Nowa Zelandia,  Polinezja,  Uncategorized

Milford Sound, Nowa Zelandia – zatoka, która okazała się fiordem

Milford Sound to miejsce dość specyficzne. Potrafi tu być tak mokro, że kierunek deszczu momentami przeczy prawom grawitacji – woda dosłownie leci do góry. A jakby tego było mało, po okolicy grasuje gang papug wyspecjalizowanych we… włamaniach do samochodów. Brzmi jak dramat, a tymczasem to najpopularniejsza atrakcja Nowej Zelandii.

2_NZ-2025.11.796

Nazwa jednak sprytnie próbuje wprowadzić turystów w błąd. Milford Sound wcale nie jest żadnym “soundem”, czyli zatoką, lecz fiordem – i to jednym z najbardziej spektakularnych na świecie. Jak to możliwe? Cofnijmy się na chwilę do lekcji geografii. “Sound” to nic innego jak zalana dolina rzeczna w kształcie litery V. Fiord natomiast powstaje dzięki działalności lodowca i ma charakterystyczne, strome, skaliste zbocza. Milford Sound został wyrzeźbiony przez lodowiec podczas ostatniej epoki lodowcowej. Gdy lód się wycofał, Morze Tasmańskie po prostu wlało się do środka.

2_NZ-2025.11.758

Efekt?
15 km długości, prawie 300 m głębokości i ściany skalne sięgające 1200–1700 m prosto z wody. Tak więc, sound i fiord niby się rymuje, ale coś tu nie gra. Skąd więc cały ten ambaras? Oczywiście z winy Europejczyków. Nie wystarczyło im wytępić prawie całą populację kiwi, musieli jeszcze pomylić fiord z zatoką. Zresztą Milford Sound początkowo był omijany przez europejskich odkrywców. Wąskie wejście nie wyglądało obiecująco, a kapitanowie ekspedycji, w tym słynny James Cook, bali się podpłynąć za blisko stromych gór. Fiord pozostał tajemnicą aż do 1812 roku, kiedy kapitan John Grono odkrył go i nazwał Milford Haven na cześć rodzinnych stron w Walii. Później John Lort Stokes zmienił na Milford Sound i tak już zostało.

2_NZ-2025.11.808

Wysokie góry to nie jedyne wyzwanie Milford Sound. Drugim jest pogoda, a właściwie jej chroniczny brak. Milford Sound to miejsce, w którym pada średnio przez około 183 dni w roku, a roczne opady przekraczają 6 metrów.  Dlatego ruszając w stronę Milford Sound, nie miałam wobec pogody żadnych oczekiwań. Prawo Murphy’ego działa u mnie bezbłędnie: jeśli gdzieś może padać, to na pewno będzie padać wtedy, gdy akurat tam jestem. Tymczasem, pogoda na miejscu miło mnie zaskoczyła.

2_NZ-2025.11.792

Pomimo, że deszcz brzmi jak skuteczny sposób na odstraszenie turystów, to tak właściwie jest on głównym sprawcą całego show. Bez niego nie byłoby setek wodospadów. Dwa z nich są szczególne: Lady Bowen Falls o wysokości 162 metrów oraz Stirling Falls, niewiele niższy, bo „zaledwie” 151 metrów.

2_NZ-2025.11.800

2_NZ-2025.11.750

Reszta to wodospady sezonowe, które pojawiają się po intensywnych opadach i spływają po niemal pionowych ścianach skalnych. Jakby tego było mało, zdarza się tutaj, że deszcz i wiatr łączą siły w sposób sprzeczny z prawami. Przy odpowiednich warunkach wodospady potrafią lecieć do góry. Silne podmuchy wiatru, charakterystyczny kształt fiordu i ogromne ilości wody sprawiają, że strumienie unoszą się w powietrzu.

2_NZ-2025.11.765

Zresztą to nie jedyna cecha charakterystyczna Milfod Sound. Ogromne ilości słodkiej wody spływającej z gór tworzą na powierzchni cienką warstwę, która unosi się nad słoną wodą Morza Tasmańskiego. Efektem tego zjawiska, jest charakterystyczny, ciemny, niemal atramentowy kolor fiordu i warunki, w których już 10 metrów pod powierzchnią jest tak ciemno, jak w głębinach na otwartym oceanie. Z pewnością są to warunki idealne dla morskich stworzeń, ale nie dla fotografów.

2_NZ-2025.11.760

Jednak prawdziwą gwiazdą programu jest Mitre Peak – góra, która wyrasta niemal pionowo z tafli wody na wysokość 1692 metrów. Jest to jedna z najbardziej fotogenicznych gór w Nowej Zelandii i jedna z najwyższych na świecie, które wyrastają bezpośrednio z morza.

2_NZ-2025.11.748

Najlepszym sposobem na zobaczenie Milford Sound z bliska jest rejs po fiordzie. Trwa około dwóch godzin i daje pełen pakiet wrażeń. Oprócz nieziemskich krajobrazów można tu zobaczyć także liczne foki wylegujące się na Seal Rock, delfiny, a przy odrobinie szczęścia nawet pingwiny grubodziobe.

2_NZ-2025.11.785

2_NZ-2025.11.793

2_NZ-2025.11.769

Nic dziwnego, że Rudyard Kipling nazwał to miejsce ósmym cudem świata.

2_NZ-2025.11.791

 

Jestem zwyczajną dziewczyną, która kiedyś uwierzyła, że marzenia można spełniać i od tamtego czasu konsekwentnie je realizuje. Moją przygodę z podróżowaniem rozpoczęłam w 2008 r. i od tamtego czasu zwiedziłam wiele ciekawych miejsc, które opisuje na swoim blogu. Interesuje mnie historia i kultura krajów, które zwiedzam i to najczęściej jest głównym powodem moich podróży. Jednak oprócz chęci utrwalenia wspomnień, moim głównym celem jest pokazanie, że marzenia są po to, aby je spełniać i że można podróżować tanio i często!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

error: Content is protected !!