Uzbekistan

  • Heliocomplex
    Azja,  Urbex,  Uzbekistan

    Instytut Słońca – radzieckie science fiction w górach Uzbekistanu

    Instytut Słońca, znany również jako Wielki Piec Słoneczny czy Heliokompleks, znajduje się zaledwie około 50 kilometrów od Taszkentu, w niepozornej miejscowości Parkent, która na pierwszy rzut oka właściwie niczym szczególnym się nie wyróżnia. Zwyczajne uzbeckie miasteczko u podnóża gór. A jednak wystarczy spojrzeć w górę, na górujące nad nim wzgórze, żeby zobaczyć coś, co zdecydowanie nie pasuje do tego krajobrazu. Na zboczu stoi ogromna, futurystyczna konstrukcja z tysiącami luster, wyglądająca jak skrzyżowanie opuszczonego kompleksu przemysłowego, urbexu i radzieckiego science fiction. I choć dziś można tu przyjechać i zwiedzać kompleks, przez lata było to miejsce owiane tajemnicą. Na pierwszy rzut oka można by pomyśleć, że jego lokalizacja jest przypadkowa. Tyle że…

  • Shahrisabz
    Azja,  Uzbekistan

    Uzbekistan, Shahrisabz – miasto Tamerlana

    Shahrisabz to miasto, które kojarzy się przede wszystkim z jednym człowiekiem. To właśnie tutaj urodził się Timur Chromy, znany powszechnie jako Tamerlan, jeden z najpotężniejszych i jednocześnie najbardziej bezwzględnych władców w historii Azji Środkowej. Timur to postać, wobec której trudno pozostać obojętnym. Dla Uzbeków jest dziś jednym z największych bohaterów narodowych. W jego ojczyźnie znajdziemy pomniki, muzea i całe kompleksy zabytków przypominające o jego potędze. Ale kiedy zaczniemy czytać o jego podbojach, obraz robi się zdecydowanie mniej pomnikowy. Timur był genialnym strategiem i niezwykle skutecznym władcą, ale jednocześnie bezwzględnym zdobywcą. Jego kampanie wojenne pochłonęły życie ogromnej liczby ludzi. Dla jednych był wielkim budowniczym i twórcą potężnego imperium, dla innych brutalnym…

  • Chiwa
    Azja,  Uzbekistan

    Chiwa, Uzbekistan – miasto jak z „Baśni tysiąca i jednej nocy”

    Szczerze mówiąc, Chiwa prawie wypadła z mojego planu podróży po Uzbekistanie. Nie dlatego, że nie wydawała się interesująca. Wręcz przeciwnie, planując wycieczkę do Uzbekistanu wiedziałam, że jest jednym z tych miejsc, które muszę zobaczyć. Problem był zupełnie inny… logistyka. A dokładniej: mój pierwszy dzień w Uzbekistanie był delikatnie mówiąc ambitny. 😉 Po nocnym locie do Taszkentu, po którym czułam, że kawa jest jedyną rzeczą utrzymującą moje funkcje życiowe, czekał mnie jeszcze lokalny lot do miejscowości Urgencz. Tam odbierałam samochód i ruszałam dalej w drogę. Rozsądek podpowiadał, żeby odpuścić. Nieprzespana noc, dwa loty, temperatura sięgająca 40°C i perspektywa kolejnych sześciu godzin za kółkiem (docelowo moją metą była miejscowość Kungrad) były całkiem…