[Dziadek Mróz]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Wschodnia]]></category>
		<category><![CDATA[II Wojna Światowa]]></category>
		<category><![CDATA[komunizm]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[Linia Stalina]]></category>
		<category><![CDATA[opuszczone miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[urbex]]></category>
		<category><![CDATA[zamek]]></category>
		<category><![CDATA[żubr]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=12414</guid>

					<description><![CDATA[<p>Od bardzo dawna planowałam odwiedzić Białoruś. Kraj ten pomimo, że blisko położony wydawał mi się zawsze dość daleki. Przed wyjazdem słyszałam wiele ostrzeżeń o wszechobecnej korupcji, negatywnym nastawieniu do Polaków czy problemach z przekroczeniem granicy. &#160;Jak było naprawdę? Poniżej 10 powodów dla których warto odwiedzić naszego wschodniego sąsiada! 1. Linia Stalina Zaledwie 35 km od Mińska,&#160; znajduje się miejsce, w którym czas się zatrzymał. Bunkry, podziemne tunele, okopy, magazyny broni, stanowiska dowodzenia oraz bogata ekspozycja sprzętu wojskowego przenosi w czasy II Wojny Światowej. Jest to największe militarne muzeum na Białorusi, będące elementem umocnień, wybodwanych w latach 20-tych XX w., zwanych nieoficjalnie Linią Stalina. Linia została wybudowana w celu obrony przed atakiem z zachodu, jednak w trakcie II Wojny Światowej odergrała wyłącznie pomocniczą rolę. W konsekwencji podpisania Paktu Ribbentrop – Mołotow, wzdłuż “nowej” zachodniej granicy ZSRR wybudowano Linię Mołotowa, do której została przeniesiona większość sprzętu zgromadzonego na Linii Stalina. Okazało się to błędem ponieważ kiedy Niemcy uderzyli na ZSRR, linia Mołotowa nie była jeszcze dokończona, a Linia Stalina nie była w stanie pełnić funkcji obronnej. &#160; Na ogromnym terenie muzeum, oprócz wycieczki wzdłuż okopów czy zwiedzania bunkrów i podziemnych tuneli, można zobaczyć również helikoptery, samoloty bojowe, czołgi oraz systemy radarowe. Ciekawym miejscem jest również cmentarzysko starych samochodów oraz replika domu zniszczonego na skutek działań wojennych. Natomiast prawdziwą atrakcją W zimę na Linii Stalina, można odwiedzić Dziadka Mroza. Jego chatka znajduje się tuż obok&#8230; uwaga!&#8230; strzelnicy 😉 2. Przewrócony dom – świat stanął na głowie! Około 40 km od Mińska w miejscowości Dukora, znajduje się ciekawe miejsce w którym można rzucić wyzwanie swojemu błędnikowi. Na terenie muzeum będącego tak właściwie parkiem znajduje się odwrócony do góry nogami dom. Architekt odtworzył szczegółowo każdy element przewróconego budynku, no &#160;może oprócz firanek… 😉 W środku czeka Was prawdziwy test. Podobnie jak zewnątrz, również i wewnątrz wszystko jest odwrócone, a dodatkowo obiekt jest trochę przechylony co utrudnia utrzymanie równowagi. 3. Białoruska wieś – kolorowo mi! Białoruskie wsie są jedyne w swoim rodzaju i podróżując samochodem warto zboczyć trochę z głównej trasy, aby choć jedną zobaczyć. Wsie na Białorusi są ubogie, wydaje się że im dalej od dużych miast, tym sytuacja materialna ludzi jest gorsza. W typowej wsi nie ma bardzo często sklepu oraz nie widać samochodów, woda jest czerpana ze studni natomiast domy są drewniane. Jednak tym co mnie najbardziej zaskoczyło, była ilość kolorów. Każdy dom miał inny odcień, każda brama miała inny namalowany wzór. Ogródki przydomowe były bardzo zadbane a w oknach można było zobaczyć pełno dekoracji. 4. Zamki, zameczki Na Białorusi znajduje się dużo ciekawych zamków. Zgodnie z legendą w tunelach słynnego Zamku Mir, swoje skarby skrywała rodzina Radziwiłłów. W Zamku w Lidzie można podpatrzeć jak wyglądało życie w czasach najazdów krzyżackich. Ekspozycja obejmuje również obraz króla Władysława Jagiełły, który gościł na zamku. Jest też przepięknie położony wyglądający jak z bajki zamek w Kosavie. &#160;5. Jak wywieść żubra w pole? Podróżując po Białorusi odniosłam wrażenie jakby narodowym symbolem tego kraju były żubry oraz bociany. Pomimo zimy, bociany na Białorusi były obecne wszędzie, przy drodze lub na straganach 😉 Natomiast żubry, poza Białowieskim Parkiem, można zobaczyć na licznych muralach czy w szczerym polu! 😉 6. Jak w domu! Ulica Elizy Orzeszkowej, skwer Mickiewicza czy miejsce urodzenia Tadeusza Kościuszki to tylko niektóre z wielu przykładów naszych związków z Białorusią. &#160;Przed wyjazdem, tak właściwie nie wiedziałam czego się spodziewać. Zastanawiałam się jak Polacy postrzegani są przez Białorusinów. Miałam w głowie również szereg stereotypów. Przyznam, że potraktowałam ten wyjazd jako weryfikację powszechnych wyobrażeń o tym kraju. Po raz kolejny sprawdziłam, że rzeczywistość nie jest taka jak się nam wmawia że jest lub nam się wydaje. Jestem zaskoczona kulturą i otwartością Białorusinów, stanem dróg oraz bezpieczeństwem.&#160; W trakcie pobytu nie byłam postrzegana źle, ze względu na to że jestem Polką, wręcz przeciwnie dużo osób służyło pomocą, na drogach nie widziałam żadnej milicji (moja trasa po Białorusi liczyła łącznie koło 1200 km), nie spotkałam się z łapówkarstwem, zaskoczyła mnie również kultura jazdy Białorusinów. 7. Urban exploration &#8211; Urbex Na Białorusi znajduje się również kilka ciekawych opuszczonych obiektów. Jednym z ciekawszych miejsc jest z pewnością białoruska strefa wykluczenia – Białoruska część skażonej strefy, po wybuchu elektrowni w Czarnobylu. Niestety, ze względu na małą ilość czasu, nie byłam w stanie odwiedzić tego miejsca. Jako pocieszenie wybrałam sobie opuszczony pałac Sapiehów w Różanie. Co prawda kompleks ten ma&#160; lata świetności za sobą, natomiast jego szkielet i położenie na wysokim wzgórzu robią wrażenie. 8. Forteca w Brześciu Forteca w Brześciu była miejscem kończącym moją podróż na Białoruś, a zarazem wisienką na torcie 😉 Ale najpierw może troszkę historii, forteca została wybudowana w pierwszej połowie XIX w.&#160; i do wybuchu II Wojny Światowej znajdowała się w granicach Polski. Wraz z wybuchem wojny została włączona do ZSRR. Forteca w Brześciu nazywana jest także Fortecą Bohaterów i stanowi symbol bohaterskiej walki obrońców twierdzy w trakcie II Wojny Światowej. 9. Ziemniaki i śmietana! Podstawą wyżywienia na Białorusi zdeycowanie są ziemniaki. Do wyboru mamy wiele dań ziemniaczanych jak: &#160;draniki (placki ziemniaczane), babki oraz kiszki ziemniaczane. Kuchnia Białoruska to także treściwe, aromatyczne zupy jak: barszcz, soljanka, zupa grzybowa czy chłodnik. Spożywa się tu również dużo dań mącznych jak pierogi, placki, naleśniki, pielmieni czy kołduny. Białorusini nie stosują dużo przypraw natomiast do każdego dania dodają gęstą śmietanę. Więcej o kuchni białoruskiej, napiszę wkrótce 😉 10. Podróż do przeszłości&#8230; Zaskakujące że po zaledwie paru godzinach jazdy samochodem można się znaleźć w zupełnie innej rzeczywistości. Realiach, które doskonale pamiętają nasi rodzice, czy dziadkowie. Pomniki Lenina czy Stalina, oraz symbole sierpa i młota to tylko jeden, najbardziej widoczny element obowiązującego systemu. Prawdziwa zabawa zaczyna się przy załatwianiu formalności i spraw urzędowych. Biurokracja, niezliczona ilość dokumentów, przeciągające się procedury czynią naszą podróż w czasie bardziej autentyczną! 😉 Więcej szczegółów o załatwianiu spraw na Białorusi wkrótce 😉&#160; &#160; &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/bialorus-10-powodow/">Białoruś &#8211; 10 powodów dla których musisz tam pojechać!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/bialorus-10-powodow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Girl on a Trail: Luksemburg &#8211; Vianden</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/vianden/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/vianden/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 26 Jan 2018 20:08:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Luksemburg]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[Vianden]]></category>
		<category><![CDATA[zamek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=10682</guid>

					<description><![CDATA[<p>[huge_it_maps id=&#8221;1&#8243;] Luksemburg to jedyne na świecie wielkie księstwo czyli państwo, którego głową jest monarcha, noszący tytuł wielkiego księcia, niepodlegający żadnemu królowi. &#160;Pomimo dość małej powierzchni wynoszącej zaledwie nieco ponad 2500 kilometrów kwadratowych (czyli dla porównania około 13 razy mniejszej od województwa mazowieckiego), jak na prawdziwe księstwo przystało znajduje się tu duża ilość przepięknych zamków. Najbardziej popularnym i bez wątpienia najpiękniejszym jest zamek w Vianden. Miejscowość ta znajduje się w północno – wschodniej części Luksemburga, tuż przy granicy z Niemcami. Aby się tu dostać, najwygodniej dojechać pociągiem do miejscowości Ettelbruck, a później przesiąść się w bus nr 570 w kierunku Vianden/Breck. Vianden zlokalizowane jest zaledwie 55 km od stolicy Luksemburga, a podróż tutaj zajmuje niecałą godzinę. Pociągi kursują co pół godziny (rozkład jazdy tutaj). Luksemburg nie jest tanim państwem, koszty wyżywienia i zakwaterowania są tu znacznie wyższe niż w innych państwach Europy Zachodniej. Jednak muszę przyznać, że dużym zaskoczeniem był dla mnie niski koszt biletów na przejazdy. Dzienny bilet na całą komunikację publiczną na terenie Luksemburga kosztuje zaledwie 4 €. Drugą opcją jest wykupienie Luxembourg card, która gwarantuje bezpłatny wstęp do ponad 60 atrakcji turystycznych oraz przejazdów na terenie Luksemburga. Kartę można wykupić na 1, 2 lub 3 dni, a jej koszt wynosi odpowiednio 13, 20 i 28 € (więcej info na stronie). Przystanku w Vianden nie da się przeoczyć, gdyż zamek zdecydowanie wyróżnia się w krajobrazie tego małego miasteczka. Zlokalizowany na wysokim wzgórzu i otoczony fortyfikacjami oraz wieżami warownymi, wygląda jak z wejściówki Disney’a. Aby się do niego dostać &#160;najwygodniej skorzystać z wyciągu krzesełkowego, jednak nie jest to opcja dla cierpiących na lęk wysokości. Przejazd w jedną stronę wynosi 3,9 € natomiast w dwie 5,3 € (info tutaj). Stacja wyciągu znajduje się powyżej zamku, a widok z tarasu widokowego na wieże warowne zamku i dolinę rzeki Our, dosłownie odbiera mowę. Drugą opcją jest wspinaczka na wzgórze urokliwą uliczką Grand Rue, biegnącą wzdłuż obwarowań miejskich. Najwygodniejszym rozwiązaniem jest wjazd na szczyt kolejką, a powrót pieszo. Jednak zamek to nie jedyna atrakcja Vianden. Miasteczko zachwyca swoim klimatem. Brukowane uliczki, do perfekcji zadbane ogródki, małe kafejki oraz kolorowe kamieniczki przenoszą w stare czasy. Vianden jest doskonałym miejscem na jednodniowy wypad ze stolicy Luksemburga, szczególnie biorąc pod uwagę niski koszt przejazdu. Jest jeszcze jeden bonus tej wycieczki – niesamowity krajobraz Arden oraz małych luksemburskich miejscowości po drodze. &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/vianden/">Girl on a Trail: Luksemburg &#8211; Vianden</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/vianden/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Z głową w chmurach… Szwajcaria – Interlaken i okolice</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/interlaken/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/interlaken/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 14 Jan 2018 19:26:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Szwajcaria]]></category>
		<category><![CDATA[Alpy]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Zachodnia]]></category>
		<category><![CDATA[gory]]></category>
		<category><![CDATA[Interlaken]]></category>
		<category><![CDATA[Lucerna]]></category>
		<category><![CDATA[Sion]]></category>
		<category><![CDATA[Thun]]></category>
		<category><![CDATA[zamek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=10634</guid>

					<description><![CDATA[<p>Fioletowe krowy z dzwoneczkami, sielski krajobraz górskich łąk ze staranne skoszoną trawą, a w tle białe szczyty Alp, tak to obrazek z reklamy… Szwajcarii, no może pomijając te fioletowe krowy. Dokładnie 3 stycznia 2 lata temu, czekając znudzona na opóźniony przez zamiecie śnieżne lot powrotny z Rygi do Warszawy, przeglądając oferty linii lotniczych natrafiłam na bilety do Bazylei w bardzo promocyjnej cenie. Lepszego początku roku nie mogłam sobie wyobrazić. Szwajcarię można właściwie podzielić na część północną z przepięknymi i urokliwymi miastami jak Bazylea, Stein am Rhein, Zurich czy Lucerna oraz część południową zdominowaną przez przepiękne alpejskie krajobrazy. Jadąc z klimatycznej Lucerny na południe, wiedzieliśmy że zmierzamy we właściwym kierunku. Krajobraz stawał się coraz bardziej zróżnicowany, a droga coraz bardziej kręta. Naszym celem była przepiękna miejscowość Interlaken, położona niecałe 70 kilometrów dalej. Nazwa Interlaken znaczy “miejsce położone między jeziorami” i rzeczywiście miejscowość ta jest położona pomiędzy jeziorem Thun i Brienz. Interlaken to doskonały punkt wypadowy do wycieczek po rejonie Alp Berneńskich. Statkiem wycieczkowym kursującym po jeziorze Thun można dostać się do miejscowości o tej samej nazwie. Warto tu przejść się klimatyczną starówką oraz zajrzeć do średniowiecznego zamku obronnego,&#160; z którego roztacza się przepiękny widok na miasto oraz pobliskie góry. W okolicy Interlaken warto również odwiedzić zjawiskowe jaskinie św. Beatusa, zlokalizowane na szczycie góry, z przepiękną panoramą na jezioro Thun. Więcej informacji o tym miejscu tutaj. Jednak punktem numer 1 w rejonie Interlaken jest bezapelacyjnie widowiskowa dolina Lauterbrunnen. Nie będę ukrywać, że jest to jedno z najbardziej spektakularnych miejsc jakie widziałam w życiu. Lauterbrunnen to przepięknie położone w dolinie miasteczko, otoczone trzema wysokimi, alpejskimi szczytami Eiger, Monch i Jugfrau.&#160; Nazwa Lauterbrunnen w języku niemieckim znaczy głośne źródło i nie jest przypadkowa. W tej niewielkiej dolinie znajdują się aż 72 wodospady! Część z nich jest tak wysoka, że zanim sięgnie ziemi, pod wpływem wiejącego wiatru niemal zamienia się w mgłę. Najbardziej spektakularnym wodospadem jest wodospad Staubbach o wysokości prawie 300 metrów, opadający z wysokiego wapiennego klifu, niemal że na pobliskie domy. Przez sam środek doliny biegnie rzeka Weisse Lütschine, mająca swój początek w górskich lodowcach, a dookoła rozpościerają się zielone, alpejskie łąki, z równiutko przystrzyżoną trawą. Nic dziwnego, że ta bajkowa sceneria była inspiracją dla &#160;J.R.R. Tolkiena do stworzenia Rivendell. Region Interlaken to także raj dla wielbicieli sportów ekstremalnych jak: motolotniarstwo, paralotniarstwo, bungee, rafting oraz wspinaczki wysokogórskiej czy skydivingu. Wyobraźcie sobie tylko skok z wysokości 4 km i 50 sekund swobodnego spadania w takiej scenerii!!! Natomiast dla twardo stąpających po ziemi, około 100 km dalej, drogą która obejmuje transport samochodu pociągiem (o czym pisałam tutaj), znajduje się słoneczne Sion, słynące z uprawy winorośli. Najpopularniejszym białym winem tego regionu jest Fendant. Sion jest jednym z najstarszych miast w Szwajcarii, a jego historia liczy ponad 7 tys. lat. Główna atrakcją turystyczną oprócz szlaków pomiędzy winnicami są zlokalizowane na wzgórzach dwa zamki Tourbillon i Valère. &#160;Zatem jeśli kiedykolwiek będziecie w Szwajcarii, koniecznie odwiedźcie Interlaken i okolice 😉 &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/interlaken/">Z głową w chmurach… Szwajcaria – Interlaken i okolice</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/interlaken/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
