Szanghaj – ogród przyjemności i analogowy Tinder
Szanghaj to miasto wielu imion – „Perła Azji”, „Paryż Wschodu”, „Nowy Jork Azji” i miejsce, które chyba nigdy nie zasypia. Tu zawsze coś się dzieje, a jego energię czuć na każdej uliczce, w każdej knajpce i nad brzegiem rzeki. Zaskoczyła mnie także jego niesamowita różnorodność, stare świątynie współistnieją tu z nowoczesnymi wieżowcami, gdzieniegdzie można trafić na elegancką europejską zabudowę, a przy tym wszystkim ulice są zadziwiająco uporządkowane i… czyste. Jeśli myślicie o typowym Chinatown to zapomnijcie tu jest tak jakby luksusowo 😉
Na zwiedzanie miałam tylko dwa dni – jeden w drodze do Nowej Zelandii, drugi w powrotnej podróży. Za krótko, żeby zobaczyć wszystko, ale wystarczająco, by na przyszłość odhaczyć najważniejsze punkty.
Spotkanie z kulturą w Muzeum Szanghajskim
Zwiedzanie zaczęłam od Muzeum Szanghajskiego. Na czterech piętrach można podziwiać chińską porcelanę, malowidła, stroje i posągi. Budynek sam w sobie jest atrakcją – zaprojektowano go w kształcie ding, starożytnego naczynia. Warto zajrzeć, bo wstęp jest darmowy, a wrażenie gwarantowane.

Analogowy Tinder i targ małżeński
Nieopodal stacji metra People’s Square znaduje się pewne nietypowe miejsce, które można by określić jako analogowy Tinder. Zaskakujące jest, że w tak nowoczesnym mieście istnieje tu coś takiego jak targ małżeński. I nie, to nie single przychodzą tu szukać miłości, robią to za nich ich rodzice! W każdy weekend każda pusta przestrzeń parku zapełnia się kartkami z danymi dzieci: wiek, wzrost, wykształcenie, zawód, zarobki, znak zodiaku, czasem nawet grupa krwi. Zdjęć brak więc przynajmniej RODO w jakimś stopniu jest dotrzymane.

Brak jest też emocji, dobór partnera wygląda na czystą kalkulację. Ciekawie było obserwować, jak rodzice rozglądali się za ofertami i negocjowali warunki. Podobno, żeby nawiązała się „chemia” papiery muszą się zgadzać tzn. metraż mieszkania, wykształcenie. Podobno market dzieli się na działy według: roczników, statusu, narodowości, religii. Jak w supermarkecie.

Sztuka w centrum i postindustrialny M50
Więcej emocji z pewnością można doświadczyć w Jing’An Sculpture Park. Jest to mały park, ale pełen rzeźb inspirowanych naturą. Rzeźby tworzą zarówno lokalni, jak i zagraniczni artyści, a ekspozycja co jakiś czas jest zmieniana. Pasące się krowy w centrum miasta? Czemu nie!
Ciekawym miejscem na mapie Szanghaju jest także Moganshan Art District, czyli M50. Kiedyś przędzalnia, dziś galerie, pracownie i studia projektowe. Kolorowo, prowokacyjnie, momentami absurdalnie, wszystkie emocje w jednym postindustrialnym pakiecie.



Obok – Tian’an Sunshine Plaza, czyli „babilońskie ogrody Szanghaju”. Elewacja porośnięta ponad 20 tysiącami roślin tworzy wertykalny las, a wszystko to obok deptaka nad Suzhou Creek.
Świątynie i chwila na reset
Szanghaj to nie tylko wieżowce i nowoczesna sztuka, to także stare świątynie, w których można na chwilę się zresetować. Jedną z nich jest Jade Buddha Temple, gdzie można podpatrzeć mnichów i wiernych, którzy w ramach modlitwy zapalają kadzidła. Natomiast, niektórzy idą na całość i zapalają ognisko.

Następna świątynia – Jing’an Temple, ma ponad 1700 lat historii i wygląda jak klasyczna pocztówka z Chin: bogato zdobiona brama, masywne hale, ogromny posąg Buddy i zapach kadzideł unoszący się nad dziedzińcem. To nie muzeum, tylko aktywne miejsce kultu, więc między turystami krążą wierni, modlą się i składają ofiary. Cisza w środku kontrastuje z miejskim zgiełkiem tuż za murami. Bilet wstępu kosztuje kilka euro, ale moment, w którym miasto nagle przestaje być słyszalne, jest bezcenny.
Europejski akcent – Francuska Koncesja
Są też takie miejsca w Szanghaju, gdzie można poczuć się jak w Europie. Dawna Koncesja Francuska (głównie dzisiejsza dzielnica Xuhui) to jedno z najprzyjemniejszych miejsc do spacerowania w całym Szanghaju. W latach 1849–1943 ten kawałek miasta był oficjalnie francuski. Dziś można tu zobaczyć ciekawą aleję drzew, wille w stylu Art Deco i typowo francuski klimat.
Najbardziej popularną miejscówką na terenie Francuskiej Koncesji jest Tianzofang. Znajdują się tu liczne restauracje, kawiarnie, sklepy z rękodziełem oraz galerie sztuki.
Świątynia Boga Miasta i Ogród Przyjemności
Chenghuangmiao, czyli Świątynia Boga Miasta, to miejsce, gdzie modlitwa i handel współistnieją jak yin i yang. Ponad stuletni kompleks z architekturą z czasów dynastii Ming i Qing mieści zarówno aktywną świątynię taoistyczną, jak i pełnoprawny bazar. Jedni przychodzą tu prosić o szczęście, inni po pamiątki, a większość kończy z jedzeniem w ręku. Wieczorem, gdy zapalają się lampiony, robi się jeszcze tłoczniej, głośniej i bardziej „szanghajsko”.
Tuż obok leży ponad 400-letni Ogród Przyjemności – Yu Garden. Jest to bardzo fotogeniczne miejsce, w którym, w otoczeniu stawów znajdują się pawilony z epoki Ming. Teoretycznie spokój i harmonia, w praktyce to walka o kadr bez ludzi. Ogród dzieli się na część wewnętrzną, zabytkową i zewnętrzną, która płynnie przechodzi w Yuyuan Bazaar. Oprócz lokalnych wyrobów jak jedwab, biżuteria i herbaty, hitem są tu lokalne przekąski jak bułeczki na parze, Yangchun noodles czy smażone ciastka.
Wieczorny The Bund i futurystyczny Pudong
Wieczorem warto wybrać się na The Bund – półtorakilometrową promenadę nad rzeką Huangpu, z której rozciąga się jeden z najbardziej spektakularnych widoków w Szanghaju. Po jednej stronie stoją eleganckie, kolonialne budynki w stylu art déco i neoklasycyzmu, po drugiej błyszczy futurystyczna panorama Pudongu z lasem wieżowców.
Wystarczy przejechać metrem na drugą stronę rzeki, by znaleźć się w krainie szkła i betonu. Pudong to dzielnica, w której rządzą wieżowce, a subtelność została oficjalnie uznana za zbędną sugestię. To tutaj znajduje się najwyższy budynek Chin i trzeci najwyższy na świecie. Shanghai Tower sięga 632 metrów i ma 128 pięter. Kosztował około 2,4 miliarda dolarów, jest odporny na tajfuny i trzęsienia ziemi, a do tego zaprojektowany jako ekologiczny cud techniki. Kręcona fasada zmniejsza opór wiatru, turbiny wiatrowe produkują część energii, a podwójna szklana elewacja pomaga oszczędzać prąd.

Tuż obok stoi Shanghai World Financial Center, znany powszechnie jako „otwieracz do butelek”. Ma 492 metry wysokości i 101 pięter, najwyraźniej architekt poniósł się za bardzo swojej odjechanej wizji.
Jednak najbardziej charakterystycznym wieżowcem jest ikona Szanghaju – Oriental Pearl Tower. Wieża z 11 kulami inspirowanymi poezją z dynastii Tang wygląda kosmicznie. W środku znajduje się m.in. obrotowa restauracja, przeszklony taras widokowy oraz muzeum historii Szanghaju.
Starożytna Qibao – kontrast z nowoczesnością
Tuż za granicami nowoczesnego Szanghaju kryje się Qibao Ancient Town – starożytne miasteczko położone nad malowniczym kanałem. Spacerując wąskimi uliczkami, warto odwiedzić Qibao Old Street, serce miasta pełne sklepików, ulicznych stoisk i lokalnych przysmaków.
Najlepszy widok na tradycyjną zabudowę roztacza się z ponad stuletniego kamiennego mostu Pu Hui Tang. Warto także zajrzeć do Qibao Temple, świątyni z czasów Pięciu Dynastii i Dziesięciu Królestw, gdzie wciąż czczone są legendarne skarby miasteczka, takie jak Latający Budda czy Złota Sutra Lotosu. Najwygodniej do Qibao dojechać metrem linii 9, a spacer z przystanku Qibao Station (wyjście nr 1) zajmuje około 10 minut.
Szanghaj to miasto kontrastów. Starożytne i nowoczesne, ciche i hałaśliwe, europejskie i typowo chińskie. W dwa dni nie da się ogarnąć wszystkiego, ale wystarczy na tyle, by poczuć klimat miasta i doświadczyć czegoś nowego.


