<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Europa -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/category/europa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/category/europa/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sun, 13 Sep 2026 11:54:04 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.1</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>Europa -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/category/europa/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Belgrad – od rzymskiej twierdzy do jugosłowiańskiej przyszłości</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/belgrad-od-rzymskiej-twierdzy-do-jugoslowianskiej-przyszlosci/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/belgrad-od-rzymskiej-twierdzy-do-jugoslowianskiej-przyszlosci/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 13 Sep 2026 11:50:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Serbia]]></category>
		<category><![CDATA[architektura]]></category>
		<category><![CDATA[cerkiew]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[jedzenie]]></category>
		<category><![CDATA[twierdza]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=20355</guid>

					<description><![CDATA[<p>Po pierwszym dniu zwiedzania i całej dawce historii, która momentami była naprawdę ciężka, czas było ruszyć dalej, żeby zobaczyć Belgrad z innej perspektywy. Tym razem na pierwszy ogień poszedł Kalemegdan – miejsce, które chyba najbardziej kojarzy się z miastem. I tutaj naprawdę można się na chwilę zatrzymać, bo historia tego miejsca jest gruba. Pierwsze fortyfikacje pojawiły się tu jeszcze za czasów Celtów, a później swój ślad pozostawili tu Rzymianie. Przez kolejne stulecia twierdza była wielokrotnie przebudowywana przez kolejne imperia, dlatego dziś jest tu prawdziwy historyczny miszmasz – rzymskie pozostałości, tureckie grobowce, cerkwie, stare bramy, fortyfikacje i kolejne warstwy historii miasta. Sama twierdza leży na wzgórzu, z którego rozciąga się świetny widok na miejsce, gdzie Sawa wpada do Dunaju. I chyba właśnie ten widok jest jednym z powodów, dla których warto tu przyjść nawet wtedy, kiedy historia nie jest Waszym największym hobby. 😉 Do tego ogromny park, mnóstwo alejek, ławki, ludzie spacerujący i odpoczywający, można tu naprawdę fajnie spędzić czas bez żadnego konkretnego planu. Następnego dnia postanowiłam zobaczyć zupełnie inną stronę Belgradu. Czymś co szczególnie zwróciło moją uwagę w tym mieście była futurystyczna architektura z czasów Jugosławii. I tutaj miasto zdecydowanie ma się czym pochwalić. Jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów jest Wschodnia Brama Belgradu, czyli trzy ogromne wieżowce znane jako Rudo. Z daleka wyglądają trochę jak trzy betonowe piramidy. Mają po 28 pięter i prawie 100 metrów wysokości. To właśnie ten rodzaj architektury, który można albo pokochać, albo uznać za absolutne betonowe szaleństwo. 😂 Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy. Budynki powstały w latach 70., w czasach, kiedy jugosłowiański modernizm miał ambicję budowania miast przyszłości. Dziś są już mocno nadgryzione zębem czasu, ale właśnie przez to robią jeszcze większe wrażenie. Z jednej strony monumentalna wizja socjalistycznej Jugosławii, z drugiej&#160; współczesna rzeczywistość i beton, który zdecydowanie najlepsze lata ma już za sobą. Ale na tym nie koniec architektonicznych potworków. Po drugiej stronie miasta znajduje się tzw. &#160;Zachodnia Brama Belgradu, czyli słynna Genex Tower. I tutaj już naprawdę trudno nie pomyśleć o jakiejś odjechanej wersji przyszłości. Dwie połączone wieże tworzą ogromną betonową konstrukcję zakończoną charakterystycznym okrągłym zwieńczeniem, w którym kiedyś działała obrotowa restauracja. Budynek powstał pod koniec lat 70. i miał być symboliczną bramą wprowadzającą do Belgradu. Po tych wszystkich betonach uznałam, że chyba przyda mi się zobaczyć coś zdecydowanie bardziej malowniczego. 😂Zdecydowałam się odwiedzić Zemun.&#160; Historycznie był osobnym miastem i dopiero w 1934 roku został włączony do Belgradu. Do dziś ma jednak zupełnie inny charakter. Zamiast jugosłowiańskiego betonu są tu niskie kamienice, brukowane uliczki, knajpki oraz promenada nad Dunajem. Nad Zemunem góruje wieża Gardoš – jeden z najlepszych punktów widokowych w tej części miasta. Ma 36 metrów wysokości i została zbudowana pod koniec XIX wieku. Na górę prowadzą stare, oryginalne schody, a z tarasu można zobaczyć Zemun, Dunaj i sporą część Belgradu. Na koniec zostawiłam sobie Cerkiew św. Sawy. To jedna z największych cerkwi prawosławnych na świecie i budynek, który z daleka wygląda monumentalnie, a z bliska robi jeszcze większe wrażenie. Jej historia jest zresztą równie skomplikowana jak historia samego miasta. Powstała w miejscu, gdzie według tradycji Turcy spalili relikwie św. Sawy w XVI wieku. Budowę obecnej świątyni rozpoczęto dopiero w 1935 roku, później przerwała ją II wojna światowa, a następnie okres komunistyczny. Prace wznowiono wiele lat później i formalnie zakończono dopiero w XXI wieku. Jednak nie samym zwiedzaniem człowiek żyje, a po kilku godzinach chodzenia po Belgradzie przyszedł moment na coś zdecydowanie bardziej przyziemnego – jedzenie. W końcu nie przyjechałam do Serbii tylko po to, żeby oglądać zabytki. Trzeba było sprawdzić, co serbska kuchnia ma do zaoferowania. Trafiłam do Restoran Mesara Mandić i zdecydowanie mogę polecić to miejsce. To jeden z tych lokali, gdzie najważniejsza jest zawartość talerza, a nie wymuskane wnętrze. Na dole znajduje się sklep mięsny, więc mięso na moim talerzu miało naprawdę krótką drogę do pokonania 😉 Zamówiłam pljeskavicę i była naprawdę mega – soczysta, porządnie doprawiona i dokładnie taka, jakiej oczekiwałam po serbskim grillu. Jeśli macie ochotę na konkretną porcję mięsa, warto tu zajrzeć. Nie jest to może najbardziej instagramowe miejsce w Belgradzie, ale po co komu Instagram, kiedy pljeskavica robi całą robotę? Koszt dania poniżej to 890 serbskich dinarów, czyli w przeliczeniu około 32 zł. Po całym dniu chodzenia po Belgradzie, oglądania ruin, futurystycznych wieżowców, śladów wojny, starego Zemunu i twierdzy miałam wrażenie, że zobaczyłam kilka zupełnie różnych miast, a wszystko to nadal był jeden Belgrad. I chyba właśnie ta różnorodność najbardziej mnie w nim urzekła.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/belgrad-od-rzymskiej-twierdzy-do-jugoslowianskiej-przyszlosci/">Belgrad – od rzymskiej twierdzy do jugosłowiańskiej przyszłości</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/belgrad-od-rzymskiej-twierdzy-do-jugoslowianskiej-przyszlosci/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Belgrad cz. 1 – miasto kontrastów, historii i bałkańskiego chaosu</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/belgrad-cz-1-miasto-kontrastow-historii-i-balkanskiego-chaosu/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/belgrad-cz-1-miasto-kontrastow-historii-i-balkanskiego-chaosu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Sep 2026 16:29:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Serbia]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[park]]></category>
		<category><![CDATA[wieżowce]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=20332</guid>

					<description><![CDATA[<p>Belgrad był drugim przystankiem w trakcie moich dłuższych tegorocznych wakacji. Pierwszą część spędziłam w Szkocji, gdzie przez 9 dni przejechałam ponad 3200 km. I szczerze mówiąc miałam już dość prowadzenia auta, zwiedzania, pakowania, rozpakowywania i ciągłego przemieszczania się 😀  Po takim maratonie wizja kolejnych kilometrów w Serbii nie była więc czymś, na co szczególnie czekałam. Ale cóż, skoro wakacyjny plan to zakładał, nie pozostawało mi nic innego, jak po prostu jechać dalej. Do Belgradu przyleciałam późnym popołudniem, odebrałam auto, dojechałam na kwaterę i… zbojkotowałam dalszą jazdę. Postanowiłam wybrać się pieszo do centrum. I tu pojawiła się bardzo przyjemna niespodzianka &#8211; od 2025 roku komunikacja miejska w Belgradzie jest bezpłatna. Autobusy, tramwaje i trolejbusy, po prostu wsiadasz i jedziesz. Dla mnie brzmiało to jak mega opcja, szczególnie po kilku tysiącach kilometrów za kierownicą. Belgrad bardzo szybko pokazał mi, że jest dość nietypowym miastem. Stolica Serbii ma historię sięgającą tysięcy lat, miała 15 różnych nazw, rzymskie korzenie, tureckie wpływy, jugosłowiański modernizm, ruiny po wojnie, podziemne bunkry, cerkwie, kafany, urbex i nocne życie, które jest niemal tak charakterystyczne dla miasta jak jego bałkański chaos. Nie wykluczam, że niedługo wpadnę tu na weekend żeby poimprezować 😉 Tym bardziej, że lubię takie miasta, trochę piękne, trochę chaotyczne, trochę surowe, a przede wszystkim z charakterem. Pierwszym miejscem, do którego dotarłam, był park Tašmajdan. I tutaj Belgrad od razu pokazał mi swoją znacznie mniej turystyczną i zdecydowanie bardziej tragiczną stronę. W parku znajduje się pomnik „We Were Just Children”, poświęcony 89 dzieciom, które zginęły podczas bombardowania Jugosławii przez NATO w 1999 roku. Centralną postacią monumentu jest trzyletnia Milica Rakić, która 17 kwietnia 1999 roku została śmiertelnie ranna od odłamków w swoim mieszkaniu. Przed pomnikiem znajduje się kamienna płyta z prostym napisem – „We were just children”. I chyba właśnie ta prostota robi tu największe wrażenie. Bez wielkich słów, bez patosu. Z Tašmajdan ruszyłam dalej w stronę cerkwi św. Marka. Ogromna, charakterystyczna świątynia z czerwonej cegły stoi praktycznie w środku miasta i jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów tej części Belgradu. Kilka minut później znalazłam się przy Parlamencie Republiki Serbii. I tutaj znowu historia dosłownie wychodzi na ulicę. Sam budynek powstał na początku XX wieku, ale jego budowa ciągnęła się przez kolejne dekady i ostatecznie został ukończony dopiero w 1936 roku. Przez lata obradował tutaj Parlament Jugosławii, później Serbii i Czarnogóry, a obecnie – Serbii. To jednak nie sama architektura sprawia, że miejsce jest tak ciekawe. 5 października 2000 roku właśnie tutaj rozegrały się jedne z najważniejszych wydarzeń współczesnej historii Serbii. Setki tysięcy ludzi wyszły wtedy na ulice, domagając się odejścia Slobodana Miloševicia. Demonstranci wdarli się do budynku, który został częściowo spalony i splądrowany. Charakterystycznym symbolem tej rewolucji było wykrzykiwane przez protestujących hasło „On jest skończony”. Był to jeden z kluczowych momentów kończących epokę Miloševicia. Kolejny punkt to był zdecydowanie cięższy kaliber. Na rogu Kneza Miloša i Nemanjine stoją ruiny dawnego Ministerstwa Obrony Federacyjnej Republiki Jugosławii, zbombardowanego podczas nalotów NATO w 1999 roku. I to nie jest subtelny ślad historii. To ogromna, ziejąca pustymi oknami ruina stojąca praktycznie w centrum miasta. Budynek został zaprojektowany w latach 50. przez architekta Nikole Dobrovića. Jego charakterystyczna, rozłożysta forma miała nawiązywać do krajobrazu miejsca bitwy nad Sutjeską z czasów II wojny światowej. Podczas bombardowań został trafiony kilkukrotnie. Co ciekawe, jego zniszczenie miało przede wszystkim znaczenie symboliczne, najważniejsze funkcje dowodzenia zostały wcześniej przeniesione w bezpieczniejsze miejsce. Dziś ruiny pozostają nietknięte. I chyba właśnie dlatego robią takie wrażenie. Belgrad bynajmniej nie próbuje tutaj tej historii zamieść pod dywan. Są fizycznym śladem wojny w samym środku współczesnego miasta. Niestety, robienie zdjęć tego obiektu jest zabronione, a budynek jest bardzo dobrze monitorowany. Nie zamierzałam więc testować, skuteczności służb porządkowych. Następnie ruszyłam w stronę bardziej pocztówkowego Belgradu. Na placu Terazije zobaczyłam Hotel Moskwa, jeden z najbardziej charakterystycznych budynków w mieście. Bogato zdobiona secesyjna elewacja, czerwony dywan przed wejściem i historia sięgająca początku XX wieku. Wśród jego słynnych gości byli między innymi Albert Einstein i Alfred Hitchcock. Tuż obok znaduje się Pałac Albanija, który może nie wygląda dziś szczególnie spektakularnie, ale ma swoje miejsce w historii Belgradu. Zbudowany w latach 30. XX wieku był pierwszym wysokościowcem w mieście i przez długi czas należał do najbardziej charakterystycznych budynków stolicy. W pobliżu znajduje się Plac Republiki, jedno z tych miejsc, gdzie można po prostu stanąć i obserwować Belgrad. Ludzie przemieszczający się we wszystkich kierunkach, kawiarnie, sklepy, uliczni muzycy i typowy miejski ruch. Skoro już byłam w tej części miasta, nie mogłam ominąć Skadarliji. To jedna z najbardziej klimatycznych ulic Belgradu – brukowana, pełna restauracji, kafan, muzyki i charakterystycznych starych kamienic. Dawniej była miejscem spotkań artystów, poetów, aktorów i wszelkiej maści bohemy. Dziś jest oczywiście znacznie bardziej turystyczna, ale nadal ma ten specyficzny bałkański klimat. Czekała mnie tu jeszcze jedna mała niespodzianka, szczególnie ciekawa dla kogoś, kto wcześniej był w Sarajewie. W okolicy Skadarliji znajduje się bowiem… belgradzka kopia sarajewskiego Sebilja. Jeśli byliście w Sarajewie, pewnie kojarzycie charakterystyczną osmańską fontannę stojącą na Baščaršiji. Ta w Belgradzie wygląda niemal identycznie i została podarowana miastu przez Sarajewo w 1989 roku. Bardzo symboliczny gest, szczególnie patrząc na późniejszą historię obu krajów… Następne skierowałam się do miejsca, które chyba najlepiej podsumowuje cały ten bałkański miszmasz – twierdzę Kalemegdan. Ale o niej w następnym poście, bo tam historia Belgradu robi się naprawdę gruba… i widoki też 😉</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/belgrad-cz-1-miasto-kontrastow-historii-i-balkanskiego-chaosu/">Belgrad cz. 1 – miasto kontrastów, historii i bałkańskiego chaosu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/belgrad-cz-1-miasto-kontrastow-historii-i-balkanskiego-chaosu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>NC500 daleko na północ Szkocji</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/nc500-daleko-na-polnoc-szkocji/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/nc500-daleko-na-polnoc-szkocji/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Aug 2026 15:31:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Szkocja]]></category>
		<category><![CDATA[UK]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Północna]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[jaskinia]]></category>
		<category><![CDATA[klify]]></category>
		<category><![CDATA[NC500]]></category>
		<category><![CDATA[plaża]]></category>
		<category><![CDATA[The North Coast 500]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=20283</guid>

					<description><![CDATA[<p>NC500 czyli The North Coast 500 to jedna z najbardziej znanych tras samochodowych w Szkocji – około 830 kilometrów przez północne Highlands, wzdłuż wybrzeża, przez góry, małe miejscowości, plaże, klify i miejsca, w których czasem trudno uwierzyć, że to jeszcze Wielka Brytania. Im więcej mil pokonywałam tą drogą, tym bardziej miałam wrażenie, że Szkocja powoli odłącza się od reszty świata. Krajobraz stawał się coraz bardziej surowy, dziki i pusty. Znikały większe miejscowości, drogi robiły się węższe, a zamiast kolejnych zabudowań pojawiały się klify, wrzosowiska, góry i morze. I właśnie wtedy zaczęła się ta część trasy, na którą najbardziej czekałam. Północne wybrzeże Szkocji – z ruinami zamków zawieszonymi nad przepaścią, latarniami morskimi, skalnymi iglicami, jaskiniami i plażami wyglądającymi jak wyjęte z zupełnie innego kraju. &#160; Plan trasy &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/nc500-daleko-na-polnoc-szkocji/">NC500 daleko na północ Szkocji</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/nc500-daleko-na-polnoc-szkocji/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Lotnisko Rangsdorf &#8211; od Operacji Walkiria do operacji „Urbex”</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/lotnisko-rangsdorf-od-operacji-walkiria-do-operacji-urbex/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/lotnisko-rangsdorf-od-operacji-walkiria-do-operacji-urbex/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 26 Oct 2025 11:00:38 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Niemcy]]></category>
		<category><![CDATA[urbex]]></category>
		<category><![CDATA[urbex Niemcy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=19488</guid>

					<description><![CDATA[<p>Lotnisko Rangsdorf, otwarte 30 lipca 1936 roku tuż przed Letnimi Igrzyskami Olimpijskimi w Berlinie, miało pierwotnie służyć do obsługi pasażerów przybywających na Olimpiadę. Był to niewielki port z trawiastym pasem startowym, przeznaczony głównie do realizacji lotów sportowych i rekreacyjnych. Jednak jego historia jest pełna nieoczekiwanych zwrotów akcji. Wojenne Losy Lotniska Rangsdorf Po wybuchu II wojny światowej, od października 1939 roku do marca 1940 roku, Rangsdorf przejął funkcję głównego lotniska Berlina. Władze obawiały się, że lotnisko Tempelhof będzie celem wzmożonych ataków bombowych. Ostatecznie jednak Tempelhof wrócił do swojej funkcji, a Rangsdorf przekształcono w obiekt wojskowy, wykorzystywany przez Luftwaffe. W latach 1939-1945 działał tu zakład Bücker Flugzeugbau, produkujący części do samolotów. W 1940 roku lotnisko zostało rozbudowane. Powstał nowy hangar &#8211; Einfliegerhalle, gdyż oryginalny hangar z 1935 roku spłonął w wyniku tragicznego wypadku. Samolot, prowadzony przez pilota stażystę, wjechał do hangaru pełnego innych maszyn, co doprowadziło do eksplozji zbiorników paliwa. Kolejna hala fabryczna, Sonderbauhalle, została zbudowana na początku 1940 roku i według doniesień miała służyć do budowy i testowania tajnych konstrukcji. Operacja Walkiria Lotnisko Rangsdorf odegrało również znaczącą rolę w jednej z najważniejszych prób zamachu na Adolfa Hitlera. 20 lipca 1944 roku, około godziny 7 rano, Claus von Stauffenberg i Werner von Haeften wyruszyli stąd do Kętrzyna na spotkanie w Wilczym Szańcu z zamiarem przeprowadzenia zamachu na Hitlera. Po podłożeniu bomby Stauffenberg opuścił spotkanie, wracając do Rangsdorf o 15:45. Przekonany, że zamach się powiódł, wydał rozkaz rozpoczęcia operacji Walkiria. Niestety, Hitler przeżył, a Stauffenberg i von Haeften wkrótce po powrocie zostali zastrzeleni. Powojenna Historia i Upadek Tuż przed końcem wojny Bücker Werk zamknął produkcję.&#160; Części z samolotów oraz maszyny zostały przejęte przez Armię Czerwoną i razem ze zdekonstruowanymi halami przetransportowane do Związku Radzieckiego. W trakcie Zimnej Wojny zlokalizowano tu zakłady naprawcze lotniczych silników tłokowych, a później odrzutowych. W 1985 roku na terenie lotniska zbudowano schron komunikacyjny, którego pozostałości, w tym stare urządzenia i gazety, można zobaczyć do dziś. Po opuszczeniu obiektu przez Rosjan 21 lipca 1994 roku, na terenie lotniska pozostały resztki samolotów, rakiet i sprzętu wojskowego. Urbex i Nowe Plany Od 1994 roku lotnisko Rangsdorf stoi opuszczone, a zabudowania stopniowo obracają się w gruzy. Natura systematycznie przejmuje kontrolę nad starymi hangarami, które obecnie przypominają interesujący ogród botaniczny. Mimo wpisania na listę zabytków, obiekt jest zaniedbany i niszczeje. Od 2018 roku lotnisko posiada nowego właściciela, który planuje przekształcić teren w osiedle mieszkaniowe. Lotnisko Rangsdorf, z jego bogatą i burzliwą historią, jest niezwykłym miejscem, które przetrwało wiele zmian i wydarzeń. Jego przyszłość wydaje się być uzależniona od nowych planów urbanistycznych, które mam nadzieję, że zachowają ten historyczny obiekt. &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/lotnisko-rangsdorf-od-operacji-walkiria-do-operacji-urbex/">Lotnisko Rangsdorf &#8211; od Operacji Walkiria do operacji „Urbex”</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/lotnisko-rangsdorf-od-operacji-walkiria-do-operacji-urbex/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Grotta Gigante i Triest: góra schodów, morze wrażeń</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/grotta-gigante-i-triest-gora-schodow-morze-wrazen/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/grotta-gigante-i-triest-gora-schodow-morze-wrazen/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Oct 2025 16:39:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Włochy]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Poludniowa]]></category>
		<category><![CDATA[jaskinia]]></category>
		<category><![CDATA[Triest]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=19428</guid>

					<description><![CDATA[<p>Grotta Gigante to jedno z tych miejsc, które zapadają na długo w pamięci. Początkowo nie planowałam go odwiedzić, ale przypadkiem trafiłam na nie na mapie i… cóż, kto by się oparł reklamie „największa jaskinia turystyczna świata”? Jednak był pewien problem, oficjalnie miałam nie ruszać się poza Słowenię. Wypożyczając auto zadeklarowałam, że nie planuję przekraczać granicy, ale przecież plany są od tego by je zmieniać. Choć ten był jednocześnie głupotą i wyzwaniem postanowiłam iść za głosem serca i w przypadku ewentualnych problemów z autem wziąć na siebie pełną odpowiedzialność. Efekt? Każdy schodek w dół tej jaskini był całkowicie wart tego ryzyka. Grotta Gigante została udostępniona turystom już w 1908 roku i przez dziesięciolecia dzierżyła tytuł największej jaskini dostępnej do zwiedzania. Jej wymiary robią wrażenie: 98,5 m wysokości, 167,6 m długości i 76,3 m szerokości, co daje kubaturę 365 tysięcy metrów sześciennych. &#160;Ostatecznie może nie jest już największą jaskinią dostępną dla turystów, ale nie zmienia to faktu, że jest to miejsce, w którym po prostu trzeba być.&#160; Choć przestrzeń jaskini jest olbrzymia, stalaktytów i stalagmitów nie ma tu aż tak wiele, jak np. w pobliskich jaskiniach Słowenii. Największą gwiazdą jest „Colonna Ruggero” Kolumna Rogera – stalagmit o wysokości 12 metrów i wieku jakieś 200 tysięcy lat. Czyli inaczej mówiąc: gdy Roger powstawał, ludzie jeszcze nie wynaleźli ognia. Niektóre formacje są białe od węglanu wapnia – znak, że wciąż rosną. Tempo wzrostu? Mniej więcej 1 mm na 15–20 lat. Także jeśli ktoś myśli o tym, żeby wrócić i sprawdzić, „ile przybyło”, to raczej nie w tym życiu. Zwiedzanie odbywa się tylko z przewodnikiem i trwa około godziny. Trasa ma 850 metrów długości i&#8230; 1000 schodów do pokonania. Na pocieszenie: połowa w dół, połowa w górę. &#160;W jaskini przez cały rok panuje stała temperatura 11°C. Latem kontrast między żarem na powierzchni, a chłodem pod ziemią jest naprawdę odczuwalny, więc bluza albo lekka kurtka jest obowiązkowa. Skala jaskini robi niesamowite wrażenie, ale jest w niej coś jeszcze bardziej niezwykłego &#8211; najdłuższe na świecie poziome wahadła geodezyjne. Zainstalowane w 1959 roku przez geodetę Antonio Marussiego, działają jak ekstremalnie czułe czujniki ruchów Ziemi. Zasada działania jest prosta. Wahadło składa się z belki z ciężarkiem (masą), podwieszonej na dwóch stalowych drutach (o wysokości około 95 m) górnym przyczepionym do sklepienia jaskini i dolnym do podłogi. Belka obraca się w poziomie wokół prawie pionowej osi. Pochylona oś daje efekt uwydatnienia, każdy nawet mikroskopijny ruch Ziemi przekłada się na dużo większe przesunięcie belki. Belka wyposażona jest w lusterko, na które świeci laser. Przesunięcie się belki choćby o mikron, powoduje przeskoczenie punktu światła na detektorze i zapisywane jest przez komputer. Dzięki temu można wychwycić nawet minimalne przesunięcia jaskini, ruchy skorupy ziemskiej czy odchylenia od pionu. Wahadła poziome to mega precyzyjne poziomice, które mierzą mikroskopijne przechyły skał. W skrócie: jaskinia sama monitoruje siebie i Ziemię – trochę jak olbrzymi, kamienny sejsmograf. Dodatkowo idealne środowisko jaskini, sprzyja precyzji tych pomiarów. Panuje tu stabilna temperatura i wilgotność, brak jest wstrząsów od pojazdów i turystów tupiących po powierzchni. Co ciekawsze, wahadła zarejestrowały m.in. cztery z pięciu największych trzęsień ziemi ostatnich 50 lat – od Chile w 1960 r., przez tsunami w Sumatrze w 2004 r., po trzęsienie w Japonii w 2011 r. Aż ciężko uwierzyć, że echo wstrząsów tysiące kilometrów stąd jest tutaj rejestrowane. Wahadła umożliwiają także detekcję ruchów kontynentów i pływów skorupy ziemskiej. Praktyczne informacje &#8211; Godziny zwiedzania: w sezonie (lipiec–sierpień) codziennie, poza sezonem – od wtorku do niedzieli. Zwykle start o pełnych godzinach, ale najlepiej sprawdzić aktualny rozkład na oficjalnej stronie. &#8211; Bilety: dorośli 15 €, studenci (19–26 lat) i seniorzy 12 €, dzieci 6–18 lat 8 €, maluchy do 6 lat wchodzą gratis. &#8211; Rezerwacja obowiązkowa – mailowo albo telefonicznie, najlepiej z co najmniej 2-dniowym wyprzedzeniem. &#8211; Dojazd: jaskinia znajduje się w miejscowości Sgonico, na płaskowyżu Kras, kilka kilometrów od granicy ze Słowenią. Na miejscu są dwa spore parkingi. &#8211; Bonus: obok jaskini działa Muzeum Speleologiczne z wystawą geologiczną, archeologiczną i paleontologiczną. Triest – miasto na styku światów Skoro już zaryzykowałam przyjazd do Włoch, nie mogłam odpuścić Triestu. Triest to miasto z charakterem, trochę pogubione w historii, ale dzięki temu absolutnie wyjątkowe. Leży wciśnięte między Adriatyk a Bałkany, na końcu (albo początku – zależy skąd patrzeć) włoskiej mapy. Tu zawsze coś się działo: Austriacy, Włosi, Słoweńcy, Jugosławia, zimna wojna – generalnie historia polityczna Triestu przypomina całkiem niezłą telenowelę. W skrócie w czasach Austro-Węgier, Triest był głównym portem imperium – oknem na świat. Po I wojnie światowej Austria przegrała, a Włosi zgarnęli miasto. Okres międzywojenny był bardzo trudny. Triest był jednym z wielu portów we Włoszech i dlatego stracił na znaczeniu. Potem przyszedł faszyzm i II wojna światowa. W 1943 r. Triest zajęli Niemcy, a po wojnie utworzono tu Wolne Terytorium Triestu – dziwny twór zarządzany przez wojska USA i Wielkiej Brytanii. Podzielono je na Strefę A (z samym Triestem) i Strefę B (na Istrii). Strefa B szybko trafiła do Jugosławii, a w Strefie A zaczęto wprowadzać włoskie realia – lirę, język, wsparcie finansowe z Rzymu. Dopuszczenie Włoch do współzarządzania Strefą A oczywiście wywołało spór z Jugosławią i groźby wysłania wojsk. Ostatecznie w 1954 r. doszło do porozumienia: Triest z okolicą przypadł Włochom, a reszta – Jugosławii (dziś Słowenia i Chorwacja). Obecnie, przez ten historyczny rollercoaster, Triest stanowi interesujący miks kultur, kuchni i architektury. Zwiedzanie miasta zaczęłam od nadmorskiej promenady, przy której znajduje się ogromny parking. Opłaciłam parkowanie w parkometrze i udałam się prosto na Piazza Unità d’Italia. Plac jest położony tuż obok promenady i wygląda jak przepiękny salon miasta. Po jednej stronie monumentalne gmachy z czasów Austro-Węgier, po drugiej – Adriatyk. Spacerując tu można się poczuć trochę jak w Wiedniu. Nieco na lewo, znajduje się tzw. drugi salon miasta – Piazza della Borsa (Plac Giełdy), który pełnił kiedyś rolę gospodarczego centrum Triestu. Obecnie znajduje się tu wiele kawiarenek, serwujących doskonałą włoską kawę. Tradycja picia kawy sięga tu XVIII wieku, kiedy to Triest był jednym z najważniejszych portów, gdzie handlowano kawą. Nieopodal znajduje się Canal Grande. Został wybudowany w XVIII wieku, aby umożliwić łodziom wpływanie do centrum miasta w celu rozładunku towarów. Obecnie pełni rolę dekoracyjną, w otoczeniu eleganckich kamienic cumują tu obecnie małe łódki. W mieście nie brak także starożytnych budowli. Najstarszym zabytkiem jest łuk triumfalny z I wieku p.n.e. Pamiątką po czasach rzymskich jest też teatr, który w latach świetności mógł pomieścić 6000 widzów. Historyczne centrum Triestu znajduje się na wzgórzu San Giusto. Można tu zwiedzić Katedrę San Giusto poświęconą Św. Justusowi (San Giusto), który jest także patronem miasta. Obok znajduje się Zamek San Giusto, potężna twierdza, która była siedzibą wojsk austriackich, potem więzieniem, a dziś muzeum. Każdy bastion wygląda inaczej, bo budowany był w różnym okresie i projektowany przeciwko innym zagrożeniom. Tuż obok Zamku można zobaczyć ruiny starożytnej bazyliki i forum.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/grotta-gigante-i-triest-gora-schodow-morze-wrazen/">Grotta Gigante i Triest: góra schodów, morze wrażeń</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/grotta-gigante-i-triest-gora-schodow-morze-wrazen/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Albania Centralna – Przylądek Rodon, Durrës i Tirana</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/albania-centralna-przyladek-rodon-durres-i-tirana/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/albania-centralna-przyladek-rodon-durres-i-tirana/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 21 Sep 2025 11:36:55 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Albania]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[bunkier]]></category>
		<category><![CDATA[bunkry]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[stolica]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://girlonatrail.pl/?p=19401</guid>

					<description><![CDATA[<p>Trasę w kierunku centralnej Albanii rozpoczęłam w górskiej miejscowości Teth. Pierwszym punktem zwiedzania był przylądek Rodon, zwany także Przylądkiem Skandenberga (Cape of Rodon). Jest to z pewnością miejsce, które trzeba odwiedzić będąc w Albanii. Tak właściwie to mogłabym wskazać trzy powody, dla których warto się tu znaleźć. Pierwszym są bunkry, o których pisałam tutaj. Drugim Zamek zbudowany przez Skandenberga w 1452 r., który miał służyć obronie przed Imperium Osmańskim. Co prawda przez chwilę stanowił kryjówkę dla Skandeberga w trakcie oblężenia Kruji w 1466 r., jednak zaledwie po roku został zniszczony przez Turków. Obecnie można tu zobaczyć jedynie pozostałości po dawnej twierdzy, gdyż jej część została pochłonięta przez morze. Natomiast ostatnim i chyba najważniejszym powodem dla którego miejsce to znalazło się na szczycie listy atrakcji są niesamowite widoki. Niesamowitą panoramę na Tiranę oraz okolicę można podziwiać z góry Dajti, zlokalizowanej na wschód od stolicy Albanii. Na szczyt można dotrzeć samochodem, pieszo bądź kolejką gondolową Dajti Express. Podążając wybrzeżem w kierunku południowym dojechałam do Durrës – jednego z najstarszych miast w Albanii. Durrës jest obecnie drugim co do wielkości miastem w Albanii, zaraz po Tiranie. Obecnie jest to głównie turystyczny resort ze wszystkimi wadami i zaletami. Durrës zostało założone przez Greków w 625 roku p.n.e., a następnie w czasach Cesarstwa Rzymskiego stanowiło ważny ośrodek handlowy. Co więcej w latach 1913- 1920 było stolicą Albanii. W centrum miasta znajduje się rzymski Amfiteatr, który jest jednym z największych tego typu obiektów na Bałkanach zachodnich. Podobno w czasach swojej świetności kiedy odbywały się tutaj walki Gladiatorów, mógł pomieścić nawet 20 tys. widzów. W połowie IV wieku został częściowo zniszczony na skutek trzęsienia ziemi. Od czasów osmańskich pozostawał zakopany i zapomniany przez wiele lat. Dopiero w 1996 r. został przypadkowo odkryty w trakcie prac ziemnych. Obecnie amfiteatr, otoczony miejską zabudową, wygląda dość kuriozalnie. Wydawać by się mogło, że od czasu prac archeologicznych nic się tutaj nie zmieniło. Jest kompletnie zaniedbany i zaśmiecony. Niestety, doskonale przedstawia to podstawowy problem Albanii tzn. brak wykorzystania potencjału turystycznego. Nieopodal amfiteatru znajdują się ruiny Forum bizantyjskiego i rotundy. Zostały zbudowane około V wieku i były ważnym punktem handlowym oraz decyzyjnym miasta. Niestety, jak widać na załączonym obrazku spotkał je taki sam los jak amfiteatr. Najbardziej zaskakujące jest to, że obydwa stanowiska archeologiczne znajdują się tuż przy głównym placu Durres &#8211; Sheshi Liria. Obok placu zlokalizowany jest także Wielki Meczet. Został wybudowany w 1931 r. i był wówczas największym meczetem w Albanii. W trakcie dyktatury Hodży wyburzony został minaret, a sam meczet pozostawał zamknięty.&#160; Zarówno plac jak i meczet wyglądają nowocześnie i zdają się być świeżo odnowione. Tymczasem tuż obok zabytki o dużej wartości historycznej pozostają tak zaniedbane. Tak właściwe, spacerując po Durrës odniosłam wrażenie jakby to miasto miało problem z własną tożsamością. Nowoczesna zabudowa, miesza się tutaj z typowo socjalistycznymi blokowiskami oraz opuszczonymi miejscówkami. Najwidoczniej taki jego urok 😉 Dalsza część Durres to typowy turystyczny folklor, z całym kiczem nadmorskich miejscowości. Piaszczysta plaża, duży wybór kwater, restauracji oraz innych atrakcji przyciąga tutaj wielu turystów. Osobiście, nie jestem miłośniczką tego typu miejsc, natomiast mimo wszystko uważam, że warto tu przyjechać, choćby ze względu na niesamowity widok zachodu słońca. Z Durres postanowiłam udać się to stolicy Albanii – Tirany. Tirana jest dość kompaktowym miastem i myślę, że jeden dzień z pewnością wystarczy żeby je zwiedzić. Centralnym punktem Tirany jest Plac Skandenberga wraz z pomnikiem Skandenberga &#8211; bohatera narodowego, który odparł ataki Turków. W pobliżu placu znajduje się Meczet Ethema Beja. Meczet jest podobno najstarszą budowlą w Tiranie. Natomiast zastanawiam się w jaki sposób wpisywał się w krajobraz Placu Skandeberga za czasów, kiedy w jego sąsiedztwie stały posągi Stalina, Lenina i Envera Hodży. Warto dodać, że w czasie dyktatury Hodży Albania była państwem świeckim, w którym jakiekolwiek praktyki religijne groziły więzieniem bądź zesłaniem do obozu pracy. Co ciekawsze, pomnik Stalina został usunięty dopiero w 1991 roku podczas demonstracji studentów przeciwko reżimowi socjalistycznemu. Tuż obok meczetu znajduje się ogromny schron przeciwatomowy Bunk&#8217;Art 2. Wewnątrz znajduje się muzeum poświęcone czasom najbardziej radykalnego systemu komunistycznego w Europie, jaki istniał w trakcie rządów Envera Hodży. Ofiary reżimu Hodży upamiętnia także Post Bllok – pomnik znajdujący się w reprezentatywnej części miasta przy bulwarze Dëshmorët e Kombit. Oczywiście jest nim bunkier, jeden z najbardziej namacalnych symboli dyktatury. Kolejną ciekawą budową jaką można zobaczyć w centrum Tirany jest Piramida. Pomimo, że wygląda dość nowocześnie, pozory mogą mylić. Została zaprojektowana przez córkę Envera Hodży, na cześć tatusia.&#160; Miała pełnić rolę mauzoleum dyktatora. W takiej formie przetrwała do upadku reżimu. Obecnie została odnowiona i pełni rolę nowoczesnego centrum sztuki. Miejscówka ta wydaje się być ulubionym miejscem turystów jak również mieszkańców Tirany. Zresztą nie ma się co dziwić, odwiedzając to miejsce o zachodzie słońca. Tirana aspiruje również do nowoczesnej europejskiej stolicy. Przestrzeń miejska urozmaicona jest artystycznymi instalacjami, jak wykonana ze stalowych prętów ”Chmura”. Na koniec wycieczki po Tiranie i Centralnej Albanii, aby poczuć lokalny klimat miasta, warto zajrzeć na Nowy Bazar (Pazari i Ri). Można zakupić tu lokalne produkty, starocie czy pamiątki lub po prostu poobserwować życie mieszkańców. &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/albania-centralna-przyladek-rodon-durres-i-tirana/">Albania Centralna – Przylądek Rodon, Durrës i Tirana</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/albania-centralna-przyladek-rodon-durres-i-tirana/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Lublana – nieco psychodeliczne miasto smoków</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/lublana-nieco-psychodeliczne-miasto-smokow/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/lublana-nieco-psychodeliczne-miasto-smokow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 24 Aug 2025 15:36:44 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Słowenia]]></category>
		<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[mosty]]></category>
		<category><![CDATA[Stare Miasto]]></category>
		<category><![CDATA[zamek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=19299</guid>

					<description><![CDATA[<p>Lublana to jedno z tych miast, które nie da się nie polubić. Czas zdaje się tu upływać znacznie wolniej, zamiast korków i pośpiechu typowego dla innych europejskich stolic, Lublana wyróżnia się kameralną, spokojną atmosferą.&#160; Wizytówką miasta jest Smoczy Most (Zmajski most). Powstał w miejsce starego drewnianego mostu, który zawalił się w wyniku trzęsienia ziemi w 1895 r. Początkowo most miały zdobić skrzydlate lwy, jednak ostatecznie wybór padł na cztery smoki. &#160;Lokalny przesąd mówi, że kiedy przez most przejdzie dziewica, to smoki poruszą ogonami. Nie wiem jak w praktyce, ale powiedzmy sobie szczerze – ruch na moście jest całkiem spory, a smoki nie przejawiają żadnych oznak &#8222;poruszenia&#8221;&#8230; Oprócz Smoczego Mostu, na uwagę zasługują również trzy inne mosty. Jednym z najstarszych jest Most Szewców. Kiedyś podobnie jak Smoczy Most, kiedyś stanowił drewnianą konstrukcję. Wówczas znajdowały się tu sklepy mięsne, jednak smród mięsa był do tego stopnia uciążliwy, że rozkazano je przenieść. Ich miejsce zajęły warsztaty szewskie. Skoro mowa o rzeźnikach, to w Lublanie można zobaczyć także Most Rzeźników (Mesarski most). Został wybudowany w 2010 r. i jest najmłodszym z lublańskich mostów. Obecnie zamiast mięsa mamy tu kłódki miłości i rozmaite rzeźby. Najciekawszym i najbardziej urokliwym jest Potrójny Most (Tromostovje). Most znajduje się na placu Prešerena, który stanowi główny punkt miasta. Roztacza się stąd ciekawy widok na rzekę Liubljanicę oraz Kościół Franciszkański. Potrójny Most sąsiaduje z Cankarjevo nabrežje &#8211; słynnym deptakiem wzdłuż rzeki, pełnym kawiarni, knajpek i muzyki na żywo. Tutaj w średniowiecznym centrum Lublany, można znaleźć uliczkę, która dosłownie gapi się na ciebie spod nóg. To Ključavničarska ulica, czyli Ulica Ślusarska. Jej bruk zdobią setki dziwnych, wykonanych z brązu twarzy. Twarze tworzą surrealistyczny widok, który ciągnie się aż do Mestni trg &#8211; najstarszego placu z ratuszem i Fontanną Robba. Tymczasem po drugiej stronie rzeki znajduje się elegancki Plac Kongresowy otoczony zabytkowymi budynkami w tym Słoweńską Filharmonią czy budynkiem Uniwersytetu w Lublanie. Najlepszy widok na miasto roztacza się ze wzgórza zamkowego. Zamek w Lublanie, czyli Ljubljanski Grad, góruje nad miastem z wysokości 375 metrów. Na wzgórze można wejść pieszo, co zajmuje około 10–15 minut i daje gratisową porcję cardio, albo wjechać kolejką linową startującą tuż przy Centralnym Rynku. Sama przejażdżka kolejką to już atrakcja (ceny dostępne są tutaj). Na miejscu bezpłatnie można zobaczyć dziedziniec i kaplicę św. Grzegorza. Natomiast z wieży strażniczej roztacza się ciekawy widok na miasto. Alternatywą dla Starego Miasta może być dzielnica Metelkova. W miejscu dawnych koszar wybudowanych w 1911 r. przez austro-węgierską armię, można dzisiaj zobaczyć kolorowe murale i psychodeliczne rzeźby oraz poimprezować do rana. Charakter imprez możecie sobie wyobrazić 😉 Rząd Słowenii wielokrotnie próbował zlikwidować to miejsce, jednak za każdym razem towarzyszył temu opór lokalnych aktywistów. Obecnie turyści wpadają tu z aparatami, artyści z farbą w sprayu, a lokalni mieszkańcy protestują, bo Metelkova nadal balansuje na granicy legalności. Dodatkowo w nowoczesnej części Lublany stoi inny dziwaczny monument, który wygląda trochę jak futurystyczna latarnia, a trochę jak kosmiczna kapsuła. To Cyanometer – wynalazek artysty Martina Bricelja Baragi, który… mierzy odcień nieba. Ten ponad trzymetrowy słup porównuje błękit nad nami z całą paletą barw i na tej podstawie ocenia jakość powietrza. Zasada działania? Im bardziej „photoshopowy” błękit, tym czystsze powietrze. Gdy kolor bleknie to znak, że w powietrzu unosi się wilgoć i pyły. Dane zbiera lokalna stacja pomiarowa, a sam cyanometer wyświetla je na swojej powierzchni – razem z temperaturą. Do tego cały proces można śledzić online, bo przecież nic nie jest dziś prawdziwe, jeśli nie jest udokumentowane w internecie. Urządzenie pojawiło się w Lublanie w 2016 roku, czyli dokładnie wtedy, kiedy miasto otrzymało tytuł Europejskiej Zielonej Stolicy. Natomiast żeby to sprawdzić, &#160;zwiedzanie Lublany warto zakończyć w największym parku miasta &#8211; Tivoli, którego charakterystycznym punktem jest zamek, w którym mieści się obecnie Centrum Sztuk Graficznych. Lublana to miasto niewielkie, ale pełne charakteru. Smoki, dziwaczne rzeźby, mosty z historią i alternatywna Metelkova sprawiają, że nie da się tu nudzić, ale można też wypocząć z dala od zgiełku i pośpiechu typowych stolic.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/lublana-nieco-psychodeliczne-miasto-smokow/">Lublana – nieco psychodeliczne miasto smoków</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/lublana-nieco-psychodeliczne-miasto-smokow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Cmentarzysko samochodów</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/cmentarzysko-samochodow/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/cmentarzysko-samochodow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Jul 2025 12:41:40 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Polska]]></category>
		<category><![CDATA[Urbex]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Centralna]]></category>
		<category><![CDATA[samochód]]></category>
		<category><![CDATA[urbex]]></category>
		<category><![CDATA[urbex Polska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=19178</guid>

					<description><![CDATA[<p>Cmentarzysko samochodów było miejscem, które chciałam od jakiegoś czasu zobaczyć, choć&#160; nie spodziewałam się fajerwerków. Podejrzewałam, że składowisko aut będzie w dużej części rozkradzione. Tymczasem na miejscu zobaczyłam setkę aut z lat 60, 70 i 80-tych w różnym stopniu dezintegracji. Przykro patrzeć, jak wszystkie eksponaty powoli rdzewieją i popadają w coraz większą ruinę. Część z nich została rozszabrowana, natomiast nadal jest dużo do zobaczenia. Taka kolekcja musiała być ogromnym skarbem w czasach socjalizmu. Niejeden kierowca, marzył wówczas o takich furach. Wybór jest szeroki: Fiaty, Skody, Syrenki, Mercedesy, czy Ople. Ustawione równo w rzędzie Fiaty 126p, prezentowały się niemal jak na wystawie w salonie. Próbowałam znaleźć więcej informacji o tym miejscu. Niestety w Internecie praktycznie nie ma po nim śladu. Zaciekawiło mnie jednak, że cmentarzysko samochodów położone jest blisko jednej z głównych tras prowadzących do Warszawy, w dość gęstym lesie.&#160; Na obrzeżach składowiska można zobaczyć fragmenty muru oraz budki ochroniarza. Cóż, może lepiej nie drążyć tematu… &#160; &#160;</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/cmentarzysko-samochodow/">Cmentarzysko samochodów</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/cmentarzysko-samochodow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Malta – wyspa forteca, Girl on the urbex trail!</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/malta-wyspa-forteca-girl-on-the-urbex-trail/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/malta-wyspa-forteca-girl-on-the-urbex-trail/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 06 Apr 2025 13:02:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Europa]]></category>
		<category><![CDATA[Malta]]></category>
		<category><![CDATA[bunkier]]></category>
		<category><![CDATA[bunkry]]></category>
		<category><![CDATA[Europa Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[fortyfikacje]]></category>
		<category><![CDATA[opuszczone miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[urbex]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://girlonatrail.pl/?p=18978</guid>

					<description><![CDATA[<p>Malta znana jest jako wyspa forteca. Na pierwszy rzut oka widać, że&#160; jej architektura ma charakter obronny. Wysokie fortyfikacje, cytadele i forty są wspomnieniem czasów Rycerzy Maltańskich jak również czasów brytyjskich. W trakcie swojej historii Malta znajdowała się pod panowaniem Fenicjan, Kartagińczyków, Rzymian, Arabów, Normanów, Aragończyków, Krzyżowców, Francuzów i Brytyjczyków. Ostatecznie, dopiero w 1964 r. stała się niezależnym krajem. Obecnie możemy zobaczyć liczne ślady po czasach Rycerzy Maltańskich, jak również z okresu II Wojny Światowej. Rycerze Maltańscy otrzymali kontrolę nad Maltą w 1530 r. od Karola V Hiszpańskiego. Od tamtego czasu przez następne 275 lat wyspa znajdowała się pod ich opieką. Z tego okresu pochodzi wiele fortyfikacji, które miały chronić Maltę przed Imperium Osmańskim. W 1565 r. spełniły swoje zdanie,&#160; przez ponad 3 miesiące wojska tureckie bezskutecznie próbowały zdobyć wyspę. Wiele z tych imponujących&#160; fortyfikacji można podziwiać dzisiaj.&#160; Generalnie Valetta od strony morza rzeczywiście wygląda jak miasto twierdza. W trakcie II Wojny Światowej Malta była jednym z najbardziej bombardowanych państw Europy. Ze względu na swoje strategiczne położenie w bliskiej odległości od Sycylii, była obiektem nieprzerwanych ataków Niemców i Włochów. Tymczasem, przez Brytyjczyków wyspa była wykorzystywana do przeprowadzania ataków na włoską marynarkę wojenną. W 1943 roku alianci rozpoczęli stąd inwazję na Sycylię. Była ona koordynowana z Lascaris War Rooms w Valletcie. Znajdował się tutaj także punkt nasłuchowy odczytujący niemieckie komunikaty radiowe. Ze względu na liczne ataki bombowe, na terenie Malty znajduje się wiele schronów przeciwlotniczych. Do najciekawszych można zaliczyć schrony w miejscowości Mellieħa, Mosta i w Victorii na wyspie Gozo. Ciekawym obiektem jest system fortyfikacji zbudowany pod koniec XIX wieku przez Brytyjczyków, zwany Vitoria Lines. Fortyfikacje miały chronić północną część wyspy przed ewentualnymi atakami, ale podobno nigdy nie zostały wykorzystane. Victoria Lines liczy 12 kilometrów i jest dostępna do zwiedzania. Część tej trasy uległa zniszczeniu dlatego najlepiej wybrać się na odcinek – Dwejra Lines. Jest to najlepiej zachowana część Victoria Lines. Co więcej, Dwejra Lines zwana jest także Wielkim Murem Maltańskim i rzeczywiście konstrukcja ta z oddali wygląda bardzo imponująco.&#160; Dwejra Lines znajduje się tuż obok Kaplicy Matki Bożej z Hodegetrii. Dodatkową atrakcją znajdującą się tuż obok Vitoria Lines jest stara pasieka. Choć pochodzenie słowa Malta nie jest w pełni udowodnione, podejrzewa się, że pochodzi od greckiego słowa Melite, co znaczy miodowo- słodki. Malta słynęła wówczas unikalnego miodu, produkowanego&#160; przez specjalny gatunek pszczół, występujący tylko na Malcie. Niektórzy twierdzą, że niektóre z pasiek mogą pamiętać czasy Kartaginy i starożytnego Rzymu. Niewykluczone, że pasieki, mogły w późniejszych okresach pełnić inne funkcje. Wydrążone w wapienne skały mogły być wykorzystywane jako katakumby czy schrony w czasie II wojny światowej. Kolejnym ciekawym obiektem, wybudowanym przez Brytyjczyków przed II wojną światową jest Fort Campbell, znany także jako Fortizza ta&#8217; Selmun. Fort znajduje się na północ od Linii Wiktorii i miał chronić Zatokę&#160; Mellieħa i Zatokę św. Pawła. Na terenie Malty można zaobserwować wiele bunkrów obserwacyjnych, rozlokowanych wzdłuż wybrzeża. Każdy z nich był wyposażony w stanowiska strzelnicze, a na szczycie miał wieżę obserwacyjną. Wewnątrz&#160; mogło się pomieścić około sześciu żołnierzy. Niektóre z nich są bardzo malowniczo położone, jak ten obok miejscowości&#160; Marsaskala. Tuż obok znajduje się Bateria Riħama. Została zbudowana przez Rycerzy Maltańskich pomiędzy&#160; 1714 i 1716 r. Stanowiła jedną&#160; z serii fortyfikacji nadbrzeżnych wokół wybrzeży Malty. Bateria służyła do obrony Zatoki św. Tomasza. Na miejscu znajduje się obecnie dość duży budynek, który swego czasu należał do największych&#160; konstrukcji tego typu na Malcie. W środku można zwiedzić trzy pomieszczenia – centralne największe o ciekawym sklepieniu łukowym, natomiast dwa kolejne są mniejsze i podobno były przeznaczone jako magazyn żywności i broni. Bateria była użyta tylko raz, w&#160; czasie inwazji Napoleona na Maltę w 1798 r. Przestała być użytkowana w latach dwudziestych XIX w. i niestety od tego czasu popada w ruinę. Jednak opuszczone miejsca na Malcie nie ograniczają się wyłącznie do obiektów militarnych. Malta co prawda jest popularnym kierunkiem wakacyjnym, ale nie wszystkie hotele są tutaj otwarte dla turystów. Część z nich może nie oferuje luksusowego pobytu, natomiast z pewnością zapewnia trochę adrenaliny. Jednym z nich jest hotel Jerema w okolicy Marsascala. Kiedyś był to luksusowy cztero-gwiazdkowy kurort, zbudowany przez&#160; Libijską Spółkę Państwową Lafico. Z tego powodu jednym z honorowych gości hotelu był Muammar Kaddafi, który miał tu swój apartament prezydencki. Libijski dyktator Muammar Kaddafi, pozostał kiedyś w dobrych relacjach z maltańskim premierem Domem Mintoffem. Hotel zakończył działalność w 2007 r. jednak nie wiadomo co spowodowało jego zamknięcie. W okolicy Mellieha znajduje się opuszczona wioska turystyczna – Festaval Hotel, nazwywany błędnie Festiwal. Obiekt został wybudowany w 1980 r. i przyjmował gości przez około 12 lat. Sądząc po architekturze, obiekt musiał być ekskluzywny. Apartamenty są przestronne, a widok z tarasów na zatokę Mellieha jest niesamowity. Do dyspozycji gości były także dwa baseny. W 2018 r. planowano go wyburzyć i wybudować tu dwanaście luksusowych apartamentów z basenami i spa, jednak projekt ten nigdy nie został zrealizowany. Na wyspie Gozo w okolicy Ramla Bay, znajduje się kolejny opuszczony kompleks wypoczynkowy &#8211; Ulysses Lodge. Może sam budynek nie jest już tak imponujący, natomiast roztacza się z niego niesamowity widok na jedną z najpiękniejszych plaż na Gozo. Natomiast w północnej części wyspy Gozo znajduje się inny ciekawy obiekt Bateria Qolla l-Bajda. Bateria została wybudowana przez Rycerzy Maltańskich. Powstała w latach 1715-1716 jako jeden z elementów fortyfikacji wybrzeża. Jest zarazem najdalej wysuniętym na północ obiektem tego typu. Obecnie miejsce to jest zdewastowane i na próżno szukać tu dawnej architektury. Budynek wewnątrz wygląda jakby przed zamknięciem pełnił rolę baru bądź dyskoteki. Dodatkową atrakcją w okolicy są panwie solne, o których pisałam tutaj. W okolicy St. Julian’s znajduje się opuszczone osiedle – White Rocks. Zostało wybudowane w 1960 r. dla brytyjskich żołnierzy stacjonujących na wyspie. Po opuszczeniu Malty przez wojska brytyjskie osiedle zostało zmienione w kompleks wypoczynkowy. Na sporym terenie, zlokalizowanym tuż na wybrzeżu, można zobaczyć wiele budynków ozdobionych ciekawymi muralami. Na koniec prawdziwa perełka opuszczony salon Subaru, zamknięty pod koniec lat 90-tych. W środku można zobaczyć wiele zabytkowych samochodów. Auta wyglądają jak nowe, gdyby tylko napompować opony i podładować akumulator myślę, że można by było nimi gdzieś pojechać. Znaczek firmy Fuji robi dodatkowy klimat tego miejsca. Co więcej salon, znajduje się w centrum turystycznej miejscowości Mosta.</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/malta-wyspa-forteca-girl-on-the-urbex-trail/">Malta – wyspa forteca, Girl on the urbex trail!</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/malta-wyspa-forteca-girl-on-the-urbex-trail/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
