<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Tajlandia -</title>
	<atom:link href="https://girlonatrail.pl/tag/tajlandia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/tajlandia/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 08 Jul 2017 06:06:31 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.2</generator>

<image>
	<url>https://girlonatrail.pl/wp-content/uploads/2017/07/cropped-8656-1-32x32.jpg</url>
	<title>Tajlandia -</title>
	<link>https://girlonatrail.pl/tag/tajlandia/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Tajlandia &#8211; pływający targ</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/tajlandia-plywajacy-targ/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/tajlandia-plywajacy-targ/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 05 Oct 2016 19:47:58 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Tajlandia]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[bazar]]></category>
		<category><![CDATA[pływający bazar]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=4899</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wszędzie gdzie się wybieram staram się znaleźć jakiś lokalny targ, głownie ze względu na to, że nic tak nie odzwierciedla życia społecznego jak właśnie te miejsca. Spośród dotychczas odwiedzonych przeze mnie bazarów, najciekawsze były te w Azji i w krajach arabskich. Pomijając szeroki asortyment sprzedawanych na nich egzotycznych produktów, panowała tam specyficzna, lokalna atmosfera. Spotkałam się z wieloma krytycznymi opiniami dotyczącymi natarczywości sprzedawców, szczególnie w krajach arabskich. Nie da się ukryć, że wyjście na bazar np. w Turcji, może być dla niektórych męczące, jednak warto to potraktować jako kolejne kulturowe doświadczenie. Jest to idealna okazja do poznania bliżej danego kraju, ludzi w nim żyjących, a do tego dobrej zabawy w trakcie ustalania ceny. Jeśli ktoś, mimo wszystko nie gustuje w klimatach „Cepelii”, Bangkok może stanowić duże rozczarowanie, gdyż właściwie tę metropolię można określić jako jedno wielkie targowisko. Jednym z ciekawszych bazarów, jakie odwiedziłam był Damnoen Saduak &#8211; pływający targ,&#160;znajdujący&#160; w odległości około 100 km od Bangkoku. Położony jest na kanale o długości 32 km, który został wybudowany w 1866 r., na polecenie Króla Ramy IV aby ułatwić transport pomiędzy dwoma okolicznymi prowincjami. Damnoen Saduak, stanowi niejako relikt dawnego Bangkoku, który niegdyś składał się&#160;sieci połączonych ze sobą kanałów. &#160;Wsiadając w tradycyjną tajską łódkę można sobie wyobrazić jak wyglądało, kiedyś życie w dawnej „Wenecji Wschodu”. Tutaj wśród niezliczonej ilości egzotycznych owoców, można nabyć różnego rodzaju pamiątki, jak kapelusze, koszulki, torebki oraz wszelkie „tradycyjne” rękodzieło opatrzone etykietą „made in China”. Niestety, takie prawa globalizacji, jednak to co jest zaskakujące w pływającym targu, to niesamowita fantazja Tajów, którzy na małych łódeczkach potrafią przygotować tradycyjne potrawy kuchni Tajskiej. Ktoś ma ochotę na Pad Thai? Nie ma problemu, pani w słomkowym kapeluszu z łódki obok, w chwilę podsmaży makaron ryżowy z kurczakiem, oczywiście za odpowiednią kwotę. Jeśli ten „słony” koszt, odbił się nam czkawką, sąsiadka tuż obok podaje nam świeżo wyciśnięty soczek. Jednym słowem, na Damnoen Saduak wszystko jest w zasięgu ręki i portfela. Doskonałe uzupełnienie atmosfery tego miejsca stanowią, znajdujące się tuż obok targu domy sprzedawców, zbudowane z drzewa tekowego. &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/tajlandia-plywajacy-targ/">Tajlandia &#8211; pływający targ</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/tajlandia-plywajacy-targ/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Tajlandia od kuchni cz. II</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/kuchnia-tajska-cz-ii/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/kuchnia-tajska-cz-ii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 18 Aug 2016 19:02:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Tajlandia]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bangkok]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia tajska]]></category>
		<category><![CDATA[robaki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=4710</guid>

					<description><![CDATA[<p>Pierwsze zderzenie z kuchnią tajską może wiązać się z niemałym szokiem dla zagranicznego turysty. W zasadzie ulice Bangkoku to jedna wielka stołówka, jednak nie znaczy to, że miasto pachnie apetycznie. Ilość jadłodajni na ulicach Bangkoku niemalże dorównuje ilości samochodów. A co za tym idzie cudowny aromat tajskich potraw miesza się ze spalinami. Jednym słowem, nasze idealne wyobrażenia aromatycznej kuchni tajskiej, z przeważającym zapachem trawy cytrynowej, legły w gruzach, tuż po wyjściu z zatłoczonego do granic możliwości metra. Aromat ten jest kwintesencją Bangkoku i podobnie jak to miasto można go pokochać albo znienawidzić. Nie znaczy to jednak, że przywdzialiśmy znane azjatyckie maski na usta i nos. Połączenie spalin i trawy cytrynowej stało się dla nas tak nierozerwalne jak yin i yang! Niezależnie od tego czy stołujemy się w eleganckiej restauracji czy w prowizorycznym straganie, jedzenie tajskie jest unikalne. Stanowi ono połączenie rozmaitych często wykluczających się smaków harmonijną całość, która wręcz hipnotyzuje, nie mniej niż wyżej wspomniany aromat spalinowo – cytrynowy. Gdzie zjeść? Rozmaite przekąski, pokrojone owoce w plastikowych kubeczkach oraz dania główne są dostępne na każdym kroku na ulicach Bangkoku. Jedzenie jest tanie oraz zdrowe. W trakcie naszego pobytu nie mieliśmy żadnych problemów żołądkowych. W marketach dostępne są wszelkie produkty zachodnie, jednak niektóre jak nabiał są bardzo drogie. W trakcie pobytu w Bangkoku warto również odwiedzić choć jedną restaurację. Ciekawą propozycją jest Cabbages and Condoms. Resturacja ta, poza serowaniem tradycyjnych, przepysznych dań kuchni tajskiej, jak sama nazwa wskazuje, propaguje używanie kondomów a część dochodów przeznacza na walkę z AIDS. W Tajlandii je się także niektóre gatunki insektów. Na ulicach Bangkoku nie jest to tak popularne jak na północy kraju. Stoiska z tymi wątpliwymi przysmakami można spotkać szczególnie na turystycznej Khao San Road. Wśród specjałów można wymienić głęboko smażone koniki polne,&#160; larwy jedwabnika oraz pszczół oraz termity. Specjalną pozycją są&#160;także larwy bambusowe nazywane zdrobniale „pociągiem ekspresowym” ze względu na swój długi kształt. Jednym słowem pychotka. Jak się zachować by nie szokować? Opanowanie sztuki jedzenia pałeczkami również nie jest potrzebne, gdyż używane są one wyłącznie do kilku potraw kuchni chińskiej. Jedzenie spożywa się głównie przy pomocy łyżki i widelca, przy czym widelec służy wyłącznie do nakładania jedzenia na łyżkę. Noże nie są używane, gdyż potrawy kuchni tajskiej są przyrządzane w sposób niewymagający krojenia. Niektóre potrawy można jeść ręką, natomiast należy pamiętać, że należy to robić wyłącznie prawą, gdyż lewa uważana jest za nieczystą. W Tajlandii je się wszystko, wszędzie i co najważniejsze cały czas. Co ciekawsze, nie istnieje rozróżnienie pomiędzy potrawami serwowanymi na śniadanie, obiad czy kolacje, zatem nie ma problemu jeśli ktoś ma ochotę na ostre curry do porannej kawy. Ze względu na brak rozróżnienia potraw typowych na przystawki czy danie główne, możemy być pewni, że zamówiony kurczak satay, zupa czy drugie danie trafią na stół w tym samym czasie. Co więcej, jedzenie w Tajskiej kulturze odgrywa ogromną rolę społeczną jest jakby okazja do spotkania i rozmowy, a sami Tajowie wierzą, że spożywanie posiłku w samotności przynosi pecha. Znajduje to swoje odzwierciedlenie w sposobie jedzenia i jego podawania. Zamawiając aromatyczne pad tai musimy liczyć się z faktem, że nie trafi ono bezpośrednio pod nasz nos. Wszystkie zamówione potrawy trafiają na stół i mogą być próbowane przez każdego bez konieczności podbierania komuś z talerza. Jedzenie nabiera się na talerz małymi porcjami nie mieszając potraw, lecz próbując je kolejno. Nie ma tez mowy o wyrzucaniu jedzenia, a tym bardziej ryżu będącego podstawą przetrwania rejonów azjatyckich. &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/kuchnia-tajska-cz-ii/">Tajlandia od kuchni cz. II</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/kuchnia-tajska-cz-ii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Tajlandia od kuchni cz. I</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/kuchnia-tajska/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/kuchnia-tajska/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 09 Aug 2016 18:11:51 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Tajlandia]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bangkok]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia]]></category>
		<category><![CDATA[kuchnia tajska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=4668</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kuchnia jest nieodłącznym elementem definiującym kulturę danego kraju. Jednak nigdzie indziej nie jest to tak wyraźne jak w Tajlandii. Sposób jedzenia oraz przyrządzania potraw odzwierciedla sposób życia Tajów oraz historię tego kraju. O kuchni tajskiej powstało już wiele książek czy programów telewizyjnych, jednak żaden choćby najlepszy przepis oraz najlepsze składniki użyte do przyrządzenia potrawy, nie oddadzą smaku pospiesznie przyrządzonego dania z prowizorycznego stoiska gdzieś na ulicy Bangkoku. Uliczni sprzedawcy specjalizują się od lat w zaledwie paru rodzajach potraw, dlatego też doznania smakowe pad thai przyrządzanego przez leciwą Tajkę porównywalne są do tych na obiadku u babci. Potrawy stanowią połączenie czterech smaków słodkiego, ostrego, słonego i kwaśnego. Jest wręcz niemożliwe aby jakakolwiek potrawa w Tajlandii była nieodprawiona odpowiednio lub smakowała tak samo. Przyprawy Połączenie rozmaitych smaków w jednej potrawie nie byłoby możliwe bez odpowiedniego doboru przypraw. Na próżno szukać w kuchni tajskiej powszechnych dla nas pieprzu czy soli.&#160;Zamiast soli Tajowie używają sosu rybnego, który nadaje potrawom specyficzny słonawy smak. Przygotowywany jest ze sfermentowanych ryb, a jego zapachu możecie się domyślać. Na unikalny smak tajskich dań wpływają także liście limonki kaffir oraz trawa cytrynowa, równoważące jednocześnie ostry smak papryczek chilli. Używane są do różnych dań duszonych, a także do zup, często z dodatkiem korzenia galangalu przypominającego w smaku imbir. Mają one kwaskowaty, odświeżający smak, jednak zupełnie inny od znanej nam cytryny, czy limonki. Popularnym dodatkiem do curry oprócz mieszanek curry jest także tajska bazylia. Powszechnie stosowane są również kolendra, liście mięty, kurkuma, czy imbir.&#160;Niektóre potrawy zawijane są w liście pandanowca lub bananowca jak np. kurczak gai haw bai dteuy. Nadają one delikatny smak potrawom i zdecydowanie odradzamy ich jedzenie o czym przekonaliśmy się osobiście w jednej knajpce w Bangkoku.&#160;Dodatkowo kwiaty bananowca używane są do sałatek lub curry a także jako element dekoracyjny. Co warto spróbować? Kuchnia tajska jest na tyle zróżnicowana, że nawet w ciągu miesiąca pobytu nie sposób spróbować wszystkich potraw. Najbardziej znaną tajską potrawą jest pad thai czyli noodle z krewetkami, tofu lub kurczakiem smażone w woku z dodatkiem orzeszków ziemnych, pędów fasoli, tamaryndowcem lub sokiem z limonki oraz z jajkiem. Oczywiście najlepsze pad tai przyrządzane jest na ulicy. Spośród sałatek ciekawą propozycją jest som tum, czyli sałatka z papai z orzeszkami ziemnymi, suszonymi krewetkami i chili. Ta sałatka potrafi być naprawdę ostra, dlatego warto poprosić o przyrządzenie łagodniejszej wersji dla farangów. Warto również spróbować tajskiego curry. Najbardziej posmakowało nam Massaman curry czyli tzw. muzułmańskie curry z wołowiny. Popularną zupą jest orzeźwiająca Tom Kha Kai – zupa kokosowa z kurczakiem z dodatkiem limonki, galangalu oraz chilli. Podstawą tajskiej kuchni jest ryż, który jest łączony z różnymi dodatkami. Wyróżnia się wiele rodzajów ryżu, natomiast najpopularniejszy jest jaśminowy, będący zarazem głównym produktem eksportowym Tajlandii. Desery Tajskie desery opierają się głównie na owocach. Na bazarach można kupić owoce dobrze nam znane jak liczi, papaję, mango, pomelo, kokosy. Ale także te mniej znane: rambutany, jackfruit, mangostany, słodliwki pospolite (langsat), longany. &#160; Ciekawym owocem jest durian nie wiadomo z jakiego powodu zwany „królem owoców”. W smaku przypomina mieszaninę czosnku, ogórków i migdałów, jednak uwierzcie nam że najgorszy jest jego zapach, który przypomina zgniłe mięso. Zabronione jest przewożenie tego wątpliwego specjału środkami komunikacji publicznej oraz wnoszenie go do hoteli.&#160; Rozmaite owoce, na każdym kroku, można dostać pokrojone w kubeczkach przeznaczone od razu do zjedzenia, lub w formie smoothie. Popularnym i naszym ulubionym napojem jest sok koksowy, podawany prosto z rozłupanego kokosa. &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/kuchnia-tajska/">Tajlandia od kuchni cz. I</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/kuchnia-tajska/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Święta w Tajlandii</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/swieta-w-tajlandii/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/swieta-w-tajlandii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 21 Dec 2015 21:04:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Tajlandia]]></category>
		<category><![CDATA[Bangkok]]></category>
		<category><![CDATA[Nowy Rok]]></category>
		<category><![CDATA[Święta]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=3257</guid>

					<description><![CDATA[<p>Temperatura powyżej 30 stopni, drinki z palemką, egzotyczna plaża&#8230; czy można sobie wyobrazić lepsze święta Bożego Narodzenia? Niestety musimy Was rozczarować, ale tak… Kiedy wypatrzyliśmy bilety do Bangkoku na przełom 2012/2013 roku, za niecałe 1300 zł od osoby w dwie strony, pomyśleliśmy sobie, że w końcu Mikołaj wysłuchał naszych próśb i zrekompensował nam brak Porsche czy apartamentu z basenem. Ale co z tą całą magią Świąt, którą czuć w powietrzu już od początku listopada, za każdym razem gdy oglądamy po raz setny reklamę czerwonej ciężarówki czy słyszymy w radiu White Christmas, z nadzieją że w tym roku nie będziemy brodzić w błocie, udając się na Pasterkę? Co z zakupami przedświątecznymi, gdzie w rytm Jingle Bells drepczemy sobie po piętach, dylematami jak pogodzić nasz „nadmiar” gotówki z „niezliczoną ilością pomysłów” na prezenty, czy wyczekiwaniem w napięciu na zapowiedź ekscytującego telewizyjnego programu świątecznego? Szczerze… z pełną świadomością byliśmy zdecydowani z tego wszystkiego zrezygnować i udać się do Tajlandii. Co prawda ponad 90% populacji Tajlandii to Buddyści, jednak nastrój świąteczny udziela się również i Tajom. Kolorystyka bożonarodzeniowych dekoracji, zaskakująco idealnie komponowała się ze złotymi kopułami Buddyjskich świątyń. Wysokie choinki, palmy ozdobione świątecznymi łańcuchami, Mikołaje, girlandy, iluminacje czy wielkie anioły można było spotkać na każdym kroku. Co więcej, Tajowie poszli nieco dalej w kwestii symboliki świątecznej, gdyż na ulicach można było również spotkać słonie, „bożonarodzeniowe pegazy”, czy śnieżynki zwieńczone czymś na znak krzyża. O tym, że fantazja Tajów nie zna granic, mogliśmy się przekonać w słynnej restauracji Cabbages&#38;Condoms, gdzie choinki czy Mikołaje nie były bynajmniej wykonane z kapusty… &#160; Okres świąteczny przypada na szczyt sezonu turystycznego w Tajlandii, dlatego nie dziwne, że najpiękniejsze dekoracje można było zobaczyć przed centrami handlowymi. Niestety magia Świąt ogranicza się wyłącznie do dekoracji, a spędzenie tradycyjnego wieczoru wigilijnego w Tajlandii jest po prostu niemożliwe. Cała egzotyka tego miejsca, nie jest w stanie zastąpić Świąt spędzanych z rodziną. Najśmieszniejsze z tego jest to, że tęskni się nawet za tą atmosferą napięcia przedświątecznego, tradycyjnymi kłótniami, denerwującymi życzeniami czy mulastym smakiem karpia, któremu nie może się równać choćby najlepsza tajska potrawa 😉 Natomiast świętowanie Nowego Roku to już inna historia… A na zakończenie, życzymy Wam rodzinnych świąt Bożego Narodzenia, spełnienia marzeń oraz nowych wyzwań w&#160; Nowym Roku!!!</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/swieta-w-tajlandii/">Święta w Tajlandii</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/swieta-w-tajlandii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Świątynie Bangkoku &#8211; spotkanie z wielką stopą</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/swiatynie-bangkoku-spotkanie-z-wielka-stopa/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/swiatynie-bangkoku-spotkanie-z-wielka-stopa/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 06 Oct 2015 11:15:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Tajlandia]]></category>
		<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Bangkok]]></category>
		<category><![CDATA[Budda]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=2585</guid>

					<description><![CDATA[<p>„Jedna noc w Bangkoku i świat stoi przed tobą otworem” brzmią słowa znanej piosenki Murray Head o stolicy Tajlandii. Faktycznie, miasto to przyciąga jak magnes wielu turystów pragnących przeżyć tu niezapomniany wieczór, nie tylko kawalerski. Słynna dzielnica Pat Pong, rozświetlona czerwonymi latarniami, salony masażu (niekoniecznie tego tradycyjnego tajskiego), ping pong show czy widok młodych, często nieletnich Tajek idących pod rączkę w towarzystwie zagranicznych turystów. Właściwie obserwując ich, ciężko jednoznacznie określić czy ledwo utrzymujące się na niebotycznych szpilkach dziewczynki asekurują przed upadkiem podstarzałych amatorów, czy może jest na odwrót. Jednym słowem, wszelkie możliwe tabu w tym buddyjskim kraju wydaje się być naruszone. &#160;Jednak w tym całym zaskakującym, a czasami wręcz szokującym mieście jest także miejsce na wspaniałe świątynie buddyjskie, zwane tu krótko wat. Wat&#160;to święte miejsce w którym znajduje się obraz Buddy. Słowo to&#160;odnosi się również do większości miejsc kultu, przykładowo wat chin – to świątynie chińskie, natomiast wat farang – kościoły katolickie. A czym właściwie jest słowo farang? Farang jest tym dla Tajlandii, co gringo dla Meksyku. Używane jest dla określenia osoby o „białej skórze” i odnosi się&#160;do turystów. Waty, podobnie jak i ulice Bangkoku, mogą być szokiem dla zagranicznego turysty. Panuje tutaj zupełnie odmienna atmosfera, niż w znanych nam miejscach kultu. Już na wejściu biednego faranga czekają dwie niespodzianki. Przede wszystkim przed udaniem się do świątyni należy bezwzględnie zdjąć buty. Czynność wydaje się prosta, lecz wykonywana odruchowo może pociągać za sobą nieprzyjemne konsekwencje. Uwierzcie nam, w miejscach popularnych turystycznie, znalezienie własnych sandałków w górze wyrobów obuwniczych produkowanych&#160;zapewne w tej samej fabryce, można przyrównać do szukania igły w stogu siana. Kolejną pułapką może okazać się próg na wejściu do świątyni. O ile nie chcecie przeszkadzać duchom go zamieszkującym, lepiej na nim nie stawać lecz ominąć wysokim susem. Na tym niestety nie koniec. Jako, że wewnątrz nie ma co liczyć na miejsce do siedzenia, pozostaje tylko usiąść na podłodze. Jednak i tutaj czeka nas pułapka. Jeśli przypadkowo nasze stopy będą skierowane w kierunku posągu Buddy bądź osoby mnicha, zostanie to odczytane jako brak szacunku lub wręcz profanacja świętego miejsca. Stopy w kulturze tajskiej, być może nie bez powodu, uznawane są za nieczyste, w odróżnieniu od głowy będącej miejscem duszy i najważniejszą częścią ciała. A skoro już jesteśmy przy temacie głowy, to właśnie z tego powodu jest to jedyna część ciała, której nie można w Tajlandii dotykać. Głaskanie po głowie dorosłego a nawet dziecka jest zakazane. Co więcej, w trakcie wizyty w tajskiej świątyni spotkanie mnicha jest tu równie prawdopodobne jak utkwienie w korku w godzinach szczytu. Jak zatem, należy się wtedy zachowywać? Jeśli jesteś mężczyzną masz to niebywałe szczęście, bo poza „zasadą głowy i stopy” nie obowiązują cię inne zakazy. W przypadku kobiet jest to niestety bardziej skomplikowane. Przede wszystkim, kobiety nie mogą dotykać mnicha ani jego szat, nie mogą siedzieć obok, a nawet dawać mu bezpośrednio jałmużny. Zwiedzając buddyjskie świątynie można zaobserwować mnichów splatających na nadgarstkach kobiet tzw. święte nici, chroniące przed niebezpieczeństwem i złymi duchami. Również w trakcie wykonywania tej czynności, mnich nie może dotknąć ręki kobiety. To na tyle jeśli chodzi o buddyjski savoir vivre. Widomo świątynie Bangkoku są oblegane przez setki turystów, często nie znających zasad tam panujących. Co prawda, Tajowie w pewien sposób przywykli już do ignorancji farangów, a nawet sami często wydają się uchylać od zasad Buddyzmu. Przykładowo zaobserwowani przez nas mnisi buddyjscy, słynący z ascetycznego życia, niejednokrotnie używali telefony komórkowe. Jednak nie zmienia to faktu, że o ile nie chcemy być postrzegani jako ignoranci, znajomość tych zasad jest konieczna. Zatem gdzie w Bangkoku będą one pomocne? Najważniejszym, a zrazem i najbardziej imponującym jest Wat Phra Kaew, czyli Świątynia Szmaragdowego Buddy. Jest to właściwie kompleks budowli religijnych i świeckich, powstałych w XVIII wieku.&#160; Tuż po przekroczeniu bramy wejściowej wkracza się w świat bajki. Kolorowe mozaiki, strzeliste pagody oraz monumentalne świątynie, dosłownie oślepiają ilością złota oraz paletą kolorów. W centralnej świątyni znajduje się posąg Szmaragdowego Buddy – symbolu niezależności Tajlandii. Sama postać Buddy jest niewielka, bo liczy zaledwie pół metra, a dodatkowo wbrew powszechnemu przekonaniu, nie jest wykonana ze szmaragdów lecz z jadeitu. Posąg przyozdobiony jest szatami dobieranymi w zależności od pory roku. Każda zmiana szat wiąże się z uroczystą ceremonią, której przewodniczy król – jedyna osoba upoważniona do zmiany odzienia. Wejścia do świątyni&#160; strzegą mitologiczne giganty (demony). Znajduje się tu także replika Angkor Wat &#8211; słynnej świątyni z Kambodży. W oczy rzuca się także wysoka złota stupa &#8211; Phra Si Rattana Chedi, będąca według powszechnego przekonania miejscem złożenia relikwii Buddy. Oprócz budowli sakralnych znajduje się tu także Pałac Królewski tzw. Grand Palace, obecnie wykorzystywany wyłączenie w celach reprezentacyjnych. Dookoła kompleksu rozlokowane są posągi białych słoni, symbolizujących niezależność i siłę. Naprzeciwko kompleksu Wat Phra Kaew, po drugiej stronie rzeki Chao Phraya, znajduje się Wat Arun Ratchawararam Ratchawaramahawihan. Jedno trzeba Tajom przyznać, na równi z Niemcami są mistrzami w kwestii łamańców jezykowych. Jednakże na użytek farangów, świątynia ta nazywana jest w skrócie po prostu Wat Arun. Stanowi niejako symbol Tajlandii, znany z przepięknych zdjęć o wschodzie i zachodzie słońca. Główny punkt Świątyni stanowi tzw. prang – wysoka, na kształt stupy wieża ozdobiona muszlami, kolorową Chińską porcelaną (wykorzystywaną niegdyś jako balast dla łodzi płynących z Chin do Bangkoku), mieniącą się wszystkimi odcieniami tęczy w promieniach słońca. Z jej szczytu&#160;roztacza się przepiękny widok na panoramę Bangkoku oraz pobliski kompleks Wat Phra Kaew. Niedaleko Wat Phra Kaew znajduje się również Świątynia Leżącego Buddy tzw. Wat Pho, będąca najstarszą w Bangkoku. Cały kompleks ozdobiony jest mozaiką z chińskiej porcelany podobnie jak Wat Arun. Główna atrakcja &#8211; posąg leżącego Buddy w stanie Nirvany, liczy 46 m długości i 15 m wysokości, przy czym same jego stopy sięgają 3 m wysokości i 5 m długości. Wykonane są z masy perłowej oraz ozdobione są czakrami – ośrodkami energii w ciele. &#160; Zanim powstała tu świątynia, znajdował się tu pierwszy publiczny uniwersytet w Tajlandii oraz szkoła masażu tajskiego. &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/swiatynie-bangkoku-spotkanie-z-wielka-stopa/">Świątynie Bangkoku &#8211; spotkanie z wielką stopą</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/swiatynie-bangkoku-spotkanie-z-wielka-stopa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Bangkok &#8211; Nie takie amerykańskie Miasto Aniołów…</title>
		<link>https://girlonatrail.pl/nie-takie-amerykanskie-miasto-aniolow-czesc-1/</link>
					<comments>https://girlonatrail.pl/nie-takie-amerykanskie-miasto-aniolow-czesc-1/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Gosia]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 10 Jul 2015 23:24:05 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Azja]]></category>
		<category><![CDATA[Tajlandia]]></category>
		<category><![CDATA[Bangkok]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://littlebigtravel.pl/?p=755</guid>

					<description><![CDATA[<p>Przygotowując plan podróży tworzę sobie wyobrażenie miejsca które mam odwiedzić, rzeczywistość czasami mnie zawodzi a czasami zaskakuje. Bangkok doskonale wpasował się w drugą opcję. Mogłabym użyć wielu słów do opisania tego miasta, w śród nich byłyby z pewnością: niesamowita różnorodność i kontrast, chaos wraz z współistniejącym pięknem, przepych, a zarazem i prostota. Jest to także miejsce gdzie tradycja wiąże się nierozerwalnie z nowoczesnością, gdzie buddyjska skromność współistnieje razem z konsumpcjonizmem.&#160;Sama oryginalna nazwa miasta może spowodować zawroty głowy i poplątanie języka.&#160;Pełna nazwa Bangkoku w języku tajskim brzmi: Krung Thep Mahanakhon Amon Rattanakosin Mahinthara Ayuthaya Mahadilok Phop Noppharat Ratchathani Burirom Udomratchaniwet Mahasathan Amon Piman Awatan Sathit Sakkathattiya Witsanukam Prasit, co w języku polskim oznacza: Miasto aniołów, wielkie miasto i rezydencja świętego klejnotu Szmaragdowego Buddy, niezdobyte miasto Boga, wielka stolica świata, ozdobiona dziewięcioma bezcennymi kamieniami szlachetnymi, pełne ogromnych pałaców królewskich, równającym niebiańskiemu domowi odrodzonego Boga; miasto, podarowane przez Indrę i zbudowane przez Wiszwakarmana. Nie bez przyczyny nazwa ta znajduje się w Księdze Rekordów Guinnessa jako najdłuższa nazwa geograficzna na świecie. Obserwując niesamowity rozwój tej metropolii, zaskakujący jest fakt, że Miasto Aniołów powstało zaledwie 200 lat temu. Początkowo ze względu na istniejącą sieć kanałów nazywane było „Wenecją wschodu”, niestety obecnie kanały zostały zasypane. Aby poczuć trochę „weneckiej” atmosfery można wybrać się na wycieczkę do pływającego targu, gdzie można zobaczyć i poczuć jak wyglądało dawne życie Bangkoku.&#160;Niestety podobnie jak i Wenecja Bangkok stale obniża się od 2 do 5 cm rocznie, co przy stałym wzroście poziomu morza grozi jego zalaniem. Jest to jednocześnie najgorętsze miasto świata ze średnią roczną temperaturą 28 stopni.&#160; W okresie od marca do maja temperatura może tam sięgać 35 stopni, można zatem sobie wyobrazić odczucia spragnionego cienia turysty… dlatego radzę odwiedzać to miasto w okresie od listopada do lutego kiedy temperatura bardziej sprzyja zwiedzaniu.&#160;Bangkok nie posiada centralnej dzielnicy, natomiast każda jego część charakteryzuje się ogromną ilością interesujących miejsc/obiektów i zachwyca swoją odmiennością.&#160;Posiada niezliczoną ilość bogato zdobionych świątyń buddyjskich. Szczególnym miejscem jest utworzona sztucznie wyspa Rattanakosin, na której znajduje się Stare Miasto Królewskie z najważniejszymi obiektami tj. Wielkim Pałacem, Świątynią Leżącego Buddy (Wat Pho) czy Świątynią Szmaragdowego Buddy (Wat Phra Kaew). Z Rattanakosin pod drugiej stronie rzeki Chao Phraya, można dostrzec w oddali wspaniałą Świątynię Świtu (Wat Arun). Po pokonaniu stromych schodów, prowadzących na szczyt świątyni, można podziwiać przepiękną panoramę miasta.&#160;Warto odwiedzić również, jedną z największych na świecie, chińską dzielnicę. Tutaj obok zgiełku targujących się przechodniów, niezliczonej ilości kolorów i zapachów dań przyrządzanych pospiesznie na ulicach, znajduje się Świątynia Złotego Buddy (Wat Traimit) z największym złotym posągiem Buddy. Okolice ulicy Sukhumvit zaskakują nowoczesnością. Jest to tak zwana część biznesowa z niezliczoną ilością wieżowców oraz centrów handlowych. Po intensywnym zwiedzaniu można odpocząć w parku Dusit czy Lumphini, gdzie w cieniu wielkiej metropolii można spotkać brodzące w wodzie żółwie. Najważniejsze punkty turystyczne są doskonale skomunikowane imponującą kolejką naziemną BTS Skytrain oraz tramwajem wodnym na rzece Chao Phraya, przejażdżka tymi środkami transportu stanowi dodatkową atrakcję oraz pozwala zaoszczędzić czas. Mogę zapewnić że również od strony kulinarnej, Bangkok nie rozczaruje nawet najbardziej wyrafinowanych kubków smakowych. Stolica Tajlandii nierozerwalnie wiąże mi się z doskonałym jedzeniem. Ulice wypełnione są zorganizowanymi na szybko garkuchniami. Zapach typowych tajskich przypraw jak trawa cytrynowa, liście limonki kaffir czy świeżego imbiru pamiętam do dzisiaj… ale o tym napiszę w innym poście. Doskonałym podsumowaniem charakteru tej metropolii jest wszechobecny uśmiech mieszkańców, nie bez powodu Tajlandia nazywana jest krainą uśmiechu. &#8221; order_by=&#8221;sortorder&#8221; order_direction=&#8221;ASC&#8221; returns=&#8221;included&#8221; maximum_entity_count=&#8221;500&#8243;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://girlonatrail.pl/nie-takie-amerykanskie-miasto-aniolow-czesc-1/">Bangkok &#8211; Nie takie amerykańskie Miasto Aniołów…</a> pochodzi z serwisu <a href="https://girlonatrail.pl"></a>.</p>
]]></description>
		
					<wfw:commentRss>https://girlonatrail.pl/nie-takie-amerykanskie-miasto-aniolow-czesc-1/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
